30 lat troski o miejsce dla polskiej historii zesłańczych losów

0
96
Janina Gieczewska podczas drugiego dnia obchodów 30-lecia założenia Polskiej Sekcji Wileńskiej Wspólnoty Więźniów Politycznych i Zesłańców w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, 6 października br. Fot. Robert Lewicki

Sama nie byłam ani więźniarką, ani zesłanką, ale los swój połączyłam z człowiekiem, który doświadczył ciężkiej doli więźnia politycznego. W ciągu 16 lat służby dla Polskiej Sekcji WWWPiZ włożyłam w nią wiele sił, czasu i serca – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Janina Gieczewska, prezes Polskiej Sekcji Wileńskiej Wspólnoty Więźniów Politycznych i Zesłańców, która kończy swoją misję i przekazuje ją nowemu Kołu „Rodzina Sybiracka”.


*Jak wyglądały początki Polskiej Sekcji Wileńskiej Wspólnoty Więźniów Politycznych i Zesłańców?

Może najpierw kilka słów o przedostatnich latach ubiegłego stulecia. Koniec XX w. obfitował w ważne wydarzenia historyczne. Ludzie mojego pokolenia byli świadkami tych przemian, które nastąpiły po rozpadzie „niezwyciężonego, wszechpotężnego” Związku Sowieckiego.
Jego upadku nikt się nie spodziewał! Pewne środowiska społeczne Litwy od dawna żyły nadzieją na wyzwolenie z okowów reżimu komunistycznego. Kiedy powiały ze Wschodu wiatry Gorbaczowowskiej pieriestrojki (przebudowy), Litwinów opanowała nie tylko wielka chęć łączenia się, ale też konkretnych działań w kierunku utraconej przed pół wieku niepodległości. Zaczęto zakładać różne związki, stowarzyszenia i organizacje społeczne. To był początek odrodzenia narodowego.
Litewscy Polacy również nie spali. Już w roku 1988 założyli Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne, w maju następnego roku przekształcone w niezależną organizację – Związek Polaków na Litwie. Związek dynamicznie zaczął działać, zwiększając swoje szeregi do tysięcy członków. Powstały też inne organizacje: Fundacja Kultury Polskiej, Stowarzyszenie Katolickie i wiele zespołów ludowych. Polacy cieszyli się ze zmian politycznych i demonstrowali swoją tożsamość narodową, ale… Nie było jeszcze organizacji zrzeszającej osoby represjonowane przez reżimy sowiecki i niemiecki. Byli to ludzie, których los tak dotkliwie skrzywdził. Zostali ograbieni z mienia, wypędzeni z ojcowizny na poniewierkę. Byłym zesłańcom i więźniom politycznym należało się zadośćuczynienie w formie ich rehabilitacji. Potrzebna była organizacja, która by się nimi zajęła, udzielając pomocy prawnej, medycznej i socjalnej.
Redaktor Jerzy Surwiło na łamach jedynej wówczas w ZSRS polskiej gazety „Czerwony Sztandar” (obecnie „Kurier Wileński”), w rubryce „Kronika pamięci. Wileńskie ślady na drogach cierpień”, publikował wywiady z jeszcze żyjącymi zesłańcami i łagiernikami, zamieszczał ich autentyczne opowiadania o poniewierce na „nieludzkiej ziemi”. Te publikacje poświęcone tematyce zesłańczej i łagierniczej zostały wydane w postaci książki pt. „Rachunki nie zamknięte”. Po tych publikacjach zrodził się pomysł założenia organizacji zrzeszającej Polaków – zesłańców i łagierników. Jednym z pierwszych, którzy o swoim tragicznym losie opowiedzieli, był mój mąż, Romuald Gieczewski, więzień polityczny trzech łagrów – w Jełszance, Kutaisi i w Astrachaniu. On był też jednym z inicjatorów założenia Polskiej Sekcji i przyłączenia się do litewskiej Wspólnoty Zesłańców. Zebranie założycielskie odbyło się 6 października 1989 r., a Romuald Gieczewski został wybrany na prezesa.

