Boże Narodzenie w pogotowiu ratunkowym

Niestety, nie dla wszystkich Święta Bożego Narodzenia to czas odpoczynku w gronie najbliższych. Dla ratowników medycznych to okres intensywnej pracy. Jak wygląda świąteczny dyżur w karetce pogotowia ratunkowego, opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” Zdzisław Skwarciany, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Wilnie.

„Święta Bożego Narodzenia są dla ratowników medycznych zwykłym dniem pracy” – mówi Zdzisław Skwarciany
| Fot. Marian Paluszkiewicz

– Święta Bożego Narodzenia są dla ratowników medycznych zwykłym dniem pracy. Wigilia, pierwszy i drugi dzień świąt to bowiem czas, w którym zespoły ratownictwa medycznego interweniują częściej niż w „normalne” dni w roku. Dla medyków nieważne jest, jaki to dzień tygodnia, czy to są święta, oni wykonują swoją pracę. Nie ma tak, że jeżeli mamy święto, to tempo pracy jest zmniejszone lub jakieś wezwania są ignorowane. Wszyscy pracują – opowiada Zdzisław Skwarciany.

Najczęstsze przyczyny wezwań ratowników w okresie od 24 do 26 grudnia to przejedzenie, nadużycie alkoholu, wypadki komunikacyjne i różne urazy, do których dochodzi w wyniku bójek, także tych w rodzinnym gronie. Ratownicy medyczni na miejscu wezwania często są świadkami domowych awantur.

– 24 grudnia jest podobna liczba wezwań, a czasami nawet większa. A już 25-26 grudnia liczba wezwań bardzo wzrasta, więc nie może być mowy o świętowaniu i zaniedbywaniu swoich obowiązków. Pracownicy pogotowia nie mogą zrobić sobie przerwy, bo ratowania życia nie można przełożyć na później – zaznacza dyrektor pogotowia.

Ratownicy medyczni mimo natłoku obowiązków w czasie dyżurów w święta znajdują chwilę, żeby przełamać się opłatkiem i złożyć życzenia.

Czytaj więcej: Pogotowie dla uchodźców na każde wezwanie

– Jeżeli jest wolna chwila, to medycy, którzy tej nocy dyżurują, zasiadają na chwilę do stołu. Każdy przynosi jakiś poczęstunek. Ale pod warunkiem, że nie ma w tej chwili wezwań. Jeżeli tylko mają jakieś wezwanie, to zostawiają wszystko, wsiadają do karetki i mkną do pacjenta, bo on jest najważniejszy. Różnie to bywa. Czasami spokojnie, a czasami nawet zapominają, że są święta – komentuje rozmówca.

Często zdarza się, że pacjenci, którzy nagle w święta, w weekendy lub w nocy, poczują się źle, od razu jadą na izbę przyjęć szpitali, bez zastanowienia. Ważne jest wiedzieć, że każda poliklinika lub ośrodek medyczny musi zapewnić nieprzerwane świadczenie usług medycznych pacjentom objętym obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym, nieważne, czy to noc, weekend czy święta. A więc, zwracając się bezpośrednio do lekarza dyżurnego, uniknie się długich kolejek w poczekalni, a usługi lekarza dyżurnego będą świadczone szybciej. Pacjent powinien być konsultowany przez lekarza: jeśli cierpi na silne bóle głowy lub brzucha, ma gorączkę, silne nudności, duszność itd. Zawsze jednak warto mądrze ocenić sytuację, czy osoba, która w danej chwili czuje się źle, może zaczekać i w godzinach pracy zwrócić się do lekarza rodzinnego.

Czytaj więcej: O wilnianach ratujących Pogotowie Ratunkowe

Nadal często zdarzają się przypadki, gdy pacjenci potrzebują zwykłej konsultacji lekarza rodzinnego, bez potrzeby zwracania się na pogotowie. Na oddział ratunkowy szpitala należy udać się tylko wtedy, gdy dana osoba potrzebuje niezbędnej pomocy medycznej. Na przykład, gdy to jest uraz, ostre zatrucie lub realne zagrożenie dla zdrowia lub życia człowieka. Czy pomoc jest konieczna, czy nie, decyzję podejmuje lekarz, który zbadał pacjenta. Oczywiście, jeśli dana osoba potrzebuje pilnej pomocy, powinna natychmiast wezwać karetkę pogotowia pod numer 112, np. w razie wypadku samochodowego, udaru mózgu lub zawału serca, utraty przytomności, stanu, w którym pacjent nie może się udać do izby przyjęć samodzielnie.