Są opowieści, które najlepiej brzmią po zmroku. Przekazywane z pokolenia na pokolenie, pełne niezwykłych postaci i zdarzeń, pozwalają zajrzeć do świata dawnych wierzeń. Z takiego świata czerpie Dominik Lasota. W jego kompozycji karpackie legendy spotykają się z pieśnią, modlitwą i tanecznym rytmem. Tym razem tę opowieść usłyszymy w Wilnie.
Diana Kardis: Co było pierwszym impulsem do napisania „Ducha podkarpackich otchłani” — konkretna legenda, zasłyszana melodia czy osobista fascynacja regionem?
Dominik Lasota: „Duch Podkarpackich Otchłani” wyrasta z fascynacji bogactwem kulturowym Karpat i Podkarpacia — regionu, w którym muzyka, natura, historia i dawne wierzenia tworzą niezwykle barwny świat.
Szczególnie zainteresowało mnie to, jak wiele można odnaleźć w dawnych pieśniach i opowieściach. Z jednej strony jest w nich codzienność, radość, miłość czy tęsknota, z drugiej — tajemnica, duchowość i pewien pierwotny lęk przed tym, czego człowiek nie potrafił wyjaśnić.
Ważnym impulsem były również melodie ludowe, w tym te zachowane w nagraniach archiwalnych, które samodzielnie spisywałem ze słuchu. Nie chciałem jednak stworzyć jedynie zbioru opracowań folklorystycznych. Zależało mi na napisaniu autorskiego dzieła, w którym tradycja stanie się punktem wyjścia do współczesnej wypowiedzi artystycznej. Tak narodziła się koncepcja misterium — muzycznej wędrówki przez świat rzeczywisty i wyobrażony, przez pamięć, naturę i ludzkie emocje.
Około godzinna kompozycja składa się z szesnastu części. Jest w niej miejsce zarówno na żywioł ludowego tańca, jak i na skupienie modlitwy. Obok melodii inspirowanych tradycją pojawiają się historie o tajemniczych istotach. Już sam tytuł budzi ciekawość i zapowiada wyprawę tam, gdzie codzienność styka się z tym, co niewytłumaczalne.
Kim jest tytułowy duch? Jakie wierzenia i opowieści kryją się za tym intrygującym tytułem?
Tytułowy duch nie jest jedną konkretną postacią z ludowej legendy. Traktuję go raczej symbolicznie — jako ducha miejsca, pamięci i tradycji, która przetrwała w pieśniach, opowieściach i wierzeniach dawnych mieszkańców Karpat i Podkarpacia. Podczas pracy nad utworem sięgałem do historycznych zapisów etnograficznych, między innymi do dzieł Oskara Kolberga. Pojawiają się tam niezwykłe postacie i opowieści. Jest guślarka, której śmierci towarzyszy gwałtowna burza, są tajemnicze istoty leśne, zwane lisnymi, a także upirz — postać znana z dawnych wierzeń, według których zmarły mógł powracać do świata żywych. Te historie są fascynujące nie tylko ze względu na swoją tajemniczość. Pokazują również, jak dawniej postrzegano naturę i jak próbowano zrozumieć zjawiska wymykające się racjonalnemu poznaniu. Słowo „otchłanie” ma dla mnie także znaczenie metaforyczne. To nie tylko głębia górskiego krajobrazu czy mrok lasu, lecz również głębia ludzkiej pamięci, wyobraźni i emocji. Właśnie w tej przestrzeni, pomiędzy tym, co znane, a tym, co niewytłumaczalne, rozgrywa się moje muzyczne misterium.
Sięganie po folklor to także pytanie o to, jak usłyszeć go na nowo. Dawne melodie mają własny charakter, rytm i emocje. W „Duchu podkarpackich otchłani” stają się tworzywem współczesnej kompozycji, w której spotykają się różne głosy i instrumentalne brzmienia.
Jak pracował Pan z ludowymi melodiami? Co chciał Pan w nich zachować, a co stało się punktem wyjścia do własnych muzycznych poszukiwań?
