Szanujmy każdy kamień

KOŚCIÓŁ W POWIEWIÓRCE – ostatnie świadectwo po Sorokpolu – to miejsce bardzo związane z historią Polski, ale też Litwy

Polskich zabytków poza granicami kraju jest niemało, nie tylko na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ale na całym świecie. Stopniowo udaje się doprowadzić do ich rewaloryzacji. Właśnie wyremontowano schody do kościoła w Powiewiórce, w którym ochrzczony został Józef Piłsudski.

Narodowy Instytut Polskiego Dziedzictwa Kulturowego za Granicą „Polonika”, jednostka podległa Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP, zajmuje się ochroną, badaniem i popularyzacją polskiego dziedzictwa kulturowego za granicą, w tym na Litwie. Działa dopiero od dwóch lat, ale jego działania, przywracające zabytkom kultury dawny blask oraz zachowujące je od zapomnienia, dostrzegalne są również na Litwie.

Polonika dla Litwy

W ubiegłym roku instytut zakończył m.in. prace konserwatorskie monumentalnego i bardzo zniszczonego obrazu przedstawiającego „Pożegnanie św.św. Piotra i Pawła” autorstwa Franciszka Smuglewicza, który znajduje się w ołtarzu głównym jednej z najczęściej odwiedzanych przez turystów świątyń w Wilnie, w ufundowanym przez rodzinę Paców kościele św.św. Piotra i Pawła na Antokolu. Finansowane przez instytut Polonika prace były realizowane przez litewsko-polski zespół konserwatorów. Ze strony litewskiej pracami kierował Mantas Matuiza, ze strony polskiej – Paweł Sadlej z firmy „Croaton” Konserwacja i Restauracja Obiektów Dzieł Sztuki.
Instytut włączył się także w techniczną konserwację malowideł w prezbiterium kościoła św.św. Franciszka i Bernarda w Wilnie (Bernardynów), w którym wcześniejsze prace były prowadzone przez MKiDN RP. Malowidła pochodzące z różnych okresów od XVI do XVIII w. zachowane są jedynie we fragmentach, co powoduje, że jest to dosyć trudny pod względem konserwatorskim projekt.
W tym roku instytut Polonika finansuje prace konserwatorskie w Powiewiórce. Tamtejszy kościół parafialny przeszedł do historii przede wszystkim jako miejsce chrztu Józefa Piłsudskiego. Od tym wydarzeniu, z grudnia 1867 r., przypomina chrzcielnica oraz księga parafialna z wpisem tego wydarzenia sporządzonym w języku rosyjskim.
Drewniana świątynia pw. św. Kazimierza, dawniej należąca do majątku Sorokpol, jest jednak znacznie starsza. Obiekt powstał prawie 300 lat temu. Jego budowę ufundował w 1750 r. ówczesny właściciel dóbr Michał Soroka. Kościół wraz z dzwonnicą został też wpisany na litewską listę dziedzictwa kulturowego.

KOŚCIÓŁ przeszedł do historii przede wszystkim jako miejsce chrztu Józefa Piłsudskiego

