Wspomnienia o śp. Romanie Śmigielskim (1951-2024), działaczu niepodległościowym, tłumaczu, dziennikarzu

Romka poznałem w Szczecinie we wrześniu 2002 r. w czasie I Międzynarodowej Konferencji Polonijnej organizowanej przez Uniwersytet Szczeciński. Roman reprezentował wówczas, jako prezes, Federację Organizacji Polskich i Polsko-Duńskich w Danii „Polonia”. Potem spotykałem się z nim wielokrotnie, kilka razy w roku, na kolejnych konferencjach polonijnych w Szczecinie oraz prywatnie, kiedy tylko pojawiał się w Szczecinie, skąd pochodziła jego żona Urszula.

Czytaj również...

Przeprowadzałem z nim liczne wywiady dla czasopism krajowych i polonijnych oraz publikowałem w jego duńskim kwartalniku „Informator Polonijny”. Uczestniczyłem wreszcie w jego szczecińskim pogrzebie 3 lutego br. na Cmentarzu Centralnym.

Wspomnienia żony

Tak wspomina go żona, Urszula Śmigielska:

„Urodził się w Bydgoszczy w roku 1951. Potem rodzice, z powodu zmiany pracy, przeprowadzili się do Warszawy, gdzie spędził dzieciństwo, a następnie do Opola. Tam mieszkał do roku 1971, kiedy to wyemigrował do Danii. W Opolu ukończył technikum ekonomiczne i studiował polonistykę na Uniwersytecie Opolskim. W Kopenhadze próbował kontynuować studia na tamtejszym uniwersytecie. Wtedy to nawiązał ciekawe kontakty z duńską Polonią. Chciał zostać reżyserem, ale musiał podjąć pracę w firmie transportowej w charakterze księgowego. W latach 80. zaczął działać w duńskiej Stot Solidarności. Ukończył także studia na Merkonom Ekonomi (odpowiednik Wyższej Szkoły Handlowej) i podjął pracę w Register Revision w gabinecie szefa, gdzie pełnił również funkcję pełnomocnika do spraw krajów bałtyckich. W tym czasie zdał również na specjalnym kursie egzamin z języka duńskiego i otrzymał tytuł dyplomowanego tłumacza (odpowiednik polskiego tłumacza przysięgłego). Pracował społecznie w sądzie jako ławnik i tłumacz. Roman miał duże zdolności językowe.

Poznaliśmy się w Szczecinie, byliśmy sąsiadami. Pracował wówczas jako dyrektor ekonomiczny dla szwedzkiej firmy, która uruchomiła kilka tartaków dla Ikei. Wierzył ludziom i dużo im pomagał. Jako mąż był czuły i opiekował się mną, kiedy chorowałam. Roman rozchorował się na serce w roku 2008. Później pojawiła się cukrzyca i łuszczyca (psoriasis). Długie ich leczenie nie dawało rezultatów. Przy kolejnych badaniach kontrolnych znaleziono guza w prawym płucu… Ostatni pobyt w szpitalu w Roskilde skończył się tragicznie. Roman się poddał i odszedł 23 grudnia 2024 r. o 5:20 w moich ramionach. Żegnając Romana w Danii, w czasie nabożeństwa żałobnego 18 stycznie 2025 r., powiedziałam tylko tyle: Roman był serdecznym człowiekiem, z wielkim poczuciem humoru i otwartością, troskliwością i wyrozumieniem dla wszystkich, których spotykał na swojej drodze życiowej. Interesował się całym światem, a w szczególności najbliższymi mu krajami: Polską i Danią. Polską, bo to jego i nasz kraj. Danią, bo go przyjęła i zastąpiła ojczyznę na 52 lata. Dziś wraca do Polski w zmienionej formie — w urnie, w której są jego prochy, które spoczną w moim rodzinnym grobie. Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za uczestnictwo w pożegnaniu Romana na ziemi duńskiej…”.

W kopenhaskim biurze w Danii (lata 80. XX wieku)
| Fot. archiwum pryw.