CZYTAJ WIĘCEJ: Szlak Bałtycki ciągle żywy

*Polska Sekcja działa przy Wileńskiej Wspólnocie Więźniów Politycznych. Dlaczego nie została powołana odrębna organizacja?

Założenie odrębnej organizacji nie było sprawą łatwą. Do rejestracji prawnej potrzebne były opracowany statut organizacji oraz wskazanie lokum do funkcjonowania. A tego wówczas zesłańcy Polacy nie mieli i dlatego chętnie przyłączyli się do istniejącej, prężenie działającej od roku 1988 litewskiej Wspólnoty Zesłańców (Tremtiniu bendrija). Litwinów zrzeszonych w tej organizacji było już ok. 3 tys. i stale zgłaszali się nowi. Byli to ludzie dosyć odważni, bo trzeba przypomnieć, jaki to był trudny okres w historii Litwy. Litwa była jeszcze jedną z republik sowieckich i działał cały system władzy komunistycznej. Stacjonowało wojsko, był KGB. Przez całe lata wiele osób represjonowanych bało się ujawnić i przyznać do przeszłości. Niektórzy woleli milczeć lub nie chcieli wspominać prześladowania. Wielu też nie miało dowodów, że byli prześladowani lub wywiezieni do Rosji. Niektórzy wyrzucili lub spalili tzw. sprawki – zaświadczenia wydane przez władze sowieckie, że są zwolnieni i mają prawo powrotu na Litwę. Temat wywózek był tematem tabu, w niektórych rodzinach o tym, że rodzice byli prześladowani, dzieci nie wiedziały.

*Jaką wymierną korzyść uzyskano po dołączeniu do ogólnokrajowej organizacji?

Korzystaliśmy ze wszystkich praw i przywilejów, które mieli Litwini. Chcę podkreślić, że dało nam to możliwość samodzielnego i niekontrolowanego działania. Mieliśmy duży, piękny pokój przy ul. Jaksto 9 (dawna ul. Dąbrowskiego), w którym dwa razy w tygodniu spotykali się członkowie organizacji.

*Jakie były i są relacje ze stroną litewską?

Bardzo dobre. Byliśmy częścią składową Wspólnoty Zesłańców. Prezes Polskiej Sekcji jest członkiem Rady Wspólnoty. To jest bardzo ważny aspekt, ponieważ wchodzimy do władz organizacji. Z Litwinami w naszej Wspólnocie mamy koleżeńskie układy. Nie ma żadnych podziałów, ponieważ wspólna była nasza przeszłość, niedola i zmagania w trudnych warunkach bycia na zesłaniu. W ciągu 30 lat nie mieliśmy żadnych zatargów czy konfliktów i myślę, że możemy być wzorem dla innych organizacji społecznych. Razem z Litwinami braliśmy udział w ruchu odrodzenia niepodległości Litwy, potępienia represji sowieckich, broniliśmy parlamentu, demonstrowaliśmy na wiecach naszą polską obecność. Pikietowaliśmy przed gmachem KGB, kiedy wynoszono z niego archiwa. Polacy wspólnie z Litwinami w sierpniu 1980 r. stanęli w długim łańcuchu Szlaku Bałtyckiego.

*Jak wygląda współpraca z Polską?

