Ksiądz, który znalazł się wśród najbogatszych urzędników państwowych

96
Ks. Rimantas Gudelis jest jednym z zarządców dworu Bistrampolis w Poniewieżu, w którym mieści się teraz restauracja, hotel, muzeum, stadnina koni oraz stado danieli

W rankingu najbogatszych urzędników państwowych w kraju sporządzonym przez portal Delfi pojawiła się intrygująca wiadomość – znalazł się w tym gronie ksiądz Rimantas Gudelis. Majątek kapłana wyceniono na 1 mln 400 tys. euro. Według oficjalnych danych Państwowej Inspekcji Podatkowej wartość stanu posiadania księdza jest nieco mniejsza. Jest on jednym z zarządców dworu Bistrampolis w Poniewieżu, w którym mieści się teraz restauracja, hotel, muzeum, stadnina koni oraz stado danieli. Dwór ten wynajmowany jest na wesela i różne uroczystości.

– Dwór Bistrampolis stanowi inwestycję w litewską oraz polską kulturę. Nie przynosi ona zysku. Podtrzymujemy bardzo dobre stosunki z polskim reżyserem Tadeuszem Bystramem, potomkiem właścicieli dworu. Wiosną, kiedy gościliśmy polskiego reżysera, zrodził się pomysł na film poświęcony litewskim szlakom Sienkiewiczowskiego „Potopu”. W tym dworze przecież kiedyś mieszkał ten słynny polski pisarz. „Potop” pisał on w Polsce, ale pracę nad powieścią zaczął właśnie podczas pobytu w tym dworze – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” ks. Rimantas Gudelis, zarządca dworu Bistrampolis.

Henryk Sienkiewicz był zaprzyjaźniony z ówczesnym właścicielem majątku – Władysławem Bystramem. Jego pierwsza żona, Maria z Szetkiewiczów, była siostrzenicą Zofii Bystramowej. Pewnego lata na zaproszenie Władysława Bystrama przyjechał do tutejszego dworu. Dzięki temu poznał pobliską okolicę, ziemię upicką i Laudę, które stały się miejscem wielu ważnych wydarzeń w „Potopie”. Tu, w miejscowości Wodokty, rozgrywa się pierwsza scena powieści (wizyta Kmicica u Oleńki), a w pobliskiej Upicie, w kościele, ma miejsce scena finałowa (rehabilitacja Kmicica). Prototypów bohaterów powieści też szukał autor w okolicach.

W Bistrampolisie są organizowane koncerty

Akcja napisanej w końcu XIX wieku powieści toczy się w 1655 roku, kiedy Litwę po raz pierwszy nawiedził polityczny potop: Wilno i Kowno zostały zajęte przez wojska rosyjskie, Kiejdany – przez szwedzkie. Laudańska szlachta, jak pisał Henryk Sienkiewicz, jako pierwsza zerwała się do walki. Są to chlubne dzieje w historii Litwy, w historii Laudy.

– W czasach radzieckich dwór wyglądał okropnie. Okna były powybijane, dach dziurawy a dziedziniec zarośnięty. Latem mieszkali tu Ukraińcy, którzy przyjeżdżali na Litwę do pracy sezonowej. Parafia nie potrzebowała dworu, ponieważ nie była w stanie go utrzymać. Biskup Jonas Kauneckas udzielił mojemu poprzednikowi pozwolenia na jego sprzedaż. Byłem wtedy młody, miałem 38 lat, postanowiłem więc, że dwór trzeba wskrzesić. Po uzyskaniu pozwolenia na zarządzanie dworem przez ustanowiony organ publiczny zainwestowałem wszystkie pieniądze, które zarobiłem w Stanach Zjednoczonych. Musiałem też zaciągnąć kredyt, nie jestem więc w tej chwili jedynym zarządcą dworu – opowiada ksiądz.

W latach 1997-2003 ksiądz Gudelis pracował w Chicago w parafii Market Park. Opuszczony dwór Bistrampolis również należał do tej parafii. 17 lat temu, po powrocie na Litwę ze Stanów Zjednoczonych, ks. Gudelis został proboszczem katedry Chrystusa Króla w Poniewieżu. Spadkobierca dworu, Alexander Bistram, który mieszka w Londynie, zrzekł się spadku. W rezultacie ksiądz Rimantas Gudelis wpadł na pomysł wskrzeszenia dworu Bistrampolis.

