Ks. Vaidas Vaišvilas: Boże Miłosierdzie było, jest i będzie aż do skończenia świata

321
Ksiądz Vaidas Vaišvilas, rektor Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

Ksiądz Vaidas Vaišvilas, rektor Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, rozważa niektóre aspekty Miłosierdzia Bożego, na ile jest ono aktualne dla ludzi XXI wieku. Tematem będzie nowenna do Miłosierdzia Bożego, która rozpoczyna się w Wielki Piątek.

O Bożym Miłosierdziu tak głośno mówi się od czasów siostry Faustyny Kowalskiej.  Czy to właśnie od Niej wszystko się zaczęło?

Nie. Boże Miłosierdzie było od zawsze, jest dziś i będzie aż do skończenia świata. To, niestety, my ludzie nie umieliśmy, a może czasem nie chcieliśmy, Go dostrzec. Wszak jeszcze wtedy, gdy Chrystus chodził po ziemi i nauczał, już bardzo dużo okazywał swego Miłosierdzia, uzdrawiając chorych, wskrzeszając umarłych itp. W jednej z Ewangelii Chrystus pyta chorego: „Czy chcesz, żebym cię uzdrowił?”, a ten odpowiada: „chcę”. Nas również Chrystus o to samo pyta, tylko my nie zawsze to pytanie słyszymy, a czasem nie chcemy na nie odpowiedzieć. Nie zawsze chcemy odpowiedzieć „tak”, bo wówczas musimy zmienić swój styl życia, musimy przybliżyć się do Boga, wyrzec się złych nałogów itp. Początek lat czterdziestych ubiegłego wieku był tragiczny. W Hiszpanii wybuchła wojna domowa, w Rosji wzniosła się druga fala czerwonego terroru, a w Niemczech rozwija się nazizm. A więc pośród ludzi milowymi krokami rośnie nienawiść. I to wówczas właśnie Bóg poprzez siostrę Faustynę Kowalską zdecydował się po raz kolejny objawić światu swoje Miłosierdzie. Bóg przemawia do prostej, niewykształconej zakonnicy tak, aby potrafiła zrozumieć i przekazać tę nowinę innym.

Bóg nie tylko podyktował Faustynie Koronkę, ale też nowennę do Miłosierdzia Bożego.

Znaleziono ją pośród zapisków siostry Faustyny. Nowenna składa się z dziewięciu dni i każdego dnia Pan Jezus prosi, by przyprowadziła do Niego konkretne osoby. A powiedział tak: „W każdym dniu przyprowadzisz do serca mego odmienną grupę dusz i zanurzysz je w tym morzu miłosierdzia mojego. A ja te wszystkie dusze wprowadzę w dom Ojca mojego”.

Jakie dusze Pan Jezus chciał zobaczyć dnia pierwszego?

Na początku był bardzo „zaborczy”, bo chciał ogarnąć całą ludzkość i zanurzyć ją w swoim Miłosierdziu. Jezus powiedział siostrze Faustynie, że tym pocieszy Go w gorzkim smutku, w jaki Go pogrąża utrata dusz. Oznacza to, że Chrystus nakazuje nam modlić się za cały świat bez względu na stan społeczny, wyznanie czy kolor skóry. Już w ówczesnym odczuciu Pana Jezusa ludzkość żyła i nadal żyje bez Boga i należy ją ratować przed zgubą wieczną. Następnie wyróżnił oddzielne grupy społeczne i  gorąco zachęcał, by nawet najmniejszy z narodów, najmniejszy i największy grzesznik z ludzi nie bali się do Niego zbliżyć.

Jakie zadanie daje Jezus siostrze Faustynie drugiego dnia?

