Czujnik dymu – niewielka inwestycja ratująca życie

251
Na rynku istnieje kilka rodzajów czujników dymu i każdy z nich działa inaczej Fot. Marian Paluszkiewicz

Od 1 maja 2018 roku we wszystkich budynkach mieszkalnych, zgodnie z przepisami, powinny były być zamontowane czujniki dymu. Do końca roku trwała akcja prewencyjna „Gyvenkime saugiai“ (Mieszkajmy bezpiecznie), podczas której funkcjonariusze straży pożarnej doradzali ludziom, jak zainstalować czujniki, tłumaczyli konieczność ich posiadania, sprawdzali stan techniczny zamontowanych urządzeń. Od 1 stycznia br. roku postanowiono akcję kontynuować.
– Zgodnie z posiadanymi przez nasz urząd danymi czujniki dymu zamontowało w swoich domach 43 proc. mieszkańców Litwy. Zamierzamy nadal organizować prewencyjne czynności kontrolne po to, by sprawdzać, gdzie nie zostały zainstalowane autonomiczne czujniki dymu. Jeżeli jednak okaże się, że w lokalu mieszkalnym nie ma takiego urządzenia, jeszcze przez rok właściciel lokum nie będzie karany. Funkcjonariusz straży pożarnej ma prawo ukarać właściciela mandatem w wysokości 10-70 euro w przypadku, gdy skargę złożą np. sąsiedzi. Ludzie dosyć często powiadamiają nas o nieprzestrzegających przepisów przeciwpożarowych sąsiadach, ponieważ dbają o bezpieczeństwo swoich rodzin. Pierwszy mandat wynosi połowę minimalnej kwoty, czyli 5 euro – powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Jūris Targonskas, kierownik zarządu dozoru przeciwpożarowego przy Departamencie Ochrony Przeciwpożarowej i Ratownictwa.
Wszystkie dostępne w sprzedaży na Litwie czujniki dymu są testowane przez Państwową Służbę Ochrony Prawnej Konsumenta. Istnieje kilka rodzajów czujników i każdy z nich działa inaczej. Cena zależy przede wszystkim od dostępnych funkcji. W sklepach możemy znaleźć czujnik czadu i gazu, czujnik czadu i dymu oraz opcję łączoną – czujnik czadu, dymu i gazu. Najtańsze kosztują 5 euro. Specjaliści twierdzą, że czujnik nie musi być najdroższy – ważne, żeby spełniał swoje zadanie i był prawidłowo zainstalowany.
Analizując statystyki, zauważono, że około 90 proc. ofiar pożarów ginie w budynkach mieszkalnych.
– Czujniki są jednym z najważniejszych środków zapobiegawczych, zmniejszających liczbę zgonów w pożarach. Dla ludzi, którzy korzystają z ogrzewania gazowego zalecamy zamontowanie czujnika, który reagowałby także na tlenek węgla, potocznie zwany czadem. Przed paroma dniami byliśmy świadkami tragedii, która miała miejsce w rejonie wileńskim – podczas snu zatruło się czadem dwóch mężczyzn i 12-letnia dziewczynka, jeden mężczyzna nie żyje. Gdyby w domu był czujnik czadu, ludzie z pewnością by nie ucierpieli. Czujnik dymu w takiej sytuacji nie pomógłby – zaznaczył specjalista.
To, czy spółki ubezpieczeniowe pokryją straty doznane na skutek pożaru w budynku, w którym nie było czujnika dymu, zależy od rodzaju zawartej umowy.
– Jeżeli umowa z właścicielem mieszkania czy domu była zawarta pod warunkiem, że w pomieszczeniu będzie zamontowany czujnik dymu, a nie było to zrobione – to wówczas straty pokrywać będzie sam właściciel – poinformował Jūris Targonskas.
W niektórych państwach, m.in. w USA, Wielkiej Brytanii, Francji czy Estonii posiadanie czujnika dymu jest wymagane przez prawo, co znacząco wpłynęło na zwiększenie się bezpieczeństwa przeciwpożarowego. Potwierdzeniem tego jest spadek liczby ofiar płomieni. W Estonii liczba ofiar śmiertelnych w pożarach spadła trzykrotnie. W Polsce zmiany w prawie dotyczące montażu urządzeń alarmowych są dopiero w fazie projektu.
– Naszym celem jest zmniejszenie liczby ofiar śmiertelnych podczas pożarów do 30 osób rocznie. Obecnie statystyki wskazują, że ginie u nas w pożarach więcej ludzi w niż w innych krajach bałtyckich i Skandynawii – podsumował Targonskas.
W ciągu 11 miesięcy 2018 r. na Litwie zarejestrowano 13 319 pożarów, więcej niż w 2017 r. (10 633). Zginęły 84 osoby.