Dziennikarze pięciu redakcji — „Siena”, „Redakcija”, LRT, 15min.lt i Delfi — przeanalizowali majątki polityków. Dane pochodzące ze śledztwa dziennikarskiego zostały upublicznione w ubiegłym tygodniu. Śledztwo wykazało, że 10 polityków posiada duże sumy pieniędzy w gotówce.
Setki tysięcy euro. „Nie widzę naruszeń”
Ponad połowa na tej liście to są politycy powiązani z partią „Świt Niemna”. Listę otwiera wiceprzewodniczący partii Robert Puchowicz, który ma 455 tys. euro w gotówce. Na liście znalazł się również doradca prezydenta Donatas Augulis, który ma 130 tys. euro w gotówce.
Po kilku dniach redakcja Delfi podała, że mer rejonu szyrwinckiego Živilė Pinskuvienė oraz jej mąż Jonas Pinskus, były przewodniczący Partii Regionów, przechowują w domu 400 tys. euro w gotówce. Z deklaracji majątkowej Pinskuvienė wynika, że w 2024 r. posiadała oszczędności przekraczające 152 tys. euro. Według danych portalu 134 tys. euro jest przechowywane w gotówce.
Z kolei Pinskus zadeklarował w 2024 r. oszczędności w wysokości 326 tys. euro, z czego 266 tys. euro trzyma w gotówce.
Jonas Pinskus zapewnił, że pochodzenie gotówki jest legalne, a środki zostały zgromadzone jeszcze przed rozpoczęciem przez niego działalności politycznej. „Był kryzys bankowy, później pandemia COVID-19. Te pieniądze stopniowo wykorzystuję na budowę siedliska (domu na wsi). Z pewnością nie są to środki zarobione podczas działalności politycznej ani w żaden sposób »wykombinowane«. Wszystkie pieniądze zostały zarobione legalnie, zalegalizowane, zatwierdzone i sprawdzone. Proszę zobaczyć, ilu polityków i zwykłych ludzi zadeklarowało gotówkę i przechowuje ją w domu. Nie widzę w tym żadnych naruszeń. Przecież także prezydent powiedział, że jest to kwestia indywidualnego wyboru” — tłumaczył się dziennikarzom polityk.
Potrzeba głębszej analizy
Analityk powiązany z Wileńskim Instytutem Analizy Politycznej Matas Baltrukevičius sądzi, że jest kilka przyczyn, dlaczego media poświęcają tak dużo czasu tej kwestii. W pierwszej kolejności jest to powiązane z brakiem przejrzystości w finansowaniu kampanii wyborczej „Świtu Niemna”. Przypomnijmy, że jeszcze w lutym Główna Komisja Wyborcza rozdzieliła 2,5 mln euro pomiędzy dziesięcioma partiami politycznymi. Z powodu poważnego naruszenia zasad rachunkowości finansowej należąca do koalicji rządzącej partia „Świt Niemna” została na pół roku pozbawiona finansowania ze środków państwowych.
— Poza tym ten sam „Świt Niemna” lubi mówić o stworzeniu lepszych warunków do rozliczania się w gotówce. Padł też pomysł przeprowadzenia referendum, aby prawo rozliczania się gotówką było wpisane do Konstytucji RL. Osobiście mnie to konkretne śledztwo dziennikarskie jakoś mocno nie poruszyło. Faktycznie zebrano dużo informacji. Tylko, jak podkreślają różnego rodzaju eksperci, samo posiadanie gotówki nie oznacza, że pieniądze zostały zdobyte bezprawnie — oświadczył Baltrukevičius.
Zaznaczył też, że nie jest to żadna poufna informacja, ponieważ w corocznych deklaracjach politycy muszą wskazać dane dotyczące ich majątku. W tym również, ile posiadają gotówki.
Zdaniem rozmówcy samo posiadanie dużych sum w gotówce nie może mieć wpływu na przebieg kariery politycznej.
— Pytanie teraz brzmi: czy dziennikarze dalej pociągną temat i zaczną analizować, czy zadeklarowane środki pochodzą z legalnych źródeł? Czy politycy będą mogli wytłumaczyć skąd pochodzi gotówka? Faktycznie, jeśli konkretny polityk nie będzie mógł wytłumaczyć pochodzenie pieniędzy, to wówczas to będzie miało wpływ na jego karierę. Natomiast samo posiadanie gotówki nie ma wpływu na karierę — oświadczył analityk.
Sprawę skomentował również prezydent. „Jeśli pochodzenie tych pieniędzy jest uzasadnione i zostało zadeklarowane, nie widzę w tym problemu. Jeśli ktoś ma skłonność do trzymania pieniędzy w gotówce i nie czerpie z tego żadnego zwrotu ani zysku, to jest kwestia jego własnego wyboru” — powiedział Gitanas Nausėda.

Kontekst europejski
Transparency International, czyli pozarządowa organizacja walcząca z korupcją, na swej stronie podkreśla, że systemy oświadczeń majątkowych zostały wprowadzone w wielu krajach. Celem było zwiększenie przejrzystości oraz zaufania obywateli do administracji publicznej. „Ujawnianie prywatnych interesów przez głowy państw, ministrów lub członków gabinetu oraz parlamentarzystów izb niższej i wyższej parlamentu staje się powszechną praktyką w wielu krajach. Większość systemów wymaga składania oświadczeń o majątku, dochodach i zobowiązaniach, ale treść, zakres i zakres oświadczeń majątkowych nadal różnią się w zależności od kraju” — czytamy.
Transparency International każdego roku publikuje Indeks Percepcji Korupcji. Ranking jest oparty na ocenach ekspertów i przedsiębiorców dotyczących korupcji w sektorze publicznym, czyli kraj może mieć głośne skandale polityczne, a mimo to uzyskać relatywnie dobry wynik, jeśli instytucje skutecznie wykrywają i ścigają nadużycia. W 2025 r. do najbardziej skorumpowanych państw Unii Europejskiej należały Bułgaria, Rumunia oraz Węgry. Na dalszych miejscach są Grecja, Chorwacja oraz Słowacja. Natomiast najmniej korupcji jest w Danii, która pod tym względem często jest liderem nie tylko w Europie, ale i na świecie. Na dalszych miejscach są: Finlandia, Szwecja, Holandia, Luksemburg, Niemcy, Irlandia. Wśród państw bałtyckich najlepiej wypada Estonia.



