Anna Sipowicz: Najważniejsze jest być dla dziecka przyjacielem

121
„Wcześniej my pomagaliśmy dzieciom, a teraz one nam pomagają na różne sposoby” – podkreśliła Anna Sipowicz

W imieniu prezydenta Litwy Gitanasa Nausėdy, z okazji Dnia Matki, obchodzonego na Litwie w pierwszą niedzielę maja, uhonorowano 46 wielodzietnych matek, które godnie wychowały pięcioro i więcej dzieci. Wśród nagrodzonych jest również mieszkanka rejonu wileńskiego Anna Sipowicz, która urodziła i wychowała sześcioro dzieci. Została uhonorowana medalem Orderu „Za zasługi dla Litwy” za godne wychowanie 6 dzieci. Jest mamą trzech synów i trzech córek.

– Mamy trzy córki, najstarsza jest Maria – ma 34 lat, Faustyna – 26, Kamila – 24, i trzech synów, Adam – 31, Daniel – 22, a najstarszy synek, Karol, nie żyje. Zmarł w wieku 25 lat. W trakcie porodu w wyniku powikłań został sparaliżowany. A więc każde następne zdrowe dziecko było dla nas wielkim skarbem. Następna piątka, dzięki Bogu, jest zdrowa. Maria mieszka i pracuje w Zurychu, Faustyna w Katowicach, reszta dzieci znajduje się w kraju. Wszystkie mają wyższe wykształcenie i pracę – opowiada Anna Sipowicz o swoich latoroślach dla „Kuriera Wileńskiego”.

Jak zaznaczyła, każde dziecko powinno mieć wyznaczone obowiązki, które będzie wykonywać. Obowiązki domowe uczą odpowiedzialności, samodzielności i przygotowują do dorosłego życia.

– Dorastając, dzieci miały swoje obowiązki, dyżury w kuchni itd. O ile było możliwe, staraliśmy jak najwięcej czasu spędzać razem, jeździliśmy na sankach, graliśmy w różne gry i to zaowocowało, bo przyjaźń między dziećmi i całą rodziną trwa w dalszym ciągu. Bardzo lubimy być razem, razem podróżować. Na wszystkie wielkie święta spotykamy się całą naszą rodziną. Staramy się też wszyscy razem wyjechać gdzieś na wakacje. Niestety, w tym roku chyba się to nie uda. Dla mnie święto jest wtedy, gdy wszystkie moje dzieci są ze mną i mężem. Podporą we wszystkim był mój mąż, dbał o rodzinę i dobra materialne – zapewnia dumna mama i żona.

Wśród nagrodzonych znalazła się mieszkanka rejonu wileńskiego Anna Sipowicz, która urodziła i wychowała sześcioro dzieci

Pani Anna nigdy nie planowała, ile będą mieli pociech.
– Nigdy nie planowaliśmy, ile będziemy mieli dzieci. Ja i mąż pochodzimy też z wielodzietnych rodzin. Już nawet nie pamiętam, co jest najtrudniejsze w wychowaniu tylu dzieci. Wiem, że najtrudniej było z pierwszymi maluchami. Wtedy to było ogromne zmęczenie. Pierwszy syn od narodzin był sparaliżowany, potrzebował szczególnej opieki. Więc na początku brakowało snu, czasu, ale potem, gdy już starsze dzieci podrosły, to bardzo pomagały w wychowaniu tych młodszych. To już wtedy było łatwiej. Bardzo ważne od małych lat dzieci przyzwyczaić do pracy. Wiem, że też nie wychowywałam dzieci zawsze tak, jak trzeba, na pewno jakieś minusy są. Najważniejsze jest być dla dziecka przyjacielem, ponieważ jeżeli będziemy tylko rozkazywać, to z tego nic dobrego nie wyniknie. Matka zawsze powinna mieć czas na przyjacielskie pogawędki przy herbatce z dzieckiem. Nie wolno dziecka traktować jak robota, że musi posprzątać, odrobić lekcje, być posłusznym, czyli wykonywać tylko nasze polecenia. Musimy umieć dziecko wysłuchać, jak trzeba – poradzić, ale jak trzeba, to też i pouczyć. Do siedmiu lat dzieci kochamy, następne siedem lat wychowujemy, przez kolejne siedem jesteśmy ich przyjaciółmi, no i w końcu pozwalamy im odejść, znaleźć swoją drogę życiową – rodzice jedynie mogą się za nich modlić. Dzisiaj nasze role się zmieniły. Wcześniej my pomagaliśmy dzieciom, a teraz one nam pomagają na różne sposoby – podkreśliła Anna Sipowicz.

Nasza rozmówczyni zapewnia, że jest zwykłą, kochającą mamą.
– Nie jestem żadną bohaterką. Jestem zwykłą kobietą. Moje dzieci mają swoje plany odnośnie swoich teraźniejszych rodzin i przyszłych rodzin, ale wiadomo, że człowiek planuje, a Bóg koryguje. Pamiętajcie, że każdy rozkwitający kwiat, każde przychodzące na świat dziecko przypomina, że Bóg nie zmęczył się człowiekiem – podkreśla.
Nagrody państwowe, kwiaty i życzenia od prezydenta przekazała matkom wielodzietnym, mieszkającym w różnych regionach Litwy, kanclerz Kancelarii Prezydenta Algė Budrytė wraz z doradcami prezydenta, zgodnie ze wszystkimi środkami ochrony w czasie epidemii.
Po zakończeniu kwarantanny uhonorowane rodzicielki zostaną zaproszone do Pałacu Prezydenta na spotkanie z Gitanasem Nausėdą.

„Dzieci, które dorastały w cieple i nieskończonej miłości Waszego serca, które z domu, zbudowanego Waszymi rękoma, wyniosły najważniejsze wartości – najbardziej znacząca zasługa dla Litwy, warta najpiękniejszych słów szacunku i wdzięczności” – napisał prezydent w życzeniach dla wielodzietnych matek.

Prezydent podziękował matkom za mądrość, troskę i poświęcenie, które przekazały swoim dzieciom, również dla przyszłości Litwy. Nausėda życzył wielodzietnym rodzicielkom dużo zdrowia, siły i szczęścia w gronie bliskich ludzi.
Medal Orderu „Za zasługi dla Litwy” to jedno z najwyższych odznaczeń państwowych, przyznawanych przez prezydenta Litwy.


Fot. archiwum rodzinne