Niepodległość była celem nadrzędnym

79
Największym osiągnięciem ostatnich trzech dekad było stworzenie niepodległego państwa litewskiego Fot. Marian Paluszkiewicz

W lutym 1990 roku odbyły się pierwsze wolne wybory do Rady Najwyższej – parlamentu wówczas jeszcze sowieckiej republiki.  Większość parlamentarną zyskały kandydaci społecznego ruchu Sajudisu. 11 marca o godz. 22:44 Rada Najwyższa ogłosiła niepodległość. „Rada Najwyższa Republiki Litewskiej, reprezentując wolę narodu, orzeka i uroczyście oznajmia, że sprawowanie suwerennej władzy przez Państwo Litewskie, przerwane przez zagraniczne siły w roku 1940, zostaje przywrócone i od tej pory Litwa staje się ponownie niepodległym państwem” – czytamy w Akcie Przywrócenia Niepodległości.

Litwa z Wilnem i Kłajpedą

Sygnatariusz Aktu niepodległości i znany litewski dziennikarz oraz publicysta Rimvydas Valatka sądzi, że obecne narzekanie na władzę przez część społeczeństwa nie odzwierciedla nastrojów społecznych sprzed 30 lat. Zdaniem Valatki największym osiągnięciem ostatnich trzech dekad było stworzenie niepodległego państwa litewskiego. – Tak, państwo udało się. Oczywiście teraz są osoby z różnych przyczyn niezadowolone. Jednak, gdyby zapytać te osoby w marcu 1990 roku, to wszyscy byliby za niepodległością. Wówczas niepodległość była nadrzędnym celem. Nikt nie pytał, jakie będzie miał wynagrodzenie, jaki będzie miał samochód lub mieszkania. Więc teraźniejsze zarzuty są trochę z dziedziny spekulacji – powiedział w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” sygnatariusz.

Dyrektor Instytutu Historii Litwy oraz prezes Polsko-Litewskiego Forum Dialogu i Współpracy im. Jerzego Giedroycia historyk Alvydas Nikžentaitis podkreślił, że osiągnięcia Litwy są czymś niepodważalnym. –  W przypadku społeczeństwa bardzo ważny jest rozwój społeczny, w najnowszej historii mieszkańcy nie żyli tak dobrze, jak jakieś ostatnie 10 lat. Społeczeństwo cieszy się również wolnościami i prawami, jakich nigdy nie miało – oświadczył „Kurierowi Wileńskiemu” historyk.

Rimvydas Valatka Fot. Marian Paluszkiewicz

Nikžentaitis podkreślił, że sukcesem Litwy było uregulowanie granic z sąsiadami. – Ważnym osiągnięciem jest stabilizacja granic. Nigdy niepodległa Litwa nie była w obecnych granicach z Wilnem i Kłajpedą. Poza tym po raz pierwszy w nowoczesnej historii Litwa nigdy nie była tak bezpieczna, jak dzisiaj. Nie ma również śmiertelnych wrogów, jak było wcześniej. To z pewnością są osiągnięcia na poziomie państwowym – dodał dyrektor Instytutu Historii Litwy.

Niepodległość a Polacy

11 marca 1990 roku za Aktem Przywrócenia Niepodległości głosowało 124 deputowanych. Sześciu deputowanych z polskiej frakcji wstrzymało się od głosu. Wśród sygnatariuszy znalazło się jednak czterech Polaków: Zbigniew Balcewicz, Czesław Okińczyc, Romuald Rudzys oraz Medard Czobot.

Na przełomie lat 80 i 90-tych relacje między polską mniejszością a litewską większością nie należały do łatwych. Polscy działacze domagali się praw dla litewskich Polaków. Powstał nawet pomysł z powołaniem polskiej autonomii na Litwie.

W 1994 roku został podpisany „Traktat między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy”. Niestety, sporne kwestie – takie jak oryginalna pisownia nazwisk, dwujęzyczne napisy czy oświata mniejszości narodowych – nadal pozostały nierozwiązane.

Zdaniem Valatki i  Nikžentaitisa w tej kwestii państwo litewskie nie do końca zdało egzamin.  – Być może państwo litewskie nie przyłożyło zbytnio wysiłku do integracji mniejszości narodowych, ale nie mamy konfliktu między większością etniczną a mniejszościami. Trudno powiedzieć, czyje to jest osiągnięcie czy państwa, czy bardziej sytuacja geopolityczna tak się ukształtowała. Na pewno to jednak jest czymś ważnym – oświadczył Nikžentaitis.

W odróżnieniu od innych republik sowieckich na Litwie nie doszło do konfliktu zbrojnego, jak miał miejsce w Gruzji, Mołdawii, czy na pograniczu ormiańsko-azerskim Fot. Marian Paluszkiewicz

Warto jednak podkreślić, że w odróżnieniu od innych republik sowieckich na Litwie nie doszło do konfliktu zbrojnego, jak miał miejsce w Gruzji, Mołdawii, czy na pograniczu ormiańsko-azerskim. – Niestety nie udało się do końca przezwyciężyć ten konflikt. Kiedy Litwa wybijała się na niepodległość, to sytuacja była inna niż na przykład w Armenii i Azerbejdżanie. Tam konflikt miał częściowo charakter religijny. Był konflikt między chrześcijanami a muzułmanami. U nas po jednej i drugiej stronie byli w większości katolicy. Poza tym my już swoje odwojowaliśmy w latach 1919-20. Chociaż warto podkreślić, że walki również przebiegały porównując z innymi krajami raczej w sposób łagodny – powiedział Valatka.

Sygnatariusz jest zdania, że na rozwiązaniu problemów polskiej mniejszości nikomu nie zależy. – Niestety początkowo tych problemów nie chcieli rozwiązać wielcy litewscy politycy. Teraz ten konflikt jest wygodny dla Akcji Wyborczej, ponieważ dzięki niemu ma zapewnione miejsca w Sejmie i Parlamencie Europejskim. Polska partia kilkakrotnie była w koalicji rządzącej i nie specjalnie podejmowała takich spraw, jak oryginalna pisownia nazwisk lub dwujęzyczne nazwy miejscowości i ulic. Niestety, wśród litewskich polityków nie ma rozumienia tego, że danie tych praw dla 200 tysięcy obywateli Litwy jest potrzebne samej Litwie. Tych 200 tysięcy trzyma się w swoistym getcie. I to działa na niekorzyść samej Litwy oraz mniejszości polskiej – wytłumaczył Rimvydas Valatka.