Czy ruszy impeachment Iriny Rozowej?

90
Irina Rozowa twierdzi, że nie rozumie pośpiechu niektórych z posłów

Sejmowy Komitet Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony nadal bada sprawę powiązań posłanki frakcji AWPL-ZChR Iriny Rozowej z Rosją, ale już we wtorek zebrano 44 podpisy parlamentarzystów pod wnioskiem dotyczącym wszczęcia postępowania impeachmentu wobec działaczki Aliansu Rosjan. Inicjatywę poparł również szef Związku Chłopów i Zielonych Ramūnas Karbauskis, którego partia tworzy koalicję rządzącą również z AWPL-ZChR.

Politolog Instytutu Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Wileńskiego Mariusz Antonowicz nie wierzy, że lider „chłopów” tak naprawdę popiera impeachment Rozowej.
– Moim zdaniem sprawa może wyglądać następująco. Głosowanie w sprawie powołania komisji ds. impeachmentu będzie tajne. Wówczas posłowie koalicji zagłosują przeciw i w takim przypadku zrzucą całą winę na opozycję. Bo jeśli komisja powstanie, to może dojść do rozpadu koalicji. To nie jest w ich interesie – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Antonowicz.

Walka o medal

Irina Rozowa twierdzi, że nie rozumie pośpiechu niektórych z posłów.
„Nie mogę zrozumieć pośpiechu w sprawie impeachmentu, to jest inicjatywa Šakalienė (posłanka Dovilė Šakalienė była jedną z inicjatorek zbierania podpisów – przyp. aut.). Być może chce otrzymać medal przed wyborami? Nie wiem. Śledztwo ma być zakończone do 30 kwietnia. Mamy jeszcze dwa miesiące, ale wygląda, że im (członkom komitetu sejmowego – przyp. aut.) albo jej (Šakalienė – przyp. aut.) wystarcza jedna rozmowa ze mną, aby rozpocząć impeachment” – tłumaczyła się Rozowa.
Działaczka partii Alians Rosjan, który od lat idzie na wybory wspólnie z AWPL-ZChR, jest posłanką od 2012 r. W Sejmie zasiada we frakcji AWPL-ZChR. Wcześniej była radną samorządu miasta Kłajpedy oraz asystentką europosła Waldemara Tomaszewskiego. W 1976 r. ukończyła dziennikarstwo w Moskwie.

Wszystko ma być zgodne z prawem. Jeśli są naruszenia, to człowiek powinien za nie odpowiedzieć” – tłumaczył swą decyzję przewodniczący „chłopów” Karbauskis

Karbauskis popiera impeachment

Zdaniem inicjatorów impeachmentu jest wystarczająco dużo dowodów na to, że posłanka „złamała konstytucję i przysięgę posła”. „Są wystarczające podstawy do tego, aby wyciągnąć wnioski, że Rozowa nie była szczera i uczciwa, świadomie chciała ukryć od VSD swoje powiązania z rosyjskim korpusem dyplomatycznym i ich charakter” – poinformował BNS jeden z inicjatorów impeachmentu, poseł Laurynas Kasčiūnas.
Swoje podpisy pod wnioskiem złożyli m. in.: Ramūnas Karbauskis, szef sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Dainius, szefowa Komitetu Prawa i Sprawiedliwości Agnė Širinskienė, szef konserwatystów Gabrielius Landsbergis oraz przewodnicząca liberałów Viktorija Čmilytė-Nielsen.
„Sądzę, że jeśli zostanie stworzona komisja ds. impeachmentu, to mimo wszystko będzie musiała doczekać się wniosków, nad którymi obecnie pracuje Komitet Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony. (…) Nikt nikogo nie próbuje bronić. Trzeba wyjaśnić. Wszystko ma być zgodne z prawem. Jeśli są naruszenia, to człowiek powinien za nie odpowiedzieć” – tłumaczył swą decyzję przewodniczący „chłopów” Karbauskis.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kremlowski ślad: w sejmie sprawy Rozowej i Paksasa

Sprawa Rozowej

Obecnie Komitet Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony ustala m. in., czy władze Rosji poprzez Irinę Rozową próbowały wpływać na procesy polityczne w naszym kraju.
Z informacji upublicznionych przez Departament Bezpieczeństwa Narodowego wynika, iż Irina Rozowa w 2011 r., wraz z kilkoma działaczami Aliansu Rosjan, próbowała zaangażować rosyjskich dyplomatów, aby wpłynęli na proces tworzenia koalicji politycznej w stołecznej radzie samorządowej.
W 2012 r. polityk konsultowała z przedstawicielami rosyjskiego korpusu dyplomatycznego program wyborczy oraz ewentualny wynik wyborów. W trakcie rozmów był poruszany temat stworzenia wspólnego tworu politycznego składającego się z Aliansu Rosjan oraz AWPL-ZChR.
Zdaniem departamentu bezpieczeństwa, przewodnicząca Aliansu Rosjan utrzymywała kontakty z konsulem generalnym Federacji Rosyjskiej w Kłajpedzie, Władimirem Małyginem, który w 2014 r. został wydalony z kraju „za działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym”. Zazwyczaj w języku dyplomatycznym to oznacza szpiegostwo. Poza tym Rozowa miała omawiać z dyplomatami kwestie finansowania kampanii wyborczej. Rozmowy odbywały się w nieformalnej atmosferze, w kawiarniach i restauracjach położonych poza centrum miasta.

Pranckietis odrzuca zarzuty

O działalności Rozowej departament poinformował Viktorasa Pranckietisa w styczniu 2018 r. W raporcie pisało się, że „zgodnie z art. 17 ust. 2 pkt 11 ustawy o tajemnicach państwowych i służbowych, VSD sprzeciwia się temu, aby Rozowa otrzymała pozwolenie na pracę z tajną informacją”. Pranckietis nie podał jednak informacji do wiadomości publicznej.
Konserwatysta Gabrielius Landsbergis przed kilkoma dniami zarzucił przewodniczącemu sejmu, że ten nie poinformował społeczeństwo o raporcie departamentu, ponieważ wkrótce AWPL-ZChR miała dołączyć do koalicji. Warto przypomnieć, że oficjalnie polska partia dołączyła do koalicji latem 2019 roku.
Pranckietis wszelkie zarzuty odrzuca.
„Ten moment nastąpił po roku. Przewidzieć, co się stanie po roku, nikt nie potrafi i dlatego podstaw do oskarżeń nie ma” – oświadczył polityk.
Pranckietis dodał, że jeśli komisja uzna, iż Rozowa złamała przysięgę poselską, to nie będzie śpieszył się z dymisją.
„Wówczas do dymisji musiałoby podać się więcej osób, które o tym wiedziały. Zwłaszcza ci, którzy mając informację, ją zlekceważyli. Widocznie ktoś im poradził, że to nie jest ważna informacja. Wszyscy muszą myśleć o swojej odpowiedzialności” – podkreślił przewodniczący sejmu. Jego zdaniem opozycja chce rozpocząć impeachment, aby mieć profity w jesiennych wyborach sejmowych.


Fot. Marian Paluszkiewicz