Miały one królewski charakter. Do Wilna przybyli członkowie rządu na czele z prezydentem RP Ignacym Mościckim oraz premierem Marianem Zyndramem Kościałkowskim. Udział w uroczystościach wzięły tysiące osób.
Trumnę wzięli na barki oficerowie
Program uroczystości żałobnych zawarto w broszurze wydanej w maju 1936 r. Dowiadujemy się m.in., że uroczystości rozpoczęły się 11 maja. Oświetlono wtedy: Górę Zamkową, Górę Trzykrzyską, kościół św. Teresy, Ostrą Bramę, ratusz, katedrę. Na Placu Łukiskim odbył się apel wojskowy oddziałów wojskowych, na zakończenie oddano 21 strzałów armatnich. Wieczorem, o godzinie śmierci, na Górze Trzykrzyskiej ponownie oddano 101 wystrzałów armatnich. W tych chwilach życie w całej Polsce niemal zamarło.
12 maja, w dniu pogrzebu, w kościele św. Teresy odbyło się nabożeństwo. Było połączone z wyniesieniem trumny matki Marszałka z krypty kościoła do jego głównej nawy oraz odmurowaniem i ustawieniem u stóp trumny urny z sercem Marszałka.
„Uroczystą mszę żałobną w kościele pw. św. Teresy odprawił metropolita wileński ks. abp Romuald Jałbrzykowski. Modły odbyły się w tym czasie we wszystkich kościołach Wilna, połączone z biciem dzwonów. Po mszy pochód pogrzebowy poprowadzili biskupi. Urnę z sercem Marszałka ponieśli dawni współbojownicy, trumnę wzięli na barki oficerowie. Czoło konduktu otwierały oddziały piechoty, za nimi szły poczty sztandarowe wszystkich pułków Wojska Polskiego, legionistów, POW, Związku Strzeleckiego, formacje wojskowe i oddziały harcerzy” – czytamy w broszurze.
Tuż przed lektyką i trumną kroczyło duchowieństwo z arcybiskupem wileńskim Jałbrzykowskim i biskupem polowym Józefem Feliksem Gawliną na czele.
„Dalej zaś szła rodzina zmarłego, prezydent Rzeczypospolitej z otoczeniem, senatorowie, posłowie, wyżsi urzędnicy, generalicja, przedstawiciele instytucji naukowych i kulturalnych, rady miejskiej Wilna, senat USB z rektorem na czele w togach oraz delegacje z kraju i z zagranicy. Na końcu pochodu szli m.in. reprezentanci organizacji chłopskich w strojach ludowych” – podaje broszura.
Miasto wypełnił dźwięk dzwonów wszystkich kościołów i cerkwi, a na wieży katedralnej trębacze odegrali „Hejnał wileński”.
Świadek historii
Wilnianka Janina Gieczewska była świadkiem uroczystości pogrzebowych w Wilnie. Dobrze pamięta dzień 12 maja 1936 r.
– Miałam wówczas 12 lat, byłam uczennicą Szkoły Powszechnej im. Matki Boskiej Ostrobramskiej. Mieszkaliśmy wówczas obok Cmentarza Na Rossie. Już wtedy znałam groby wybitnych ludzi: Lelewela, Montwiłła, Syrokomli… Przygotowania do pogrzebu serca Marszałka trwały prawie rok. Wszyscy mieszkańcy ulic Rossa, Listopadowej, Żelaznej Chatki, Majowej i Bobrujskiej byli tego świadkami. Pamiętam, jak poszerzono ulice Piwną i Rossa, wyłożono nowe chodniki. Ulice te były ostatnim odcinkiem trasy pogrzebowej, udekorowanym żałobnymi wstęgami na wysokich masztach. Urna z sercem Marszałka była umieszczona w prawej bocznej nawie kościoła św. Teresy. Mnóstwo było tam kwiatów i wieńców, a wartę honorową pełnili polscy żołnierze, zmieniający się co kilka godzin. Trumna z prochami matki Marszałka, przywieziona z Sugint, została umieszczona w podziemiach kościoła. 12 maja miasto wyszło na uroczystości żałobne. Ja także doskonale widziałam cały pochód pogrzebowy – dzieli się wspomnieniami rodowita Wilnianka.
