Gospodarka rośnie, jednak emeryci na Litwie żyją biednie. Bank radzi… inwestować

Emeryci na Litwie żyją na granicy ubóstwa, mimo wzrostu gospodarczego. Eksperci ostrzegają: dużo wynika z podejścia do finansów i jeśli nic się nie zmieni, dotknięci będą także młodzi.

Czytaj również...

Ubóstwo mimo wzrostu gospodarczego

W ciągu ostatnich dziesięciu lat Litwa doświadczyła dynamicznego wzrostu gospodarczego — średnie wynagrodzenie w kraju wzrosło ponad trzykrotnie i w drugim kwartale 2025 roku osiągnęło poziom około 2 387 euro. Mimo to, sytuacja emerytów pozostaje dramatyczna. Jak wynika z danych Państwowej Agencji Statystycznej, w 2025 roku poziom ryzyka ubóstwa wśród osób w wieku 65 lat i starszych wynosi aż 37,8 proc.

Wskaźnik ten systematycznie rośnie: w 2024 r. wynosił 36,9 proc., a w 2023 r. — 31,1 proc. Eksperci wskazują, że sytuacja litewskich seniorów należy do najgorszych w całej Unii Europejskiej. Organizacje zajmujące się walką z ubóstwem szacują, że niemal co drugi emeryt żyje dziś na granicy minimum egzystencji.

Problem nie tylko systemowy

Zazwyczaj przyczyn kryzysowej sytuacji seniorów upatruje się w powolnej indeksacji emerytur, nieefektywnych rozwiązaniach politycznych czy w problemach demograficznych — malejąca liczba osób pracujących musi utrzymać coraz większą populację emerytów. Jednak, jak wskazuje Kristina Ruseckienė, kierownik ds. usług oszczędnościowych i inwestycyjnych w banku SEB, to tylko część problemu.

„Historycznie rzecz biorąc, wiedza finansowa i kultura inwestowania mieszkańców Litwy są gorsze niż w przypadku obywateli innych państw” — wyjaśnia Kristina Ruseckienė.

Brak oszczędności i inwestycji wśród starszego pokolenia wynika m.in. z niskiej świadomości finansowej. Litwini znacznie później niż społeczeństwa zachodnie zaczęli inwestować, a wielu emerytów nie zgromadziło żadnych dodatkowych środków poza państwową emeryturą.

Choć sytuacja dzisiejszych emerytów jest trudna, to — według ekspertki — współczesne pokolenie również nie podejmuje działań zabezpieczających przyszłość.

„Byłoby naiwnością oczekiwać, że młodsze pokolenie Litwinów uniknie w starości tych samych problemów, co ich rodzice lub dziadkowie, jeśli nie podejmie dodatkowych działań” — zaznacza Kristina Ruseckienė.

Młodsze pokolenia również zagrożone

Badanie przeprowadzone przez bank SEB pokazuje, że aż 80 proc. mieszkańców Litwy nie planuje w najbliższym czasie rozpocząć inwestowania. Tymczasem młodsze pokolenia są przyzwyczajone do wyższego standardu życia, który trudno będzie utrzymać wyłącznie z emerytury państwowej.

„Potrzeby te nie zmniejszą się w podeszłym wieku, dlatego ich sfinansowanie będzie wymagało znacznie większych oszczędności” — dodaje Ruseckienė.

Zdaniem ekspertki, jedyną drogą do zabezpieczenia finansowej przyszłości jest długoterminowe inwestowanie.

„Zdywersyfikowane inwestycje, gromadzone przez długi okres, zapewniają możliwość utrzymania pożądanego poziomu życia na starość” — podkreśla Kristina Ruseckienė.

Nowoczesne rozwiązania technologiczne pozwalają inwestować nawet niewielkie kwoty — proces ten jest prosty i porównywalny z codziennymi zakupami internetowymi.

Afisze

Więcej od autora

Cyberprzestępcy znaleźli nowy cel. Litwa na 62. miejscu na świecie

Nowe badanie ujawniło skalę zagrożenia. Cyberprzestępcy mają nowe metody — numer karty czy inne takiego typu dane to dla nich śmieci. Prawdziwe złoto, które próbują pozyskać to… dane z przeglądarki. Po co? Bo to klucz do wszystkiego, co wyjaśniają eksperci.

Masa ciała wpływa na rekrutację

Ponad 80 proc. rekruterów przy identycznych kwalifikacjach częściej wybiera szczupłych kandydatów niż osoby z nadmierną masą ciała — wynika z badań dr Martyny Krogulec-Łęskiej z Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi. Zdaniem badaczki sylwetka pozostaje jednym z najbardziej bezwzględnych kryteriów oceny na rynku pracy.

Problem z odpadami narasta. Wilno ma przygotować plan dla trzech regionów

W związku z kryzysem śmieciowym w regionie wileńskim Wilno ma opracować zaktualizowany, długoterminowy plan podziału odpadów z regionów Wilna, Uciany i Olity. Władze stolicy kwestionują jednak część informacji przekazanych przez Ministerstwo Środowiska.