Zbliżamy się do „dwóch Litw”? Wciąż rośnie przepaść płacowa między Wilnem a regionami

Kolejne dane pokazują niepokojącą prawdę o rozwoju Litwy: kraj rozwija się nierównomiernie, a różnice między Wilnem a regionami nie tylko nie maleją, ale wręcz się pogłębiają. Już dziś mieszkańcy Wilna zarabiają średnio o 459 euro więcej niż mieszkańcy Litwy Środkowej i Zachodniej, a ta przepaść z kwartału na kwartał staje się coraz większa. Wyjaśniamy przyczyny.

Czytaj również...

Tam, gdzie są inwestycje, są też wyższe zarobki

— Problem nie sprowadza się wyłącznie do wysokości pensji. Tam, gdzie są inwestycje, nowoczesne przedsiębiorstwa i dobrze płatne miejsca pracy, tam pozostają młodzi ludzie, rozwijają się lokalne społeczności i rosną dochody mieszkańców. Tam, gdzie inwestorów brakuje, zaczyna się błędne koło: niskie płace prowadzą do emigracji młodych, a ich wyjazd jeszcze bardziej zniechęca biznes do lokowania kapitału. Przykłady Telsz i Uciany doskonale pokazują dwa oblicza litewskich regionów. Jeden korzysta z obecności dużych pracodawców, drugi od lat zmaga się z niedoborem inwestycji, bezrobociem i odpływem mieszkańców. To nie jest kwestia przypadku, lecz efekt wieloletnich różnic w potencjale gospodarczym i skuteczności przyciągania kapitału — opiniuje w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” Greta Ilekytė, ekonomistka Swedbanku.

Wzrost płac nie oznacza wyrównywania szans

Średnie wynagrodzenie brutto w Wilnie wyniosło 2 808 euro, czyli o 1,3 proc. więcej niż w czwartym kwartale ubiegłego roku. W regionie Litwy Środkowej i Zachodniej wyniosło ono 2 349 euro, co oznacza wzrost o 0,9 proc. Wynagrodzenie netto („na rękę”) wyniosło odpowiednio 1 698,8 euro (wzrost o 1,1 proc.) oraz 1 453,3 euro (wzrost o 1,5 proc.) — poinformowała w środę Państwowa Agencja Danych.

Najnowsze dane więc pokazują, że choć pensje rosną w całym kraju, to tempo tego wzrostu nie jest jednakowe. Coraz wyraźniej widać podział między dynamicznie rozwijającym się Wilnem a wieloma regionami, które wciąż zmagają się z odpływem mieszkańców, niedoborem inwestycji i niższymi zarobkami. Eksperci ostrzegają, że jeśli ten trend się utrzyma, różnice gospodarcze będą coraz bardziej odczuwalne.

— Owszem, wynagrodzenia rosną w całym kraju, ale sam wzrost nie oznacza wyrównywania szans. Jeśli dochody mieszkańców Wilna rosną szybciej niż reszty Litwy, to mieszkańcy regionów nadal będą pozostawali w tyle. Coraz bardziej realny staje się scenariusz „dwóch Litw”: dynamicznej, bogacącej się stolicy oraz prowincji walczącej o utrzymanie mieszkańców i miejsc pracy — mówi Greta Ilekytė.

Bez nowych inwestycji różnice będą się pogłębiać

— Bez zdecydowanej polityki regionalnej, nowych inwestycji i realnych zachęt dla młodych rodzin oraz przedsiębiorców, różnice będą się tylko pogłębiać. A wtedy pytanie nie będzie brzmiało, dlaczego Wilno jest bogatsze od regionów, lecz jak długo regiony będą w stanie dotrzymać mu kroku — podkreśla ekonomistka.

Średnie wynagrodzenie wzrosło w ciągu kwartału w 47 samorządach — od 0,1 proc. w rejonie szkudzkim do 5,8 proc. w Kozłowej Rudzie. Spadek odnotowano w 13 samorządach — od 3,7 proc. w Neryndze do 0,1 proc. w rejonie święciańskim.

W skali roku, czyli w pierwszym kwartale w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku, średnie wynagrodzenie wzrosło we wszystkich samorządach — od 5,1 proc. w Neryndze do 14,4 proc. w Elektrenach.

Afisze

Więcej od autora

Sąjūdis — ruch, który zmienił historię Litwy

Kluczowa rola w drodze do niepodległości— Sąjūdis doprowadził Litwę do niepodległości i odegrał w tym procesie kluczową rolę bez żadnych wątpliwości. Sama idea stworzenia organizacji, która miałaby na celu...