Litwa jest dla nas Ojczyzną, a Polska – Macierzą, i łączą nas więzi przyjaźni, której dowody stale odczuwamy. W pierwszym okresie naszej działalności bardzo ciepłe kontakty łączyły Polską Sekcję z Zarządem Głównym Związku Sybiraków w Polsce. Byliśmy zapraszani na różne i ważne imprezy, jak np. pielgrzymkę sybiraków do Częstochowy. Braliśmy udział w zjazdach sybiraków. Kilka razy otrzymaliśmy też pomoc materialną w postaci odzieży i lekarstw. W trudnym okresie kryzysu na Litwie członkowie Polskiej Sekcji dwa razy do roku – na Boże Narodzenie i Wielkanoc – otrzymywali paczki żywnościowe o wadze 5–6 kg. Czasami pomoc materialna udzielana była w formie wypłaty pieniężnej. Pomocy tej udzielali: Konsulat Generalny RP w Wilnie, Fundacja im. ks. Niedzielaka w Warszawie, Stowarzyszenie „Wspólnota Polska”, Towarzystwo Miłośników Wilna i Ziemi Wileńskiej w Warszawie, Zarząd Główny Związku Sybiraków w Warszawie oraz wiele życzliwych osób prywatnych. Byliśmy i jesteśmy za to bardzo wdzięczni rodakom z Macierzy. Od lat utrzymujemy przyjazne stosunki z białostockim oddziałem Związku Sybiraków. Każdego roku uczestniczymy w Marszu Żywej Pamięci Sybiru. Przyjaźnimy się z oddziałem Związku Sybiraków w Łodzi.
Jesteśmy bardzo wdzięczni polskiemu Urzędowi do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Muszę podkreślić istotność tego urzędu dla naszej działalności, ponieważ od lat udziela nam wielkiej pomocy. Wydane przez urząd zaświadczenia dla wileńskich zesłańców są nicią wiążącą nas z Macierzą, ponieważ posiadaczom tego dokumentu przysługują te same prawa i przywileje, bez względu na miejsce zamieszkania. Dzięki wsparciu urzędu co roku członkowie Polskiej Sekcji mogą korzystać z pobytu i leczenia w sanatorium. Część członków jedzie do uzdrowiska w Konstancinie-Jeziornie, a część – do Birsztan. Wielką pomocą jest dodatek kwartalny do emerytur i rent dla byłych zesłańców, łagierników, kombatantów i działaczy antykomunistycznych.

Rodzina Franciszki i Wacława Perepeczów z Wilkiszek, zesłańców z Wileńszczyzny do Kraju Krasnojarskiego. Na zdjęciach z synami Nesterem, Piotrem i Pawłem. Zesłani w 1948 r., powrócili w 1956 r. Fot. archiwum

*Jakie są najważniejsze osiągnięcia Polskiej Sekcji w ciągu 30 lat?

Myślę, że największym osiągnięciem było wyrobienie dokumentów potwierdzających doznane represje. Otrzymanie zaświadczenia rehabilitacyjnego dawało nie tylko satysfakcję moralną, lecz prawo do kompensaty za okres pozbawienia wolności i renty państwowej. Wynosiła ona początkowo 200 litów. Obecnie kompensata wypłacana jest w euro. Dla ludzi w starszym wieku dodatek do skromnych emerytur miał i nadal ma wielkie znaczenie. Zaświadczenie rehabilitacyjne pomagało też w staraniach o uzyskanie kompensaty za ziemię i utracone mienie.
Udzielana była pomoc medyczna. Zesłańcy mieli opiekę lekarską w przychodni i szpitalu Czerwonego Krzyża w Wilnie, przydział lekarstw z darów otrzymywanych z zagranicy – w specjalnej aptece działającej w siedzibie przy ul. Jaksto 9 – oraz bezpłatne protezowanie zębów w przychodni stomatologicznej „Dantis”.
Możemy też się pochwalić skromną działalnością publicystyczną i edytorską. Trzej nasi członkowie opisali swoje przeżycia z łagrów i zesłania. Wspomnienia te były drukowane w czasopismach sybirackich w Polsce („Sybirak”, „My, Sybiracy”). Sami ufundowaliśmy tablice pamiątkowe przy Grobie Nieznanego Sybiraka. Na Ścianie Pamięci widnieje piękna tablica z wizerunkiem wileńskich Trzech Krzyży i napisem: „Pamięci ofiar represji sowieckich w latach 1939–1956 na Wileńszczyźnie. Polska Sekcja Wileńskich Więźniów Politycznych i Zesłańców”. Dwie tablice w wileńskim kościele pw. Ducha Świętego oraz witraż w kościele pw. św. Jana Bosko z wizerunkiem naszego patrona, św. Rafała Kalinowskiego. W Zułowie, w Alei Pamięci Narodowej, sybiracy posadzili dąb i postawili stelę z napisem: „W hołdzie Polakom Ziemi Wileńskiej – Sybirakom, którzy nie wrócili z zsyłek i łagrów sowieckich. A.D. 2012 Polska Sekcja Wileńskich Więźniów Politycznych i Zesłańców”. Mamy też na cmentarzu w Kalwarii Wileńskiej duży krzyż-mogiłę Nieznanego Zesłańca Polaka. Jego uroczyste odsłonięcie i poświęcenie odbyło się 3 maja 1990 r. W Nowej Wilejce, przed pomnikiem symbolizującym ofiary represji, 14 czerwca – w dniu Dniu Żałoby i Nadziei, oddajemy hołd pamięci wywiezionych na bezkresne obszary Rosji. Składamy kwiaty w barwach narodowych, zapalamy znicze, modlimy się. Prezes Romuald Gieczewski wygłaszał tam przemówienie po polsku. Obecnie w pobliżu pomnika stoi autentyczny wagon z 1941 r., taki, jakim wywożono ludzi z Litwy. Należy też przypomnieć, że dzięki staraniom prezesa Polskiej Sekcji i dzięki pomocy Konsulatu RP w Wilnie 45 byłych zesłańców i łagierników uhonorowano Krzyżem Zesłańców Sybiru, wysokim odznaczeniem RP. Nastąpiło to w 2008 r.