Prosi, by mu sprowadziła dusze kapłańskie i zakonne, by i je zanurzyć w Bożym Miłosierdziu. Chce bowiem, by dusze te dały Mu moc przetrwania gorzkiej męki i aby przez nich, jak przez kanały, spływało na ludzkość Miłosierdzie. Tym swoim życzeniem Chrystus chce przemówić do biskupów, kapłanów i sióstr oraz braci zakonnych, by ich serca pałały bardzo gorącym ogniem miłości i by oni tę miłość nieograniczenie rozdawali wiernym.

Komu Chrystus poświęca trzeci dzień?

Tego dnia chce widzieć dusze pobożne i wierne, gdyż to one pocieszały Go w Drodze Krzyżowej i były tą kroplą pociechy pośród goryczy morza. Nie bacząc, że są pobożne i wierne, to Bóg pragnie je jeszcze bardziej umocnić w swojej miłości. Chce je jeszcze bardziej uświęcić i rozpalić w ich sercach płonący ogień miłości.

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Wilnie Fot. Marian Paluszkiewicz

W dniu czwartym Jezus sięga nie po dusze pobożne, ale dusze pogan i te zagubione, które Go jeszcze nie znają. Czy ma nadzieję je też pozyskać?

Jak najbardziej. Chrystus nikogo nie odtrąca, a nas, biskupów, kapłanów i wiernych gorąco zachęca byśmy głosili ewangelię całemu światu. I głosili Ją nie tylko słowem, ale przede wszystkim swoim przykładem i całym swoim życiem. Tylko wtedy, jak ludzie zobaczą nasze postępowanie, dobre i miłosierne uczynki wobec każdego spotkanego na naszej drodze, uwierzą i pójdą naszymi śladami. Co więcej, Pan Jezus wierzy, że to te właśnie dusze pocieszą Go w Jego Drodze Krzyżowej i Jego Męce.

Podobnie piątego dnia Jezus prosi, by Faustyna sprowadziła do Niego wszystkich heretyków i odszczepieńców. W nich też pokłada nadzieję?

Owszem, Pan mówi, że w swoim czasie rozdzierali Mu ciało i serce, ale wciąż ma nadzieję, że kiedyś staną się one Jego Kościołem. Powiedziane bowiem jest, że w niebie będzie o wiele większa radość z jednego nawróconego grzesznika niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych. Heretycy i odszczepieńcy trwają w błędzie, są zagubieni i to właśnie zadaniem nas, wiernych, jest ukazać im prawdziwą i prostą drogę do Boga.

Wreszcie szóstego dnia Bóg chce widzieć przy sobie dusze pokorne, oddane Mu i dzieci. Dlaczego?

Ponieważ dusze te są najbardziej podobne do Jego serca. Pan Jezus tego dnia powiedział: „Te dusze krzepiły mnie w gorzkiej konania męce. Widziałem je jako moich ziemskich aniołów, które będą czuwać u moich ołtarzy, na nie zleję strumienie łask”. Pewnie wielu pamięta z niejednej ewangelii, jak Pan Jezus ogarniał swoją ogromną i nieskończoną miłością dzieci. Stawiał ich zawsze zebranemu tłumowi jako wzór szczerości, prostoty, jako wzór, w którym nie ma najmniejszego fałszu i wyrachowania. W innym zaś miejscu mówił, że błogosławieni są czystego serca, albowiem oni będą oglądać Oblicze Boga.

W dniu siódmym nowenny Bóg znowu chciał przytulić do siebie dusze, które szczególnie czczą i wysławiają Jego Miłosierdzie. A przecież chyba one już osiągnęły Miłosierdzie i raczej nie potrzebują pomocy?

Miłosierdzia Bożego nigdy nie jest za dużo. Im więcej Go jest, tym bardziej Go się pragnie. Bóg  chce, by z każdym dniem coraz obficiej dusze czerpały garściami łaski z Jego Miłosierdzia. Obiecał im, że będą jaśnieć szczególną jasnością w życiu przyszłym, a żadna nie dostanie się do ognia piekielnego i że każdej osobiście będzie bronił w godzinę jej śmierci.

