Kum oskarża Narkiewicza o nieuczciwość

236
Minister łączności Jarosław Narkiewicz znalazł się w epicentrum skandalu korupcyjnego

Minister łączności Jarosław Narkiewicz znalazł się w epicentrum skandalu korupcyjnego. Portal publicznego nadawcy LRT w ubiegłym tygodniu opublikował śledztwo dziennikarskie, z którego wynika, że Narkiewicz ze spółką budowlaną, zajmującą renowacją jego domu w Trokach, rozliczał się poprzez przetargi publiczne. Minister i działacz AWPL-ZChR zwrócił się do prokuratury z wnioskiem o zniesławienie. Sprawę bada STT.

Z dziennikarskiego śledztwo wynika, że Jarosław Narkiewicz, będąc w latach 2007–2008 wicedyrektorem administracji stołecznego samorządu, ustawiał przetargi na remonty polskich oraz rosyjskich szkół i przedszkoli w ten sposób, że wygrywała je spółka Sodžiaus būstas, należąca do biznesmena Aleksandrasa Ribnikovasa. Jak później ustalili dziennikarze portalu 15min.lt, Narkiewicz wraz z żoną są rodzicami chrzestnymi córki biznesmena.

Renowacja szkół, remont domu

W latach 2008–2012, z krótką przerwą, wicedyrektorem administracji rejonu trockiego była żona teraźniejszego ministra, Irena Narkiewicz. Przetargi na remont instytucji oświatowych w rejonie trockim również wygrywała spółka Ribnikovasa. Ogółem firma Sodžiaus būstas wyremontowała 15 szkół i przedszkoli w Wilnie i rejonie trockim. Aleksandras Ribnikovas twierdzi, że w zamian za ustawione przetargi musiał wyremontować dom w Trokach, który wówczas należał do rodziców Jarosława Narkiewicza. Zdaniem przedsiębiorcy, remont domu kosztował ponad 100 tys. euro (suma wygranych przez jego spółkę przetargów wynosi ponad milion euro). Przed kilkoma laty firma Sodžiaus būstas ogłosiła upadłość.
Narkiewicz odrzucił wszelkie zarzuty, twierdząc, że remont robili rodzice, a on właścicielem posiadłości został dopiero w 2016 r. Minister w ubiegły piątek zwrócił się do prokuratury z wnioskiem o wszczęcie postępowania o zniesławienie.

„Moja odpowiedź jest prosta – to jest ciąg dalszy zorganizowanego pomówienia (…). Jeszcze jesienią nasz zespół rozpoczął sporą liczbę dochodzeń i audytów. Jednym z nich był audyt dotyczący elektryfikacji tras kolejowych” – tłumaczył minister dziennikarzom.

Równolegle pojawiło się oświadczenie Służby Badań Specjalnych (STT), gdzie poinformowano opinię publiczną, że sprawa z przetargami jest badana.

„Omawiana dzisiaj sprawa jest znana STT. Teraz jest prowadzone dochodzenie, na razie nikt nie jest podejrzany. W ramach dochodzenia dążymy do zbadania posiadanych danych, zebrania dodatkowej informacji. Chcemy ocenić, czy doszło do złamania prawa. Bardziej detaliczna informacja nie jest upubliczniana, aby nie zaszkodzić prowadzonemu dochodzeniu” – poinformowała agencję informacyjną ELTA Renata Keblienė z działu komunikacji STT.

