10
Najwierniejsi synowie Ojczyzny — Żołnierze Wyklęci

Dzięki historykom, archeologom, archiwistom i zwyczajnie ludziom dobrej woli udało się już upamiętnić wiele ofiar komunistycznego reżimu      Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63836

Dzięki historykom, archeologom, archiwistom i zwyczajnie ludziom dobrej woli udało się już upamiętnić wiele ofiar komunistycznego reżimu Fot. Marian Paluszkiewicz

Całe swe życie poświęcili walce o wolność Ojczyzny. Za to też oddali swe życie. Ginęli w kazamatach komunistycznych władz, która przez lata starała się zatrzeć po nich wszelkie ślady, nawet wspomnienia. Nie udało się.

Dziś, 1 marca, obchodzony jest Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Ustanowione dopiero w 2011 roku święto to staje się jednym z najważniejszych w polskiej martyrologii. I choć dzięki historykom, archeologom, archiwistom i zwyczajnie ludziom dobrej woli udało się już upamiętnić wiele ofiar komunistycznego reżimu, miejsca pochówku wielu z bohaterów tej walki do dziś są nieznane, a odnalezione czekają na identyfikację szczątków i uroczystość pogrzebową, jaka należy się prawdziwym bohaterom walki o wolność swojej Ojczyzny i narodu.

Wczoraj, 28 lutego, z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, w warszawskim Belwederze odbyła się kolejna uroczystość z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego. Podczas uroczystości Instytut Pamięci Narodowej (IPN) ogłosił kolejne nazwiska ofiar komunistycznej bezpieki wyrwane z zapomnienia. Ofiary zidentyfikowano po ekshumacjach na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich Powązkach.

Celem IPN jest przywrócenie nazwisk wszystkich ofiar terroru komunistycznego oraz przypomnienie zasług polskich żołnierzy, którzy po II wojnie światowej walczyli z sowietyzacją Polski. IPN jednak apeluje do mediów, żeby nie spekulowały na temat zidentyfikowanych ofiar komunistycznego reżimu z uwagi na dobro rodzin, które oczekują na odnalezienie swoich bliskich. Właśnie z tymi rodzinami podczas uroczystości spotkał się prezydent Komorowski. Po uroczystości w Belwederze złożone zostały wieńce w kwaterze „Ł” warszawskiego Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Do tej pory na terenie tzw. Łączki wydobyto szczątki ok. 200 osób, z których 16 zidentyfikowano. Odnaleziono m. in. wybitnych dowódców oddziałów Armii Krajowej i Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszkę”, mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zaporę”, a także ostatniego dowódcę Narodowych Sił Zbrojnych ppłk. Stanisława Kasznicę.

Prace archeologiczno-ekshumacyjne na Łączce prowadzone są od 2012 r. Niezależnie od nich realizowane są badania genetyczne odnalezionych szczątków przez specjalistów z Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów w Szczecinie. Większość z odnalezionych ofiar nosiła ślady egzekucji tzw. metodą katyńską — strzał w potylicę z bliskiej odległości, niektórzy mieli też związane z tyłu ręce. Ich szczątki znajdywano w dołach mieszczących od dwóch do sześciu skazańców. Kwatera „Ł” (na Łączce) — to miejsce, gdzie w latach 1948-1956 pochowano kilkuset zmarłych i straconych w więzieniu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie.
Wciąż poszukiwane są szczątki gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila” — szefa Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, ppłk. Łukasza Cieplińskiego — przywódcy Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” i rtm. Witolda Pileckiego, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej, kampanii 1939 r. i dobrowolnego więźnia Auschwitz.
Kolejny etap poszukiwań ofiar reżimu komunistycznego zaplanowano na wiosnę 2014 r.

Również na Litwie prowadzone są działania na rzecz odnalezienia i upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych. O tym, jak czują się rodziny tych bohaterów, które przez lata nie miały żadnych informacji o śmierci bliskiej osoby, opowiada historia Marynowskich, rodziny „Bloka”, Felicjana Marynowskiego, bohatera z V brygady żołnierzy Armii Krajowej. Więzionemu przez NKWD Marynowskiemu udało się uciec z więzienia na Łukiszkach.