Mnóstwo pilnych prac

– Powiewiórka – ostanie świadectwo po Sorokpolu – to miejsce bardzo związane z historią Polski, ale też Litwy, przede wszystkim z racji swojego położenia. Majątek sorokpolski już nie istnieje, a ostatnim świadectwem jego istnienia jest ta świątynia, często odwiedzana przez turystów. To moja kolejna wizyta w tym miejscu. Przymiarki do remontów były już wcześniej, ale z różnych powodów sfinansowanie prac ze środków MDKiN RP było niemożliwe. Sprawa ruszyła bardzo szybko od czasu mianowania proboszczem ks. Włodzimierza Sołowieja – mówi Jerzy Szałygin, rzeczoznawca polskiego resortu kultury ds. architektury drewnianej, prezes Fundacji Ochrony Wspólnego Dziedzictwa Kulturowego „Terpa”, który przygotował projekt realizowanych w tym roku prac.
W tym roku w ramach projektu finansowanego przez instytut Polonika odbudowane zostały kamienno-ceglane schody do głównego wejścia świątyni. Ponieważ były one praktycznie całkowicie zniszczone, konieczne okazało się przeprowadzenie daleko posuniętych prac ratunkowych, które obejmowały konserwację i niewielką wymianę zabytkowej substancji.
– W ubiegłym roku, pod kątem ewentualnych prac remontowych, przeprowadziliśmy kompleksową inwentaryzację i ocenę budynków, wyposażenia, a także ogrodzenia i dzwonnicy, by móc zaplanować i wyznaczyć etapy ewentualnych prac, które mogłyby doprowadzić do rewaloryzacji tych wszystkich bezcennych elementów. Zdecydowaliśmy się rozpocząć prace od schodów, ponieważ stanowiły zagrożenie dla ludzi udających się do kościoła, a sam byłem świadkiem tego, że jest on bardzo licznie odwiedzany, nie tylko przez miejscową ludność, lecz także wycieczki – wyjaśnia Szałygin.
Konserwator nie ma jednak wątpliwości, że aby kościół pozostał świadkiem historii dla kolejnych pokoleń, w Powiewiórce należy przeprowadzić znacznie więcej pilnych prac.

W CZASIE RENOWACJI SCHODÓW KONIECZNE OKAZAŁO SIĘ PRZEPROWADZENIE DALEKO POSUNIĘTYCH PRAC RATUNKOWYCH

Kościół wymaga kompleksowych prac

– Faktycznie w tym kościele warto byłoby zrobić po prostu wszystko. Na pewno najpilniejszy jest jednak w tej chwili remont dachu. Będziemy próbowali pozyskać środki na te prace, po prostu trzeba położyć porządny gont, który wytrzyma co najmniej 20–30 lat. Sama konstrukcja jest w dobrym stanie, ale wymiany wymaga koniecznie pokrycie dachowe. Było one położone w 2010 r., ale prace zostały wykonane niewłaściwie. Kościół jest pokryty dranicami, a niestety, w tej chwili brakuje wiedzy wśród fachowców, jak takie prace wykonywać. Sytuacja jest bardzo poważna, ponieważ do kościoła przedostaje się woda. Wystarczy rok, dwa silnych opadów i może dojść do poważnych zniszczeń. Narażone jest bardzo wartościowe wyposażenie kościoła. Woda ma ogromną moc niszczącą, również dlatego, że w takim miejscu mogą się rozwijać grzyby czy zagnieździć owady. Ale renowacji wymaga w zasadzie wszystko. Fundamenty są w dobrym stanie, ale już np. dzwonnica powinna być szybko objęta opieką konserwatorską – wymienia problemy kościoła konserwator.
– To, co w ochronie zabytków jest najważniejsze, to prace profilaktyczne, czyli drobne naprawy, które nie pozwalają na doprowadzenie po poważnych zniszczeń. Widać, że wiele z nich było tutaj robionych, odbudowana jest np. brama kościoła. To znak, że dzieje się tu coś dobrego, ale oczywiście parafianie mogą brać na siebie tylko takie prace, jakie są w stanie wykonać – podkreśla rozmówca „Kuriera Wileńskiego”.
Szałygin podkreśla, że w tej chwili pilnych prac wymaga nawet kamienne ogrodzenie. – Z dwóch stron kościoła jest stary mur, który potrzebuje nowego fundamentowania, wyprostowania ścian. One były w miarę możliwości naprawiane, ale niestety, ciężar nowych kamieni czy cementu znacznie osłabił mur – zauważa konserwator.

