0
Na swoich, najlepiej na mężczyzn. Polacy z Wileńszczyzny o wyborach

Zapytaliśmy naszych rozmówców, kogo popierają w wyborach prezydenckich i europarlamentarnych, oraz czy w ogóle zamierzają wziąć w nich udział Fot. Marian Paluszkiewicz

Co ważniejsze dla polskich wyborców na Litwie? Babcia Polka, czy wartości rodzinne? Zapytaliśmy Polaków z Wileńszczyzny o to, kogo popierają w drugiej turze wyborów prezydenckich oraz w wyborach do Europarlamentu.

26 maja odbyła się druga tura wyborów prezydenckich, w której zmierzyli się kandydatka popierana przez partię konserwatystów, Ingrida Šimonytė, oraz podkreślający swoją niezależność – Gitanas Nausėda. Tego samego dnia odbyły się wybory do Europarlamentu. Jak wybierali Polacy? Wśród mieszkańców Wileńszczyzny: Wilna, rej. wileńskiego i Solecznik przeprowadziliśmy sondę wyborczą. Zapytaliśmy naszych rozmówców, kogo popierają w wyborach prezydenckich i europarlamentarnych, oraz czy w ogóle zamierzają wziąć w nich udział.

– Głosowałem na Ingridę Šimonytė. Słyszałem, jak podczas wywiadu w radiu, mówiła o swoich polskich korzeniach. To mnie przekonało, aby na nią zagłosować – powiedział nam Wiktor, elektryk z Wilna.

Nie wszyscy jednak zwrócili uwagę na deklarowanie przez kandydatkę w czasie kampanii wyborczej poparcia dla oryginalnej pisowni nazwisk oraz polskie powiązania rodzinne. Okazało się, że Šimonytė nie zyskała zbyt dużego poparcie wśród naszych rozmówców.

Większość spośród kilkudziesięciu zapytanych przez nas osób poparło Gitanasa Nausėdę.

– Głosowałam na Gitanasa Nausėdę. Mądry, ma rodzinę i jest mężczyzną. Ile może rządzić kobieta? – zauważyła Stanisława, emerytka z Wilna.

Co nie spodobało się Polakom w Ingridzie Šimonytė? Nasi rozmówcy podkreślali, że nie odpowiada im popieranie przez kandydatkę mniejszości seksualnych, mają dosyć prezydent kobiety, wspominali również, że nie spodobał im się taniec po wygraniu pierwszej tury wyborów do muzyki zespołu Metallica.

– Głosowałem na Nausėdę, ponieważ mam dość rządów kobiet na Litwie – śmieje się 28 latek z Wilna – W pierwszej turze zagłosowałem na Šimonytė, ale gdy wygrała, zmieniłem zdanie. Z wielu powodów – choćby jej niestosownego tańca do muzyki jej ulubionego zespołu (lubi zespół Metallica!). Te wybory nie są dla mnie tak ważne, jak wybory parlamentarne i samorządowe. Prezydent niewiele może zrobić, pełni tylko funkcję reprezentacyjną. Gdybym mógł, głosowałbym na Paksasa, szkoda, że go nie dopuszczają – zauważa.

Jeżeli chodzi o wybory do EP, widoczna jest tendencja głosowania przez Polaków na „swoich”. Pojawiają się jednak pojedyncze głosy poparcia dla innych kandydatów.

– Co do wyborów do Parlamentu Europejskiego, głosowałam na Polaków. Może i nie czuję szczególnej sympatii do tej partii, ale są sytuacje, kiedy musimy pokazać swą jedność, a jednocześnie mieć przynajmniej poczucie, że ktoś będzie bronił naszych praw narodowych na wyższych poziomach władzy – zauważyła Jolanta (31 l.) z Solecznik.

– W wyborach do Europarlamentu głosowałam na swoich. To mało ważne wybory. Nie wiem, co tam robią ci ludzie. Biorą wielkie pieniądze i „przecierają spodnie” – powiedziała nam emerytka z Wilna.