Kolejnego dnia Pan Jezus prosi, by Faustyna sprowadziła Mu dusze czyśćcowe. Dusze, które sam tam umieścił. Czyżby teraz chciał im okazać swoje Miłosierdzie?

Miłosierdzie swoje już im okazał skazując je na czyściec, a nie na wieczne potępienie. Bóg chciał, by dusze te zanim z Nim się zjednoczą, były oczyszczone ze wszelkiego grzechu. Chce, by strumienie Jego Krwi ochłodziły ich żar. Powiedział też Faustynie, że dusze te są bardzo przez Niego umiłowane i że Faustyna, modląc się za nie, może przynieść im wielką ulgę. W swoich objawieniach niejednokrotnie pokazywał siostrze Faustynie męki, jakie cierpią dusze w czyśćcu i prosił, by ustawicznie ofiarowywała za nie jałmużnę ducha i w ten sposób spłacała ich długi sprawiedliwości w obliczu Boga.

Ostatni dzień nowenny Jezus znowu prosi, by siostra sprowadziła Mu wszystkie dusze oziębłe…

Zwierza się Faustynie, że to właśnie przez nie najbardziej cierpiał w Ogrójcu. To właśnie one były powodem wypowiedzianych przez Jezusa słów: „Ojcze, oddal ode mnie ten kielich, ale nie moja, a Twoja niech będzie wola.” W ten sposób Pan Jezus znowu  okazał swoją nieograniczoną miłość i Miłosierdzie wobec nas grzeszników. Żeby zgładzić nasze nieprawości, poniósł tyle cierpień i śmierć Krzyżową. Był bity, opluty, sponiewierany z miłości ku nam.

Obraz Miłosierdzia Bożego wszędzie jest czczony przez wiernych Fot. Marian Paluszkiewicz

Miłosierdzie Boże jest bezgraniczne. Czy rzeczywiście każdy, nawet najgorszy przestępca, może Go doznać?

Jak najbardziej każdy. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus mówiła, że gdyby miała na sobie grzechy całego świata, to potrafiłaby za nie Boga przebłagać. Pan Jezus powiedział, że nie ma takich grzechów, których by Bóg nie przebaczył. Być może wielu pamięta urywek z Ewangelii, kiedy Chrystus zapytał chorego, czy chce być uzdrowiony. Wystarczyło, że chory odpowiedział „tak” i został uzdrowiony. Nas też często Bóg pyta, czy chcemy być uzdrowieni, tylko my albo tego nie słyszymy, albo nie chcemy słyszeć. Szkopuł polega na tym, że dzisiejszy świat żyje bez miłości, a przez to i bez Boga. Wystarczy posłuchać codziennych wiadomości i zobaczymy, że codziennie nam mówią o zabójstwach, przemocy i okrucieństwie. Człowiek zabija człowieka, matka zabija własne dziecko, dziecko zabija matkę itp. Dlaczego? Bo nie ma miłości. Święty Augustyn mówił: „Kochaj i rób wszystko, co chcesz”. Wielu mówi, że miłość jest szalona, niczego nie chce, niczego nie oczekuje, ale tylko wszystko daje. O, gdybyśmy umieli dawać, jak o wiele bardziej czulibyśmy sami szczęśliwi i inni wraz z nami. Niech tegoroczna oktawa Miłosierdzia Bożego rozpali w nas tę wielką iskrę miłości nie tylko w rodzinie, pośród przyjaciół, ale także u tych, którzy są wielkimi grzesznikami. Jaką miarą mierzymy, taką i nam będzie odmierzone. Tak nam dopomóż Bóg!

POCZĄTEK NOWENNY
Nowenna rozpoczyna się 14 kwietnia, czyli w Wielki Piątek, a jej zakończenie odbędzie się w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, czyli w niedzielę przewodnią. Wileńskie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego będzie otwarte przez całą dobę. Jest ono otwarte całą dobę już prawie od czterech lat. Warto skorzystać więc z tego obfitego daru Miłosierdzia.