45
Litwa w smutku obchodzi Dzień Żałoby Narodowej i Nadziei

14 czerwca 1941 roku w ciągu pierwszych dwóch dni wywieziono na Sybir kilkadziesiąt tysięcy osób, kolejne masowe wywózki były w 1948 i 1951 roku Fot.Marian Paluszkiewicz

14 czerwca 1941 roku w ciągu pierwszych dwóch dni wywieziono na Sybir kilkadziesiąt tysięcy osób, kolejne masowe wywózki były w 1948 i 1951 roku Fot.Marian Paluszkiewicz

68 lat temu, 14 czerwca 1941 roku, o godzinie 3 w nocy sowieckie władze rozpoczęły zakrojoną na szeroką skalę akcję represyjną wobec ludności zajętej Litwy.

Z domów wyganiano całe rodziny. Zostawiali cały dorobek swojego życia i prawie jak stali, w wagonach bydlęcych byli wiezieni w głąb Związku Sowieckiego, najczęściej na daleki Sybir. Szacuje się, że tylko w ciągu pierwszego tygodnia represji wywieziono około 30 tys. osób, zaś w okresie 1941–1952 władze sowieckie wywieźli z kraju około 132 tys., zginęło z nich zaś 28 tys. Ku czci ich pamięci i wszystkich osób, których dotknęły sowieckie represje, w niepodległej Litwie dzień 14 czerwca jest świętem narodowym — smutnym świętem.

Główne uroczystości poświęcone obchodom Dnia Żałoby Narodowej i Nadziei odbędą się tradycyjnie  na stacji kolejowej w Nowej Wilejce, skąd tysiące represjonowanych wyruszyło w swoją ostatnią podróż. Wśród wywożonych byli głównie Litwini, ale też wielu litewskich Polaków oraz przedstawicieli innych narodowości. Ci, którzy podczas transportu zostali żywi, docierali do „miesta naznaczenia” i nieraz na zupełnie pustym miejscu w sybirskiej tajdze musieli zaczynać nowe życie. Gołymi rękoma budowali sobie ziemianki, prowizoryczne baraki, rzadko domki, nędzne namiastki tych, które byli zmuszeni pozostawić w ojczyźnie. Zesłańcy byli wykorzystywani przez system sowiecki jako tania, wręcz niewolnicza siła robocza przy budowie dróg kolejowych, wyrębie lasów oraz innych pracach w dalekiej i surowej Syberii. Szczególnie w nieludzkich warunkach zesłańcy musieli budować swoje „nowe życie” na bezludnych wyspach w rozległej delcie królowej syberyjskich rzek Leny.

Druga fala masowych wywózek z Litwy nastąpiła wraz z nadejściem wiosny 1948 roku. Zakrojone na szeroką skalę wywózki o kryptonimie „Wiosna” były największą akcją represyjną w historii powojennej Związku Sowieckiego.

Rok wcześniej, 21 maja 1947 roku Centralny Komitet sowieckiej partii komunistycznej przyjął tajne postanowienie „O tworzeniu kołchozów w republikach bałtyckich”. Realizacja tego postanowienia miała złamać i upokorzyć tradycyjne społeczeństwa zajętych po wojnie przez sowiety nowych narodów. Sposobem na realizację tych założeń była kolektywizacja, do której miały zachęcić wysokie tzw. rekwizycje w naturze nałożone na samodzielnych rolników.

Sytuację, w jakiej znaleźli się wtedy litewscy rolnicy, w tym również Polacy, opisuje w swoich wspomnieniach Jadwiga Gojlewicz z Dużych Łop pod Kownem:

Po wojnie rolnicy musieli płacić sowieckim władzom tzw. rekwizycję — mleko, mięso oraz zboże. Płacili od wielkości posiadanej ziemi — im więcej mieli, tym więcej musieli zapłacić. Byli tak obciążeni tym „podatkiem”, że nie jeden rolnik nie potrafił go zapłacić, szczególnie jeśli chodzi o zboże, bo rodzinom nawet na chleb nie wystarczało. Toteż ludzie starali się na różne sposoby unikać płacenia tej rekwizycji. Pewnego razu rozeszła się pogłoska, że na elewatorze można kupić fikcyjne kwity za rekwizycję i kilku rolników z Dużych Łop w powiecie kowieńskim skusiło się na to. Ale niedługo z tego się cieszyli. Władze dowiedziały się i posypały się aresztowania. Głównie ucierpieli rolnicy. Marianowi Waszkiewiczowi, który  miał najlepszą rolę w okolicach, udało się przekupić władze. Znalazł nieprawdziwych świadków, przekupił sędziego, a potem swoją ziemię całował, żegnał się i Bogu dziękował, że został na wolności. Ale podobno zapłacił za tę wolność więcej, niż kosztowała mu rekwizycja. Drugi rolnik, Stefan Rymdejko, miał mało ziemi, więc go przesłuchano, wpisano na ewidencję i zwolniono.

