Zagończyk „Łupaszka” (2)

423
Piechota partyzantki Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.

Geopolityczne położenie Wilna stale stwarzało zagrożenie dla mieszkańców poprzez działania zbrojne oraz rekwizycje okupacyjnych władz. Najpierw wycofujące się w 1915 r. wojska carskie ogołociły miasto.

Następnie kilkuletnia okupacja niemiecka z każdego bodajże wyciskała ostatni pieniądz. Kiedy w 1918 r. upadły zaborcze imperia, pojawiła się szansa niezależności. Jednakże wolności nikt nie daje, a mogą ją tylko zabrać. Należało walczyć. Utworzona w Wilnie polska Samoobrona najpierw pokonała dywersję bolszewicką w samym mieście, następnie wyparła z niego Niemców. Polacy ulegli dopiero przeważającym siłom nadchodzącej Armii Czerwonej. Po kilku dniach walk zmuszeni byli opuścić miasto.

Tworzenie się legendy „Łupaszki”.

Żołnierze Samoobrony po wycofaniu zgrupowali się w okolicach majątku Biała Waka, nieopodal Wojdat. Większość została internowana przez Niemców i przewieziona koleją na tereny polskie, gdzie utworzyli pułk Strzelców Wileńskich.

Słynny pisarz, Józef Mackiewicz, ułan 13-go Pułku Ułanów Wileńskich, przeżycia wojenne kawalerzysty po latach ukazał w powieści „Lewa wolna”

„Ale dowódcy kawalerii, rtm. Władysław Dąmbrowski i brat jego podrotm. Jerzy, późniejszy słynny partyzant, nie wykonali rozkazu złożenia broni. Na czele dwóch szwadronów i batalionu piechoty – o bardzo słabym stanie liczebnym – wyruszyli w stronę Grodna. Zwyczajem przejętym od bolszewików, sadzali swą piechotę do rekwirowanych sań i tak wieźli ją za kawalerią. Był to oddziałek przypominający archaiczne pospolite ruszenie. W kawalerii byli wyłącznie ziemianie i szlachta zaściankowa na własnych koniach o najrozmaitszych siodłach i najrozmaitszej broni; było tam około siedmiu typów karabinów i wydawano siedem typów ładunków. Piechota składała się z uczniów gimnazjalnych i z robotników wileńskich” – pisał po latach w swojej „Historii Polski” uczestnik marszu, Stanisław Cat-Mackiewicz.

Kawaleria braci Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.

Według różnych danych około 500 żołnierzy, z tego gdzieś 200 konnych, ruszyło na południowy zachód, w celu połączenie się z polską armią. Z Białej Waki udali się kolejno do Popiszek, Rudnik, Ejszyszek, gdzie dołączyła Samoobrona Ejszyska. Następnie szli na Zabłocie, Nowy Dwór, Jeziory, Szczuczyn, Orlę, staczając potyczki z Niemcami lub bolszewikami. W Jeziorach schorowany rtm. Władysław Dąmbrowski dowództwo przekazał bratu i udał się do Warszawy.

Pomimo walk i strat oddział ciągle rósł. W Szczuczynie dołączyły kolejne oddziały Samoobrony – ziemi szczuczyńskiej i lidzkiej – ponad 300 żołnierzy, w tym 20 kawalerzystów. Niedługo w Orli nad Niemnem dołączyło 12 konnych Waleriana Meysztowicza z okolic Poniewieża, którzy dłuższy czas jechali tropem oddziału Dąmbrowskich.

Nowym wyzwaniem okazała się przeprawa przez Niemen. Aby wzmocnić zbyt cienki lód, kładziono faszynę oraz belki, polewając je wodą. W ten sposób utwardzono przeprawę tak, że mogły przebyć rzekę konie i wyładowane wozy. Następnie przebijano się przez Dereczyn, Różany i Prużany, gdzie powrócił, mianowany w Warszawie majorem, Władysław Dąmbrowski. Dalej szli na Linów i Żabinkę, aż ostatecznie był Brześć Litewski. Wszędzie w walkach wykazywał się „Łupaszka”, co jego brat ukazał w raporcie. „Dowodząc pułkiem na czele I-go szwadronu, atakował bolszewickie wojsko w Dereczynie i Jeziornicach, zabierając karabin maszynowy i rozbijając wroga ze szczętem; dalej prowadząc tenże I-szy szwadron w Mirewiczach na batalion piechoty moskiewskiej, zniósł go, biorąc całą kompanię do niewoli; w Różanach zaś rozbił ponownie bolszewickie siły, a w Liniawie zdobył składy amunicji o wartości 30 000 marek. W ciągu dalszego pochodu oczyścił Żabinkę z niemieckiej załogi i o godz. 1.30 po południu 9 lutego zajął Brześć Litewski”.