CZYTAJ WIĘCEJ: Organizatorzy projektu „Misija Sibiras‘18” zapraszają do udziału w ekspedycji

*Plany na przyszłość?

W swoim referacie podczas uroczystej akademii 6 października br. wyraźnie powiedziałam, że Polska Sekcja swoją misję zakończyła. Dalszą działalność, rozpoczynając nowe dziesięciolecie, będzie prowadziło Koło „Rodzina Sybiracka”. 9 listopada br. odbyło się zebranie i zostało wybrane nowe kierownictwo.
Mam nadzieję, że głównym motywem pracy społecznej będzie troska i dbanie o miejsca związane z polską historią zesłańczych losów oraz utrwalanie pamięci narodowej. Ważną pracą do wykonania pozostaje uporządkowanie archiwum, które może być przekazane do odpowiednich instytucji, jak np. Ośrodek „Karta”. Proponowałabym też przygotowanie edycji o działalności Polskiej Sekcji za okres trzech dziesięcioleci. Sama nie byłam ani więźniarką, ani zesłanką, ale los swój połączyłam z człowiekiem, który doświadczył ciężkiej doli więźnia politycznego. W ciągu 16 lat służby dla Polskiej Sekcji WWWPiZ włożyłam w nią wiele sił, czasu i serca. Życzę Kołu „Rodzina Sybiracka” udanego kontynuowania i pomnażania dorobku Polskiej Sekcji.


5–6 października odbyły się uroczystości związane z 30-leciem założenia Polskiej Sekcji Wileńskiej Wspólnoty Więźniów Politycznych i Zesłańców.
W sobotę 5 października w intencji sybiraków ks. Tadeusz Jasiński, proboszcz kościoła pw. Ducha Świętego w Wilnie, odprawił mszę świętą, po czym delegacja sybiraków złożyła kwiaty i zapaliła znicze pod krzyżem-pomnikem Polakom – Zesłańcom lat 1939–1956 w Kalwarii Wileńskiej. W niedzielę 6 października druga część obchodów przeniosła się do Domu Kultury Polskiej. Po referacie sprawozdawczym prezesa Polskiej Sekcji Janiny Gieczewskiej były przemówienia i składanie życzeń, poczęstunek oraz występ artystów Polskiego Studia Teatralnego pod kierownictwem Lilii Kiejzik.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 41(199); 19-25/10/2019

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.