Najbardziej ucierpiał Ignacy Januszkiewicz. Choć miał średniej wielkości gospodarstwo, również był zaliczany przez władze do tzw. „kułaków”. Został osądzony na 8 lat łagrów w Gorkim. Po ośmiu latach wrócił do ojczyzny, ale miał już nadwyrężone zdrowie. Nie zostało już nic z tego silnego, energicznego gospodarza.

Nie miał też dokąd wracać. Z domu rodzinnego, który zbudował na swojej ziemi po reformie rolnej 1936–38 roku, pozostały już tylko ruiny. Podobnie z rodziną. Matkę Mariannę oraz starszą córkę, 19–letnią Marysię, sowieci wywieźli na Sybir. Żonie Joannie z 6–letnią córeczką Walerią udało się uniknąć wywózki. Chowały się od NKWD, ukrywały się u krewnych i znajomych, aż udało się wreszcie wynająć w Kownie pokoik o pięciu metrach kwadratowych. Tam też znalazł przytułek Ignacy Januszkiewicz po powrocie z łagrów. Córka Waleria miała już 14 lat i chodziła do szkoły w Kownie. Uchowała się przed represjami najstarsza córka Regina, która była zamężna i mieszkała gdzie indziej u męża. Zaś córka Marysia wróciła z zesłania na Litwę dopiero w 1956 roku, już bez matki. Matka Januszkiewiczów zmarła na Sybirze i tam też została pochowana.

W wyniku realizowanej przez sowietów reformy rolnej ceny skupu  w ciągu kilku powojennych lat spadły kilkakrotnie, tyle też wzrosły podatki z tytułu rekwizycji. Niemniej, nawet tak drakońskie podatki w naturze nie mogły „przekonać” większości rolników do kolektywizacji. Postanowiono więc ostatecznie zlikwidować wolnych rolników tzw. kułaków, jako klasę społeczną.

22 maja 1948 roku przystąpiono do realizacji planu „Wiosna”. Głównie ucierpieli rolnicy oraz ich rodziny, których wypędzano z rodzinnych domów i wieziono na Sybir. Według różnych ocen, szacuje się, że w ramach tych wywózek zostało wypędzonych z Litwy kolejnych od 40 do 100 tys. osób. Wiadomo natomiast, że tylko w ciągu dwóch pierwszych dni na Sybir zesłano ponad 30 tys. rolników i ich rodzin. W sprawozdaniu organizatorów wywózek przedstawionym władzom w Moskwie podaje się bowiem, że „w dniach 22–23 maja do Buriackiej Mongolskiej Autonomicznej SRR wywieziono 11 345 rodzin, czyli 39 766 osób”.  Do tych wywózek przygotowano się kilka miesięcy. Według sprawozdania z 3 kwietnia 1948 roku szefa Zarządu Transportowego ZSRR pułkownika Michaiła Bensona, na potrzeby wywózek z terytorium Litwy potrzeba było 1500 wagonów towarowych, w których miało mieścić się po 24 osoby. Przygotowywano się więc wywieźć z Litwy co najmniej 36 tys. osób w ciągu zaledwie kilku dni. Są to liczby, ale za nimi kryją się tragiczne losy całych rodzin, społeczeństw lokalnych, narodów. Jakie tragedie przeżywały rodziny w tamtych latach, możemy dziś tylko domyślać się, czytając wspomnienia kronikarki tamtych wydarzeń Jadwigi Gojlewicz:

Niedługo z odzyskanej wolności cieszył się rolnik Marian Waszkiewicz. 22 maja 1948 roku wraz z żoną  i z młodszym synem Mieczysławem zostali wywiezieni na Sybir. Na zesłaniu byli do 1953 roku, kiedy to władze sowieckie zezwoliły Polakom, którzy mieli w dowodzie wpisaną narodowość na wyjazd do Polski, bo na Litwę pozwolono wracać z wygnania dopiero po 1956 roku. Na Litwie pozostawał starszy syn Mariana Waszkiewicza, też Marian. Udało się mu ujść przed wywózką. Dożył też odzyskania niepodległości przez Litwę i udało mu się też odzyskać dom rodzinny.

