W miniony weekend Białorusini mieszkający na Litwie uczcili szóstą rocznicę masowych protestów przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki i sfałszowanych wyborów. Z tej okazji w ramach Dnia Godności Białorusinów zorganizowano szereg wydarzeń.
Wiec pod katedrą
W Wilnie obchody rozpoczęły się po południu wiecem na Placu Katedralnym, podczas którego przemawiali byli więźniowie polityczni, politycy, przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego oraz przyjaciele Białorusi.
— Oczywiście większość Białorusinów mieszkających teraz na Litwie lub w Polsce chce powrócić do domu. Kraj, w którym teraz mieszkają, jest dla większości tylko tymczasowym domem. Część z nich zmieniło zawód. Są też tacy, którym udało się ułożyć swoje życie w ten sposób, że swą przyszłość wiążą z krajem zamieszkania. Tym niemniej większość chce powrócić — powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Dzianis Kuchynski, szef biura Swiatłany Cichanouskiej na Litwie.
Na wiec przybyło około stu osób. Uczestnicy nieśli lub byli owinięci historycznymi biało-czerwono-białymi flagami Białorusi. Podczas zgromadzenia skandowano hasło „Niech żyje Białoruś!” oraz śpiewano pieśni, które stały się symbolem białoruskiej solidarności. Rozmówca zaznaczył, że represje reżimu podzieliły rodziny.
— Jest kontakt między tymi, co wyjechali, a tymi co zostali. Z pewnością chciałoby się ten dystans zmniejszyć. Trzeba zrozumieć, że prawie 8 proc. obywateli Białorusi mieszka poza granicami kraju. To jest bardzo duża liczba, która ma wpływ na sytuację w kraju. Taka liczba emigrantów ma negatywny wpływ na sytuację gospodarczą Białorusi. Kiedy mówimy o tak zwanych ekonomicznych emigrantach, to nie jest tak, że oni opuścili Białoruś nie z przyczyn politycznych. Ze względu na sytuację ekonomiczną wewnątrz kraju nie mogli znaleźć odpowiedniego zatrudnienia — oświadczył Kuchynski.

Postawy emigrantów
Jak podaje agencja BNS większość uczestniczących w wydarzeniu Białorusinów twierdziła, że wierzy w możliwość zmian politycznych na Białorusi w najbliższej przyszłości. Nie brakowało jednak także sceptyków. „Nie jestem już tak optymistyczny jak sześć lat temu” — powiedział dziennikarzom 32-letni Anatolij Chinewicz. Z kolei 31-letnia Kaciaryna Kanapliowa, która przeprowadziła się na Litwę cztery lata temu i pracuje w Wilnie jako nauczycielka języka francuskiego, powiedziała, że nadal ma nadzieję na zmiany w swoim kraju. „Oczywiście mamy nadzieję, wiara nie zgasła. Być może sytuacja zmieni się za kilka lat. Naszym celem jest zachowanie białoruskiej tożsamości. Nawet jeśli mieszkamy w różnych krajach, chcemy zachować to, kim jesteśmy” — podkreśliła emigrantka.
Przedstawiciel biura Swiatłany Cichanouskiej jest przekonany, że większość mieszkańców Białorusi nie popiera Alaksandra Łukaszenki.
— Jestem przekonany, że masowe protesty mogą ponownie wybuchnąć. Moim zdaniem to jest tylko kwestia czasu. Czas gra na naszą korzyść, a nie Łukaszenki. Nadejdzie moment X, kiedy to się może zacząć. Naszym zadaniem jest zachowanie potencjału społecznego. Ludzie nie zaczęli kochać Łukaszenkę. Oni wszystko pamiętają, co działo się w państwie przez ostatnie sześć lat. Dlatego tak ważne jest zachowanie kontaktu z Białorusinami mieszkającymi w kraju. Dzisiaj nie jest tak, jak było za czasów ZSRS, kiedy sądzono, że człowiek niemieszkający w kraju nie ma wpływu na jego sytuację. Świat się bardzo zmienił. Jest internet oraz inne kanały do komunikowania się ze sobą. Dzisiaj ludzie nie wychodzą na ulice, ponieważ okoliczności są niekorzystne. Za każdy sprzeciw są przewidziane drakońskie sankcje — podkreślił białoruski opozycjonista.
Współpraca z Ukrainą
W pierwszej kolejności, uważa Kuchynski, zwycięstwo demokracji w Białorusi zależy od woli i chęci samych Białorusinów. Bardzo ważna jest też sytuacja geopolityczna.
— Teraz wielkie znaczenie ma czynnik ukraiński. Widzimy, że prezydent Wołodymyr Zełenski i władze Ukrainy chcą współpracować ze Swiatłaną Cichanouską, która jest traktowana jako reprezentantka wolnej i demokratycznej Białorusi. Musimy robić wszystko, by osłabić Rosję. Rosja już nie jest supermocarstwem, jak sądzono przed kilkoma laty. Widzimy słabość Rosji. Natomiast siła Ukrainy rośnie. To jest nasza szansa — oświadczył rozmówca naszego dziennika.
Podkreślił, że dużo zależy też od stanowiska państw sąsiedzkich wobec Białorusi.
— Bardzo ważne jest, aby Litwa i Polska zachowały dotychczasowy kurs względem Białorusi. Sądzę, że bardzo ważna dla Białorusi będzie litewska prezydencja w Unii Europejskiej — podsumował Dzianis Kuchynsky.
Po wyborach prezydenckich na Białorusi na początku sierpnia 2020 r. i ponownym ogłoszeniu się zwycięzcą przez Alaksandra Łukaszenkę, w kraju wybuchły protesty gromadzące setki tysięcy ludzi. Władze odpowiedziały na nie represjami. W wyniku prześladowań zatrzymano około 65 tys. osób. Główni działacze opozycyjni zostali uwięzieni lub zmuszeni do opuszczenia kraju. W konsekwencji na Białoruś nałożono sankcje państw zachodnich.



