1
Alvydas Nikžentaitis: nadal pozostaje wiele paraleli pomiędzy powstaniem 1863 r. a teraźniejszością

Alvydas Nikžentaitis Fot. Marian Paluszkiewicz

Powstanie hartowało ducha sprzeciwu, obcości wobec Cesarstwa Rosyjskiego, dlatego w świetle samostanowienia narodu jest niezwykle ważnym wydarzeniem, twierdzi historyk Alvydas Nikžentaitis, który jest przekonany, że wspólnota historyczna powinna przysłużyć się państwom regionu również w naszych czasach.


Czy możemy odnaleźć paralele pomiędzy celami powstania 1863 r. i aktualnymi realiami? Wówczas mieliśmy wspólnego wroga, podobnie jest dziś – jedno zagrożenie, powstają wspólne bataliony?

Paralele są i nawet nie musimy naginać rzeczywistości. Gdybyśmy spojrzeli, co inspirowało Józefa Piłsudskiego, to zobaczylibyśmy powstanie, historię drugiego pokolenia, która była nawet ważniejsza niż dla poprzedniego. Zatem, w pewnym sensie możemy dostrzec rzeczywiste paralele. Co dotyczy Litwy, byliśmy antypolscy i idea walki o wspólne państwo nie miało wielu naśladowców. Obecnie pogląd na tę sprawę jest bardziej swobodny, co potwierdza, że uwolniliśmy się od przekleństwa Jagiełły.

Jednym z celów powstania było odrodzenie Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Czy historycy rozważali, jak mogły potoczyć się losy obu narodów, państw, gdyby powstanie odniosło zwycięstwo?

W takim przypadku trudno dać wodze fantazji, ponieważ powstanie było z góry skazane na klęskę. Nierzadko można zadać pytanie – jeżeli powstanie nie miało szans na zwycięstwo i tak wiele ludzi przypłaciło swój udział w nim życiem, to po co należało je w ogóle organizować? Być może ten zryw nie miał sensu? Moim zdaniem, nie możemy sprowadzać wszystkiego do strat ludzkich i materialnych. Wszystkie powstania hartowały duch oporu, obcości wobec Cesarstwa Rosyjskiego. Z punktu widzenia samookreślenia się narodu to była niezwykle ważna chwila. Gdybyśmy spojrzeli na elementy procesu kształtowania się narodu litewskiego, wielu widzi „Auszrę” i „Varpas”, jednak pierwsze oznaki możemy dostrzec w okresie powstania. Wówczas mówiono, że Polska będzie żywa, dopóki będzie żył ostatni Żmudzin, zaś w okresie powstania ukazały się różne pisma również w języku litewskim.

Czy powstanie 1863 r. może mieć pewne znaczenie dla obecnej współpracy obu narodów, państw?

Chociaż nasza prezydent nie lubi symbolicznych gestów, jednak cała nasza polityka jest oparta na symbolicznych gestach. Symboliczne znaczenie dla obu państw ma bitwa pod Grunwaldem, zaś powstanie stoi w jednym szeregu z bitwą pod Grunwaldem.
Gdy społeczeństwa przestają wierzyć w Boga, nadal potrzebują wzorów do naśladowania – w ich poszukiwaniu zaczynają zaglądać do przeszłości. Świadomość, że kiedyś Litwini i Polacy działali razem, przyczynia się do kształtowania świadomości regionalnej, i nie ma w tym nic nowego. Pierwszym argumentem Litwinów za potrzeba Unii Lubelskiej było oparte na wspomnieniu bitwy pod Grunwaldem, pamięci o współdziałaniu. To uniwersalna cecha ludzka, skuteczna w mobilizowaniu społeczeństwa, pomagająca w odróżnieniu przyjaciół i wrogów.

Wilno. Plac Łukiski – miejsce stracenia uczestników Powstania Styczniowego Fot. Marian Paluszkiewicz

Jednak czy nie jest tak, że stosunkowo niedawne wydarzenia, np. związane z Wileńszczyzną, bardziej wpływają na nasz stosunek wobec Polaków niż dawne sojusze – bitwa pod Grunwaldem, Unia Lubelska, powstanie?

Widzimy, że nasza pamięć jest bardzo rozwarstwiona i ta najświeższa warstwa pamięci zaczyna przesłaniać dawną pamięć. Wileńskie traumy z okresu międzywojennego kładą się pod kolejne wydarzenia – historią Sąjūdisu i innymi. Gdybyśmy spojrzeli na Polskę, widzimy solidarność Polaków z naszym Sąjūdisem, pomoc dla Litwy, złote dziesięciolecie osobistych relacji Valdasa Adamkusa z Polską – właśnie to obecnie kształtuje nasz pogląd.

Wspominając o tożsamości, jak Polacy i Litwini rozumieli siebie wówczas, podczas powstania, i jak teraz?

