Skandale rozhuśtały partyjne rankingi, ale nie wszystkich

219
Skandale rozhuśtały partyjne rankingi, ale nie wszystkich
Wzrosła liczba osób, które nie wiedzą na kogo oddadzą swój głos Fot. Marian Paluszkiewicz

Skandal korupcyjny, w który jest zamieszany były przewodniczący Ruchu Liberałów Eligijus Masiulis, negatywnie wpłynął na notowania partii.

Z badań wynika, że liberałów obecnie popiera 6,6 proc. ankietowanych, chociaż w kwietniu takie osoby stanowiły 15,5 proc. Stojąca na czele koalicji rządzącej Partia Socjaldemokratów premiera Algirdasa Butkevičiusa mogłaby liczyć na ponowne zwycięstwo, gdyby wybory parlamentarne odbywały się w najbliższą niedzielę, wynika z sondażu przeprowadzonego na zamówienie portalu DELFI 19-26 maja.

Liderami przedwyborczego rankingu pozostają socjaldemokraci (15,5 proc.), w kwietniu na nich głosowałoby (17,2 proc.). Na drugim miejscu preferencji wyborczych znalazła się partia Związek Chłopów i Zielonych (11,5 proc.), w kwietniu — (11,3 proc.). Na trzecim miejscu uplasował się Związek Ojczyzny — Chrześcijańscy Demokraci Litwy (9,3 proc.), w kwietniu — (7,5 proc.).

Kolejne w rankingu znalazły się partia „Porządek i Sprawiedliwość” (7,6 proc.), w kwietniu — 8 proc., Partia Pracy (7,5 proc.), w kwietniu — 7,1 proc., liberałowie (6,6 proc.), w kwietniu — 15,5 proc.
Pozostałe partie znalazłyby się poza Sejmem, bo nie przekraczają 5-procentowego progu wyborczego.

Na Akcję Wyborczą Polaków na Litwie — Związek Chrześcijańskich Rodzin chciałoby głosować 4,6 proc. respondentów.
Wzrosła liczba osób, które nie wiedzą na kogo oddadzą swój głos. W kwietniu stanowiły 10,5 proc., obecnie — 15 proc. 16,5 proc. oświadczyło, że nie będzie uczestniczyło w wyborach.

— To, że Ruch Liberałów na popularności stracił aż 10 procent, nie powinno nikogo dziwić. Jest to związane ze skandalem, wynikającym z tego, że wiceprezydent koncernu „MG Baltic” Raimondas Kurlianskis mógł dać łapówkę w wysokości 106 tysięcy euro Eligijusowi Masiulisowi. Partia zawsze o sobie mówiła, że nie jest zamieszana w żadne skandale korupcyjne, że ma bardzo wysokie wymagania. A tu taki skandal! Oczywiście, te zarzuty wobec byłego przewodniczącego zawiodły wielu wyborców — powiedział „Kurierowi” Linas Kojala, politolog, analityk Centrum Studiów Europy Wschodniej.

Jak zaznaczył, większość wyborców zawiodło się na polityce i nie pójdzie do urn wyborczych, a to dla państwa demokratycznego jest bardzo źle. Inni zaś wybrali inne partie, lub jeszcze zastanawiają się, na którą oddadzą swój głos.

— Partia Socjaldemokratów premiera Algirdasa Butkevičiusa też traci na popularności, tylko że nie tak drastycznie. Swoją popularność ta partia traci już od dawna. To jest normalne dla rządzących. Zwykle tak bywa, że przed wyborami tracą swoją popularność, gdyż na jaw wychodzą wszystkie niespełnione obietnice. Inne partie korzystają z tego, wskazując niewykonane prace, krytykując koalicję rządzącą. To wszystko negatywnie wpływa na jej popularność — twierdzi Linas Kojala.

Partia „Porządek i Sprawiedliwość” również traci sympatię swoich wyborców.
— Przewodniczący Partii „Porządek i Sprawiedliwość” Rolandas Paksas powoli traci wizerunek skrzywdzonego polityka, niesprawiedliwie odwołanego ze stanowiska prezydenta. Myślę, że tej partii w czasie wyborów będzie trudno przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy. Skandal korupcyjny, w którym jest zamieszany Paksas, też przyczynił się do upadku popularności jego partii. Właściciel największego litewskiego dziennika „Lietuvos rytas” Gedvydas Vainauskas być może oferował Paksasowi łapówkę, aby sieć handlowa „Norfa” mogła rozwijać się w Prenach — tłumaczy politolog.

Tymczasem rankingi partii Związek Chłopów i Zielonych konsekwentnie wzrastają.

— Ta partia nie jest zamieszana w żadne skandale polityczne. Dużo popularności dodał im były minister spraw wewnętrznych Saulius Skvernelis. Te wszystkie polityczne skandale pozytywnie wpływają na popularność partii Związek Chłopów i Zielonych oraz Akcji Wyborczej Polaków na Litwie — Związek Chrześcijańskich Rodzin. Niektórzy byli wyborcy liberałów swoje głosy mogą oddać właśnie tym partiom — powiedział Linas Kojala, politolog, analityk Centrum Studiów Europy Wschodniej.

Jak mówi, jeszcze za wcześnie na prognozowanie, jaki będziemy mieli rząd na następne pięć lat.

— Myślę, że rządzącą koalicją znów będą socjaldemokraci, mimo tego, że ich partia powoli traci na popularności. Uważam, że Partia Związek Chłopów i Zielonych będzie na drugim miejscu. Trudno powiedzieć, jakie niespodzianki mogą nas jeszcze spotkać — podkreślił Linas Kojala.