Zaniepokojenie ws. dronów nad Litwą. Do kogo są skierowane słowa Nausėdy?

Prezydent Gitanas Nausėda ostrzegł, że państwa prowadzące wojnę w Europie nie mogą wykorzystywać litewskiej przestrzeni powietrznej dla swych dronów. Egidijus Papečkys w rozmowie z „KW” sądzi, że w pierwszej kolejności adresatem słów prezydenta jest Rosja.

Czytaj również...

Prezydent Gitanas Nausėda, w specjalnym oświadczeniu dla agencji BNS, stanowczo ostrzegł „państwa prowadzące wojnę w Europie”, aby nie wykorzystywały terytorium Litwy do ataków dronami. „Moje stanowisko jest jasne i kategoryczne. Terytorium Litwy nie było i nie będzie wykorzystywane do żadnych operacji wojskowych państw trzecich przeciwko sąsiednim krajom. Każda próba bezprawnego wykorzystania litewskiej przestrzeni powietrznej byłaby rażącym naruszeniem suwerenności oraz podstawowych norm prawa międzynarodowego” — napisano w oświadczeniu.

Ukraina nie została wymieniona

Nausėda poinformował, że o stanowisku Litwy zostały poinformowane kraje prowadzące wojnę oraz litewscy sojusznicy. Wcześniej doradczyni prezydenta Asta Skaisgirytė, w rozmowie z Žinių radijas, również zaznaczyła, że Litwa nigdy nie wyraziła i nie wyrazi zgody na wykorzystanie swej przestrzeni powietrznej dla państw trzecich do prowadzenia działań wojskowych.

— Warto odnotować, że w wypowiedzi prezydenta Ukraina nie była wymieniona, bo przestrzeń powietrzną Litwy naruszały nie tylko ukraińskie, ale też rosyjskie drony. To była jasna odpowiedź na rosyjskie zarzuty. Rosja od dawna oskarża kraje bałtyckie, że drony wlatują z ich terytorium. Wcześniej przede wszystkim oskarżono Łotwę. Teraz również Litwę i Estonię. Nawet Finlandię. Chociaż przez Finlandię Ukraina w żaden sposób nie może zapuszczać dronów. To jest deklaracja, że Litwa nie może tolerować, aby z jej terytorium nadlatywały drony, których celem są obiekty w innym państwie. To dotyczy zarówno Rosji jak i Ukrainy. To jest stanowisko Litwy i moim zdaniem bardziej dotyczy Rosji — oświadczył „Kurierowi Wileńskiemu” Egidijus Papečkys, ekspert ds. wojskowości.

Problematyczna trasa

Rozmówca podkreślił, że na razie nie ma żadnej potwierdzonej informacji, że Ukraina specjalnie wysyła drony przez terytorium Litwy.

— Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że Ukraina wysyła drony wzdłuż litewsko-białoruskiej granicy. To są tereny mocno zalesione. Dlatego warto rozmawiać z Ukrainą, aby drony były puszczane inną trasą, by nawet zakłócone nie mogły trafić na nasze terytorium. Trzeba zrozumieć jedno, że rosyjskie i ukraińskie drony są tak samo groźne. Kiedy dron schodzi z ustawionego kierunku, to nikt nie wie, gdzie dokładnie spadnie. Jeśli weźmiemy ostatni przypadek na Łotwie, to możemy założyć, że dron wykorzystywał sztuczną inteligencję. Kiedy zrozumiał, że został zmieniony kierunek, to automatycznie zaczął szukać celu i uderzył w zbiorniki po ropie naftowej. Dlatego trzeba rozmawiać z Ukrainą, aby trasa dla dronów nie leżała blisko naszych państw — powiedział Papečkys.

Incydent na Łotwie

7 maja łotewskie siły zbrojne poinformowały, że do Łotwy wleciały dwa drony. Jeden z dronów zaatakował cztery puste zbiorniki na ropę w Rzeżycy. Drony należały do Ukrainy. Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha napisał na swym koncie w sieci X, że incydenty z dronami na Łotwie były wynikiem rosyjskiej walki radioelektronicznej obliczonej na „skierowanie ukraińskich dronów z dala od ich celów w Rosji”. W konsekwencji tego incydentu do dymisji podał się minister obrony Łotwy Andris Spruds, ponieważ stracił zaufanie premiera.

Afisze

Więcej od autora