Wśród naszych rozmówców znalazły się również osoby, które Europarlament traktują bardzo poważnie, a decyzję o poparciu kandydata podejmują przyglądając się jego pracy w minionej kadencji.

– Wybory do Europarlamentu są ważne. Wszystkie akty prawne, które są tam omawiane i zatwierdzane, obowiązują później w każdym kraju Unii Europejskiej. Podam kilka przykładów: likwidacja samochodów napędzanych olejem napędowym, zmniejszenie ilości plastiku i jego wykorzystywanie, ochrona praw każdego obywatela Unii Europejskiej. Głosowałam na Viliję Blinkevičiūtė. To kobieta, która wie, jak trzeba pracować w Parlamencie Europejskim. Zajmuje najwyższą pozycję wśród kandydatów, którzy najczęściej wypowiadają się na posiedzeniach Europarlamentu. Ma doświadczenie – zauważyła Jowita, studentka II roku Kolegium Wileńskiego.

Nie od wszystkich naszych rozmówców udało nam się jednak dowiedzieć, jak głosowali czy też zamierzali głosować. Wielu nie ujawniło swoich preferencji wyborczych, choć podkreślali, że udział w wyborach jest dla nich bardzo ważny.

– To moje pierwsze wybory, tzn. w tym roku już trzecie, ale pierwsze w życiu, dlatego nie mogę nie pójść i nie zagłosować. Moi rodzice sceptycznie patrzą na wybory, mimo że biorą w nich udział. Ja natomiast wierzę, że każdy z nas w ten sposób buduje demokrację, swój kraj, swoją przyszłość. Nie zdradzę, na kogo głosowałem – wyjaśnił Daniel, 19 –latek z Solecznik.

– Mimo że mam prawo do głosowania w domu, póki zdrowie pozwala, sama będę chodziła na głosowanie. Tylko coraz trudniej połapać się w tych kartkach, żeby się nie pomylić, a nikogo nie spytasz, bo nie można. A na kogo głosowałam, nie powiem – powiedziała 82- letnia Emilia, również mieszkanka Solecznik.

Niemało było także osób rozczarowanych demokracją w ogóle i niezamierzających głosować.

– Nie będę głosować, bo nie widzę sensu. Nie interesuję się wyborami, nie interesują mnie kandydaci. Czy pójdę, czy nie, to i tak za mnie zadecydują! – dzielił się swoimi poglądami na temat wyborów Jan, emeryt z rejonu wileńskiego.

Jak się okazało, rozczarowani demokracją znaleźli się nawet wśród tych, którzy w tym roku głosować mieli okazję po raz pierwszy w życiu.

– Nie idę na wybory. Nie wierzę w czystość tych wyborów, ponieważ teraz wszystko jest za pieniądze, a dla nas, zwykłych obywateli, te wybory są iluzją tego, że my coś możemy zmienić. Wybory mają uspokoić ludzi, ale i tak wyniki są łatwe do przewidzenia. Ludzie nie są zadowoleni z kandydatów – powiedział nam Jarosław (20 l.), pracownik agencji reklamowej, Wilno.

Sondę przeprowadziła grupa szkoleniowa warsztatów językowo-dziennikarskich „Ojczyzna – polszczyzna – Wileńszczyzna”. Projekt jest finansowany ze środków Senatu Rzeczypospolitej Polskiej w ramach sprawowania opieki nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Autorami koncepcji programowej warsztatów i prowadzącymi są redaktorzy z Polski na co dzień współpracujący z polskimi mediami na Litwie (Magdalena Olszewska i Piotr Wyszomirski) oraz redaktorzy „Kuriera Wileńskiego”.

Autorki tekstu: Alina, Anna, Beata, Izabela, Joanna, Justyna, Krystyna, Irena, pod opieką Ilony Lewandowskiej.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.