Los nie oszczędził również rodziny Adama Zieniewicza, który wraz z żoną Stanisławą i najmłodszym synkiem Bronisławem również zostali wywiezieni 22 maja 1948 roku na Sybir. Trzej starsi synowie Adama ukryli się przed wywózką, ale już nigdy więcej nie zobaczyli ojca, a z matką i bratem spotkali się po długich latach. Adam Zieniewicz zmarł na wygnaniu, zaś jego żona Stanisława z synem Bronkiem i synową Litwinką (ożenił się na Sybirze) wyjechali w 1953 roku do Polski. Potem przyjeżdżali z Polski na Litwę, ale już jako goście, bo nie pozwolono im wrócić do swojej ojczyzny. Do rodzinnych mogił „powróciły” tylko koście zmarłych na Syberii, kiedy bliskim już na to pozwolono.

Sowieckie represje wystraszyły nawet ówczesnych komunistycznych przywódców Litwy, którzy próbowali, między innymi Sniečkus, w Moskwie łagodzić sytuację. Na co prezes Rady Ministrów ZSRR Georgij Malenkow miał jedynie powiedzieć: „Towarzyszu Sniečkusie, sprzeczać się to wy możecie z żoną. Postanowienia zaś CK nie omawia się, lecz wykonuje”.

Na wyniki realizacji postanowienia CK nie trzeba było długo czekać. Jeśli w ciągu pierwszych lat powojennych na Litwie sowietom udało się założyć tylko 20 kołchozów, a z dniem 1 kwietnia 1948 roku było ich ledwo 75, to już 1 lipca, po masowych wywózkach raportowano, że na Litwie jest już 227 kołchozów. Po drugiej fali wywózek o kryptonimie „Przybój” również związanej z kolektywizacją, w 1949 roku na Litwie było już 3079 kołchozów. Ofiarami trzeciej, końcowej fazy represji przeciwko rolnikom, tym razem o kryptonimie „Jesień” z końca 1951 roku, padło ponad 4 tys. rodzin chłopskich. Planowano wtedy wywieźć w głąb Związku 14 950 osób. Tym razem listy „wrogów kolektywizacji” układali już miejscowi działacze. 2 października, podobnie jak w maju 1948 roku, przystąpiono do jednorazowej akcji. W jej wyniku na Sybir zesłano 16 150 osób, czyli ponad 1000 więcej niż planowano.

Już w grudniu w Święta Bożego Narodzenia litewscy komunistyczni dygnitarze raportowali w Moskwie, że „na Litwie we wszystkich gospodarstwach ustanowiono socjalizm”. Wraz z represjami wobec litewskiej partyzantki, litewskiego ruchu oporu oraz głównie  przeciw rolnikom „ustanowienie socjalizmu” kosztowało dziesiątki tysięcy istot ludzkich, ponad 100 tys. osób było wygnanych ze swoich domów, wsi i kraju. Wrócili nieliczni.

45 odpowiedzi to Litwa w smutku obchodzi Dzień Żałoby Narodowej i Nadziei

  1. Julian mówi:

    Współczujemy. Nas zaczęto mordować i wywozić 17.09.39.

  2. Senbuvis mówi:

    do Julian – nas zaczęto wywozić i mordować 1.09.1939 r. 17.09.1939 roku nastąpił czwarty rozbiór Polski. Wywózki, rozstrzeliwania, mordowanie naszego narodu przez Niemców, Rosjan. Ukraińców, Białorusinów, Łotyszy i Litwinów trwało całą okupacyjną noc a jeszcze w 1961 roku był w Polsce oddział partyzancki walczący z sowieckim okupantem! Na Sybir wywieziono prawie 2 miliony Polaków, z rodzinnej ziemi wygnał okupant miliony Polaków ( z Poniewieża tylko w 1945 deportowano dwa pociągi Polaków (za karę, że jeszcze byli Polakami). Mamy też co wspominać …

  3. hm mówi:

    Setki tysięcy Polaków i parę setków Litwinów….

