Laurynas Šedvydis: „Wątpię, by w Wilnie był duży turbo-nacjonalistyczny elektorat”

— Trzeba bardzo uważać na wypowiadane słowa – ostrzega polityków przewodniczący komitetu praw człowieka Sejmu RL z ramienia rządzącej partii socjaldemokratycznej Laurynas Šedvydis – ponieważ mogą one mieć poważne konsekwencje. Zwłaszcza jeśli są kierowane pod adresem osób z mniejszości narodowych.

Czytaj również...

Rosyjskojęzyczni, a co za tym idzie również mniejszość rosyjska, w ostatnim czasie stali się tematem debaty publicznej na Litwie. Stało się tak dzięki kilku niepowiązanym ze sobą sprawom. Pod koniec kwietnia mer Wilna Valdas Benkunskas zainicjował akcję zbierania podpisów w sprawie zaostrzenia polityki imigracyjnej. „Celem zbierania podpisów jest zaproponowanie zmian w przepisach przewidujących, że obywatele spoza Unii Europejskiej, którzy chcą mieszkać na Litwie dłużej niż trzy lata, powinni znać język litewski przynajmniej na poziomie A2. Obecnie wobec osób przebywających dłużej na podstawie czasowych zezwoleń taki wymóg nie istnieje, dlatego nie ma realnych zachęt do nauki języka, mimo że jest to podstawowy warunek skutecznej integracji – uzasadnił akcję mer stolicy.

Rosyjskojęzyczni w Wilnie

Jedną z przyczyn akcji jest zbyt duża liczba migrantów z obszarów postsowieckich, gdzie język rosyjski nadal cieszy się dużą popularnością. Teraz w Wilnie mieszka około 76 tys. cudzoziemców, czyli mniej więcej co dziesiąty mieszkaniec nie jest obywatelem Litwy. Jak pokazują badania przeprowadzone przez centrum relokacji i integracji cudzoziemców International House Vilnius oraz inne instytucje, około jedna trzecia mieszkańców Wilna pochodzenia zagranicznego w żadnym stopniu nie zna języka litewskiego.

Na tradycyjnym Dniu Muzyki Ulicznej (24 maja) miał występ zespołu „Loud fish”, który składa się z miejscowych Rosjan. Muzycy wykonywali również piosenki w języku rosyjskim. Co wywołało lawinę negatywnych komentarzy w internecie. Sprawę nawet skomentował legendarny litewski piosenkarz Andrius Mamontovas. „Wrogie siły bardzo dobrze potrafią wykorzystywać wolności i prowokacje, jakie daje demokracja. Jeśli zacznie się czegoś zakazywać, natychmiast będzie eskalowana narracja, że rzekomo zakazuje się języka rosyjskiego. To samo można było słyszeć jeszcze przed wojną w Ukrainie” – oświadczył piosenkarz.

Benkunskas zainicjował akcję zbierania podpisów w sprawie zaostrzenia polityki imigracyjnej | Fot. Dainius Labutis, ELTA

Nie język, a treść

Sam zespół w rozmowie z portalem zmones.lt oświadczył, że język rosyjski podobnie, jak język litewski jest dla nich językiem ojczystym. Zespół ma zamiar śpiewać piosenki nie tylko po litewsku i rosyjsku, ale również polsku, ukraińsku i białorusku. Warunek jest jeden – mają to być utwory zespołów i wykonawców, którzy są przeciwko rosyjskiej wojnie z Ukrainą. Przewodniczący sejmowego Komitetu Praw Człowieka Laurynas Šedvydis rozumie, że część osób, na przykład ze względu na okoliczności historyczne, czuje dyskomfort słysząc rosyjski język. – Chciałbym zwrócić uwagę na pewien szczegół. Kiedy spojrzymy, w jakim języku stworzono utwory skierowane przeciwko obecnej władzy w Rosji i dyktaturze, to okaże się, że jest to język rosyjski. Moim zdaniem ważny jest nie język w jakim jest wykonywana piosenka, tylko jaki przekaz niesie utwór. Jeśli przekaz jest taki, że popiera się rządy prawa, jest potępiana rosyjska okupacja części Ukrainy i innych krajów, to moim zdaniem język utworu staje się czymś drugorzędnym – mówi w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” polityk.

Šedvydis sądzi, że obecne posunięcia władz Wilna są związane z kilkoma rzeczami. – Trzeba pamiętać, że to właśnie koledzy partyjni Valdasa Benkunskasa optowali kiedyś za tym, aby ściągnąć tutaj przedstawicieli rosyjskiej opozycji. Nawet tych przedstawicieli, których stanowisko względem na przykład przynależność Krymu było bardzo wątpliwe. W moim przekonaniu jesteśmy świadkami sytuacji, kiedy się jedzie na dużej szybkości i raptem ster zaczyna się zbyt mocno kierować w jedną stronę, a kierowca stara się z całej siły skierować samochód w stronę przeciwną. Myślę, że obecna władza Wilna nie jest pewna wygranej w zbliżających się wyborach samorządowych. Wydaje się, że konserwatyści opierając się na własnych badaniach, zobaczyli, że jeden aspekt przez nich nie został dotychczas wykorzystany. Tym aspektem są inni. I tu wrzucono do jednego kotła wszystko język, migrantów i mniejszości narodowe – zaznacza w rozmowie z Kurierem poseł.

Ojczysty, codzienny, surżyk

Zdaniem polityka taka zmiana polityki może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych. – Musimy zrozumieć, że bardzo często uchodźcy z Ukrainy pochodzą z tej części Ukrainy, gdzie język rosyjski z różnych przyczyn jest mocno ugruntowany. Bardzo często dla tych osób język rosyjski jest językiem ojczystym lub językiem codziennej komunikacji. Mi się wydaje, że my bardzo często nie rozumiemy, że oni nie rozmawiają po rosyjsku, tylko to jest surżyk, czyli pewna forma pośrednia pomiędzy językiem rosyjskim a ukraińskim. Mi się wydaje, że celem tej całej akcji nie jest ani lepsza znajomość języka państwowego, ani lepsza integracja, tylko raczej odseparowania pewnej grupy społecznej. Poza tym bardzo wątpię, że w Wilnie jest duży turbo nacjonalistyczny elektorat. Trzeba pamiętać, że jeszcze do roku 2021 lub 2022 jedna trzecia mieszkańców Wilna składała się z przedstawicieli innych narodów: Polaków, Rosjan, Białorusinów lub Żydów – oświadcza Šedvydis.

Polityk apeluje o zakończenie wszelkich kampanii społecznych polegających na skłócaniu różnych grup etnicznych i narodowych. – Musimy zrozumieć jedno – wszyscy będziemy mieszkać w jednym kraju. Bardzo często litewscy politycy bez złej intencji, tylko widząc działania Federacji Rosyjskiej i jej polityków, wszystko sprowadzają do narodowości. Trzeba bardzo się liczyć z wypowiadanymi słowami, ponieważ mogą one mieć bardzo głębokie konsekwencje. Od tego zależy też nasze bezpieczeństwo – podkreśla poseł.


Afisze

Więcej od autora

Dron jako metafora współczesności

Dziś dron przestał być niewinny. W Europie Wschodniej jego dźwięk budzi nie tylko ciekawość, ale niepokój. Litwa nie jest wyjątkiem. W ostatnich tygodniach przestrzeń publiczna została zdominowana przez obce...