Trasa żałobnego pochodu prowadziła od kościoła św. Teresy ulicami: Ostrobramską, Wielką i Zamkową, przez Plac Katedralny, następnie ulicami Mickiewicza, Wileńską, Niemiecką, Ostrobramską (od Ostrej Bramy w lewo), Piwną i dalej ulicą Rossa na Cmentarz Na Rossie.
Dla ułatwienia orientacji w różnych miejscach miasta utworzono specjalne punkty informacyjne. „Wszyscy uczestnicy żałobnych uroczystości w dniu 12 maja winni mieć czarne opaski żałobne na lewym ramieniu. Dla ułatwienia publiczności na dworcu kolejowym oraz w Biurze Informacyjnym uruchomiona została sprzedaż opasek w cenie od 25 do 80 gr za sztukę” – czytamy w wydanym w 1936 r. programie uroczystości żałobnych w Wilnie.
Na miejsce wiecznego spoczynku serca Marszałka został wybrany cmentarzyk wojskowy na Rossie. Powstał on w latach 1919/1920 po ciężkich walkach, które toczyły się o Wilno. Pochowano tam część żołnierzy poległych w walkach z bolszewikami.
Tysiące osób zebrały się na Rossie. Po ostatnich modłach wdowa Aleksandra Piłsudska podała urnę córce Jadwidze, a ta starszej siostrze Wandzie. Orkiestry odegrały hymn państwowy oraz „Pierwszą brygadę”, po czym prezydent RP Ignacy Mościcki wygłosił przemówienie transmitowane na całą Polskę. Nad cmentarzem przeleciały eskadry samolotów, a przed grobem, nad którym wznosił się baldachim z czerwonej tkaniny z białym orłem w tle, zaciągnięto wartę honorową.

Testament Marszałka
Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 r. w Warszawie. Ciało Marszałka spoczęło na Wawelu, serce zaś zgodnie z jego wolą złożono na wileńskiej Rossie.
– Pamiętam, jak wiadomość o śmierci Marszałka spadła na kraj jak grom z jasnego nieba i okryła Polskę żałobą. Pogrzeb był majestatyczny. Marszałek spoczął na królewskim Wawelu, w krypcie pod Wieżą Srebrnych Dzwonów. Z radia i prasy dowiedzieliśmy się, że swoje serce oddał ukochanemu Wilnu. W 1938 r., będąc z mamą w Krakowie, widziałam trumnę z ciałem Józefa Piłsudskiego – wspomina Janina Gieczewska.
Dwa dni po zgonie znaleziono pisany odręcznie przez Józefa Piłsudskiego testament. Pisał w nim: „Nie wiem, czy nie zechcą mnie pochować na Wawelu. Niech! Niech tylko moje serce wtedy zamknięte schowają w Wilnie, gdzie leżą moi żołnierze, co w kwietniu 1919 r. mnie, jako wodzowi, Wilno jako prezent pod nogi rzucili”.
W swojej ostatniej woli zapragnął także, by do Polski powróciły zwłoki jego matki, pochowanej w miejscowości Suginty na Litwie: „A zaklinam wszystkich, co mnie kochali, sprowadzić zwłoki mojej matki z Sugint, wiłkomierskiego powiatu, do Wilna i pochować matkę największego rycerza Polski nade mną. Niech dumne serce u stóp dumnej matki spoczywa. Matkę pochować z wojskowymi honorami – ciało na lawecie – i niech wszystkie armaty zagrzmią salwą pożegnalną i powitalną tak, aby szyby w Wilnie się trzęsły”.
W 1939 r. Aleksandra Piłsudska z córkami, Wandą i Jadwigą, opuściła Polskę, udając się do Wielkiej Brytanii. W swoich wspomnieniach, wydanych w Londynie w 1985 r., pisała: „Mój mąż kochał Wilno i czuł z nim głęboki związek. (…) Czy mąż mój mógł przypuszczać, że po latach nad grobem Matki i Syna szumieć będą w bolesnej żałobie sosny wileńskie, płaczące nad utraconą wolnością…”.
Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym dziennika „Kurier Wileński” Nr 18 (50) 09-15/05/2026