Więzionemu przez NKWD Marynowskiemu udało się uciec z więzienia na Łukiszkach             Fot. Marian Paluszkiewicz
image-63837

Więzionemu przez NKWD Marynowskiemu udało się uciec z więzienia na Łukiszkach Fot. Marian Paluszkiewicz

„Wkrótce do nas przybył cały oddział żołnierzy, przetrzęśli cały dom, zabrali wszystkie fotografie, nie zostawili żadnej pamiątki po nim. Mamę aresztowali, myśleli, że w takim razie on się objawi. Nie mógł się objawić, gdyż został rozstrzelany, rozdarty w strzępy kulami enkawudzistów. Jego siostra z Kolonii Wileńskiej dowiedziała się o tym pierwsza, ale nie mogła o tym mówić, a później wyjechali do Polski. Przed wyjazdem zaszła do nas do domu i powiedziała: »Wera — tak się nazywała mama — nie łudź się, on już nie żyje«” — czytamy w wywiadzie córki Marynowskiego, Lilii Marynowskiej. Rozmowę z nią zanotowali uczniowie Gimnazjum im. Jana Pawła II w ramach realizowanego przez nich projektu ocalenia od zapomnienia bohaterów walki o polską Ojczyznę.

Wileńska rodzina Marynowskich w ciągu dziesięcioleci nie wiedziała o miejscu pochówku ich ojca i męża. Poszukiwania rozpoczęte już po upadku na Litwie komunizmu zaprowadziły rodzinę na wiejski cmentarz w Łoźnikach, zaledwie kilkanaście kilometrów od Wilna. Dopiero w 2002 roku po ekshumacji szczątków z zapomnianego grobu córki „Bloka” Felicjana Marynowskiego mogły pożegnać się ze swoim ojcem i naszym bohaterem. Podczas uroczystości pogrzebowej pośmiertnie nadano Felicjanowi Marynowskiemu stopień porucznika oraz nagrodzono Krzyżem za Wolność i Niepodległość z Mieczami i Medalem Wojska.
W dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych pamiętajmy więc o znanych już bohaterach i tych, których wciąż musimy odnaleźć i poznać!

10 odpowiedzi to Najwierniejsi synowie Ojczyzny — Żołnierze Wyklęci

  1. józef III mówi:

    chwała Bohaterom !

  2. Łupaszka mówi:

    W sobotę 1 marca 2014 obchodzimy po raz czwarty Narodowy Dzień Pamięci “Żołnierzy Wyklętych”, Niezłomnych bohaterów podziemia antykomunistycznego,Zapalmy znicze i złóżmy kwiaty. Wywieśmy narodowe flagi w oknach domów i zakładów pracy. Pamiętajmy o nich w refleksji i w modlitwie. Pokłońmy się również ostatnim z Żołnierzy Niezłomnych, żyjącym nadal wśród nas, często zapomnianym i niedocenionym…

    CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM !!!

  3. Kresowiak mówi:

    Cześc i Chwała Bohaterom

  4. Kmicic mówi:

    To ONI , ich dzieci i wnukowie powinni rządzić Polską , a nie ta cała sprzedajna, pokomunistyczna hołota.

  5. LadyChapel mówi:

    Tu cierpieli i ginęli Żołnierze Wyklęci – wirtualny spacer po stalinowskiej katowni:
    http://infografika.wp.pl/title,Stalinowska-katownia-na-Rakowieckiej,wid,16441075,wiadomosc.html

  6. Jurgis mówi:

    W s p o m i n a m y :
    Danuta Siedzikówna, ps. Inka, urodziła się 3 września 1928 r. w Guszczewinie na skraju Puszczy Białowieskiej. W 1943 r. jako piętnastolatka złożyła przysięgę AK i została sanitariuszką. W czerwcu 1945 r. była aresztowana przez grupę NKWD – UB za współpracę z antykomunistycznym podziemiem. Z konwoju uwolnił ją patrol wileńskiej AK Stanisława Wołoncieja, ps. Konus, podkomendnego mjr. Zygmunta Szendzielarza, „Łupaszki”. „Inka” była u niego sanitariuszką i łączniczką. 20 lipca 1946 r. została ponownie aresztowana przez UB i osadzona w więzieniu w Gdańsku. Po ciężkim śledztwie, w czasie którego była poniżana i torturowana, 3 sierpnia 1946 r. sąd wojskowy skazał ją na karę śmierci. Została rozstrzelana 28 sierpnia 1946 r. w więzieniu przy ul. Kurkowej. Wraz z nią zabito ppor. Feliksa Selmanowicza, ps. Zagończyk.Feliks Selmanowicz jako ochotnik uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 r. Od stycznia 1944 był żołnierzem 3. Wileńskiej Brygady AK Gracjana Fróga, ps. Szczerbiec, z której został przeniesiony do V Wileńskiej Brygady AK mjr. „Łupaszki”. Był u niego zastępcą dowódcy plutonu. Został aresztowany w lipcu 1946 r.
    Ppłk Aleksander Rybnik, ps. Jerzy, inspektor białostockiego AK, zastępca prezesa okręgu Białystok Zrzeszenia WiN. Stracony we wrześniu 1946 r. Pochowany prawdopodobnie na terenie więzienia w Białymstoku.

