4
Intelektualista z Białorusi: Białoruska elita jest antyrosyjska

Łukaszenko jest zarówno strategiem, jak i taktykiem. To mocny polityk, dlatego rządzi od 25 lat – mówi Andrej Dynko Fot. Antoni Radczenko

„Dla Łukaszenki elektrownia w Ostrowcu jest projektem gospodarczym, w ten sposób rosyjskimi rękoma chciał zbudować alternatywę dla Rosji” – powiedział wileńskiej publiczności Andrej Dynko, białoruski intelektualista oraz wydawca niezależnego portalu informacyjnego „Nasza Niwa”. Spotkanie odbyło się w Bibliotece Narodowej im. Martynasa Mažvydasa.

Organizatorami spotkania, które było poświęcone relacjom litewsko-białoruskim, było Forum Współpracy i Dialogu im. Jerzego Giedroycia, Biblioteka Narodowa oraz litewski Pen Club.

„Chcieliśmy spojrzeć na Białoruś pod innym kątem niż zazwyczaj. Teraz relacje między dwoma krajami zdominowała kwestia budowy elektrowni w Ostrowcu. 80 proc. wszystkich rozmów dotyczy tego projektu. To duży problem Litwy i Białorusi, ponieważ mamy o wiele więcej wspólnych tematów. Są to przede wszystkim sprawy kulturowe, gospodarcze oraz historyczne” – powiedział na wstępie moderator spotkania, Vytis Jurkonis, politolog oraz szef litewskiego oddziału Freedom House.

Moderator poinformował zebranych, że relacje gospodarcze z Białorusią układają się dobrze, litewskie inwestycje na Białorusi rosną, a potok turystów z Mińska do Wilna z każdym rokiem jest coraz większy. „Pytanie tkwi, czy możemy wykorzystać ten potencjał?” – pytał.

Andrej Dynko w ramach wstępu przypomniał zebranym, że w tym roku na Białorusi odbędą się wybory parlamentarne, a w następnym prezydenckie. Jego zdaniem wyborami parlamentarnymi nikt się raczej nie interesuje, ponieważ przypominają „wybory” do Rady Najwyższej w ZSRS.

„Kwestia wyborów prezydenckich wygląda nieco inaczej. Bardzo często opozycja oraz społeczeństwo obywatelskie wykorzystują kampanię prezydencką do zwrócenia uwagi światowej opinii publicznej na łamanie praw człowieka” – oświadczył intelektualista.

Wydawca „Naszej Niwy” podkreślił, że wbrew pewnym opiniom społeczeństwo obywatelskie na Białorusi funkcjonuje. „Społeczeństwo obywatelskie działa. Być może warunki nie są odpowiednie. Jednak z drugiej strony, kiedy były odpowiednie? Jeśli porównamy obecną sytuację z sytuacją w ZSRS, to teraz mamy o wiele lepsze warunki” – komentował Dynko.

W trakcie spotkania został poruszony temat relacji między Mińskiem a Moskwą. Białoruski działacz jest przekonany, że Łukaszenko traktuje Rosję instrumentalnie i sprzeciwia się wszelkim propozycjom integracyjnym, nie patrząc na presję Kremla, która była bardzo odczuwalna w bieżącym roku. „O tym świadczą dwa fakty. Pierwszy to stosunek wobec sytuacji na Ukrainie. Od 2014 r. Białoruś zajmuje manifestacyjnie neutralne stanowisko. Druga, to sprawa rosyjskiej bazy wojskowej na Białorusi. Łukaszenko nie zgodził się na jej budowę” – powiedział Dynko.

Jego zdaniem, relacje z Rosją przypominają relacje ZSRS z blokiem wschodnim. „Niby państwa socjalistyczne były zależne od Moskwy, ale stopień zależności był zróżnicowany, bo była na przykład wiernopoddańcza Bułgaria oraz Rumunia Nicolae Ceaușescu, który prowadził dość niezależną politykę. (…) To samo dotyczy wojska. Wojsko białoruskie jest przedłużeniem rosyjskiej armii, ale pojawiają się swoje niuanse” – wytłumaczył intelektualista.

Dodał, że relacje z Rosją nie są wcale takie różowe, jak to może wyglądać. „Przed kilkoma laty rosyjski attaché wojskowy musiał opuścić Białoruś. Czy możecie sobie wyobrazić, aby Litwę bez podania przyczyny opuścił attaché wojskowy USA?” – pytał retorycznie białoruski działacz.

