Idzie nowe – młodzież zabiera głos

Pisząc wpisy na w portalach społecznościowych, staram się wprowadzać jak najmniej autocenzury – mówi Dorota Sokołowska Fot. archiwum

Po uroczystościach 11 listopada pojawiło się w mediach, także tych społecznościowych, bardzo wiele komentarzy. Nie dziwi to zapewne nikogo, bo podwójne świętowanie wzbudziło bardzo wiele emocji, jeszcze zanim się rozpoczęło. Zaskoczeniem może być natomiast to, że autorką jednego z najmocniejszych i najbardziej gorzkich wpisów, jaki ukazał się w ostatnich dniach w sieci, jest 18-latka.

Dorota Sokołowska, uczennica klasy maturalnej w Gimnazjum im. Władysława Syrokomli i przewodnicząca samorządu uczniowskiego, bardzo uważnie obserwuje to, co dzieje się na Litwie, zwłaszcza w polskim środowisku. Mówi, że publikując swój wpis na Facebooku, nie miała konkretnego celu.
– To zbiór przemyśleń i refleksji gromadzonych już od pewnego czasu, lecz tego dnia bomba po prostu wybuchła. Zaczęłyśmy z mamą gorąco dyskutować na ten temat i w pewnym momencie powstał pomysł, żeby napisać wszystko, o czym rozmawiałyśmy między sobą i podzielić się z innymi. Robiąc wpisy na portalach społecznościowych, staram się wprowadzać jak najmniej autocenzury. Wiem, że jest to moje miejsce do podzielenia się swoim zdaniem. Dlaczego miałabym je urywać? – mówi uczennica „Syrokomlówki”.

Nie ukrywa, że interesuje się polityką, choć nie jest to temat popularny wśród uczniów polskich szkół.
– W zasadzie, w szkole nie rozmawiamy na takie tematy. Zaczyna się o tym mówić dopiero później. Ogólnie panuje przekonanie, że dopóki się uczysz, powinieneś milczeć. Niewiele osób ma swoje poglądy polityczne. Ci, którzy bardziej się tym interesują, raczej nie będą głosować tak, jak starsze pokolenie, bo widzą, że to do niczego nie prowadzi – wyjaśnia 18-latka.

Po opublikowaniu swojego wpisu Dorota spotkała się z bardzo dużym odzewem, także wśród swoich rówieśników.
– Od jednej z koleżanek usłyszałam, że „nagłośniałam wielu milczących”. Nauczyciele, zwłaszcza ci młodsi, gratulowali mi odwagi i spostrzeżeń, starsi zwracali uwagę, że jestem za młoda, by tak pisać o dorosłych, że powinnam się jeszcze pouczyć. Wyraźnie widać, że jest różnica między pokoleniami – mówi uczennica.

Maturzystka została również wezwana na rozmowę do dyrekcji szkoły.
– Nie była to jednak rozmowa, w której czułabym się w jakikolwiek sposób represjonowana. Po prostu, rozmawialiśmy szczerze o tym, dlaczego opublikowałam taki wpis. Wydaje mi się, że zostałam zrozumiana – komentuje Dorota Sokołowska.

***

Co wzbudziło tak wiele emocji? Poniżej publikujemy tekst Doroty Sokołowskiej, jaki opublikowała na Facebooku 11 listopada 2018 r., ponieważ wyjątkowo odcina się od wieloletniego milczenia uczniów polskich szkół na Litwie.

„»Zrobili z niepodległości jakąś komedię – śmiechu warte« – powiedziała moja mama, podsumowując dzisiejszy dzień. Ja bym dodała – tragikomedię z obowiązkowym złożeniem wieńców, partyjną paradą przedstawicieli oddziałów ZPL (czyż nie pachnie starym dobrym niezłomnym związkiem?!) i wisienką na torcie – przemówieniem Michała »Obywatela-Litwy-Aczkolwiek-Dumnego-Polaka« Mackiewicza. Dzisiaj ci, którzy codziennie bronią polskości na politycznych wodach Litwy, mieli okazję zabawić się w prawdziwych patriotów. Z biało-czerwonymi wstążkami i patriotycznymi pieśniami w tle. Tego, co robią na co dzień, patriotyzmem nazwać nie można.

Każdy (pod)wileński Polak miał dziś dokonać wyboru – jaką stronę popiera? Która jest mu bliższa? Na Rossę o 11 czy 13 h? Swoja, znajoma »kampaszka«, twarze tych samych »mużykow« (którzy, szczerze mówiąc, wyglądają jak z powołania ***, ale teraz nie o tym; decydowanie o człowieku wg jego wyglądu zostawmy babciom, które w taki sposób już »n« lat głosują na wyborach), w towarzystwie swoich pań, oczywiście w futrach. Czy jednak dołączyć do ambasadorskich, choć o nich mało się słyszało, a jeszcze mniej się wie?

Co gorsze, przed wyborem stały nie tylko pojedyncze osoby – szkoły także się rozdzieliły: ktoś z rana, ktoś w południe, ktoś i tam, i tam. »Co to takiego?« – pyta mama, ale odpowiedzi nie znajduje. »No bo ktoś mniej, a ktoś bardziej partyjny« – odpowiada córka, rozumiejąc, że mama to wie, i wszyscy to wiedzą, ale jakoś nieładnie i nie wypada mówić nic na »jedyny i słuszny wybór«.

Padają słowa: »O jakiej niepodległości możemy mówić, kiedy my wewnątrz drzemy się jak pies z kotem«. Paradoksy nam towarzyszą wszędzie, gdzie byśmy nie rzucili okiem – w szkołach przecież tak często mówimy o demokracji i wolności, a w praktyce mamy to, co mamy. Na każdym polskim święcie mówi się o Bogu, Honorze i Ojczyźnie, choć ani tu kto Boga szanuje, bluźniąc i oszukując, ani tym bardziej ma Honor, pozostawiając Ojczyznę tylko dla pompatycznych wystąpień okolicznościowych (takich, jak na przykład, dziś) albo przypominając sobie o niej wtedy, gdy otrzymuje się wezwanie do sądu obcego państwa.

Wszystko to, co się dzieje teraz, można opisać słowami – »durnių laivas«. Mama bardzo »optymistycznie« patrzy na tę metaforę i mówi, że on [czyli laivas] *** rozbije się, jeżeli dalej tak pójdzie. Jakieś podziały na »wrogów« i »swoich«, ktoś przeciwko komuś i sporo innych przyczyn dlaczego dzisiejsze święto świętem nie było. Niestety, nawet to, co szczere – Sztafeta Niepodległości, Polonez 100 na 100 – traci swój kolor w obliczu odstraszających kombinacji literowych (AWPL-ZChR-ZPL), których już wkrótce będzie widać coraz więcej (przypomnę – zbliżają się wybory! Na kogo oddasz swój głos? A twój kolega? Nauczyciel? Rodzic? Babcia?…).

To put it briefly: nie za taką Polskę i nie taką Wileńszczyznę walczyli nasi przodkowie. Nie za taką – zafałszowaną, znieważoną, skorumpowaną Ojczyznę zginęli. Oni pragnęli wolności, my dziś ją mamy, ale nie umiemy jej zagospodarować, czy w ogóle jej nie cenimy, bojąc się wypowiedzieć swojego zdanie, skomentować coś czy napisać”.