Więcej

    Działaczka z Solenik: chcemy realnej wspólnoty

    W przystępnych cenach oferował w wileńskich Solenikach kompanię i „chlanie”. Jak opowiada nasza rozmówczyni, nie był to lokal, aby wypić, posiedzieć i pogadać. Lokal nie sprzeda już piwa. Działaczka, choć ma przekłute opony, zamierza działać dalej dla społeczności. Rozmawiamy z działaczką Violetą Fominienė — z racji udziału w Forum Wileńskim nasza rozmowa zaczepia także tematy „polskie”.

    Czytaj również...

    Apolinary Klonowski: Zrobiło się o pani głośno…

    Violeta Fominienė: Wcześniej nie miałam okazji działać, bo opiekowałam się dziećmi, pilnowałam ich nauki i nie miałam tyle czasu na problemy Solenik, w których mieszkam. Zobaczyłam, że przez tyle lat nic się nie zmienia, niewielu chciało działać, ludzie boją się opinii innych.

    Właściwie to chciałem zacząć inaczej i zapytać o kiosk-bar w Solenikach, który wywoływał kontrowersje.

    To nie była jakaś tam kawiarnia czy bar, które są wszędzie. To była po prostu okiennica, w której nie ma nic do zjedzenia, tylko chipsy, kwas, piwo. Wybuchały bójki, a klienci palili nawet przy dzieciach. Ucierpiała nawet moja córka, która przechodziła i była zaczepiona, musiała uciekać. Powiedziała mi o tym dopiero po miesiącu, gdy zaczęłam zbierać podpisy w sprawie odebrania koncesji. Na zgłoszenie było za późno, ale na działanie nie. Zebrałam ponad 300 podpisów, sama jeździłam i prosiłam o podpis każdego kto zgodził się. Dzięki nam, społeczności Soleników, bar stracił licencję na sprzedaż alkoholu.

    Czy jest plan szerszego działania?

    Jako wspólnota podaliśmy wniosek o zorganizowanie zebrania, wybierzemy nowego przewodniczącego, który będzie się zajmował odbudową autorytetu Soleników. Obecna wspólnota działa jak prywatna organizacja, więc nikt nie może sprawdzić, co robią, na co idą pieniądze, bo nie mają obowiązku nam nic przedstawiać.

    Po rozmowie z mieszkańcami zrobimy zebranie wspólnoty, zwróciłam się o udostepnienie miejsca także do Gimnazjum w Solenikach, zobaczymy, jak to wyjdzie. Chcielibyśmy realnie działać, a nie tylko organizować jesienne i wiosenne święta. Wspólnota będzie się nazywała Vardan Salininkų (pol. W imię Soleników), tak jak strona na Facebooku.

    Nazwa bardzo podobna do nazwy partii — to przypadek?

    „W imię Litwy”, w imię obywateli, w imię Soleników. To akurat niepowiązane, bo działać chcemy niezależnie od afiliacji partyjnych. W imię, choćby, nawet sadowników, którzy są pokrzywdzeni. Nikt nie dba o infrastrukturę. Ile się nie zwracali do samorządu, ale bezskutecznie. I dlatego też jestem w partii — możemy zrobić więcej jako działacze polityczni, bo zwykłych obywateli nikt nie słyszy. A gdy przychodzi działacz partyjny, to muszą się liczyć z organizacją, która za nim stoi.

    Ilu będzie członków?

    Zapraszamy wszystkich chętnych mieszkańców, nie ograniczamy się liczbowo. Wspólnie wybierzemy władze, przewodniczącego, będzie strona i administracja, będziemy mieli administratora, który będzie zarządzał problemami, punkt po punkcie, będą zebrania.

    Ostatecznie nie ma pani w samochodzie opon. Jak to się stało?

    Postępowanie trwa, więc nie mogę nikogo oskarżać. Jednak opony mi przekłuto w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia, a 1 sierpnia bar stracił licencję. Może to przypadek, chociaż trzeba przyznać, że dość dziwny. Wcześniej były głuche telefony, wiadomości na Facebooku z pytaniem, czy nie boję się jechać do sklepu, że mój samochód można sfotografować, rozpoznać… Na początku nie traktowałam tego poważnie. Nie sądziłam, że tak to kogoś rozjuszy, więc nie przejmowałam się. Teraz mam pewne obawy, szczególnie o dzieci, ale nie wolno dać się zastraszyć.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Skoro jest pani „partyjna” — były rozmowy z Sauliusem Skvernelisem, przewodniczącym partii?