Koalicja broni ministra

Saulius Skvernelis

Premier Saulius Skvernelis oświadczył, że minister Narkiewicz ma pełne jego zaufanie. „Nie widzę, żadnego skandalu. Widzę bajkę skonstruowaną na podstawie wstępnych danych. Tym powinny zająć się odpowiednie instytucje” – powiedział szef rządu.
Specjalne oświadczenie wydała starosta frakcji AWPL-ZChR, Wanda Krawczonok. „Frakcja AWPL-ZChR wyraża ubolewanie z tego powodu, że litewski, publiczny nadawca radiowo-telewizyjny upowszechnia informacje niezgodne z prawdą. Dzisiejszy atak wymierzony w ministra można tłumaczyć opublikowanymi dzisiaj wynikami audytu przeprowadzonego przez ministerstwo łączności w związku z możliwym roztrwonieniem kwoty ponad 100 mln euro z budżetu państwa przez zespół byłego ministra, R. Masiulisa, poprzez organizowanie nieprzejrzystych przetargów w przedsiębiorstwach podlegających resortowi, zwłaszcza w SA Koleje Litewskie oraz przedsiębiorstwie Poczta Litewska. Tym samym LRT stanęło w obronie możliwych schematów korupcyjnych ugrupowania byłego ministra Rokasa Masiulisa” – napisała posłanka.
Lider AWPL-ZChR Waldemar Tomaszewski oświadczył, że ma wątpliwości, czy rzekomy przedsiębiorca jest zdrowy psychicznie, ponieważ przede wszystkim „oskarża sam siebie”. Polityk dodał, że partia nie planuje odwołać ministra ze stanowiska.
Natomiast zupełnie inne stanowisko ma ośrodek prezydencki. „Służby powinny wykonać swoją pracę i nie będę się wtrącał w ich działalność. Mam nadzieję, że szybko poznamy wnioski. Wówczas mam nadzieję, że zostaną przyjęte odpowiednie decyzje. Swoje zdanie o tym ministrze wypowiedziałem się jeszcze w listopadzie ubiegłego roku. Chyba rozumiecie, że nigdy nie zmieniałem swego zdania. Minister ma na swym koncie mnóstwo problemów. Jego działalność wskazuje, że nieodpowiednio wykonuje swoją pracę. Jest mnóstwo skandali i skandalików” – skomentował sprawę Gitanas Nausėda.

Sprawa Mackiewicza

Michał Mackiewicz

Wcześniej Tomaszewski niejednokrotnie twierdził, że jego partia nigdy nie była zamieszana w żadne afery korupcyjne. W ubiegłym roku jednak pod adresem Narkiewicza posypały się zarzuty dotyczące m.in. wizyty w Abu Zabi, opłacanie obiadów z funduszy spółek skarbu państwa podlegających ministerstwu komunikacji, rzekomego zamieszkiwania córki, Karoliny Narkiewicz, w hotelu sejmowym, możliwego dopuszczenia się konfliktu interesów z powodu wyasfaltowania ulicy, przy której mieszka premier Saulius Skvernelis. Właśnie te zarzuty spowodowały, że prezydent Litwy stracił zaufanie do ministra i zaapelował do koalicji rządzącej o jego zmianę.
Warto również przypomnieć, że Jarosław Narkiewicz nie jest pierwszym przedstawicielem AWPL-ZChR, który został oskarżony o nieuczciwość. Obecnie w Polsce toczy się postępowanie sądowe również przeciwko Michałowi Mackiewiczowi, któremu zarzuca się fałszowanie faktur przy rozliczaniu dotacji z Polski. Przed dwoma laty Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” poinformowała, że w trakcie audytu ponad 120 dokumentów zarządu głównego ZPL, wraz z potwierdzeniami przelewów z trzech lat, zostało zakwestionowanych. Sprawa dotyczyła druku biuletynu ZPL „Nasza Gazeta”. Z obliczeń fundacji wynika, że w ramach nieprawidłowości przy rozliczaniu „zniknęło” ponad 127 tys. złotych.
Mackiewicz odrzucił wszelkie zarzuty. Twierdził, że jest niewinny, a oskarżenia są niczym innym, jak „zorganizowaną, antypolską działalnością”. Co prawda, prezes ZPL nie stawił się w prokuraturze w Warszawie, aby wyjaśnić nieporozumienia w rozliczeniach, zasłaniając się immunitetem poselskim.
„Nie jestem chłopczykiem, żeby można było na mnie kiwnąć palcem. Jestem parlamentarzystą innego kraju, jeżeli prokuratura w Polsce ma do mnie jakieś pytania, powinna wysłać oficjalne pismo do prokuratora generalnego na Litwie, który wyjaśni procedury wobec posła, który jest objęty immunitetem” – mówił Mackiewicz podczas zjazdu ZPL przed dwoma laty.


Fot. Marian Paluszkiewicz