  4. room mówi:

    no, no … kolejny tekst i chłost z bicza… ten tarasiewicz, chce być świętrzy, a bardziej propolski na pewno niż Tomaszewski. Ne praidiot!

  5. brat marcin mówi:

    room: czytałeś w ogóle ten tekst, czy tylko chcesz dokopać redaktorowi Tarasiewiczowi?
    Nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, by w opisie tragedii setek tysięcy wypędzonych ludzi dopatrywać się polityki, jakichś ambicji redaktora?

    Naprawdę twój komentarz przypomina prowokację jakiegoś komsomolca.

  6. room mówi:

    ooo wypraszam… nigdy nie byłem komsomolcem, ale na Litwie ten dzień jest obchodzony z powodu represji wobec Litwinów, a “redaktor tarasiewicz” tu pcha Polaków jakonajbardziej poszkodowanych, a to na pwewno może prowokować, w odróżnieniu od mojego postu!

  7. tudzież mówi:

    a zresztą nasz Tomasz obiecał, że pogada z wydawcami Kuriera w sprawie neutralizacji tego tasrasiewicza… i co? na czym rozmowa się skończyła? może czas najwyższy?! Polaków on broni! s….!

  8. Julian mówi:

    Senbuvis’owi ad 2. ; to prawda co piszesz. Ja pisałem jedynie w kontekście Wileńszczyzny (ad artykuł). Pytanie : z Poniewieża Polaków wywieziono na Sybir czy “rozparcelowano” gdzie indziej ?
    PS. Ostatnio w Wilnie (nabyłem w ub. roku) ukazały się niezwykle ciekawe pamiętniki Stefanii Romer pt.”Wspomnienia” : kopalnia wiedzy o życiu Polaków na Kowieńszczyźnie,w okupowanym Wilnie i pierwszych powojennych latach na Wileńszczyźnie litewskiej (LSRR). Bardzo polecam.

  9. brat marcin mówi:

    Na Litwie ten dzień jest obchodzony jako dzień pamięci osób represjonowanych i dotkniętych stalinowskimi zbrodniami, w tym także wywózkami. Jako polski dziennik “Kurier Wileński” pisze o osobach narodowości polskiej, dotkniętych tymi zbrodniami właśnie w kontekście akcji, które dzień ten upamiętnia. Czy umniejsza w jakikolwiek sposób cierpienia Litwinów? Nie. Że to może prowokować? Idiotów z pewnością. Normalnych ludzi nie.

    W ogóle wydaje mi się, że masz na redaktora Tarasiewicza alergię. Teraz tu coś o neutralizacji piszesz – czym on ci przeszkadza?

  10. tomasz mówi:

    do tudzież: Ja już nic nie muszę.:) Swojej funkcji już nie pełnię. Ja już tylko mogę. Czytając jednak twoje posty – odpowiadam – nie chcę mieć z osobami twego pokroju nic wspólnego. Natomiast co do tego rodzaju postów jak twoje.W sposób obraźliwy przekręcających nazwiska mam stosunek jednoznaczny.Jednoznacznie zły.Tak jak wobec władz litewskich pozwalających sobie na tego radzaju zabiegi w sposób urzędowy.

  11. Jan mówi:

    Do tudzież : Chamstwem jest celowe przekręcanie cudzego nazwiska.Cóż każdy jakieś wychowanie i kulturę osobistą wynosi z domu.
    Co do tomasza,to i owszem obiecał…….że będzie pomagał Polakom na Litwie w uzyskaniu tego co w cywilizowanym świecie jest standartem a nie aktem łaski grupy zidiociałych oszołomów.Po trzecie :Pan Redaktor Tarasiewicz ma prawo jako Polak pisać też o wysiedleniach swoich rodaków.Ciekawi mnie jaką grupę w tych wywózkach stanowili Polacy,a jaką Litwini.Z tego co wiem ,to Polaków było więcej niż Litwinów.Tak samo jak wymordowanych Polaków i Żydów w latach 1939-1945 tj. latach współpracy z dwoma dyktatorami i ich zbrodniczymi systemami.

  12. Jan mówi:

    Miało być Pan Redaktor,a nie buzia.Dalej nie wiem jak to działa.Chyba że zwalić to na złośliwość “tudzieża”.

