Żyd, który o wolną Polskę walczył

Członkowie polskich i litewskich organizacji społecznych przed pomnikiem bohatera Fot. Krzysztof Subocz
Członkowie polskich i litewskich organizacji społecznych przed pomnikiem bohatera
Fot. Krzysztof Subocz

W Kretyndze na Żmudzi, 17 września 1764 roku w rodzinie żydowskiej urodził się Berek Joselewicz. Porządna to była rodzina, pracowita. Chłopca od najmłodszych lat uczono zawodu, szacunku do pracy i ludzi.

Młodzieniec zaczął handlować końmi za namową ówczesnego biskupa wileńskiego Jakuba Ignacego Massalskiego. Tenże katolicki biskup miał wielkie wpływy, szczególnie w carskiej Rosji, ale koński interes „szedł” praktycznie na całą ówczesną Europę. Z czasem Berek nauczył się języka francuskiego. Kiedy Polska zaczęła znikać z mapy za sprawą kolejnych rozbiorów, przy pełnej akceptacji biskupa Massalskiego, przystępuje do Tadeusza Kościuszki, a kiedy upada Insurekcja Kościuszkowska, przez Lwów przedostaje się do Włoch do oddziałów wojskowych generała Jana Henryka Dąbrowskiego.

płk Berek Joselewicz
płk Berek Joselewicz

Berek Joselewicz miał mówić swoim przyjaciołom, że od biskupa nauczył się tylko biznesu, a nie miłości do ojczyzny. Tej miłości zaczął szukać swoimi drogami.
Berek Joselewicz tworzy lekkokonny pułk w sile do 600 kawalerzystów. Wszyscy są pochodzenia żydowskiego. To do współbraci Żydów mówił (…) „i żonę można mieć i ojczyznę bronić” — czym przekonywał do wstąpienia do tworzonego przez siebie pułku starozakonnego. Berek agitował powołując się na historię ludu Izraela, wiecznie błądzącego w poszukiwaniu własnej tożsamości. Joselewicz zabiega, by jego oddział wojskowy otrzymywał koszerne wyżywienie, aby poluzować tak regulaminy wojskowe, by żołnierze tego pułku mogli także się modlić w języku hebrajskim i czcić swoje święta religijne.

W wielu bojach i potyczkach daje się poznać jako wybitny dowódca, charyzmatyczny strateg. W uznaniu zasług wojennych otrzymuje najwyższe francuskie odznaczenie, Legię Honorową. Jego waleczność i miłość do Polski została również nagrodzona najwyższym bojowym orderem wojskowym, krzyżem Virtuti Militari.
Nauczyciel „moralności” Bereka, biskup Massalski za swoją niewierność ludowi bożemu i ojczyźnie zostaje powieszony w Warszawie. Berek dostępuje godności oficerskiej, pułkownika.

Nie wiadomo, czy w potyczce pod Kockiem czy w zasadzce, ten obywatel Europy, Żyd i Polak ginie śmiercią bohatera 5 maja 1809 roku od szabel huzarów węgierskich będących na służbie cesarza Austrii.
Historia życia tego człowieka inspiruje historyków wojen europejskich, socjologów, historyków polskich, żydowskich, litewskich.
W Kretyndze na litewskiej Żmudzi przypomniano o człowieku, którego korzenie właśnie stąd się wywodzą.

Honorowy konsul generalny RP w Kłajpedzie Tadeusz J. Macioł odczytuje specjalne posłanie ambasadora RP na Litwie Jarosława Czubińskiego Fot. Krzysztof Subocz
Honorowy konsul generalny RP w Kłajpedzie Tadeusz J. Macioł odczytuje specjalne posłanie ambasadora RP na Litwie Jarosława Czubińskiego Fot. Krzysztof Subocz

Przedstawiciele gminy żydowskiej, urzędu rejonowego, przy ścisłej współpracy z polską ambasadą w Wilnie i konsulatem RP w Kłajpedzie podjęli się zadania uczczenia pamięci bohatera wystawiając mu na centralnym placu miasteczka pomnik.
Podczas odsłonięcia obelisku honorowy konsul generalny RP w Kłajpedzie Tadeusz Jerzy Macioł odczytał okolicznościowe posłanie ambasadora RP z Wilna Jarosława Czubińskiego:

(….) Wdzięczni jesteśmy społecznościom żydowskiej i polskiej Kłajpedy oraz władzom i społeczeństwu Kretyngi za upamiętnienie postaci syna tej ziemi, pierwszego i najsławniejszego żydowskiego oficera polskich formacji wojskowych sprzed ponad dwustu lat. Niech pomnik budzi pamięć wszystkich odwiedzających ten piękny fragment Żmudzi i Litwy (….).

— Ja powiem tak, nie tylko Wilno jest wielokulturowe. Cała Litwa jest wielokulturowa i w każdej niemal większej miejscowości można wyszukać perełki, postacie ludzkie, które były i są wzorem godności człowieka. Berek Joselewicz, pułkownik Joselewicz, jest wzorem oficera, wybitnym bohaterem swojej epoki. Dzięki takim żołnierzom mamy dziś wolną i Polskę, i Litwę, i wszystkie ziemie, które kiedyś były ciemiężone pod butem carskiej armii — powiedział „Kurierowi” konsul Tadeusz Macioł.