Podczas jednej dyskusji poprzedzającej obchody 100-lecia odzyskania niepodległości Polski ktoś zadał mi pytanie – dlaczego w 1863 r. Litwini dogadywali się z Polakami, a po dwudziestu latach owo uczucie wspólnoty zanikło? Właśnie w tamtym okresie zaszły zmiany tektoniczne – Litwini zaczęli pojmować swoją litewskość, to co odróżnia ich od Polaków. Dlatego w użyciu są określenia Starolitwinów i Młodolitwinów. W 1863 r. to byli Starolitwini, których poglądy nie odbiegały zbytnio od poglądów Piłsudskiego. Spotkałem się z twierdzeniami, że sam Piłsudski był jednym z ostatnich Starolitwinów. Dlatego różnił się pogląd na naród i państwo. Jeśli Starolitwini nie wyobrażali swojego państwa bez sojuszu z Polakami, to cele nowego pokolenia były zgoła inne.

W jakim stopniu na relacje obu narodów, państw wpływał zwyczajny pragmatyzm, sąsiedztwo? Zarówno bitwa pod Grunwaldem, Unia Lubelska, powstanie styczniowe miały dosyć pragmatyczne cele – pozbycie się wspólnego wroga, zagrożenia, ucisku. W jakim stopniu ów pragmatyzm wpływa na obecne relacje Litwy i Polski? Jesteśmy potrzebni w takim stopniu, o ile nas potrzebuje druga strona i nie więcej?

Bez wątpienia, pewien pragmatyzm w historii naszych stosunków jest dominujący i jest związany z przedmiotem tożsamości. Kiedy ludzie zaczynają czuć, że stanowią wspólnotę? Gdy są wspólne działania. Nic tej wspólnoty nie wzmocni bardziej niż krew, ramię w ramię toczone wojny. Na nasze relacje z Polską przez kilka stuleci wpływała sytuacja geopolityczna, poszukiwanie mniejszego zła – to były pragmatyczne działania, które następnie przekształciły się w uczucie wspólnoty narodów.

Wyzwania geopolityczne przyszłości również zmuszą nas do szukania wzajemnej wspólnoty, sojuszy?

To podpowiada logika, jednak widzę, że pomimo obecnej sytuacji w pewnym sensie jesteśmy nadal zbyt mało pragmatyczni. Gdybyśmy spojrzeli na najnowsze dzieje relacji z Polską, inwestycja w rafinerię w Możejkach była transakcją opartą na względach geopolitycznych.
A jak zachowaliśmy się my? Nawet po rozpoczęciu wojny na wschodzie Ukrainy, nasze przedsiębiorstwa państwowe kupowały paliwo od „Lukoil“. Z geograficznego i infrastrukturalnego punktu widzenia jesteśmy bardzo ściśle związani z Polską – projekty mostów energetycznych i inne są zależne od dobrej woli, i ruszyły z powodu poprawy stosunków. Z kolei, my nie potrafimy rozwiązać drobnych problemików, o których na Litwie mówiono by przez dzień czy dwa. Tu objawia się brak naszej, narodu litewskiego, racjonalności, niezdolność do ułożenia pewnych priorytetów w oparciu o podstawową logikę – co jest dla nas ważniejsze.

Inwestycja w rafinerię w Możejkach była transakcją opartą na względach geopolitycznych Fot. Marian Paluszkiewicz

W tym roku w Wilnie odbędzie się pochówek jednego z dowódców powstania Konstantyna Kalinowskiego. Uroczystości są organizowane we współpracy z Polską. Czy to wskazuje na to, że powstanie i upamiętnienie jego przywódców jest nie mniej ważne nawet dziś, pomimo tego, że ceremonia odbędzie się w Litwie, a szczątki odnaleziono w Wilnie?

Wiemy, że Polacy żyją przeszłością nawet bardziej niż my. W obecnej polityce Polski historia odgrywa bardzo ważną rolę. O polityce historycznej Polski głośno mówiono również podczas kampanii wyborczej. Wspólnota historyczna powinna przysłużyć się państwom regionu w teraźniejszości. Takie związane z przeszłością symboliczne gesty są niezwykle ważne dla przekonania wyborców, że czasem należy poświęcić wyliczenia ekonomiczne w imię wyższych celów. Znaczenie symboli w polskiej polityce jest znacznie większe niż na Litwie, również myśl polityczna jest bardziej dojrzała, gdy na Litwie jest raczej znacznie płytsza. Dlatego Polacy mogą stanowić dla nas przykład wykorzystania soft powers w polityce zagranicznej i wewnętrznej.


Artykuł powstał w ramach projektu „Perspektywa na Polskę” realizowanego przez Fundację „Pomoc Polakom na Wschodzie”, we współpracy z Polskim Klubem Dyskusyjnym, Projekt jest współfinansowany w ramach sprawowania opieki Senatu Rzeczypospolitej Polskiej nad Polonią i Polakami za granicą.

 

 

Jedna odpowiedź do Alvydas Nikžentaitis: nadal pozostaje wiele paraleli pomiędzy powstaniem 1863 r. a teraźniejszością

  1. Dudak mówi:

    Tolerancyjny historyk nie wspomniał w wywiadzie,kto był bardzo zainteresowany w wybuchu tego powstania,kto początkowo go finansował,by potem zaprzestać.Nie powiedział też ,jakie ubytki poniósł kraj po przegranej powstania :materialne,moralne.W czyje ręce przeszły skonfiskowane dwory szlacheckie – czy tylko w carskie ? Otóż nie tylko w carskie,ale w brudne łapy tych,którzy nakłaniali Polaków do powstania,płacąc nie z własnej kieszeni,ale z kieszeni państwa na zachód od Polski.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.