  13. Senbuvis mówi:

    do Juliana – transporty z całej etnicznej Litwy szły wtedy do Polski.
    Panu Tarasiewiczowi gratuluję dobrego artykułu. Przecież podczas uroczystości nie mówi się o Polakach. Więc chociaż w tym artykule jest o nich mowa – okupant nie patrzył na narodowość, ale teraz tę narodowość się bardzo podkreśla.
    A sens mojej wypowiedzi jest taki – dlaczego nie upamiętnić wygnania z Wilna i całej Wileńszczyny setek tysięcy niewinnych jej prawowitych mieszkańców przez okupanta sowieckiego? Wyrzucono ich z ojczystej ziemi tylko dlatego, że byli Polakami. Pomnik poświęcony wypędzeniom po 1944 roku mógłby stanąć przy Ostrej Bramie od strony Bul. Bazylianów – jest tam trchę miejsca. A na nim słowa piosenki “Żegnaj Wilno ukochane”.

  14. kleberg mówi:

    Każdy reżim wcześniej czy później musi się ugiąć przed odruchami ludzkiego serca. Ludzie czują, kochają i żyją naturalnym rytmem. Tworzenie aparatu przymusu nieuwzględniającego tych ludzkich potrzeb, wcześniej czy później musi skończyć się tym, czym skończyło się dla Sowietów.

  15. Oleniszki mówi:

    Pociągi „przyjaźni polsko-radzieckiej”.

    …Czerwona bestia czknęła.
    Ruszyły transporty ludzkiego mięsa, by ponownie napełnić jej syberyjski nienasycony żołądek. Towarzysze komisarze w swych rejonowych urzędach otrzymali plany ilości ludzi do wywózki na Syberię ( chyba to były jedyne plany wykonane i przekroczone w ciągu istnienia tego komunistycznego państwa).
    Często się mówi „załadowano do bydlęcych wagonów”. Jakże mylne jest te określenie. Transport bydła w owym czasie był luksusem w porównaniu z transportem zesłańców. Dla władzy sowieckiej zwierzęta miały większą wartość niż ludzie. Tygodniami dziesiątki transportów płyną na bezkresną Syberię. Brak wody i żywności. Transport czasami zatrzymuje się. „Opiekunowie” z gwiazdami na czapce pozwalają na zaopatrzenie się w wodę z płynącego rowu-strumienia. Skazańcy nie wiedzą, że jest to woda przemysłowa z pobliskiej huty. Chorują, niektórzy umierają. Oprawcy śmieją się z zrobionego „dowcipu”.
    W mroźny syberyjski wieczór transport dociera do celu. W szczerym polu nieduży budynek stacji kolejowej. Opróżniony pociąg odjeżdża. Muszą czekać do rana. W pomieszczeniach na stacji mieszczą się tylko kobiety i dzieci. Mężczyźni śpią na zewnątrz. Ciało przy ciele, przykryci tym, co mają. Ci, którzy spali na obrzeżach już się nie budzą. Czterdziestostopniowy mróz zrobił swoje. Pozbawieni są nawet prawa do rozpaczy. Łzy zamarzają na twarzy…
    Z życia rodziny Roda

  16. Julian mówi:

    Senbuvis’owi ad.13. Czy to możliwe ? Z tego co wiem Polacy z Litwy Kowieńskiej nie mieli możliwości ewakuacji. Dokonywali cudów np. meldowali się w Wilnie itd. Przekonywująco napisał o tym Al. Srebrakowski w świetnej monografii pt. “Polacy w Litewskiej SRR 1944 – 1989” ???

  17. tomasz mówi:

    do Jan 11:Dzięki. 🙂

  18. Ja mówi:

    do Jan: buzia się zrobiła, bo dałeś spację między “P” a “an”.

  19. Ja mówi:

    cd do Jan: no i przed “P” dałeś dwukropek, bez spacji. Zrobił się więc skrót.

  20. Senbuvis mówi:

    do Juliana – deportacja Polaków była “dobrowolona”, bo wynikała z szykanowania Polaków przez władze litewskie. Na ponad 120 tysięcy chętnych do wyjazdu z Litwy etnicznej sporej części nie udało się uzyskać pozwolenia. Chęć wyjazdu do Polski z Poniewieża w 1945 zadeklarowało ponad 3 tysiące osób. Dlatego kombinowali. Prześladowanie Polaków przez władze LSRR to bezpośrednia przyczyna opuszczania rodzinnych stron przez Polaków. Im też należy się pamięć i pomniki.