Legitymacja kaprala Antoniego Kononowicza, żołnierza ochotniczej formacji „Partyzantka Dąbrowskiego”

Epizod zajęcia Brześcia jest niezwykle istotny, ponieważ było to odpowiednio duże miasto z ważnym węzłem kolejowym. Niemcy planowali je opuścić i już ustalane były terminy z gen. Listowskim, który był pod miastem od strony zachodniej. Jednakże oddział Dąmbrowskich nie zawierał żadnego porozumienia i prawdopodobnie o umowach nic nie wiedział. Nieoczekiwanie więc uderzył od strony wschodniej i przy ogniowym wsparciu karabinów maszynowych piechoty polskiej z innej strony, zdobył mocno bronioną stację kolejową. W ten sposób przyśpieszono wycofanie się Niemców i zdobyto kolejne trofea: 8 karabinów maszynowych, 4 działa, 8 samochodów oraz tabor kolejowy. Po za tym wcześniejsze wyzwolenie każdego z miast polskich zmniejszało ilość wywożonych przez Niemców zrabowanych dóbr z dworów albo i od zwykłych chłopów.

Walerian Meysztowicz, rajd i połączenie się z Wojskiem Polskim, posumował w ten sposób: „… Tu nastąpiło ostatnie w dziejach spotkanie pospolitego ruszenia z Litwy z pospolitym ruszeniem Korony. Ten zimowy marsz Dąmbrowskiego, na czele nie poddającej się samoobrony wileńskiej, odpowiadał oczekiwaniom opinii polskiej i nadawał się do stworzenie legendy, bez względu na rzeczywiste osiągnięcia dowódcy i towarzyszy. Nie były one małe…” – bo dowódca świecił przykładem wytrwałości, opanowania i bitności.

Na czele trzynastki w stylu Kmicica.

Już jako regularna jednostka Wojska Polskiego oddział Dąmbrowskich otrzymał nazwę Dywizjonu Jazdy Wileńskiej, a od czerwca 1919 r. numerację 13 Pułku Ułanów. Pod dowództwem braci wyróżnił się podczas walk o Berezę Kartuską czy Baranowicze, rajdem na zaplecze wroga przyczynił się do zdobycia Pińska. Nieco później „trzynastacy” zdobyli Lidę, kolejnym udanym zagonem na Mołodeczno wpłynęli na zajęcie Mińska i jako pierwszy polski oddział osiągnęli linię rzeki Berezyny, którą bronili do końca 1919 r.

Kasztan na wiatr puścił grzywę/Atak, bitwa – to igraszka./Niech nam żyje wódz prawdziwy/Dzielny rotmistrz! Nasz Łupaszka.

Ułani „Łupaszki”, drugi od lewej Antoni Kononowicz

Cytowany wiersz o swym dowódcy oraz przyczyny wierności i poświęcenia się żołnierzy podaje we wspomnieniach mjr Stanisław Aleksandrowicz: „”Łupaszka” był cały czas z nami. Spał na słomie razem z nami w zaduchu chłopskich chałup. Tak jak my, gryzł czarny chleb, rwał zębami niedogotowane mięso zabitych świń. Tak jak nas, gryzły go wszy i bolały odmrożone uszy i palce. „Łupaszka” zasłużył na swoje żołnierskie przezwisko. Był z nami „jednej krwi” jak mówi Kipling”.

Jerzy Dąmbrowski posiadał talent dowódcy kawalerii, z takim wodzem żołnierz czuł się pewnie, ufał mu i lubił go. We wspomnieniach jest na to szereg przykładów. Przytoczę większy ustęp z „Historii Polski” Stanisława Cata-Mackiewicza.

„Byłem kiedyś szeregowcem w oddziale partyzanckim Jerzego Dąmbrowskiego, słynnego „rotmistrza Łupaszki”, działającym na tyłach wojsk czerwonych w 1919 r.; dowódca nasz miał sławę wariata nie dbającego o żadne niebezpieczeństwo, a w rzeczywistości oddział nasz miał o wiele mniejsze straty w ludziach niż inne oddziały dowodzone przez oficerów uchodzących za bardzo ostrożnych. Pamiętam, jak kiedyś galopowałem tuż obok Dąmbrowskiego podczas jednej szarży, gdzieś pomiędzy Krasnem a Radoszkowiczami w lipcu 1919 r.– były to jeszcze miłe, archaiczne czasy, kiedy się w ten sposób wojowało – i oto zauważyłem, że twarz jego, a miał twarz nieludzkiej brzydoty, która dopiero w boju wydawała się być piękna – wyraża naprężony proces myślowy. Zrozumiałem, że coś w sobie ważył, coś przemyślał i oto w sekundę po tym moim wrażeniu, czy też nerwowym odczuciu, „Łupaszka” zawrócił swego kasztana na ściernisko, leżące na prawo od kierunku naszego biegu, zawrócił cały nasz oddział i wycofał nas z boju. Pędząc kariera i nozdrzami wdychając już bój, coś widać dostrzegł i wyrozumiał, że szarża może się nie udać”.

