Do zdarzenia doszło o godz. 19 w niedzielę 17 maja. Incydenty z dronami powtarzają się notorycznie i dotyczą nie tylko Litwy, ale również Łotwy i Estonii. Minister ochrony kraju Robertas Kaunas oświadczył, że Litewskie Siły Powietrzne muszą odpowiedzieć, kiedy zakupione i już dostarczone na Litwę radary zostaną zintegrowane z systemem wykrywania. „Pracujemy nad tym, aby widzieć te drony. Dziś Litewskie Siły Powietrzne mają przedstawić informację, ile czasu będzie jeszcze potrzebne, aby zintegrować już zakupione i znajdujące się na Litwie radary ze wspólnym systemem” — powiedział minister dla LRT.
„Dodatkowa uwaga będzie”
Zdaniem ministra Litewskim Siłom Powietrznym powierzono pracę w dwóch kierunkach. Pierwszy kierunek to przetestowanie stworzonego przez Litwę oprogramowania, które łączy radary krótkiego zasięgu z systemami przechwytywania dronów. Drugi kierunek to stworzenie obrony powietrznej wspólnie z ukraińskimi ekspertami, którzy przyjeżdżają na Litwę. Chodzi o jednolity system obrony przeciwdronowej.
W poniedziałek z ministrem ochrony kraju spotkał się prezydent Gitanas Nausėda. Po spotkaniu doradca prezydenta Deividas Matulionis oświadczył, że zdaniem Nausėdy antydronowa obrona ma być priorytetem w najbliższym czasie. „Jeśli są potrzebne dodatkowe pieniądze, dodatkowa uwaga, to ta uwaga będzie” — zapewnił doradca.
Spóźnienie o trzy lata
Zdaniem analityka ds. Rosji i dezinformacji Mariusa Laurinavičiusa w interesie Litwy leży, aby żadne obce drony nie latały nad jej terytorium. Z kolei to, że nie możemy zabezpieczyć bezpieczeństwa własnej przestrzeni powietrznej, jest winą władz Litwy.
— Moim zdaniem mieliśmy wystarczająco czasu na wzmocnienie swej obrony przeciwlotniczej, gdybyśmy szykowali się do niej od początku pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Kwestia dronów jest aktualna od samego początku wojny. Oczywiście na samym początku drony nie były wykorzystywane na taką skalę i nie były tak mocne. Tym niemniej to, co mamy teraz, jest konsekwencją naszego zwlekania. Spóźniliśmy się minimum o trzy lata. Teraz jest naturalne, że wciągu jednego dnia, czy nawet miesiąca, nie da się rozwiązać problemu. Musimy przyznać się, że mamy ogromny problem z obroną przeciwlotniczą. W moim przekonaniu problem nie polega w reakcji władz Litwy, tylko w tym, że spóźniliśmy się ze wzmocnieniem obrony przeciwlotniczej — powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” ekspert.
Gitanas Nausėda w ubiegłym tygodniu stanowczo ostrzegł „państwa prowadzące wojnę w Europie”, aby nie wykorzystywały terytorium Litwy do ataków dronami. „Moje stanowisko jest jasne i kategoryczne. Terytorium Litwy nie było i nie będzie wykorzystywane do żadnych operacji wojskowych państw trzecich przeciwko sąsiednim krajom” — oświadczył prezydent.
Zapytany wówczas, przez nasz dziennik, ekspert ds. wojskowości Egidijus Papečkys nie wykluczył, że Ukraina wysyła drony wzdłuż litewsko-białoruskiej granicy, ponieważ tam je trudniej wykryć. Zdaniem eksperta Litwa musiałaby zwrócić się do strony ukraińskiej, aby wybrali inne kierunki dla dronów. Dalej od naszych granic. „Trzeba zrozumieć jedno, że rosyjskie i ukraińskie drony są tak samo groźne. Kiedy dron schodzi z ustawionego kierunku, to nikt nie wie, gdzie dokładnie spadnie” — mówił Papečkys.

Przekonać Ukrainę
Laurinavičius nie sądzi, że taka prośba w dzisiejszej sytuacji byłaby spełniona przez Ukrainę.
— Po pierwsze, nie jestem pewien, czy nawet teoretycznie możemy zmienić wojenne plany Ukrainy. Gdyby Ukraina specjalnie wysyłała drony w naszą przestrzeń powietrzną, to wówczas mielibyśmy do czynienia z inną sytuacją. Tego nie ma. Nikt specjalnie na nasze terytorium dronów nie wysyła. Natomiast Ukraina wybiera taki sposób walki, który dla nich wygląda na najbardziej efektywny. Po drugie, nawet gdybyśmy zaczęli o coś prosić lub żądać od Ukraińców, to powstaje pytanie, czy to w naszym interesie leży osłabienie Ukrainy w wojnie z Rosją? Jestem przekonany, że strona ukraińska wybiera poszczególny kierunek dla dronów, ponieważ jest najbardziej efektywny, a nie dlatego, że chcą polatać obok naszego terytorium. Jeśli chcemy zwycięstwa Ukrainy, to w naszym interesie jest, aby Ukraina walczyła w jak najbardziej efektywny sposób. Tu dochodzimy do sedna: gdybyśmy mieli odpowiedni system obrony przeciwlotniczej, to wówczas moglibyśmy spokojnie obronić nasze terytorium przed dronami. Dlatego powtórzę się: moim zdaniem problem tkwi w nas, że tak długo zwlekaliśmy i nie zwracaliśmy uwagi na rzeczy podstawowe — oświadczył analityk.
Prokuratura bada
W sprawie upadku drona wypowiedziała się również Prokuratura Generalna, która poinformowała, że sytuacja będzie badana w ramach prowadzonego już śledztwa dotyczącego zbrodni wojennych w Ukrainie. „Incydent jest badany w ramach postępowania przygotowawczego dotyczącego zbrodni wojennych na Ukrainie” — przekazała agencji ELTA rzeczniczka Prokuratury Generalnej Elena Martinonienė.
Ze względu na upadek drona premier Inga Ruginienė zwołała na środę posiedzenie Narodowej Komisji Bezpieczeństwa. Szefowa rządu podkreśliła, we wpisie na Facebooku, że drony i inne bezzałogowe obiekty lotnicze stają się wyzwaniem dla bezpieczeństwa nie tylko Litwy, ale również regionu. „Dlatego konsekwentnie wzmacniamy monitoring przestrzeni powietrznej, reagowanie oraz bezpieczeństwo mieszkańców razem z instytucjami Litwy oraz naszymi sojusznikami NATO” — napisała polityk.