Bezcenna pomoc

O śp. Romanie Śmigielski rozmawiałem też z Aleksandrem Zającem z Berlina— skarbnikiem Rady Polonii Świata i wieloletnim przewodniczącym Zrzeszenia Federalnego Polskiej Rady w Niemczech, z którym przez lata współpracował w ramach Światowego Porozumienia Organizacji Wspierających „Solidarność” (CSSO).

— Roman reprezentował w Porozumieniu „Stot Solidarność” z Kopenhagi. My — Arbeitsgruppe „Solidarność” Eschweiler-Aachen, której początki sięgają sierpnia roku 1982, kiedy nawiązano kontakty z Biurem „Solidarności” w Bremie i Arbeitsgruppe „Solidarność” w Berlinie Zach. Nasza działalność koncentrowała się wtedy głównie na zbiórce i wysyłce lekarstw oraz pomocy humanitarnej, wysyłce paczek dla osób internowanych i ich rodzin. Potem połączyliśmy nasze siły, współpracując w przekazywaniu pomocy dla podziemnej Solidarności, koordynując nasze wspólne wysiłki w strukturze Światowego Porozumienia Organizacji Wspierających „Solidarność” — wspomina Aleksander Zając.

Jedno z kolejnych ich europejskich spotkań CSSO zorganizowano właśnie w Akwizgranie, w którym uczestniczył także Roman.

— W tym okresie dostaliśmy od Niemców offset dużych rozmiarów. Niestety nie mieliśmy praktycznie żadnych możliwości „przeszmuglowania” go do Polski. Skorzystaliśmy wówczas z kontaktu z Romkiem i z Niemiec przez Kopenhagę wysłaliśmy go do Lundu w Szwecji, gdzie dalej został przemycony do Polski, nieoficjalnie jakimś statkiem. Romek był wówczas naszą skrzynką kontaktową. Potem, już za wolnej Polski, spotykałem Romka w Europejskiej Radzie Wspólnot Polonijnych, która przekształciła się w Europejska Unię Wspólnot Polonijnych. Tam pracowaliśmy przez lata razem, będąc członkami sekretariatu. Roman był wówczas sekretarzem generalnym EUWP. Wtedy poznaliśmy się jeszcze lepiej. I na kolejnym, III Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy, poświęconym m.in. pomocy dla Polski, przygotowaliśmy wystawę o światowym ruchu wspierającym Solidarność prezentowaną w Senacie i Sejmie RP (2007). Wystawę prezentowaliśmy także na kolejnym Zjeździe przed Domem Polonii w Warszawie (2012) oraz w Centrum „Solidarności” w Gdańsku, które przekształcono później w Europejskie Centrum „Solidarności”. Wśród zwiedzających tę wystawę była m.in. delegacja duńskiej NIK, która na jednym z prezentowanych tam zdjęć rozpoznała swego kolegę Romana Śmigielskiego, ówczesnego pracownika duńskiej NIK. To był taki symboliczny akcent gdańskiej wystawy, gdzie jego bliscy współpracownicy rozpoznali w nim bohaterskiego kolegę walczącego z komuną o przywrócenie Solidarności. Byli z tego faktu bardzo dumni. Współpracowaliśmy z Romkiem, przez długie lata, w wielu strukturach polonijnych. Romek dużo dobrego wnosił do naszej polonijnej pracy. Tak było np. przed III i IV zjazdem, kiedy mieliśmy dwa duże panele nt. współpracy Polski z Polonią. To właśnie on przygotowywał wszystkie referaty wprowadzające. I był zazwyczaj bardzo krytyczny, bo Polska z nami słabo współpracowała. Chcieliśmy i próbowaliśmy coś w tym temacie pozytywnie zmienić, ale to wszystko kończyło się na dyskusji i nie było żadnych większych przełożeń. Tak jest niestety i obecnie… Byliśmy z Romkiem „zakumplowani”, bo znaliśmy się z dawnych czasów, z poprzedniej działalności wspierania polskiego podziemia solidarnościowego — opowiada Aleksander Zając.

Jak mówi, mieli ze sobą naprawdę dobre relacje.