Denko zaznaczył, że przede wszystkim Łukaszenko dąży do stabilności i najbardziej odpowiadałoby mu, aby Białoruś przypominała Armenię, czyli miała dobre kontakty zarówno z Rosją oraz UE. „To nie jest tak, że Łukaszenko jest nieprzewidywalny. Oczywiście, to on podejmuje decyzje. Jednak przy nim działa ogromny aparat, wszystkich wysłuchuje i wyciąga wnioski. Natomiast elita białoruska jest antyrosyjska” – zapewnił intelektualista.

„Najlepszymi strategami są taktycy. Łukaszenko jest zarówno strategiem, jak i taktykiem. To mocny polityk, dlatego rządzi od 25 lat i być może będzie rządził jeszcze 25” – podkreślił Dynko, który jednocześnie zaapelował, aby jego słów nie odbierano jako „lobbing na rzecz reżimu”, a po prostu jako „zapoznanie z rzeczywistą sytuacją”.

Gość z Białorusi jest zdania, że dla Łukaszenki elektrownia w Ostrowcu jest przede wszystkim projektem gospodarczym. „To jest paradoksalne, ale on chce zbudować rękoma Rosjan alternatywę wobec dostaw gazu… z Rosji (…) Nie sądzę, aby Ostrowiec był narzędziem Kremla do zastraszania Zachodu. Dla Rosatomu to są przede wszystkim pieniądze. Natomiast dla Białorusi to jest projekt gospodarczy. Początkowo społeczeństwo było przeciwne budowie, ponieważ pamiętano Czarnobyl, ale Łukaszenko zaczął intensywnie agitować i generalnie to mu się udało” – oświadczył Dynko.

W trakcie spotkania zostały poruszone kwestie historyczne. Intelektualista poinformował, że nawet w białoruskim mainstreamie historycznym Wielkie Księstwo Litewskie odgrywa ważną rolę. Jego zdaniem, właśnie znajdowanie wspólnych punktów historycznych może stać się płaszczyzną do normalizacji relacji z Litwą.

„Im więcej WKL na Białorusi, tym lepiej dla Litwy” – oświadczył Andrej Dynko.

 

4 odpowiedzi to Intelektualista z Białorusi: Białoruska elita jest antyrosyjska

  1. Mir mówi:

    Na tych białoruskich “opozycjonistów”, którzy w dużej swojej części prezentują antypolską narrację historyczną nie dałbym złamanej złotówki!

  2. Wereszko mówi:

    „Im więcej WKL na Białorusi, tym lepiej dla Litwy” – oświadczył Andrej Dynko.”
    Przepraszam, a co ma wspólnego obecna Lietuva z historycznym WKL?
    Per analogiam:
    Było kiedyś wielkie cesarstwo austriackie, ze stolicą we Wiedniu, obejmowało wielkie nie-austriackie terytoria. Austriacy nadawali mu jednak charakter, narzucali swój język, kulturę, prawodawstwo, sztukę, idee itp.
    A w WKL czym promieniowali Lietuvisy? Językiem? sztuką? filozofią? prawodawstwem? religią? Śmiechu warte!
    WKL (Litwa) nie ma nic wspólnego z Lietuvą.

  3. Ali mówi:

    @Wereszko – jedna moja uwaga : To byli Niemcy. Austria była częścią Rzeszy, czyli Cesarstwa Narodu Niemieckiego. W tamtych latach nikt nie wyodrębniał narodu austriackiego ( z urodzonym w Austrii Adolfem Hitlerem na czele). Nawet dawni poddani ( obywatele) Austrii ( przez pewien czas jako członu Austro-Węgier) zamieszkali zwarcie na historycznych ziemiach czeskich, byli nazywani i po dziś dzień są nazywani Niemcami Sudeckimi,a nie Austriakami Sudeckimi. O tym, że nie istnieje odrębny język austriacki nie muszę nikogo przekonywać. Austriacy mówią po niemiecku.
    Odrębna świadomość narodowa Austriaków zaczęła kształtować się na dobre dopiero podczas II wojny światowej, zwłaszcza wtedy, gdy Rzesza Wielkoniemiecka zaczęła ponosić klęski na wszystkich frontach. Wcześniej setki tysięcy Austriaków wstępowało do NSDAP, do SS itd. Wśród nich byli m.in. Seyss – Inquart , Kaltenbrunner, Eichmann, Wachter, Globocnik, Stangl, Kutschera. Żaden z nich nie uważał się za Austriaka w sensie narodowości, każdy natomiast za Niemca.

  4. Mir mówi:

    Obecnie na Białorusi odbywa się spis ludności w związku z tym polska młodzież z Grodzieńszczyzny prowadzi akcję “Pamiętam Kim Jestem” i apeluje, aby podawać język ojczysty i narodowość polską!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.