  21. Jan mówi:

    Do “Ja” :Dzięki za wyjaśnienie.Zrobiłem to bezwiednie,ale teraz wiem jak zrobić buzię.

  22. Ja mówi:

    do Jan: nie ma za co 🙂 . Tutaj jest link do wszystkich skrótów, który admin zamieścił kiedyś w swoim dziale:

    http://codex.wordpress.org/Using_Smilies#What_Text_Do_I_Type_to_Make_Smileys.3F

  23. Jan mówi:

    Do Ja
    Dziękuję.Przeniosłem do ulubionych.Cholera,ale tego jest.

  24. miejscowy mówi:

    Do room: Przesadzasz pan. Przecież Tarasiewicz napisał:” Wśród wywożonych byli głównie Litwini, ale też wielu litewskich Polaków oraz przedstawicieli innych narodowości.”
    Ciekawy jestem, o kim musiał pisać Tarasiewicz pana zdaniem w dzienniku polskiej mniejszości narodowej o Litwinach, Żydach, Białorusinach, Tatarach…, czy o Polakach?

  25. Senbuivs mówi:

    Wojna nie była łaskawa również dla Polaków z Kowieńszczyzny. Współpracujący z Niemcami Litwini wysiedlili najaktywniejszych z nich. Zgodnie z instrukcjami tzw. litewskiego zarządu krajowego policjanci dokonujący wysiedleń mieli przeznaczonym do nich zadawać następujące pytania: 1) czy ktoś z rodziny był członkiem Polskiej Organizacji Oświatowej “Pochodnia”, 2) w jakich szkołach uczyły się dzieci, 3) jakie prenumerowano czasopisma i dzienniki? Wystarczyło, by na jedno pytanie indagowany Polak odpowiedział tak, by był przeznaczony do wysiedlenia do obozu. Chyba, że założył samokrytykę i podpisał deklarację powrotu do zdradzonej litewskości. Ofiarą wysiedleń padły praktycznie wszystkie najbardziej patriotyczne polskie zaścianki. Z powiatu poniewieskiego wysiedlono m.in. historyczną sienkiewiczowską Laudę. W efekcie wysiedleń rozbito wszystkie najbardziej zwarte ośrodki życia polskiego. Na miejsce wyrzuconych Polaków osiedlono Niemców bądź Litwinów.

  26. Senas mówi:

    SUPER. Pretekst do opluwania Litwinów zawsze będzie. Gratulacje !!!

  27. Jan mówi:

    Do Senas: Tylko tych którzy na to “zarobili”,a że było ich sporo to co zrobisz?

  28. marek mówi:

    Senas
    Jeśli wysiedlanie lub mordowanie ludności cywilnej, Szanowny Pan uznaje tylko za pretekst do opluwania “niewinnych” Litwinów, no to gratuluję obiektywizmu.

  29. piotr mówi:

    Senas,
    co ma do rzeczy wołanie o pamięć dla wywiezionych z wileńszczyzny Polaków (a była ich większość) z opluwaniem Litwinów. To Litwa powinna się wstydzić swojej wybiórczej pamięci i pomijania w kolejnych uroczystościach wywiezionych Polaków. Nie dziwi to, jeżeli przypomnieć, że Litwini nie chcą pamietać też o wstydliwych epizodach wojennej historii: zbrodnie litewskie w |Kownie, Święcianach, Glinciszkach, Ponarach itd.)

  30. Palemon mówi:

    Panie Piotrze, Pańska retoryka niczym się nie różni od retoryki niczego niepamiętającego Litwina. Wstydzić się powinne obie strony, które zamiast tego by się połączyć i się bronić wówczas od sowietów i Niemców, prostacko wybrali obustronną nienawiść o podłożu narodowym, a teraz zaś jedni drugich namiętnie obwiniają. Pan przypomni o jednym wstydliwym epizodzie historycznym, a Litwin odpowie innym, Litwin odnajdzie trzeci a Pan opowie o czwartym. Historia bez końca?