  7. Kmicic mówi:

    W Krakowie w Bazylice Mariackiej ,w pochodzie,w panteonie polskich bohaterów w parku Jordana, kilka tysięcy uczciło pamięć o naszych najlepszych synach i córkach. Znaczna część uczestników to ludzie młodzi, była również pani Kurtyka z synem, ułani na koniach, reprezentacja krakowskiego wojska, salwy honorowe itd.

    I to poczucie ,że jest się wśród swoich,wśród normalnych,godnych ludzi, wśród normalnych Polaków. Bez żadnego zadęcia , tak normalnie , wśród swoich..

  8. Kmicic mówi:

    “.. Solidarni z Ukrainą
    Autorka książki o Żołnierzach Wyklętych: przeżyli niewyobrażalne piekło
    Agnieszka Niesłuchowska
    Logo dostawcy wp.pl | dodane 2013-03-01 (09:35)
    udostępnij
    AAA drukuj

    fot. arch. wydawcy Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa
    Niestety, przez pierwsze lata wolnej Polski nie było żadnej woli politycznej, nawet ze strony ludzi z dawnej „Solidarności”, by zająć się tym tematem

    Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa
    Choć dwa lata temu ustanowiono Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wiedza o walczących o wolną Polskę z Sowietami jest nadal mało powszechna. – Przez cały okres PRL komuniści robili wszystko, by pamięć o tych żołnierzach nie tylko wymazać z narodowej świadomości, ale jeszcze ich upodlić, stworzyć ich „czarną legendę”. Dlatego mówimy, że zostali przez komunistów wyklęci i skazani na zapomnienie – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską dr Joanna Wieliczka-Szarkowa, historyk, autorka książki “Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie”.

    Agnieszka Niesłuchowska: Tuż przed obchodami Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych ukazała się pani książka o najwybitniejszych dowódcach antykomunistycznego podziemia po II wojnie światowej. Polacy są głodni wiedzy o Polsce lat 40., 50., i walczących o jej suwerenność rodakach?
    Wideo
    materiał wideo
    Tadeusz Mazowiecki: w młodości popełniałem błędy

    – Wielokrotnie mówiłem o swoich błędach i rozliczałem się z tego. Mam nadzieję, że w życiu zrobiłem jednak coś poza tymi błędami – w ten sposób Tadeusz Mazowiecki odniósł się do artykułu, który ukazał się w miesięczniku “Historia Do…

    Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa: Zdecydowanie tak. Choć do świadomości Polaków przebijają się takie postaci jak rtm. Witold Pilecki „Witold”, bohater obozu w Auschwitz, gen. August Emil Fieldorf „Nil”, dowódca Kedywu Armii Krajowej czy sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka”, wciąż wiedza o wielu walczących o wolną Polskę z Sowietami jest mało powszechna.

    Dlaczego przyjęło się określenie żołnierze „wyklęci” a nie „niezłomni”?

    – To, że byli niezłomni jest bezsporne, bezdyskusyjne. Najistotniejsze jest jednak to, że przez cały okres PRL komuniści robili wszystko, by pamięć o tych żołnierzach nie tylko wymazać z narodowej świadomości, ale jeszcze ich upodlić, stworzyć ich „czarną legendę”. Dlatego mówimy, że zostali przez komunistów wyklęci i skazani na zapomnienie. Natomiast sami komuniści nie nazwali ich wyklętymi. Tę nazwę wymyśliła Liga Republikańska, która zajęła się przywracaniem pamięci o żołnierzach niepodległościowego podziemia i na początku lat 90. zorganizowała wystawę pt. „Żołnierze Wyklęci”. Na jej podstawie Piotr Czajkowski nagrał pieśń. Kilka lat później wydano książkę Jerzego Ślaskiego, jednego z wyklętych, pt. „Żołnierze Wyklęci”, powstał też album Adama Borowskiego o takim tytule. Od tego czasu pojęcie weszło do obiegu. Taką terminologię przyjął IPN, który odegrał decydującą rolę w przywróceniu ich do narodowej pamięci. Kropką nad „i” było ustawowe wprowadzenie określenia do nazwy święta narodowego.

    Święto ustanowiono dopiero dwa lata temu. Można odnieść wrażenie, że wcześniejsze ekipy rządzące w wolnej Polsce nie robiły wiele, by wspierać działania historyków i środowisk kombatanckich.