Współpraca polsko-litewska

Projekt od początku jest realizowany we współpracy polsko-litewskiej. Przygotowana przez Terpę koncepcja została zatwierdzona przez wileński oddział Departamentu Dziedzictwa Kultury Ministerstwa Kultury Litwy. Realizuje go fundacja Terpa przy wsparciu parafii pw. św. Kazimierza w Powiewiórce.
– Przy renowacji schodów pracowali konserwatorzy litewscy. Mamy wszystkie pozwolenia, zorganizowałem nadzór konserwatorski ze strony polskiej, jest też nadzór ze strony litewskiej. W czasie pandemii codziennie otrzymywałem zdjęcia z postępu prac, a kiedy tylko granice zostały otwarte, przyjechałem, by obejrzeć je osobiście, i muszę przyznać, że byłem zaskoczony dobrą ich jakością. Litewscy wykonawcy wywiązują się bardzo dobrze. Jestem przekonany, że praca jest bardzo dobrze wykonana. Każdy z wykonawców daje gwarancję na wykonane prace na 3,5 roku, ale nie mam wątpliwości, że te schody wystarczą na kilkadziesiąt lat – zauważa Szałygin.
Konserwator podkreśla, że choć świątynia w Powiewiórce nie jest obiektem bardzo starym, to ma ogromną wartość. Bardzo chciałby doprowadzić do rewaloryzacji całego założenia, a nie tylko elementów, które są w stanie krytycznym.

PROJEKT FINANSOWANY PRZEZ INSTYTUT POLONIKA NADZOROWALI JERZY SZAŁYGIN I GINTAUTAS PAMERNECKIS

Nie tylko Piłsudski

– Rzadkością w tej chwili jest tak wielki zbiór autentycznego wyposażenia. W tym kościele znajduje się wiele cennych elementów, nie tylko pamiątki związane z Marszałkiem. Bardzo dużą wagę w wyposażeniu tego kościoła odgrywa pełen autentyzm wszystkich elementów, począwszy od szat liturgicznych, skończywszy na obrazach. Uwagę należy zwrócić przede wszystkim przepiękny, ołtarz z XVIII w., z momentu budowy, który był pierwotnie złocony i srebrzony. Całego jego piękna nie widzimy ze względu na jego stan zachowania. W XIX w. ołtarz został rozbudowany o elementy gotyckie, również bardzo ciekawe. Takich obiektów mamy bardzo mało – podkreśla konserwator.
Szałygin uważa, że ważnym elementem całego założenia jest cmentarz parafialny w Powiewiórce. – Co prawda jest on niedaleko, ale zwykle umyka turystom. Niesłusznie, bo jest tam sporo ciekawych nagrobków, jak choćby księdza proboszcza, który chrzcił Józefa Piłsudskiego, rodziny właścicieli Sorokpola czy groby wojskowych. Warto zadbać o szczegółową informację przed kościołem, myślę, że to wszystko jest do zrobienia – zauważa.

PRACE TRWAŁY PRZEZ KILKA MIESIĘCY, ALE ODNOWIONE SCHODY POWINNY WYSTARCZYĆ NA KILKADZIESIĄT LAT

Nie trzeba się spieszyć

Konserwator jest przekonany, że prace w Powiewiórce mogą potrwać wiele lat. – Nie należy się tego bać. Takie prace trzeba etapować, rozkładać na lata, każdy kamień trzeba szanować, wbudowywać na nowo. Myślę, że po stronie MDKiN RP i instytutu Polonika jest wiele dobrej woli. Warto więc pomyśleć w dalszej przyszłości o konserwacji wnętrz – poleca.
Jak podkreśla prezes „Terpy”, jest dużo dobrej woli, by kontynuować te prace ze strony instytutu Polonika. – Oczywiście, polskich zabytków poza granicami kraju jest niemało. Nie tylko na dawnych ziemiach Rzeczypospolitej Obojga Narodów, ale na całym świecie. Moja fundacja, która działa na rzecz konserwacji polskich zabytków, w ciągu 15 lat działalności prowadziła prace w 10 krajach, od Gruzji po Francję, i wszędzie tam są obiekty należące do polskiego dziedzictwa, często nieznane. Myślę, że uda się stopniowo doprowadzić do rewaloryzacji całości tego miejsca. Jeszcze raz jednak podkreślam: nie trzeba się spieszyć. Kolegiata w Żółkwi jest robiona od 30 lat i prace nadal trwają. Sztuką nie jest szybko wydać pieniądze, ale przeprowadzić prace tak, żeby wystarczyły na dziesięciolecia – mówi.


FOT. PARAFIA PW. ŚW. KAZIMIERZA W POWIEWIÓRCE


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 31(88) 01-07/08/2020