— Spotykaliśmy się kilka razy do roku na krótko. Pamiętam np. nasze spotkania na Uniwersytecie Szczecińskim na Międzynarodowych Konferencjach Polonijnych. Wtedy Europejska Unia Wspólnot Polonijnych miała podpisaną umowę o współpracy ze szczecińskim Ośrodkiem Studiów i Badań Polonijnych. Odwiedziłem jeszcze Romka na wsi pod Szczecinem, trzy lata temu, kiedy był przewodniczącym Komisji Rewizyjnej Polonii Świata. Przygotowywałem sprawozdanie finansowe, nad którym pracowałem razem z nim. Roman, jako pracownik duńskigo NIK, wnosił cenne uwagi w nasze sprawozdanie. Jego pomoc okazała się bezcenna — reasumuje Zając.

XV-lecie EUWP (Berlin 2006): Helena Miziniak (1939-2023), Roman Śmigielski i Aleksander Zając
| Fot. Leszek Wątróbski

Śp. Roman Śmigielski

Studiował polonistykę na Wyższej Szkole Pedagogicznej w Opolu. W 1971 r. wyemigrował do Danii. Ukończył Rachunkowość i Informatykę w Wyższej Szkole Handlowej w Kopenhadze. W 1990 r. zdał państwowy egzamin na tłumacza języka duńskiego. Pracował jako księgowy w firmie Schenker & Co, jako główny księgowy w firmie Adams Transport Co. od 1984 r. zatrudniony jako główny kontroler w Rigsrevisionen (duńska Najwyższa Izba Kontroli).

Przyczynił się do nawiązania owocnej współpracy między Rigsrevisionen a polską Najwyższą Izbą Kontroli. Był członkiem zespołu duńskich ekspertów, którzy w 2006 r. przeprowadzili przegląd partnerski NIK. W latach 1993-1994 pracował jako dyrektor ds. finansowych w firmie IKEA Poland Ltd. (Szczecin).

W latach siedemdziesiątych był działaczem Komitetu Rozpowszechniania Polskiej Literatury Emigracyjnej i Komitetu Poparcia Opozycji Demokratycznej w Polsce. Od 1982 r. kierował biurem Komitetu Poparcia Solidarności „Støt Solidarność” w Kopenhadze; był członkiem grupy koordynacyjnej komitetu i delegatem komitetu do CSSO (Conference of Solidarity Support Organizations).

Uczestniczył w zjazdach CSSO w Lund, Londynie, Paryżu, Akwizgranie i Berlinie. Koordynował akcję adopcji polskich więźniów politycznych przez Duńczyków. Był redaktorem naczelnym duńskojęzycznego biuletynu „Polen Nyt” zawierającego głównie tłumaczenia tekstów z polskiej prasy podziemnej. Był też członkiem następujących organizacji: „Solidarni z Polską” (komitet zajmujący się zbiórką i wysyłką do Polski żywności oraz sprzętu i wyposażenia szpitali, domów dziecka itp.) oraz Polish/Danish Business Promotion Club, którego celem było rozwijanie współpracy gospodarczej między Danią a Polską. 

Pogrzeb w Szczecinie (3 marca 2025)
| Fot. Leszek Wątróbski

Działalność polonijna

W latach osiemdziesiątych Roman Śmigielski był członkiem Polskiego Stowarzyszenia „Ognisko” — rzecznikiem prasowym Rady Polonii Duńskiej oraz redaktorem naczelnym biuletynu „Ognisko”. W latach dziewięćdziesiątych był delegatem Rady Polonii Duńskiej na Forum Migrantów Unii Europejskiej. Był jednym z inicjatorów zjednoczenia Polonii duńskiej w jedną organizację. Na zjeździe założycielskim Federacji Organizacji Polskich i Polsko-Duńskich w Danii „Polonia” w 1999 r. został wybrany przewodniczącym tej organizacji. Funkcję tę sprawował przez 10 lat.

