Żmija jest bardzo niebezpiecznym gadem

Żmija jest gadem o krępej budowie, całe ciało ma pokryte drobnymi łuskami   Fot. archiwum
Żmija jest gadem o krępej budowie, całe ciało ma pokryte drobnymi łuskami Fot. archiwum

„Nigdy nie wolno zaczepiać żmij lub, jak wielu z nas, lubi patykiem je poruszać. Do lasu trzeba chodzić w długich gumowych butach i długich spodniach. Należy unikać terenów bagnistych. Idąc do lasu, zawsze ze sobą należy zabierać komórkę, żeby w razie niebezpieczeństwa wezwać pomoc — powiedział dla „Kuriera” leśniczy Gienadij Josif Moroz z Czarnego Boru w rejonie wileńskim.

Należy bardzo uważnie poruszać się po lesie, aby nie nastąpić na żmiję. W lesie zbierając jagody, grzyby, trzeba uważać, żeby przypadkiem nie dotknąć gada. W ciągu ostatnich lat liczba żmij pstrokatych bardzo wzrosła.
— Jeżeli nieoczekiwanie poczujemy ból, należy bardzo uważnie obejrzeć to miejsce, gdzie boli.

Miejsce ukąszenia jest prawie niewidoczne, może od razu albo za jakiś czas zmienić kolor na czerwony, granatowy lub ciemno brązowy — powiedział Gienadij Josif Moroz.
Po ukąszeniu żmii człowiek czuje okropny ból, panikę, strach, praca serca może ustać, zaczyna drżeć, nudzi go, czasami człowiek traci orientację.

Zdaniem leśniczego, każdy organizm na jad reaguje inaczej. Ukąszenie żmii, która posiada jad, jest bardzo niebezpieczne ludziom w starszym wieku, małym dzieciom i ciężarnym kobietom. Gdy w miejscu ukąszenia widzimy dwie malutkie dziurki, a nie więcej ząbków, to znaczy, że żmija wpuściła truciznę. Należy od razu w miarę możliwości obmyć miejsce ugryzienia.

Najniebezpieczniejsze miejsce, gdzie może ona ugryźć — to szyja. Miejsce ugryzienia momentalnie puchnie, człowiek nie może oddychać i to może spowodować śmierć. To zdarza się bardzo rzadko, zazwyczaj gryzie za nogi.
— Była wczesna wiosna, jeszcze miejscami leżał śnieg. Byłem pewny, że żadne niebezpieczeństwo mnie nie czeka. Spacerowałem po lesie, oglądałem drzewa, aż tu nagle poczułem ból w nodze niżej kolana. Nawet nie przyszło mi do głowy, że to ugryzła żmija — mówi mieszkaniec rejonu solecznickiego Czesław Bogdziewicz.

Żmije z zimowego snu budzą się zazwyczaj z pierwszym słoneczkiem, nawet w marcu, gdy jeszcze miejscami leży śnieg. — Po jakimś czasie zaczęło mnie mdlić, w oczach robiło się ciemno. Obejrzałem bolącą nogę. Ku memu zdziwieniu, zobaczyłem dwie malutkie dziurki i noga zrobiła się granatowa. Na szczęście byłem przytomny, założyłem opaskę na nogę i zadzwoniłem na pogotowie, powiedziałem, o której godzinie założyłem ją. Dokładnie wytłumaczyłem miejsce, gdzie się znajduję. Starałem się nie ruszać i czekałem na pomoc — powiedział Czesław Bogdziewicz.

Ich zdaniem, pokąsany nie powinien wykonywać żadnych ruchów ani wysilać się fizycznie. Powinien jak najmniej ruszać się, aby jad nie rozchodził się po organizmie. Nie wolno od razu zakładać opaski, ponieważ po zdjęciu jad raptownie rozejdzie się po organizmie. Opaskę trzeba założyć po 10 minutach po ukąszeniu. Nie wolno zbyt długo mieć zaciśniętą nogę lub rękę, ponieważ krew nie dochodzi do kończyn i to może spowodować gangrenę. Ugryzionego przez żmiję należy nakryć kocem, aby podtrzymywać temperaturę ciała. Jak najszybciej po okazaniu pierwszej pomocy zwrócić się do lekarza. Tak radzą osoby starsze, którzy uznają medycynę ludowe.
Natomiast lekarze są zupełnie innego zdania. Oni uważają, że nie wolno nic robić, ponieważ można więcej zaszkodzić niż pomóc.

— W żadnym wypadku nie wolno zakładać opaski ani na nogę, ani na rękę. Wysysać jad też nie wolno, ponieważ to jest bardzo niebezpieczne samemu wysysającemu. Jeżeli ma rankę w jamie ustnej, jad od razu trafia prosto do organizmu. Rozcinać i spuszczać krew lub miejsce ugryzienia przypalać też nie wolno — powiedziała dla „Kuriera” Laima Gruzdytė, kierowniczka biura informacyjnego ds. zatruć toksycznych.

Jedyne, co można zrobić, to uspokoić się i nogę lub rękę przymocować do patyka i nie ruszać. W miarę możliwości wezwać pomoc lub samemu zwrócić się do lekarza. Nie wolno panikować i wpadać w rozpacz.
— W szpitalach są odtrutki, ale bardzo rzadko z nich się korzysta. Zazwyczaj są to „suche ugryzienia”, gdy żmija gryzie, ale nie wpuszcza jadu. Często też ludzie mylą ugryzienie żmii z ugryzieniem pszczoły. W ciągu roku zwraca się około 20-40 osób ugryzionych przez żmije. Ale nie wszyscy przyjmują odtrutki. Zazwyczaj nie ma komplikacji. Oczywiście boli i to bardzo mocno, ale mija ból i zapomina się o tym incydencie. Czasami trzeba podać odtrutkę, ale też bez żadnych późniejszych komplikacji — mówiła Laima Gruzdytė.

Co nieco o żmijach

Żmija jest gadem o krępej budowie, całe ciało ma pokryte drobnymi łuskami. Samica jest większa od samca. Pstrokata żmija (Angis), to jedyna żmija na Litwie, która gryząc puszcza jad. Jest ona szara lub ciemno brązowa, wzdłuż grzbietu ma szary, lub czarny pas. Głowę ma trójkątną i bardzo giętką szyję.
Pora godowa żmij przypada na kwiecień-maj. Samica rodzi 5-15 młodych, które od razu prowadzą samodzielny tryb życia i od pierwszych dni są uzbrojone w jad. Trucizna bardzo młodych żmij nie jest niebezpieczna, ponieważ mają jej bardzo mało. Może ona spowodować jedynie ból, który mija po kilku dniach bez żadnych śladów. Żmiję można spotkać nie tylko w lasach, ale i na polach lub w ogrodach, w miejscach błotnistych.   Żywią się one myszami, ptakami, jaszczurkami, żabami, robakami i owadami. Chętnie przebywają pod kamieniami, krzewami lub wśród korzeni drzew. Bardzo często godzinami wygrzewają się na słońcu. Zimują w suchym miejscu zazwyczaj w korzeniach drzew, norach. Jak się okazuje, żmija atakuje, tylko wtedy, gdy czuje niebezpieczeństwo, najpierw syczy, skręca się w spiralę i szybko gryzie. Natomiast sama, ucieka przed ludźmi, pierwsza nigdy nie napada.