Sejm chce podziękować wolontariuszom

145
Polscy harcerze na Litwie angażują się także w pomoc podczas pandemii COVID-19

Sejm RL chce ustanowić Dzień Wdzięczności Wolontariuszom. Zapytane przez nas osoby mają dwojaki stosunek do tej inicjatywy. Z jednej strony może przyczynić się do popularyzacji wolontariatu, z drugiej strony – tego typu dni jest stanowczo za dużo.

W pierwszym czytaniu, w ubiegłym tygodniu, sejm zaaprobował projekt posła konserwatysty Andriusa Kupčinskasa, który przewiduje ustanowienie na Litwie 5 grudnia Dniem Wdzięczności Wolontariuszom. Projekt poparło 68 posłów, 3 głosowało przeciw, a 30 parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. Projekt ponownie wróci pod obrady sejmu 4 czerwca.
Kupčinskas argumentował, że w czasach pandemii na nowo odkryliśmy społeczną wartość instytucji wolontariatu. Poseł twierdził, że sporo osób bezpłatnie zaangażowało się w walkę z wirusem, m.in. wolontariusze dyżurowali w miejscach publicznych, w ten sposób pomagając medykom oraz policji i nieśli pomoc osobom w grupie ryzyka. Zdaniem polityka, warto w akcie podziękowania tym ludziom ustanowić 5 grudnia Dniem Wdzięczności Wolontariuszom, kiedy jest obchodzony Światowy Dzień Wolontariusza.

Dając, otrzymujesz poczucie spełnienia

Julia Bikulcz

Przewodnicząca Związku Harcerstwa Polskiego na Litwie Julia Bikulcz popiera propozycję posła.
– Tak, jak najbardziej popieram. Myślę, że ustanowienie takiego dnia przyczyni się do popularyzacji wolontariatu. Sądzę, że to pozwoli ludziom uświadomić sobie, że jest dużo obszarów, gdzie można być pożytecznym. Możemy dawać, w zamian otrzymując doświadczenie i poczucie spełnienia. Teraźniejsza sytuacja na świecie również pokazała, jak ważny jest wolontariat – podzieliła się z „Kurierem Wileńskim” wileńska harcerka.
Związek Harcerstwa Polskiego na Litwie od lat udziela się w różnych inicjatywach społecznych. Między innymi harcerze byli zaangażowani w pomoc wileńskiemu hospicjum. W czasach kwarantanny wspólnie z litewskimi skautami udzielali pomocy seniorom, poprzez dostarczanie produktów spożywczych oraz leków.

Dzień Człowieczeństwa?

Dariusz Lewicki, który od siedmiu lat udziela się w Społecznym Komitecie Opieki nad Starą Rosą, twierdzi, że nigdy specjalnie nie szukał wolontariatu, bo to „on go sam znajdował”. Wszystko zaczęło się jeszcze od czasów szkolnych, kiedy ktoś z nauczycieli lub wychowawców prosił o pomoc.
– Realizując określone zadanie zdobywałem doświadczenia, nabywałem nowe umiejętności i wiedzę. W tym samym czasie zacząłem przyjaźnić się z niewidomą sąsiadką. Różnica wiekowa czterdziestu lat nie jest przeszkodą, aby zostać światełkiem nadziei w codziennych ciemnościach. Oddając osobie z dysfunkcją wzrokową posługę, nauczyłem się nie tylko zdrowej tolerancji, ale przede wszystkim miałem unikalną możliwość poznać światopogląd osób niewidomych, zrozumieć ich myślenie, powstające obawy oraz akceptację nieuniknionego. Bardzo ważną korzyścią wolontariatu jest samorealizacja, wyjście poza ramy codziennej pracy, sposobność wykazania się w działaniu – opowiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Lewicki.

Co do ustanowienia samego dnia ma stosunek dwojaki.

