Na Litwie skandal z negacjonizmem w tle

W lesie Ponarskim pod Wilnem niemieccy okupanci i ich litewscy kolaboranci zamordowali 70 tys. Żydów Fot. Marian Paluszkiewicz
W lesie Ponarskim pod Wilnem niemieccy okupanci i ich litewscy kolaboranci zamordowali 70 tys. Żydów Fot. Marian Paluszkiewicz

Popularny tygodnik „Veidas” zamieścił artykuł pracownika Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Litwy Petrasa Stankerasa, ostro krytykujący Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze oraz nazywający mitem zagładę Żydów podczas drugiej wojny światowej. Antysemicki artykuł litewskiego urzędnika wywołał międzynarodowy skandal. Rezydujący w Wilnie ambasadorzy Wielkiej Brytanii, Estonii, Francji, Finlandii, Holandii, Norwegii i Szwecji skierowali list do ministra spraw wewnętrznych Raimundasa Palaitisa, w którym wyrazili protest przeciwko notorycznym przejawom antysemityzmu na Litwie.

W artykule zatytułowanym „Trybunał w Norymberdze — największa prawna farsa w historii” Petras Stankeras między innymi napisał — „istotne jest i to, że w procesie norymberskim podstawę prawną zdobył mit o ponoć 6 mln zamordowanych Żydów, aczkolwiek w rzeczywistości sąd nie miał ani jednego podpisanego przez Hitlera dokumentu o zagładzie Żydów. Tego dokumentu, o ile on istniał, dotychczas nikt nie znalazł mimo obiecanej nagrody aż miliona dolarów”.

Girl in a jacket

Urzędnik odpowiadający w litewskim MSW za przygotowanie planów strategicznych nie zostawił suchej nitki na mocarstwach zwycięskich, zarzucając im między innymi ukrywanie dokumentów, które „świadczyły o niewinności oskarżonych”. Proces w Norymberdze nazywał „wyraźnie nieprawidłowym dochodzeniem sądowym”.

Rewelacje Stankerasa wywołały oburzenie ambasadorów państw europejskich.

„Jest to jednoznaczne z negowaniem Holokaustu i zasługuje na surowe potępienie. Szczerze mówiąc, zgodnie z prawem wielu państw to się kwalifikuje do procesu sądowego. Niewiarygodne, aby tak solidne pismo, jak „Veidas” zgodziło się na publikację tych fałszywych sugestii i że dotychczas nie było żadnego publicznego i oficjalnego potępienia poglądów Stankerasa” — mówi się w liście ambasadorów.

Ambasadorzy m. in. przypomnieli kolaborację Litwinów z nazistami podczas zagłady Żydów w latach drugiej wojny światowej i stwierdzili, że na Litwie dotychczas istnieją przejawy antysemityzmu.

„Sąd kłajpedzki może orzec o prawności zwyczaju publicznego prezentowania swastyki jako tradycyjnego symbolu litewskiego. Obłudnie usiłuje się porównać bestialską zagładę Żydów ze zbrodniami sowieckimi na Litwie, które mimo swego ogromu nie mają porównania ani pod względem ich celu, ani konsekwencji” — piszą ambasadorzy.

Zaapelowali oni do rządu Litwy o odrzucenie sugestii Stankerasa i „podjęcie dalszych słusznych w tym przypadku kroków”.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało wczoraj, że z uwagi na to, iż ocena wydarzeń historycznych przez autora artykułu jest obrazą narodu żydowskiego i rzuca cień na instytucję, w której on pracuje, Palaitis radził Stankerasowi zastanowić się, czy jego sugestie są zgodne z etyką urzędnika państwowego.

Wczoraj Stankeras złożył podanie o zwolnienie z pracy.

Antysemicki wyskok litewskiego urzędnika wywołał oburzenie przedstawicieli żydowskiej wspólnoty na Litwie. Jak powiedział „Kurierowi” redaktor naczelny wydawanego w Wilnie pisma „Šiaurės Jeruzalė” (Jerozolima Północy) Miłan Chersonskij — „ten pan od dawna słynie z rozpowszechniania podobnych poglądów. Jest między innymi autorem książki „Litewskie bataliony policyjne 1941-45”, której drugie wydanie ukazało się w 2008 roku. W niej między innymi gloryfikuje litewskie formacje policyjne, które kolaborowały z faszystami i brały bezpośredni udział w zagładzie Żydów. Z kolei na łamach tygodnika „Karštas Komentaras” zamieścił artykuł pod wymownym tytułem »Swastyka — niczym niewinny skompromitowany znak«. Więc dziwi tylko, dlaczego dopiero teraz mamy tak ostrą reakcję”.

Podczas drugiej wojny światowej na Litwie okupanci niemieccy przy współudziale litewskich kolaborantów wymordowali prawie całą ludność żydowską — około 300 tys. ludzi.