– Nie jestem najbogatszym księdzem na Litwie. Ale, że jestem jednym z zarządców instytucji publicznej, dworu Bistrampolis, zgodnie z prawem musiałem zadeklarować swój majątek. Być może z deklaracji wynika, że mój majątek jest wart 900 tys. euro, ale znam osobiście co najmniej dziesięciu księży, których stan posiadania jest o wiele większy. O moim majątku mówi się tylko dlatego, że go zadeklarowałem, a tę wiadomość podchwyciły media. Być może suma 900 tys. wygląda na dużą, ale ja przez 10 lat pracowałem w Stanach Zjednoczonych i tam otrzymywałem wynagrodzenie. W ciągu tych lat udało mi się zaoszczędzić pół miliona euro. Moim zdaniem, to nie są bardzo duże pieniądze – uważa ksiądz Rimantas Gudelis.

Pierwsze wydarzenie na dziedzińcu dworu Bistrampolis miało miejsce w 2003 r., kiedy na podwórku wycięto krzewy i zorganizowano tam kiermasz. Następnie pojawił się pomysł festiwalu, który stał się imprezą cykliczną, należącą dzisiaj do 100 najciekawszych wydarzeń na Litwie.

– Tak naprawdę nie żyję bogato, nie kupuję drogiego ubrania ani drogich samochodów. Żyję tak, jak przystoi księdzu. Moje tak zwane bogactwo nie przeszkadza mi w pełnieniu obowiązków duszpasterskich. Należą do mnie dwie nieduże parafie Palėvenė i Antašava. Dwór Bistrampolis nie przeszkadza mi w służbie, a latem wręcz pomaga w obcowaniu z parafianami. Chętnie uczestniczą oni w festiwalach, które mają miejsce w Bistrampolis, wspólnie z nimi organizuję tam także pikniki oraz koncerty. Dwór składa się z dwóch części. W jednej z nich znajduje się hotel i restauracja, druga to stadnina koni i przynależna do niej ziemia. A więc cały dochód, który przynosi hotel i restauracja, przekazywany jest na utrzymanie stadniny i majątku ziemskiego. Cieszymy się, że nasza praca nie przynosi strat – mówi.

 

Ksiądz podkreślił, że jest bogactwo, które przynosi zyski, ale jest też bogactwo, które przynosi straty. Tak samo dwór Bistrampolis, jak i dwór w Jaszunach, nie przynoszą żadnych zysków.
– O dwór Bistrampolis dbam już 17 lat. Zrobiłem tam kapliczkę, z Palestyny przywiozłem rzeźbę św. Anny, która obecnie jest wystawiona w dworze. Jeżeli ktoś ma problemy rodzinne, to może pogłaskać głowę św. Anny i poprosić o pomoc – mówi kapłan.
Święta Anna jest patronką rodziny, szczęśliwego macierzyństwa, ale także i tych, którzy dopiero poszukują odpowiedniego męża i żony.
– W mediach mówi się, że bardzo dużo podróżuję, że zwiedziłem pół świata. Rzeczywiście dużo podróżowałem. 15 lat temu byłem w Argentynie, 10 lat temu w Stanach Zjednoczonych i w wielu innych krajach. Ale dzisiaj, gdy mam dwie parafie, zarządzam dworem, podróżuję bardzo mało. Czasami jeżdżę do Rosji na zaproszenie rosyjskich Litwinów. Niedawno podczas wakacji pojechałem do Chin i spędziłem tam tydzień – mówi ks. Rimantas Gudelis.
Duchowny nie rozumie jednak, dlaczego jego majątek wywołuje zaciekawienie mediów i społeczeństwa.
– Nie rozumiem, skąd tyle szumu z powodu moich oszczędności. Przecież jeżeli 55-letni człowiek w ciągu swojego życia, zaoszczędził jakieś pół miliona, to znaczy, że po prostu nie przepił tych pieniędzy, ale żył racjonalnie – dodaje ksiądz.


Fot. facebook/ Rimantas Gudelis