3
Młodzież a polityka: misja niemożliwa?

Życie młodego Polaka z Wileńszczyzny krąży wokół wielu dziedzin: szkolnictwa, kariery, rodziny, sportu i sztuki. Jakie miejsce w tym wirze zajmuje polityka? A może warto zapytać: czy w ogóle zajmuje jakiekolwiek?

W pełnym wydarzeń – zmian, wyzwań, odkryć – życiu młodego człowieka nie zostaje wiele czasu na to, by wyjaśnić sobie, co tak naprawdę dzieje się na scenie politycznej państwa. W dodatku politykę często się ubiera w epitet „brudna”, więc któż by chciał się poplamić. Tymczasem właśnie młode pokolenie ma za zadanie obalać stereotypy na jej temat i wziąć inicjatywę w swoje ręce.

– Zainteresowana polityką młodzież to jeden ze składników przepisu na udane i perspektywiczne państwo. Młodzież często wydaje się mieć zupełnie inne zdanie niż ich rodzice bądź dziadkowie, co zapewnia pluralizm w demokratycznym państwie – twierdzi Daniel Ilkiewicz, student politologii na Uniwersytecie Wileńskim.

Niestety, aż 92 proc. młodych osób na Litwie przyznaje, że w ogóle nie interesuje się polityką. Możemy się domyślać, że ten odsetek będzie jeszcze większy spośród młodzieży polskojęzycznej. – Z moich własnych spostrzeżeń wynika, że nieraz rozeznanie polityczne Polaka jest słabsze niż Litwina, a wiek często nie ma na to wpływu – zaznacza Daniel.

Sedna problemu należy szukać w oświacie, a dokładniej – w szkole. Gimnazjaliści zarówno litewskich, jak i polskich szkół skarżą się na brak odpowiedniego kształcenia obywatelskiego. Przedmiot ten często jest spychany na drugi plan – lekcje są albo łączone z innymi przedmiotami, albo prowadzone nieefektywnie.

– Oprócz agitacji przedwyborczej, nie pamiętam, aby w szkole pojawiło się jeszcze coś bezpośrednio związanego z polityką – wspomina Aneta Kurowska, studiująca dziennikarstwo i medioznawstwo na Uniwersytecie Warszawskim.

Otóż niemal na każde święto czy obchody organizowane w polskich szkołach na Wileńszczyźnie stawia się przedstawiciel tylko jednej partii.

Jednak na tym sprawa się nie kończy. – Niejednokrotnie byłem świadkiem rozdawania ulotek podczas zajęć lekcyjnych. Trudno jest więc wymagać od kogoś uczestnictwa w życiu społecznym i politycznym kraju, skoro od najmłodszych lat zamykają nam oczy na wszelkiego rodzaju pluralizm – podsumowuje stan świadomości politycznej młodzieży Łukasz Czunkiewicz, student dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim.

Polityka potrzebuje zaangażowania większości obywateli

Uczniowie klas gimnazjalnych polityki się boją. Uważają, że jest to dziedzina wyłącznie dla osób starszych. Tymczasem należy pamiętać, że młodzi ludzie otrzymują czynne prawo wyborcze zazwyczaj już w klasie maturalnej.

To, jak szerokim rozeznaniem politycznym dysponuje młoda osoba, często zależy od wybranego kierunku studiów. Bez wątpienia studenci nauk społecznych są na bieżąco z wydarzeniami w państwie. – Uważam, że każda szanująca się i inteligentna osoba powinna mieć choćby minimalne pojęcie o sytuacji politycznej w swoim kraju. Dlaczego nie możemy rozmawiać o polityce, która dotyczy nas wszystkich? – dodaje Łukasz.

Warto zaznaczyć, że skoro polityka – zgodnie z definicją – jest troską o dobro wspólne, powinna się w nią zaangażować większość obywateli. Zarówno sami politycy, jak i ci, którzy wybierają ich na różne stanowiska, muszą brać aktywny udział w życiu politycznym. Niestety, sytuacja nie wygląda tak idealnie. – Sporo młodzieży nawet nie idzie na wybory. Bo po co? Panuje przekonanie, że „mój głos na niczym nie zaważy” – mówi Aneta Kurowska. W wyborach parlamentarnych na Litwie w 2016 r. uczestniczyło tylko 38,1 proc. młodych osób.

Wyborcy psują polityków, politycy psują wyborców

Istotnym aspektem polityki jest kategoria odpowiedzialności indywidualnej każdego polityka bądź działacza społecznego. To, jak sumiennie każdy z nich podchodzi do swego zawodu. – Odpowiedzialność i obywatelskość są ważnymi cechami każdego obywatela, a zwłaszcza polityka. Moim zdaniem każdy pracownik struktur rządowych powinien sobie uświadomić znaczenie swojej pracy, wartość swojego wykształcenia, swojej działalności i misji, którą wykonuje dla ojczyzny – wskazuje Daniel Ilkiewicz.

