Łukaszenka zakazał czytać znadniemna.pl

Bialorus Przez ponad rok władze Białorusi kontynuują represje wobec społeczeństwa
| Fot. EPA-ELTA

Władze Białorusi kontynuują represje wobec białoruskich Polaków. Od prawie roku w areszcie są przetrzymywani liderzy polskiej mniejszości na Białorusi, Andżelika Borys oraz Andrzej Poczobut. 30 grudnia Sąd w Grodnie uznał portal znadniemna.pl za ekstremistyczny.

Redaktor naczelny portalu informacyjno-publicystycznego Związku Polaków na Białorusi, Andrzej Pisalnik, który od kilku miesięcy wraz z żoną przebywa na emigracji w Polsce, jest przekonany, że celem reżimu jest zniechęcenia czytelników na Białorusi do czytania portalu.

– Byliśmy faktycznie jednym niewielu, a faktycznie jedynym medium, które informowało społeczność polską na Białorusi m.in. o sytuacji naszych więzionych kolegów, prezesa ZPB Andżeliki Borys i członka zarządu głównego ZPB Andrzeja Poczobuta. Widocznie byliśmy informowani o sytuacji dosyć skutecznie, co chyba nie spodobało się władzom. Udawało się nam informować nie tylko społeczność polską na Białorusi, ale również podtrzymywać zainteresowanie tym tematem w Polsce, a może nawet szerzej, także w środowiskach polonijnych. Być może dlatego władze wykonały taki krok. Być może to jest preludium przed zablokowaniem portalu na Białorusi. Z moich informacji wynika, że portal nadal jest widoczny. Nie wykluczamy jednak, że następnym krokiem będzie blokada dostępu do portalu – tłumaczył naszemu dziennikowi emigrant polityczny.

Grzywna albo areszt

Zgodnie z białoruskim ustawodawstwem osoby odwiedzające lub udostępniające materiały pochodzące z „portalu ekstremistycznego” podlegają karze administracyjnej. „Jest to decyzja skierowana na zastraszanie polskiej społeczności na Białorusi, zwłaszcza tym jej przedstawicielom, którzy współczują niewinnie uwięzionym liderom Związku Polaków na Białorusi – prezes ZPB Andżelice Borys i członkowi Zarządu Głównego ZPB Andrzejowi Poczobutowi oraz solidaryzują się z nimi” – napisała w specjalnym oświadczeniu redakcja znadniemna.pl. Redakcja zaapelowała do swych czytelników: „Nie życząc sobie, aby ktokolwiek z Państwa ucierpiał za to, że nas Państwo czytacie, radzimy Państwu usunąć wszystkie ślady świadczące o tym z Państwa telefonów, komputerów i innych narzędzi elektronicznych oraz nośników informacji”, aby w ten sposób uniknąć odpowiedzialności administracyjnej. „Uznanie przez reżim łukaszenkowski portalu znadniemna.pl za ekstremistyczny jest także formą uznania, że wszystko, co robiliśmy na znak solidarności z naszymi uwięzionymi Bohaterami, robiliśmy dobrze i byliśmy na tyle skuteczni, że reżim nie znalazł przeciwko naszym racjom innego sposobu niż uniemożliwienie nam funkcjonowania w dotychczasowym formacie. Nie oznacza to w żadnym wypadku tego, że składamy broń i przestajemy walczyć o uwolnienie z więzienia niesprawiedliwie i bezprawnie przetrzymywanych w nim Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta!” – czytamy w oświadczeniu.

Poczobut i Borys zostali zatrzymani w marcu 2021 r. Prokuratura Generalna Białorusi poinformowała wówczas o wszczęciu sprawy karnej z artykułu o „podżeganie do nienawiści”. Grozi im kara pozbawienia wolności od lat 5 do 12.

Andrzej Pisalnik uważa, że sankcje reżimu mogą być dotkliwe.
– To oznacza, że nasi czytelnicy, jeśli się im udowodni, że czytają nasz portal, mogą być pociągnięci do odpowiedzialności administracyjnej. Mogą otrzymać karę grzywny bądź aresztu administracyjnego. Sądząc po tym, jak są karani opozycjoniści na Białorusi, mogą być to dosyć dotkliwe kary – ocenia dziennikarz dla „Kuriera Wileńskiego”, dodając, że działania władz polegają na usunięciu niezależnych dziennikarzy z pola informacyjnego Białorusi.