Przede wszystkim zależało mi na zachowaniu charakteru i emocjonalnej autentyczności tych melodii. W muzyce ludowej niezwykle cenię jej naturalność, bezpośredniość i melodyjność. Często bardzo prosta fraza potrafi przekazać więcej niż rozbudowana konstrukcja muzyczna. Część melodii odtwarzałem ze słuchu na podstawie nagrań archiwalnych i dokumentacyjnych. Był to dla mnie ważny etap pracy, ponieważ pozwalał zetknąć się nie tylko z samą melodią, ale również z jej żywym, wykonawczym charakterem. Nie traktowałem jednak tych melodii jako materiału, który należy jedynie zharmonizować czy zinstrumentować. Interesowało mnie, jakie nowe możliwości wyrazowe mogą się w nich kryć. Dlatego w utworze pojawiają się zarówno fragmenty wyraźnie nawiązujące do tradycyjnych pieśni i tańców, jak i rozbudowane, autorskie przestrzenie muzyczne. Melodie ludowe otrzymują nowe otoczenie harmoniczne, fakturalne i kolorystyczne, a niekiedy stają się impulsem do stworzenia zupełnie odmiennej atmosfery.
Na scenie zabrzmią sopran, tenor, chór żeński i zespół instrumentalny. Muzyce będzie towarzyszył ruch sceniczny. Opowieść dotrze więc do widzów przez słowo, dźwięk i gest — każdy z tych elementów może otworzyć inną drogę do świata karpackich legend.
W wileńskim wykonaniu wezmą udział Jadwiga Kot-Ochał, Jacek Ścibor, Mirosław Dymon, Marcin Kasprzyk oraz zespół wokalny i instrumentalny Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego. Całość poprowadzi sam kompozytor.
Dla jednych ten wieczór może być spotkaniem ze znajomą tradycją, dla innych — pierwszą okazją do poznania karpackich wierzeń. W obu przypadkach pozostaje ciekawość: co z dawnych opowieści nadal nas porusza? Dlaczego wciąż chcemy słuchać historii, które od pokoleń pomagały ludziom opisywać świat, jego piękno i tajemnice?
Co chciałby Pan przekazać poprzez ten utwór publiczności w Wilnie? Z jaką myślą lub emocją chciałby Pan zostawić słuchaczy po koncercie?
Chciałbym przede wszystkim zaprosić publiczność do pewnej muzycznej podróży. Nie jest to utwór, który opowiada jedną historię od początku do końca. To raczej wędrówka przez różne obrazy, emocje i doświadczenia — od żywiołowego tańca i radości, przez refleksję i modlitwę, aż po tajemnicę i niepokój. Bardzo zależy mi na tym, aby słuchacze nie odbierali tej muzyki wyłącznie jako prezentacji polskiego folkloru. Chciałbym, żeby odnaleźli w niej również coś bliskiego sobie. Choć inspiracje pochodzą z konkretnego regionu, emocje, o których opowiada muzyka, są przecież uniwersalne.
Wilno jest dla mnie szczególnym miejscem prezentacji tego dzieła. Polska i Litwa mają bogatą historię wzajemnych relacji kulturowych, a tradycje obu narodów pokazują, jak ważną rolę w kształtowaniu tożsamości odgrywają pamięć, pieśń i przekazywane z pokolenia na pokolenie opowieści. Mam nadzieję, że po koncercie pozostanie w słuchaczach nie tylko wspomnienie konkretnych melodii, ale przede wszystkim pewien nastrój — poczucie tajemnicy, wzruszenia i bliskości z czymś, co jest od nas starsze, a mimo to wciąż żywe.
„Duch podkarpackich otchłani” zabrzmi 10 listopada 2026 roku o godz. 18:30 w Domu Kultury Polskiej w Wilnie przy ul. Naugarduko 76. Wstęp za zaproszeniami, które można odebrać w pokoju 203 w DKP.
Seweryna Kardis, koordynator projektów kulturalnych Domu Kultury Polskiej w Wilnie