Czasami można odnieść wrażenie, że życie polityczne Litwy toczy się w osobnym wymiarze, niejako na innej planecie. Decyzje są podejmowane niezależnie od tego, czy wydają się korzystne dla społeczeństwa, czy nie. System etatowego wynagradzania nauczycieli, ograniczenie dostępu do niektórych leków, ustawa o kontroli alkoholu – przykładów z ostatnich miesięcy można znaleźć wiele.

– Nie przypominam sobie, żeby którakolwiek z ostatnich reform została przyjęta przez społeczeństwo pozytywnie. Żadna z nich nie rozwiązała podstawowych problemów społecznych, którymi m.in. są wysoki poziom ubóstwa, bezrobocie czy emigracja – twierdzi Łukasz Czunkiewicz.

Rząd postępujący w ten sposób sprawia, że obywatele stają się bierni, tracą zainteresowanie polityką. Co gorsza, pasywność społeczeństwa może umożliwić wprowadzenie rządów antydemokratycznych. Wyborcy psują polityków, politycy psują wyborców.

– Działalność polityków na Litwie można podsumować krótko: „Robię, aby robić”. I nieważne jest, czy to przynosi pozytywne skutki – mówi Greta Justyna Pawlun, studentka PR i marketingu medialnego na Uniwersytecie Warszawskim. Wszystko wskazuje więc na to, że w litewskiej polityce ważny jest sam proces, nie zaś rezultat.

Scena polityczna to poniekąd teatrzyk. Toczą się debaty o poważnych sprawach, są podejmowane decyzje i podpisywane ustawy, ale tak naprawdę ten proces nie daje korzystnych wyników. Dla niektórych polityków liczy się inscenizacja, nie praca.

– Politycy na Litwie w dziwny sposób rozwiązują problemy społeczeństwa. Czy wprowadzone ustawy dotyczące alkoholu naprawdę przyczynią się do ograniczenia alkoholizmu? – zastanawia się Greta.

Niewykorzystany potencjał społeczeństwa obywatelskiego

Czy obywatele są w stanie zmienić status quo? Często mówi się, że siłą napędową demokracji jest obywatelska aktywność. Niestety, pod tym względem także nie jesteśmy mocni. – Obywatele mają ogromny wpływ na politykę krajową. W wypadku Litwy jest to jednak potencjał niewykorzystany. Nasze społeczeństwo jest zbyt bierne, pasywne – mówi Łukasz Czunkiewicz.

Nie interesujemy się polityką, nie chodzimy na wybory, nie wiemy, kto reprezentuje nasze interesy i w jaki sposób to robi. Wydawałoby się, że każda próba odbudowy (a może wykreowania nowych?) tradycji demokratycznych w społeczeństwie powinna być przyjmowana z uznaniem. Tymczasem młody człowiek głośno i śmiało mówiący o polityce jest uważany za ekscentryka.

– Tylko spróbuj coś powiedzieć, a może cię spotkać wykluczenie, zwolnienie z pracy, nieprzychylna opinia mających nad tobą władzę bądź społeczeństwa albo nawet więzienie. Boimy się tego, co powiedzą inni, lub czekamy, aż ktoś inny wypowie to, co my myślimy i narazi się na krytykę. Większość jednak nadal będzie milczała – stawia dramatyczną tezę Albert Bogdanowicz, maturzysta z Gimnazjum Inżynierii im. Joachima Lelewela.

Mimo wszystko demokracja się odradza – wskazują na to ostatnie wydarzenia na Litwie. Wybuchł strajk nauczycieli i trwało wiele protestów zorganizowanych z powodu nieudanej reformy etatowego wynagradzania pedagogów. Choć protesty wydają się zbyt radykalne – raczej nie uważamy za normalne tego, że nauczyciele nocują na korytarzach Ministerstwa Oświaty i Nauki, a w szkołach już przez trzy tygodnie nie odbywają się zajęcia – to jednak są do nich podstawy. Można też na tym przykładzie stwierdzić, że demokracja jest na Litwie nadal żywa.

Myślących samodzielnie wciąż za mało

30 listopada z inicjatywy wileńskich uczniów został zorganizowany pokojowy protest młodzieży przeciwko nowej reformie oświaty. Grupa ponad 100 uczniów, którzy zjechali z całej Litwy, przeszła ulicami Wilna pod hasłem „Mokiniams rūpi” (Uczniom zależy), od gmachu Sejmu aż do siedziby Ministerstwa Oświaty i Nauki. Niestety, jeśli chodzi o przedstawicieli polskich szkół na Wileńszczyźnie, w pikiecie z własnej inicjatywy uczestniczyli wyłącznie gimnazjaliści wileńskiej Syrokomlówki.

– Nie popieramy polityki poniżającej naszych nauczycieli, prowadzonej przez władze naszego państwa. Solidaryzujemy się z nimi, chcemy wyrazić swoje poparcie dla nich – właśnie w taki sposób, głośno i publicznie wyrażając swoje niezadowolenie – mówi Karina Grzybowska, maturzystka w Gimnazjum im. Władysława Syrokomli w Wilnie, jedna z uczestniczek mityngu.