  31. piotr mówi:

    Panie Palemonie,
    cóż na wkus i cwiet druzjej niet, albo de gustibus non disputantum est. Chyba jednak pan buja w obłokach, pomija pan historyczne uwarunkowania i próbuje pan na przemilczeniach i chybionych interpretacjach budować przyjaźń polsko-litewską.
    Gładko pan przechodzi nad faktami historycznymi, tworząc z nich rzekomą równowagę – myśmy przewinili – oni przewinili – a przecież to czysty fałsz. Albo pan nie zna najnowszej historii, albo też udaje pan, że pan nie zna.
    Nawiasem mówiąc, to litewscy szowiniści – wieerzę, że to nie większosc tego narodu – rozbudzają namiętności, prześladują Polaków (to też nieprawda?).
    Zgadzam się z myślą, która zdaje sie wynikać z pańskiego postu, że przyszłość nie można budowanć na rozpamiętywaniu historii. Ale przecież nie historia jest problemem numer jeden w stosunkach polsko-litewskich, lecz notoryczne nękanie różnymi metodami mniejszości polskiej. Czy to jest pana zdaniem droga do porozumienia?

  32. marek mówi:

    Palemon
    “retoryka niczym się nie różni od retoryki niczego niepamiętającego Litwina”.
    Naprawdę nie widzi Pan różnicy? czy nie chce Pan widzieć?

  33. Wera Raksztelis mówi:

    oj, zmartwychwstałe senasy znów mącą.
    -15% GDP najwyraźniej im mało, czekają na następne -15. Co za ludzie…

  34. Szymon mówi:

    no są na świecie różni ugodowcy, intelektualni nasladowcy Michnika. następny krok to przyznanie się do winy, że od 600 lat Polacy na Litwie meldowali się podstępnie.

  35. Zaranek mówi:

    Autor artykułu nie wymienił jeszcze ostatniej dużej deportacji Polaków. Oto w nocy z 31 marca na 1 kwietnia 1951 do obwodu irkuckiego zostali deportowani z całymi rodzinami byli żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie (tzw. andersowcy). Była to akcja ogólnosowiecka. Z LSRS wywieziono 273 rodziny, z BSRS 888, nie wiadomo ile z USRS. Jeśli załozyć, że przeciętna rodzina liczyła 4 członków wychodzi ponad 1000 osób wywiezionych z Litwy. Czy ktoś słyszał o tej akcji?

  36. brat marcin mówi:

    Zaranek: raczej chyba mało kto o tym słyszał. Byłbym ci wdzięczny, gdybyś napisał o tym więcej, lub podał odnośniki do jakichś źródeł.

    A może byś nawet napisał o tym jakiś artykuł do “Kuriera”? Myślę, że redakcja byłaby tym zainteresowana.

  37. Jan mówi:

    Ta ostatnia wyświetla się na Goglach,ale wystarczy kliknąć.

  38. Zaranek mówi:

    Do p. brata marcina
    Temat nie jest wszechstronnie zbadany, a żyją jeszcze świadkowie (ofiary) tamtych wydarzeń. W 1998 r. ukazała się w Polsce książka pt. “Spod Monte Cassino na Sybir”, w której zamieszczono krótkie życiorysy deportowanych żołnierzy. Ale z Litwy wymieniono tylko 40 nazwisk, a teraz wiadomo, że było ich chyba 273. Akta tych żołnierzy są w archiwum na Antokolu, nie wiem czy ktoś do nich zaglądał. Po 1955 r. deportowani teoretycznie mogli wracać do Polski, ale nie wszystkich puszczano. Część wróciła być może na Wileńszczyznę, jeszcze inni pozostali i osiedli na Syberii. Ta czterdziestka z Litwy wymieniona w książce, to właśnie repatrianci z lat 1955-57. Wśród nich jest np. Gerszon Podaliński, jeden z nielicznych Żydów, którzy nie zdezerterowali w Palestynie, który za Monte Cassino dostał Krzyż Walecznych (wspomniana o nim Wańkowicz w “Bitwie o Monte Cassino”). Tytułem przykładu wymienię nazwiska kilku żołnierzy, którzy z rodzinami powrócili do Polski (mam książkę pod ręką): Awłas, Ceunel, Cygler, Czasnowicz, Dowejko, Drozdowski, Grigas, Jankowski, Jasinowicz, Karczewski, Kaszeta, Kopaczewski, Korzeniewski, Kozak, Lubartowicz (Antoni jako żołnierz 5 pułku art. przeciwpancernej 5 Kresowej DP został ranny podczas bitwy o MOnte Cassino), Makiewicz, Markowski, Mikuć, Naumik, Naumowicz, Nowokuński, Raczewski, Rymarz, Sareło, Sienkiewicz, Trapik, Urban, Urbanowicz, Wieniatowski, Wojciekian, Wojtkiewicz, Wróblewski, Zacharewicz i Zubowicz. Cześć ich pamięci!