– Z jednej strony dla większości osób słowo ,,voluntarius” (z łac. dobrowolny) kojarzy się tylko z dodatnimi emocjami, dlatego wpisanie ,,Dnia Wolontariusza” do litewskiego kalendarza byłoby logiczne i mile oczekiwane w naszym wielonarodowościowym społeczeństwie. Z drugiej strony uważam, że będzie to kolejny wspomnieniowy dzień, jakich mamy setki: Dzień Studenta, Dzień Przyjaźni, Dzień Tolerancji itd. Spostrzegłem, że dzisiaj tych ,,pseudoświąt” gromadzi się coraz więcej i każdy pragnie być zauważony i doceniony. A najlepiej jeszcze w kilku odrębnych dziedzinach. Czy nie warto byłoby wyrzec się większości oficjałek i zacząć świętować jedyny dzień nazwany bardzo zwyczajnie ,,Dniem Człowieczeństwa”? Pytanie retoryczne – dodaje Dariusz Lewicki, którego działalność w Komitecie przede wszystkim skupia się na prowadzeniu strony internetowej rossa.lt oraz fanpage’u na Facebooku.

Dariusz Lewicki

Uważa, że w ten sposób próbuje „integrować Litwinów do zaakceptowania dziedzictwa kulturowego, jakim jest wileńska Rossa”. Poza tym zajmuje się korespondencją oraz pisze oświadczenia prasowe i projekty.
– W lutym br. wystąpiłem z inicjatywą spisania nekrologów zamieszczonych w prasie wileńskiej w latach 1905-1944, tym samym zaangażowałem inne osoby do wolontariatu – wspólnymi siłami w krótkim czasie wykonaliśmy jedną trzecią pracy. Na domiar tego, przygotowałem dwie trasy tematyczne (ogólną i lekarzy) zwiedzania cmentarza na Rossie ze smartfonem w ręku. Są nieduże nieścisłości techniczne, które wspólnie z prezesem Dariuszem Żybortem musimy naprawić. W przyszłości planuję także stworzyć kolejne trasy, m.in. najpiękniejszych pomników, dzieci i młodocianych, powstańców listopadowych i styczniowych, osób sztuki itp. Jeżeli się uda i otrzymamy finansowanie, mamy dwie niespodzianki dla sympatyków wileńskiej Rossy z okazji 220. rocznicy założenia nekropolii” – podzielił się planami wolontariusz.
Jego zdaniem sami członkowie Komitetu mogliby być bardziej zaangażowani i wychodzić z inicjatywą.
– Chciałbym, aby niektórzy z nich nie czekali tylko na prośby i propozycje prezesa, ale składali swoje inicjatywy i działali. Nie mogę zaakceptować faktu, że ktoś należy do organizacji tylko po to, by ,,promieniować” na liście obecnych. Oczywiście, ten problem jest rozpowszechniony we wszystkich polskich organizacjach działających na Litwie – zaznacza Lewicki.

Bardzo ważną korzyścią wolontariatu jest
samorealizacja, wyjście poza ramy codziennej pracy

Mamy plan, cele i zadania

Tymczasem Dariusz Litwinowicz, który od pięciu lat jest członkiem Związku Strzelców, jest sceptyczny wobec tego typu dni.
– Z zasady jestem przeciwny tego typu dniom, natomiast jeśli chodzi o sam wolontariat, to jestem dwoma rękoma za – powiedział „Kurierowi Wileńskiemu” Polak z Wilna.
Członkowie Związku Strzelców biorą udział w różnych akcjach społecznych od dawna.
– Nasza praca strzelecka, to pomoc przy mobilnych punktach testowania na Covid-19, patrole uliczne z policją, także Strażą Graniczną i łapanie kłusowników, kiedy łosoś idzie – wyjaśnił Litwinowicz, dla którego wolontariat jest spełnieniem obowiązku chrześcijańskiego. Do Związku wstąpił, ponieważ nie chciał „być zupełnie nieprzygotowany do sytuacji ekstremalnych”.
– Okres pandemii pokazał, że to była bardzo dobra decyzja i na czasie. Kiedy inni panikują, my mamy plan, cele i zadania. A najważniejsze, że nas jest kilka tysięcy – wyjaśnia Litwinowicz.
***
Międzynarodowy Dzień Wolontariusza lub Międzynarodowy Dzień Wolontariusza Wspierającego Rozwój Gospodarczy i Społeczny został ustanowiony przez Organizację Narodów Zjednoczonych 17 grudnia 1985 roku.


Fot. Marian Paluszkiewicz