    – To prawda. Niestety, przez pierwsze lata wolnej Polski nie było żadnej woli politycznej, nawet ze strony ludzi z dawnej „Solidarności”, by zająć się tym tematem.

    Z czego to wynikało?

    – Wielu z polityków sprawujących władzę po 1989 roku było uwikłanych w PRL, nie odcięło się od tradycji komunistycznej. Niektórzy byli zaangażowani w budowę tego systemu, robili kariery, pisali książki, wiersze w tym czasie, gdy Żołnierze Wyklęci byli mordowani i siedzieli w więzieniach.
    Wszystko zmieniło się po powstaniu IPN, gdy kierownictwo objął Janusz Kurtyka. Osobiście zajmował się badaniami nad Wyklętymi i podjął starania, by ustanowić 1 marca świętem żołnierzy Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa
    Wszystko zmieniło się po powstaniu IPN, gdy kierownictwo objął Janusz Kurtyka. Osobiście zajmował się badaniami nad Wyklętymi i podjął starania, by ustanowić 1 marca świętem żołnierzy. Dzięki wsparciu Lecha Kaczyńskiego, udało się po latach urzeczywistnić tę inicjatywę.

    Dlaczego jednak wcześniej, gdy rządziła AWS, nie udało się nic zrobić?

    – To trzeba było zrobić od razu po 1989 roku, przywrócić tradycję niepodległej Polski. Przeprowadzić dekomunizację, lustrację. Postkomuniści wrócili do władzy w 1993, a AWS rządził od 1997 roku i to za jego kadencji powstał IPN, ale pamiętajmy, że prezydentem w tym czasie był już Aleksander Kwaśniewski, który wygrał wybory pod hasłem „Wybierzmy przyszłość”. Taki był klimat tamtych lat.

    Dlaczego do dziś, o czym przekonuje wielu historyków, próbuje się umniejszyć rolę Wyklętych?

    – Dopóki ktoś będzie przyjmował, że komunizm miał prawo istnieć, dopóty żołnierze będą niewygodnymi bohaterami, wyrzutem sumienia.
    Dziś, kiedy wartości moralne uległy zrelatywizowaniu, trudno zrozumieć, że można być niezłomnym, odważnym, nie iść na żadne układy Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa
    Dziś, kiedy wartości moralne uległy zrelatywizowaniu, trudno zrozumieć, że można być niezłomnym, odważnym, nie iść na żadne układy. To efekt wieloletniej, komunistycznej propagandy, która przez lata wpajała Polakom, że żołnierze walczący z komunistami byli najgorszymi bandytami. Niestety, podobne opinie wyrażali znani historycy, publicyści czy artyści. Wystarczy przytoczyć – przypomniane ostatnio w mediach – słowa Tadeusza Mazowieckiego, który, będąc młodym dziennikarzem twierdził, że Wyklętych powinno się zwalczać. Nie był przecież wyjątkiem, nie brakowało osób, które działalność opozycyjną zaczęły po marcu 1968 roku albo i później, a w latach 50. aktywnie działali w partii komunistycznej.

    Popularny do dzisiaj autor przygód „Pana Samochodzika”, Zbigniew Nienacki, pisał oszczercze artykuły o jednym z bardziej znanych Wyklętych – Stanisławie Sojczyńskim „Warszycu”, pośmiertnie mianowanym przez Lecha Kaczyńskiego generałem brygady. Musimy skończyć z powtarzaniem tez komunistycznej propagandy. Ustawowo uznano, że ci Wyklęci przysłużyli się niepodległości Rzeczypospolitej.

    Jak wyglądała współpraca Wyklętych z miejscową ludnością? Jak udawało im się przeżyć przez wiele miesięcy w lesie?

    – Bez współpracy z miejscową ludnością oddziały partyzanckie nie przetrwałyby tak długo. Jeden ukrywający się potrzebował wsparcia wielu osób. Funkcjonowało całe zaplecze – wyżywienie, lekarstwa, siatka łączników i informatorów.
    Ludzie, mimo narażania się na represje, wspierali partyzantów, uważali ich za swoich obrońców, bo likwidowali komunistycznych urzędników, rozbijali więzienia Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa
    Ludzie, mimo narażania się na represje, wspierali partyzantów, uważali ich za swoich obrońców, bo likwidowali komunistycznych urzędników, rozbijali więzienia zwalniając więzionych m.in. w Kielcach, Radomiu, Radomsku, Krakowie, a nawet obóz NKWD w Rembertowie, rozbijali siedziby NKWD, UB, MO, a nawet toczyli walki z NKWD, UB, KBW (choćby pod Kuryłówką, Lasem Stockim, Miodusach Pokrzywnych) Dzięki akcjom ekspropriacyjnym – napadom na banki, sklepy spółdzielcze, pozyskiwali pieniądze na konieczne cele, jedzenie, ubrania, broń.