    Była rozmowa w naszym oddziale wileńskim. Wiem, że przewodniczący cieszy się z naszej aktywności, że idziemy do przodu. Byłoby mi wstyd jako mieszkance, jako członkini partii, jako działaczce, gdybym zamknęła oczy na problemy. Każdy z nas musi pokazywać dobry przykład.

    Czytaj więcej: Rankingi: partia Skvernelisa coraz popularniejsza

    Przechodząc do tematu Forum Wileńskiego, słyszała pani o oświadczeniu w sprawie reakcji Ministerstwa Kultury RL pod szefostwem Simonasa Kairysa na szowinistyczne wypowiedzi. Valotka (przewodniczący Państwowej Inspekcji Językowej — przyp. red.) dostał upomnienie.

    Minister, jako kierownik, powinien pokazać lepszy przykład i brać odpowiedzialność za podwładnych. Widzimy, że wyraził opinię taką, jaką chce słyszeć audytorium. Sami sobie odpowiedzmy, czy jest kompetentny, skoro sam mówił o „mówieniu tak w kuchni”. Mieszkając w wielokulturowym kraju, trzeba umieć wyrażać się tak, żeby nie obrażać obywateli. Mniejszości narodowe to nasz skarb, nasi ludzie, ludzie kochani.

    WIĘCEJ NIŻEJ | Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Czytaj więcej: Oświadczenie Forum Wileńskiego: 3 groźne sygnały z „kary” dla Audriusa Valotki

    Czy na Litwie jest problem z nacjonalizmem?

    Jest, jak wszędzie. To wymaga pracy, zależy dużo od samego człowieka, jego ciekawości świata, a nie tylko własnego „ja”. Nacjonalista od patrioty różni się tym, że patriota nigdy w życiu nie obrazi innej kultury tylko dlatego, że jest inna. A nacjonalista to zrobi. Ot i cała różnica. Sama uważam się za patriotkę, inaczej bym nie widziała sensu działać dla swoich sąsiadów. Mam przyjaciół wśród wielu narodowości, nie wyobrażam sobie teraz wyjść i mówić coś niezgodnego z prawdą na ich temat.

    Chcę, aby każdy z nas próbował być dobrym przykładem. Nie tylko gadać, ale też robić. Wszyscy będziemy wtedy żyli lepiej. Otwartość i prawdziwość są potrzebne szczególnie, gdy dookoła tylu przebierańców.

    Reklama na podst. ust. użytkownika.; Dzięki reklamie czytasz nas za darmo

    Afisze

    Więcej od autora

    X Zjazd Federacji Mediów Polskich na Wschodzie. „Łączy nas to, czego nie życzę nikomu”

    W dniu 21 września w Warszawie odbył się X Zjazd Federacji Mediów Polskich na Wschodzie, której redakcja „Kuriera Wileńskiego” również jest członkiem. W tym roku zjazd odbył się w miejscu symbolicznym — w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych...

    Trwa X Zjazd Federacji Mediów Polskich na Wschodzie. Uczestniczą media z Litwy, w tym „Kurier”

    Red. Mickiewicz na wstępie podziękował partnerom, którzy są gotowi przekazywać informację ze swoich krajów, także z Ukrainy, w której trwa walka z rosyjskim najeźdzcą. — Działałność federacji ma też wymiar antypropagandowy, szczególnie w obliczu wojny na Ukrainie, z której informacja...

    Valotka otrzymał naganę. Beta Pietkiewicz: „Za mała reakcja, płazem puścić nie można”

    Robert Duchniewicz naganę skomentował następującymi słowami: „cieszą decyzje, ale nie są one poważne, są załagodzeniem sytuacji, stabilizacją”. Sam Audrius Valotka uznał kroki ministerstwa za formalnie odpowiednie, nie zamierza nagany zaskarżać. Zapowiedział, że „nauczy się na błędach”. Czyli, jeśli łączyć tę...

    Pojechaliśmy z PSML-em na Żmudź. „Pracować dla mieszkańców Wileńszczyzny”

    Pojechali nie tylko członkowie Polskiego Stowarzyszenia Medycznego na Litwie (PSML), ale również sympatycy, w tym laureatka Plebiscytu Czytelników „Kuriera Wileńskiego” — „Polak Roku 2017” Regina Markiewicz. Co ważne, udział wzięło także środowisko medyczne z Solecznik i Rudominy. Swoimi skrzydłami...