  39. Jan mówi:

    Ponoć na litewskim internecie pojawiła się strona założona przez Stowarzyszenie Żydów Litewskich w Izraelu na której jest prawie 3 tys.nazwisk z terenów litewskich,którzy mieli uczestniczyć w zbrodni Holokaustu.Zdecydowana większość to nazwiska litewskie ,choć niektóre brzmią z rosyjska,niemiecka,ba są nawet żydowskie.Są nawet takie osoby jak bohater litewskiego wojska odznaczony Orderem Giedymina III stopnia oraz Orderem Witolda Wielkiego czy Juozasa Lukśy-Dauman tasa działacz Litewskiego Frontu Aktywistów ,autor książki o partyzantach litewskich.Uczestniczył w “rzezi tysięcy Żydów w Kownie i gdzie indziej” itd.itd.Obecnie potomkowie pomordowanych/oraz nieliczni ocaleni/ złożą pozew zbiorowy do rządu litewskiego o zwrot zagrabionego mienia i wypłatę odszkodowań.Oj będzie tego trochę.Ciekawe na czyje barki to spadnie.Napewno wiem że nie na polityków.Załaci i tak niezbyt bogate społeczeństwo.Żeby było jasne – przedruk w “ANGORZE” na podstawie http://www.lithuanianjews.org.il oraz delfi.lt

  40. krzysztof mówi:

    Do Jana : Tak łatwo szaulisi Żydom się nie wywiną. Oj, będą płacić! I jeszcze kajać się i przepraszać, że żyją.

  41. Jurgis mówi:

    Nasuwają mi się smutne refleksje jak słyszę wypowiedzi Eryki Steinbach mówiącej o wypędzonych Niemcach za Odrę.Decyzją Wielkich Mocarstw przesunięto granice Polski na zachód i wypędzono Polaków z kresów wschodnich. Nikt nie podnosi “taktownie” tej zbrodni dokonanej na narodzie Polskim, wbrew protestom legalnie działającego Rządu w Londynie.Rozumiem Niemców odwiedzający swoje dawne posiadłości, bo wiem jak czują się Polacy (zresztą już starzy i nieliczni)odwiedzający swoje ziemie i pozostawione domy. Czemu o tym się nie mówi,że Polacy mieli wybór między wyjazdem na Syberię a
    przesiedleniem się na ziemie poniemieckie? Pytanie kieruję do Ministra Spraw Zagranicznych RP Sikorskiego

  42. Jurgis mówi:

    Pamiętam wywózki na Syberię roku 1941
    w Wilnie dotknęły one właściwie Polaków, bo implantowanych Litwinów było stosunkowo niewiele.Na przeciwko
    domu dr Orlowskiego ul.Sadowa 21 stał
    drewniany dom za płotem i drewnianą bramą.Ok godziny 2 giej w nocy przyjechała ciężarówka z NKW-dzistami
    ,którzy łomotali do bramy aby niezwłocznie im otworzyć.Wpuszczono ich do środka gdzie przebywali niedługo i wyprowadzili całą rodzinę,zapamiętałem obraz kobietę z dziećmi siedzącej na otwartej ciężarówce, struchlałej i przerażonej,groteskowo ubranej w czarne karakuły cienkie pończochy i buty na wysokim obcasie.
    Po pewnym czasie napływały sporadyczne listy z Kazakstanu jak tak ubrane rodziny wysadzane były z wagonów w mróz na szczerym na polu.Jeśli chciały przetrwać musiały budować ziemlanki odkuwając zamarźnięty grunt.

  43. gryffit mówi:

    Interesujący artykuł i bogata historia. Warto pisać o historii przymusowych stalinowskich zesłań z terenów Litwy w głąb Rosji. W Polsce pamiętając o powojennych repatriacjach do Polski zdają się zapominać o tych powojennych wywózkach Polaków z “północnych kresów”.

  44. gryffit mówi:

    …przymusowych wywózkach na Syberię, do Mongolii i Kazachstanu.

Leave a Reply

Your email address will not be published.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.