    I stąd przekonanie, że w zbrojnym podziemiu był jednak margines, który napadał na ludzi, dokonywał przestępstw?


    Czytałam wiele artykułów o rzekomym „bandyceniu” podziemia. Takie przypadki się zdarzały, ale były marginesem piętnowanym przez dowódców Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa
    Czytałam wiele artykułów o rzekomym „bandyceniu” podziemia. Takie przypadki się zdarzały, ale były marginesem piętnowanym przez dowódców. W każdym środowisku znajdowali się zdrajcy, więc nie można tego uogólniać i sprowadzać do całego podziemia. Większość partyzantów zachowywała wojskową dyscyplinę, chodziła w mundurach, by wyglądać jak prawdziwe wojsko.

    Do dziś pojawiają się wątpliwości, czy była to wojna domowa czy powstanie antykomunistyczne.

    – Tę dyskusję skończono już w latach 90. Dzisiaj nikt już nie mówi o wojnie domowej, bo nią ta walka nie była. Rodzimi komuniści mieli nikłe poparcie społeczne i słabe zaplecze zbrojne, choćby podczas okupacji niemieckiej. Komunistyczna Armia Ludowa liczyła zaledwie kilka tysięcy ludzi, których niemałą część stanowił element kryminalny (doskonałą ilustracją tego zjawiska są prace dra Leszka Żebrowskiego) – przy trzystutysięcznej Armii Krajowej, stutysięcznych Narodowych Siłach Zbrojnych czy silnych, liczących 80. tys. Batalionach Chłopskich.
    Bez wsparcia armii sowieckiej komuniści nie zdołaliby utworzyć, jak to zrobili, żadnego marionetkowego rządu. Byli tylko narzędziem i działali w służbie sowieckiego państwa – nowego okupanta Dr Joanna Wieliczka-Szarkowa
    Bez wsparcia armii sowieckiej komuniści nie zdołaliby utworzyć, jak to zrobili, żadnego marionetkowego rządu. Byli tylko narzędziem i działali w służbie sowieckiego państwa – nowego okupanta. Sam Stalin mówił, iż bez jego poparcia – bez sowieckiej armii, NKWD – rodzimi komuniści nigdy nie byliby w stanie zdobyć władzy. Byli bowiem obcym marginesem. Pamiętajmy, że w po wojnie istniał legalny Rząd Polski na uchodźctwie. A przeprowadzone w atmosferze terroru (zamordowano ponad 100 działaczy legalnego PSL-u), w styczniu 1947 roku „wybory”, zostały z pomocą sowieckich doradców sfałszowane. Podobnie jak wcześniejsze referendum. Dzisiaj wielu historyków, w tym dr Tomasz Łabuszewski z IPN, twierdzi, i podzielam ten pogląd, że mieliśmy do czynienia z antykomunistycznym powstaniem.

    Niektórzy porównują powstanie antysowieckie do styczniowego z 1863 roku. Czy słusznie?

    – Liczba osób, która uczestniczyła w obu powstaniach jest porównywalna, podobnie jak partyzancki charakter walki. Styczniowe trwało kilkanaście miesięcy, w sierpniu 1864 roku stracono członków Rządu Narodowego na czele z Trauguttem, ale – ostatniego dowódcę ks. Brzóskę stracono dopiero na wiosnę 1865 roku. Natomiast powstanie antykomunistyczne trwało dłużej – jego główne siły zostały rozbite do początku lat 50., potem pozostały bardzo nieliczne odziały. Natomiast ostatni partyzant antykomunistycznego podziemia Józef Franczak „Lalek” został zamordowany w październiku 1963 roku..”-http://wiadomosci.wp.pl/kat,124402,title,Autorka-ksiazki-o-Zolnierzach-Wykletych-przezyli-niewyobrazalne-pieklo,wid,15375202,wiadomosc.html

  9. jan mówi:

    Tacy jak ten co się wypowiada – powinni być od razu pozbawieni madnatu poselskiego.

    Neguje NARODOWE święto,obraża Ojczyznę,i dyskryminuje wiarę przodków.

    Nie chcę robić relamy temu coś,ale i tak macie swoje zdanie,a uświadomić co poniektórych trzeba.

    http://demotywatory.pl/4299135/Kolejna-kompromitujaca-wypowiedz-Rybakiewicza

Leave a Reply

Your email address will not be published.