W 2009 r. Zjazd Federacji nadał mu tytuł honorowego przewodniczącego Federacji „Polonia”. W 2000 r. wybrany na sekretarza regionalnego Europejskiej Unii Wspólnot Polonijnych (EUWP), a w 2003 r. na sekretarza generalnego tej organizacji. Członek prezydium II Zjazdu Polonii i Polaków z Zagranicy w 2001 oraz główny referent w Komisji Współpracy z Polonią na III Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy we wrześniu 2007. Z ramienia EUWP był jurorem w konkursach dla dzieci i młodzieży polonijnej „Wspomnienie Solidarności w mojej rodzinie” oraz „Być Polakiem”.

Autor licznych artykułów w czasopismach duńskich, polskich i polonijnych, m.in.: „Politiken” „Aktuelt”, „Information”, „Studenteravisen”, „Polen Nyt”, „Merkonom Nyt”, „Pogląd”, „Obraz”, „Forum Polonijne”, „Tydzień Polski”, „Polonia Węgierska”, „Gazeta Petersburska”, „Ognisko”, „Informator Polski”, „Wspólnota Polska”, Znad Wilii. Konsultant duńskiego filmu dokumentalnego „Solidarność — nadzieja z Gdańska”, wydawca i redaktor naczelny kopenhaskiego kwartalnika „Informator Polski” oraz założyciel i wydawca polskiej telewizji internetowej w Danii Polowizja.dk.

Odznaczenia: Srebrny Krzyż Zasługi — 1995; Krzyż Kawalerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej — 1999 i Krzyż Oficerski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej — 2011


Zarząd Krajowy i pracownicy Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” składają rodzinie, przyjaciołom i polskiej społeczności w Danii najszczersze kondolencje. Roman pozostanie na zawsze w naszej Pamięci.

Czytaj więcej: Prezydent Andrzej Duda uhonorował działaczy polonijnych

Afisze

Więcej od autora

„To była moja najpiękniejsza misja”. O polskiej edukacji i tożsamości w Gruzji

„To były czasy wręcz dramatyczne (...). Jednocześnie byłam młodą matką, z dala od Polski, bez możliwości kontaktu z rodziną — na rozmowę telefoniczną z Polską czekało się czasem kilka dni” — wspomina lata 90. w Gruzji Małgorzata Pawlak, założycielka Polskiego Centrum Edukacyjnego w Gruzji, z którą rozmawiamy o polskiej edukacji, pamięci i tożsamości.

Artysta, który słuchał kamienia. Wystawa poświęcona Mieczysławowi Paszkiewiczowi w Warszawie

Nie każda wystawa potrafi zatrzymać widza ciszą. Nie każda zaprasza do uważnego patrzenia — nie tylko na obrazy, lecz na los człowieka, który je stworzył. Wystawa poświęcona Mieczysławowi Paszkiewiczowi w Muzeum Niepodległości w Warszawie jest właśnie takim doświadczeniem: spokojnym, a zarazem przejmującym. To opowieść o artyście, który przeszedł przez piekło XX w. i nie utracił wiary w sens piękna. Nad merytorycznym i artystycznym kształtem ekspozycji czuwali kuratorzy wystawy: Jacek Konik oraz Małgorzata Karolina Piekarska. Był autorem 17 książek i licznych artykułów naukowych, a także członkiem prestiżowych towarzystw naukowych i literackich.

Między tradycją, konfliktem a jubileuszem: 45-lecie Hajnowskich Dni Muzyki Cerkiewnej

Hajnówka przez dziesięciolecia była miejscem szczególnym na mapie polskiej kultury muzycznej. To właśnie tam, na pograniczu tradycji, religii i kultur, narodził się Międzynarodowy Festiwal Muzyki Cerkiewnej, który z czasem wyrósł na jedno z najważniejszych wydarzeń artystycznych poświęconych duchowemu dziedzictwu Kościoła prawosławnego w Europie. Jego historia to jednak nie tylko pasmo sukcesów artystycznych i prestiżu, lecz także opowieść o napięciach, sporach o niezależność oraz dramatycznym rozdarciu, którego skutkiem było przeniesienie festiwalu do Białegostoku.