Aktywność polityczna wśród młodzieży polskiej jest raczej wyjątkiem niż regułą. Młode osoby nie cechuje rozeznanie w tej sferze – nie wiedzą, kto jest kim na arenie politycznej, co postuluje ta czy inna partia, jakie ma priorytety. W dużym stopniu wpływa na to przeświadczenie, że wileński Polak ma obowiązek głosować wyłącznie na przedstawicieli jednej partii. Taka retoryka płynie czasem z ust osób starszych.

– Starsze osoby są przekonane, że jedna partia stoi na straży naszych interesów i broni Polaków, a Litwini są źli i chcą wykorzenić z polskości wszystkich Polaków. Mnie się wydaje, że starsze pokolenie nie zdaje sobie sprawy z tego, iż tak naprawdę ta partia nic sensownego jeszcze nie zrobiła. Młodzież więc albo nie interesuje się polityką, albo podąża w ślad za swoimi rodzicami i dziadkami. Czasem myśli samodzielnie. Niestety, tych ostatnich jest bardzo mało – konstatuje Aneta Kurowska.

Wygląda na to, że zainteresowanie polityką nie jest dziś modne. Jest przepaść między tymi, którzy na bieżąco śledzą wydarzenia ze świata polityki, a tymi, którzy z trudem są w stanie podać definicję tego słowa. – Jedni interesują się wszystkim, co się dzieje, wypowiadają się na te tematy w social media. Inni nie będą w stanie wymienić więcej niż trzy nazwiska polityków – mówi Greta Justyna Pawlun.

Sami sobie stwarzamy wizerunek mniejszości narodowej wykazującej nastroje apolityczne, jeśli nie separatystyczne. Zwracamy uwagę na te problemy, które dotyczą wyłącznie Polaków: oświata w języku polskim, dwujęzyczne tabliczki, zapis nazwisk itd. Reszta spraw publicznych nas nie interesuje.

– Polacy walczą o swoje prawa, lecz przy tej okazji niekiedy kreują się na wrogów litewskiego społeczeństwa – mówi Jarosław Antoniewicz, student europeistyki na wileńskiej filii Uniwersytetu w Białymstoku.

Popularne ostatnio jest mówienie, że Polacy na Litwie sami tworzą dla siebie getto. I tak naprawdę może się stać. Czy możliwe jest wyjście z niego? Młodzież na pewno mogłaby tego dokonać. Przede wszystkim jednak powinna zaprzestać wznoszenia murów.

Dorota Sokołowska

Autorka jest uczennicą klasy maturalnej w polskiej szkole na Litwie, przewodniczącą samorządu uczniowskiego.

Artykuł pierwotnie ukazał się w „Magazynie Kuriera Wileńskiego” z dn. 15 grudnia 2018 r.

3 odpowiedzi to Młodzież a polityka: misja niemożliwa?

  1. Ali mówi:

    Nie chcę się wymądrzać ponad miarę, bo mieszkam w Polsce, a nie na Litwie, ale odbieram artykuł tej młodej dziewczyny jako rodzaj politpoprawnej agitacji na rzecz asymilacji Polaków z Wileńszczyzny ukierunkowanej na roztopienie polskości w litewskości. Mam wrażenie, że chodzi tutaj rozszerzenie populacji Litwinów kosztem polskiej mniejszości. Świadczą o tym chociażby końcowe akapity artykułu mówiące, że młodych Polaków interesują wyłącznie problemy związane z polskim szkolnictwem, dwujęzycznymi tabliczkami i nazwiskami.
    Zadam w związku z tym pytanie : Dlaczego przez prawie 30 lat żadna litewska ekipa rządowa nie rozwiązała tych problemów tak, aby zadowolić obywateli RL narodowości polskiej i tym samym spowodować, by czuli się naprawdę jak w Ojczyźnie ? Czy wiele do tego potrzeba ? Jestem przekonany, że gdy Litwini spełnią w końcu postulaty polskiej mniejszości, młodzi Polacy z Wileńszczyzny w znacznie większym stopniu niż do tej pory zainteresują się problemami politycznymi dotyczącymi wszystkich obywateli RL. Na razie mają prawo czuć się obywatelami drugiej kategorii, a tacy obywatele zawsze i wszędzie mają, za przeproszeniem, w głębokim poważaniu angażowanie się w sprawy publiczne państwa.

  2. Dudak mówi:

    Widzę jedyne wyjście,jeśli chodzi o wybory samorządowe : powinna być zlikwidowana lista partyjna.Tu nic się nie zmienia ,bo „stara gwardia” nadal będzie blokować młodym dostępu do polityki.Zresztą wybory do sejmu też wymagają zmian.Nie chcą staruszkowie konkurencji,bo wiedzą,że i tak będą u góry,a dotyczy to wszystkich partii na Litwie.

  3. Mir mówi:

    Doroto Sokołowska, nie bądź koniem trojańskim w polskiej społeczności. Zacznij się uczyć do matury, a sprawy polityczne dotyczące Polaków zostaw starszym, którzy do tej pory to robią, bo z tego co widzę, są dużo mądrzejsi od ciebie. To wszystko dla twojego dobra

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.