Konflikt między koalicją a prezydentem, z Narkiewiczem w tle

369
14 stycznia, rada koalicyjna zdecydowała, że Jarosław Narkiewicz zostaje na stanowisku ministra łączności Fot. Marius Morkevičius, ELTA

Konflikt na linii koalicja rządząca a ośrodek prezydencki trwa w najlepsze. Po długich dyskusjach za zamkniętymi drzwiami, we wtorek 14 stycznia, rada koalicyjna zdecydowała, że Jarosław Narkiewicz zostaje na stanowisku ministra łączności. Kilka godzin wcześniej koalicjantom nie udało się odrzucić weta prezydenta Gitanasa Nausėdy dotyczącego obniżenia progu wyborczego.

„Rada koalicyjna wyraziła pełne poparcie po tym, jak zapoznała się z całością wykonanych prac. Po zapoznaniu się z informacją o rzekomych »grzechach ministra«, która pojawiła się w przestrzeni publicznej, jest pełne poparcie i dlatego minister nadal będzie na stanowisku” – mówił po spotkaniu premier Saulius Skvernelis.
Szef rządu poinformował, że o decyzji osobiście poinformuje prezydenta. „Na spotkaniu z prezydentem zaprezentuję wszystkie argumenty, które usłyszałem dzisiaj. Wówczas zobaczymy ostateczne stanowisko prezydenta” – podkreślił Skvernelis.

Minister dziękuje koalicji

Po spotkaniu koalicyjnym Jarosław Narkiewicz podziękował premierowi za zaufanie.
„Czuję się normalnie. W pierwszej kolejności chciałbym podziękować premierowi i przewodniczącemu mojej partii za wsparcie i zrozumienie” – oświadczył polityk dziennikarzom.
Narkiewicz dodał, że nie planuje spotkania z prezydentem, ale dodał, że jeśli głowa państwa poprosi o to, to stawi się w ośrodku prezydenckim.
„Powtórzę się, że wolę nie oceniać, a pracować. To jest podstawowe wyzwanie i zobowiązanie, nie tylko wobec partnerów koalicyjnych, ale również wobec ludzi. Nie sądzę, że to byłaby moja inicjatywa (spotkanie z prezydentem – przyp. aut.). Wciągu czterech miesięcy współpracowaliśmy z doradcami prezydenta. Jednak jeśli będzie tego typu propozycja, to jestem otwarty” – tłumaczył minister.

„Rada koalicyjna wyraziła pełne poparcie dla Narkiewicza” – oświadczył premier Saulius Skvernelis Fot. Dainius Labutis, ELTA

Sprawa Narkiewicza

Ministrowi z ramienia AWPL-ZChR, Jarosławowi Narkiewiczowi, zarzuca się m.in. bezpodstawne zwolnienie zarządu Poczty Litewskiej; wizytę w Abu Zabi, na której nie zabrał głosu; opłacanie obiadów z funduszy spółek skarbu państwa podlegających ministerstwu komunikacji; rzekomego zamieszkiwania córki, Karoliny Narkiewicz, w hotelu sejmowym; możliwego dopuszczenia się konfliktu interesów z powodu wyasfaltowania ulicy, przy której mieszka premier Saulius Skvernelis. Warto podkreślić, jak się później okazało, że obiady opłacane przez zależne spółki były również za czasów Rokasa Masiulisa, czyli poprzednika obecnego ministra. Poza tym, w stosunku do Narkiewicza przed kilkoma miesiącami pojawiły się zarzuty dotyczące kłusownictwa, które jednak nie potwierdziły się później.

Prezydent Nausėda oraz jego doradcy kilkakrotnie apelowali o dymisję ministra, twierdząc, że Narkiewicz stracił zaufanie społeczne, aby kierować resortem komunikacji. Przed kilkoma dniami głowa litewskiego państwa zarzucił ministrowi, że w spółkach zależnych od resortu zatrudnia osoby powiązane z partią. W rozmowie z radiem publicznym prezydent oświadczył, że Narkiewicz w ten sposób zatrudnił 20 osób. Co prawda, prezydent nie upublicznił listy zatrudnionych osób.

W sprawie Narkiewicza głos zabrała również była prezydent, Dalia Grybauskaitė, która oświadczyła, że kandydat AWPL-ZChR w ogóle nie musiał zostawać ministrem. Zgodnie z obowiązującym prawem prezydent zatwierdza gabinet ministrów i może zablokować każdą kandydaturę.
Narkiewicz odrzuca wszelkie zarzuty, twierdząc, że prezydent został wprowadzony w błąd. Podobnego zdania był lider AWPL-ZChR, Waldemar Tomaszewski, oraz partnerzy koalicyjni.

Prezydent Gitanas Nausėda oraz jego doradcy kilkakrotnie apelowali o dymisję ministra Narkiewicza Fot. Dainius Labutis, ELTA

Próg wyborczy

W sejmie we wtorek odbyło się głosowanie nad wetem prezydenta, który nie zaaprobował pomysłu koalicji rządzącej do zmniejszenia progu wyborczego z 5 do 3 proc. dla partii politycznych oraz z 7 do 5 proc. dla koalicji wyborczych. Zdaniem prezydenta, zmniejszenie progu wyborczego doprowadziłoby do rozdrobnienia litewskiego parlamentu, co rzutowałoby w przyszłości na stworzenie koalicji. Poza tym, dodał, że „w obliczu mających się odbyć już za 9 miesięcy wyborów parlamentarnych, zmiany są zbyt pospieszne”.
Podczas wtorkowego głosowania 70 posłów głosowało za odrzuceniem weta, 51 parlamentarzystów głosowało przeciw, natomiast dwóch wstrzymało się od głosu. Zgodnie z litewskim ustawodawstwem, aby odrzucić weto prezydenta, taką decyzję musi poprzeć minimum 71 posłów.
Za odrzuceniem weta głosowała większość posłów Związku Chłopów i Zielonych, Socjaldemokratycznej Partii Pracy oraz cała frakcja AWPL-ZChR.

Kto ma szansę w wyborach?

Wybory do Sejmu RL odbędą się jesienią bieżącego roku. Zgodnie z najnowszymi badaniami opinii publicznej, przeprowadzonymi przez spółkę Baltijos tyrimai na zlecenie agencji informacyjnej ELTA, wynika, że do przyszłego parlamentu trafiłoby sześć partii.
Liderami rankingu partyjnego nadal pozostają konserwatyści, których popiera 16,6 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu uplasowali się socjaldemokraci, których poparcie jest na poziomie 12,2 proc. Do pierwszej trójki trafiłaby też Partia Pracy, która może liczyć na 8,9 proc. poparcia.
Związek Chłopów i Zielonych, który jest największym ugrupowaniem koalicji rządzącej, popiera zaledwie 6,9 proc. badanych. Poza tym do Sejmu RL mają szansę trafić „Porządek i Sprawiedliwość” (5,5 proc.) oraz Ruch Liberałów (5,4 proc.). Akcja Wyborcza znalazła się tuż pod progiem wyborczym, ponieważ wspiera ją 4,2 proc. respondentów.