Czytaj więcej: Rządowy kryzys z Białorusią w tle

Wiasna na celowniku

Represje na Białorusi nie dotyczą wyłącznie miejscowych Polaków. W tym samym czasie Sąd w Homlu uznał publikacje Centrum Praw Człowieka „Wiasna” w Telegramie i sieciach społecznościowych za „ekstremistyczne”. Portal centrum od dłuższego czasu na Białorusi jest zablokowany, dlatego aktywiści praw człowieka rozpowszechniali swe treści za pośrednictwem Telegramu i innych sieci społecznościowych. Wiasna jest największą organizacją obrony praw człowieka działającą na Białorusi od 1996 r. W 2003 r. władze pozbawiły organizacji pozarządowej rejestracji. Jej podstawowym celem jest monitorowanie przypadków łamania praw człowieka przez reżim Łukaszenki oraz udzielanie pomocy prawnej. 1 stycznia 2022 r. przedstawiciele organizacji poinformowali, że w ciągu ostatniego miesiąca liczba więźniów politycznych wzrosła o 82 osoby.

„Według stanu na 30 grudnia wynosiła 970, kontynuując tendencję wzrostową” – czytamy w komunikacie Wiasny. Zdaniem obrońców praw człowieka, władze w Mińsku nadal dokonują aresztowań uczestników pokojowych akcji protestu przeciwko sfałszowanym wyborom. „Kontynuowany jest proces pociągania do odpowiedzialności karnej uczestników protestów przeciwko sfałszowaniu rezultatów wyborów prezydenckich (w 2020 r.), a także krytyków władzy” – pisze Wiasna. Od lipca 2021 r. przewodniczący Aleś Bialacki oraz sześcioro innych aktywistów przebywają w aresztach z zarzutami karnymi.

Czytaj więcej: Kryzys migracyjny: koniec problemu czy cisza przed burzą?

| Rys. Władywław Mickiewicz

Sposób omijania ograniczeń

Ostatnio można zaobserwować, że wszelkie reżimy dyktatorskie i autorytarne, jak Rosja, Chiny, Białoruś lub Kazachstan, próbują ograniczyć dostęp mieszkańców do internetu. Tym niemniej, Pisalnik nie sądzi, aby władzom udało się wyeliminować treści pozacenzuralne z przestrzeni publicznej.

– Trudno mi ocenić, na ile to jest skuteczne. Ludzie, którzy chcą mieć dostęp do tego typu informacji, zawsze znajdą sposób. Są różne oprogramowania, które pozwalają omijać blokady. Redakcje również nad tym się zastanawiają. Ta walka się toczy i nie jest ani wygrana, ani przegrana, ani przez jedną, ani przez drugą stronę. Mimo zakazów na Białorusi ciągle istnieją pewne niezależne witryny informacyjne. Są też sieci społecznościowe, gdzie przepływ niezależnej informacji istnieje. Do końca tego procesu dyktatorzy nie mogą kontrolować – podkreśla Andrzej Pisalnik.

Wcześniej wśród deputowanych do białoruskiego parlamentu i innych wysokiej rangi urzędników białoruskich pojawiły się pomysły przyrównania Karty Polaka do posiadania obywatelstwa drugiego kraju. Na przykład, prokurator generalny Andrej Szwed oświadczył, że Karta Polaka „jest elementem wywrotowej i antypaństwowej działalności”.

Aleksander Łukaszenka zwalcza Związek Polaków na Białorusi od co najmniej 2005 r., kiedy władze nie zaaprobowały wyboru Andżeliki Borys na prezesa ZPB i stworzyły „własny”, absolutnie zależny od reżimu – Związek Polaków. W ciągu tych kilkunastu lat działacze prawdziwego ZPB byli niejednokrotnie zatrzymywani i przesłuchiwani.