„Panicze i rabusie” i … sprawa karna.

Podkomendny „Łupaszki” wachmistrz Walerian Meysztowicz, po wojnie duchowny

W styczniu 1920 r. 13 Pułk Ułanów przybył do Wilna, gdzie nastąpiła zmiana w dowództwie. Biograf „Łupaszki”, Tomasz Strzembosz, przyczynę opuszczenia pułku przez Dąmbrowskich widzi w sprawie karnej i polowym procesie sądowym wytyczonym Jerzemu Dąmbrowskiemu. Cytuje Meysztowicza: „Został przeniesiony – nie wiem dokąd. Pamiętam tylko, że oskarżono go o brak dyscypliny w pułku „złożonym z paniczów i rabusiów”. Następnie przytacza wywiad ze znanym na Wileńszczyźnie prałatem ks. Józefem Obrembskim: „Wiem, że płk Dąmbrowski w czasie wojny 1918-1919 r. walczył mając w swych oddziałach „Żulików”, którym po zdobyciu miasteczka pozwalał przez pewien czas „pohulać”. Działając za frontem, kazał swoim żołnierzom malować twarze na czarno, co powodowało popłoch. W zębach mieli noże. Dąmbrowski był doskonałym partyzantem”.

Tomasz Strzembosz podsumowuje – „Ten dowódca, twardy dla wroga, był przy tym miękki dla swojego ukochanego żołnierza: będą to stwierdzać późniejsze opinie jego przełożonych już w czasie pokoju, podkreślając dbałość o podkomendnych i nieraz nadmierną łagodność. Czy miał karać śmiercią przez rozstrzelanie, aby stłumić odruchy rabunku? Czy miał odsyłać na tyły nieraz najlepszych? Czy miał przymykać oczy i nie widzieć? Pewnie bardzo często je przymykał, co można było interpretować jako pobłażanie czy sprzyjanie tego rodzaju praktykom”.

Pułk Obrony Wilna.

Jednakże nie były to działania mocno obciążające „Łupaszkę”, skoro w kwietniu 1920 r. znalazł się w tworzonym 3 Pułku Strzelców Konnych, a w lipcu powierzono mu formowanie kolejnej jednostki do obrony Wilna. W tym czasie na foncie północno-wschodnim miała miejsce tzw. druga ofensywa Tuchaczewskiego. Tym razem, niestety, skuteczna – polskie wojska cofały się, z czego w błyskawicznym tempie Jerzy Dąmbrowski utworzył Pułk Obrony Wilna. Był to raczej oddział ok. 430 żołnierzy. Część z nich to zaprawieni w bojach Tatarzy litewscy i Tatarzy krymscy, większość jednak stanowili ochotnicy z ławy szkolnej bądź uniwersyteckiej.

Starcie z kozakami Gaja nastąpiło na wschód za Nową Wilejką, w okolicach wsi Tauria i leśniczówki Sunkiele. Początkowo pomyślnie, potem jednak „Łupaszka” był ranny, a oddział częściowo rozproszony ustąpił do Wilna. Następnie cofano się z innymi wojskami polskimi, ciągle jednak stawiając opór przeciwnikowi. We wsi Klepacze miała miejsce udana szarża. Dopiero w Oranach zadano poważny cios Polakom. Litwini przepuścili czerwonych przez swoje pozycje i bolszewicy uderzyli od zachodniej strony, co spowodowało rozproszenie polskiej piechoty oraz kawalerii i wycofanie się w stronę Grodna w mniejszych grupach.

Waldemar Szełkowski
Wileński Klub Rekonstrukcji Historycznej
Garnizon Nowa Wilejka
Cdn.

Piechota partyzantki Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.
Kawaleria braci Dąmbrowskich, styczeń 1919 r.
Legitymacja kaprala Antoniego Kononowicza, żołnierza ochotniczej formacji „Partyzantka Dąbrowskiego”