Mieszkańcy Litwy zgadzają się na ograniczenia

32
Większość społeczeństwa ze zrozumieniem przyjmuje zakazy wprowadzone przez władze centralne

Pandemia koronawirusa wprowadziła masę ograniczeń dla mieszkańców Litwy. Z badań opinii publicznej wynika, że większość społeczeństwa ze zrozumieniem przyjmuje zakazy wprowadzone przez władze centralne. Mieszkańcy generalnie są zgodni, że ogniska epidemii trzeba izolować i pozytywnie odebrali wydłużony czas kwarantanny. Z badań wynika, że w większości mieszkańcy kraju przestrzegają zasad bezpieczeństwa.

Znany litewski ekonomista i dyrektor Instytutu Pracy i Badań Społecznych, profesor Bogusław Grużewski, sądzi, że nastawienie obywateli Litwy w dużym stopniu wynika z jej prounijności i przywiązania do wartości europejskich, które narzucają pewną formę samodyscypliny.
– O tym, że ludzie dosyć pozytywnie odnoszą do ograniczeń, można wywnioskować nie tylko z tych badań, ale również ze wskaźników pośrednich. Wysokim zaufaniem społecznym cieszą się minister zdrowia Aurelijus Veryga i premier Saulius Skvernelis, czyli bezpośredni sprawcy tych ograniczeń. Poziom dyscypliny społeczeństwa jest dosyć wysoki – zapewnia w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” prof. Grużewski.

Duże zaskoczenie

W ubiegłym tygodniu władze izolowały Niemenczyn w rejonie wileńskim, gdzie w zakładzie krawieckim „Vilnika”, zatrudniającym ponad 300 osób, zdiagnozowano ognisko koronawirusa. Do 24 kwietnia wjazd i wyjazd z tego miasta będzie możliwy tylko po okazaniu specjalnej przepustki wydanej przez Narodowe Centrum Zdrowia Publicznego. Policja oraz odpowiednie służby notorycznie sprawdzają osoby poddane samoizolacji, czy nie łamią zasad kwarantanny.

„Ministerstwo zdrowia oraz Narodowe Centrum Zdrowia Publicznego zdecydowały, że zaostrzona kwarantanna pomoże lepiej zapanować nad sytuacją w mieście, dlatego podjęto decyzję izolowania miasta. Nadal jednak będzie swobodny przepływ towaru, dlatego mieszkańcy Niemenczyna nie zostaną bez jedzenia. Ludzie będą mogli udać się do pracy oraz do instytucji leczniczych. Kontrole policyjne będą miały charakter rygorystyczny” – tłumaczyła w ubiegły czwartek minister spraw wewnętrznych Rita Tamašunienė, która zapowiedziała, że na terenie Niemenczyna zostanie przeprowadzona większa liczba testów.
W pierwszej kolejności będą badani pracownicy spółki „Vilnika” oraz pracownicy socjalni. „Później będą testowani pozostali mieszkańcy Niemenczyna, aby mogli dowiedzieć się, czy są zakażeni, czy nie” – dodała szefowa resortu.

Tymczasem dyrektorka administracji samorządu rejonu wileńskiego Lucyna Kotłowska poinformowała agencję informacyjną ELTA, że izolacja miasta była dużą niespodzianką.
„Sądzę, że mieszkańcy są wyrozumiali i potrafią dostosować się do nowych warunków” – oświadczyła urzędniczka.
Dyrektorka administracji poinformowała, że wszystkie pytania odnośnie kwarantanny trzeba kierować do starostwa lub służb socjalnych. Starosta miasta Niemenczyna Artur Komorowski w rozmowie z agencją informacyjną powiedział, że w pierwszych dniach ludzie najczęściej zwracali się do urzędników z pytaniami – kogo obowiązuje bezwzględna kwarantanna i czy można pójść do sklepu.
„To były takie zwykłe, życiowe kwestie” – skomentował Komorowski.

Większość osób przestrzega również wytycznych rządu i struktur samorządowych

Zgoda na izolację

Z badań przeprowadzonych w dniach 5–8 kwietnia przez spółkę Baltijos tyrimai wynika, że większość mieszkańców kraju popiera izolację konkretnych miejscowości, jeśli tam wykryto ognisko koronawirusa. 65 proc. ankietowanych w tej sprawie udzieliło twierdzącej odpowiedzi, a tylko 27 proc. było przeciwko tego typu rozwiązaniom. W badaniach wzięło udział 510 mieszkańców Litwy. Błąd statystyczny jest na poziomie 4,4 proc.
Zgodnie z rozporządzeniem rządu, kwarantanna na terenie Litwy ma potrwać do 27 kwietnia. 93 proc. badanych popiera taką decyzję. Najwięcej zwolenników kwarantanny jest wśród kobiet oraz osób mających 50 i więcej lat. Przeciwników wydłużonej kwarantanny jest na poziomie zaledwie siedmiu procent.
Większość osób przestrzega również wytycznych rządu i struktur samorządowych. 90 proc. respondentów odpowiedziało, że nie gromadzi się w miejscach publicznych. 85 proc. stwierdziło, że nie odwiedza rodziny i znajomych oraz nie zaprasza gości do swego mieszkania lub domu. 80 proc. ankietowanych zachowuje odpowiedni dystans między osobami w miejscach publicznych.
Od 10 kwietnia obowiązuje nakaz noszenia masek i rękawiczek w miejscach publicznych, ale już wcześniej takie rozwiązanie stosowało 69 proc. badanych. Podobnie, jak w przypadku wydłużenia kwarantanny, najwięcej zwolenników noszenia masek jest wśród kobiet oraz osób starszych.
Absolutna większość mieszkańców Litwy sądzi, że społeczeństwo otrzymuje odpowiednie informacje o koronawirusie w kraju i na świecie. 26 proc. ankietowanych odpowiedziało, że są poinformowani bardzo dobrze. 66 proc. stwierdziło, że informacja o pandemii jest na dobrym poziomie. Zaledwie kilka procent oświadczyło, że informacja o pandemii jest niewystarczająca lub absolutnie niewystarczająca. Z sondażu wynika, że luki w informowaniu bardziej odczuwają przede wszystkim mieszkańcy prowincji niż dużych miast.

Spadek po sowietach

Profesor Bogusław Grużewski nie wyklucza, że społeczna zgoda na izolację i ograniczenia może wynikać z pewnych negatywnych przesłanek

Profesor Bogusław Grużewski nie wyklucza, że społeczna zgoda na izolację i ograniczenia może wynikać z pewnych negatywnych przesłanek.
– Całkiem możliwe, że wpływ na nastroje społeczne ma przeszłość sowiecka, którą spora część osób jeszcze pamięta. Wówczas były dosyć rygorystyczne ograniczenia. Była też żelazna kurtyna, kiedy nie można było swobodnie poruszać się po świecie. Nie można więc założyć, że w ciągu tych kilkudziesięciu lat niepodległości w społeczeństwie należycie ukształtował się instynkt wolności i praw obywatelskich – sugeruje w rozmowie z naszym dziennikiem ekonomista.
Według naszego rozmówcy, przestrzeganie wytycznych rządu w pewnym stopniu może być uwarunkowane również brakiem zaufania do sektora medycznego.
– Może też działać bardziej negatywny element. Ludzie po prostu mają niskie zaufanie do systemu opieki zdrowotnej i sądzą, że niestosowanie się do zaleceń może spowodować problemy w ich życiu – dodał Bogusław Grużewski.


Fot. Marian Paluszkiewicz