Za wolność naszą i waszą. Polacy na Szlaku Wolności

842
Nieopodal Rukojń, z inicjatywy Polskiego Klubu Dyskusyjnego, zebrało się kilkudziesięciu przedstawicieli różnych polskich organizacji Fot. Antoni Radczenko

O godz. 19.00 w niedzielę, 23 sierpnia, 50 tys. osób połączyło się w żywym łańcuchu, solidaryzując się z protestującymi na Białorusi. Szlak Wolności odbył się w 31. rocznicę Szlaku Bałtyckiego, kiedy prawie dwa miliony osób połączyły trzy stolice krajów bałtyckich – Wilno, Rygę i Tallin. W żywym łańcuchu stanęli prezydent Gitanas Nausėda oraz byli przywódcy Litwy, Valdas Adamkus i Dalia Grybauskaitė. Licznie stawili się także litewscy Polacy.

„Bardzo dobre uczucie, ponieważ widać zapał wśród ludzi, jak przed 30 laty. Te wspomnienia są bardzo piękne, ponieważ są powiązane z oczekiwaniem na wolność. Te oczekiwania spełniły się. Teraz te same odczucia są bardzo blisko nas. Wówczas były narody, które nas wspomagały, które nam dodawały odwagi. Dzisiaj, poczuwając się do historycznej odpowiedzialności, chcemy pomóc naszemu sąsiedzkiemu narodowi. Chcemy wyrazić swoją solidarność. Jest to bardzo motywujące, kiedy widzi się te uśmiechnięte twarze i flagi” – mówił w niedzielę dla dziennikarzy Nausėda.

Prezydent Litwy podkreślił, że Litwa zwraca swoisty dług. „Wolność jest sprawą uniwersalną. Nikt nie ma prawa jej przywłaszczyć. Ani ludzie, ani grupy osób, ani narody. Ta uniwersalna wartość należy do wszystkich. Jeśli widzimy, że gdzieś dzieje się niesprawiedliwość, ucisk, fałsz, zastraszanie, to musimy stanąć i jasno powiedzieć – nie zgadzamy się na to” – dodał Nausėda.

Valdas Adamkus pochwalił działania szefa państwa litewskiego. „Sądzę, że prezydencki wysiłek jest doceniany i trzeba szukać wszelkich możliwości, aby został zrealizowany. To nie jest łatwe, ponieważ jedna ze stron absolutnie nie chce usiąść do stołu i rozpocząć rozmów. Wydaje mi się, że to jest jedyna droga, która może przynieść namacalne wyniki. To jest właśnie to, do czego wszyscy dążymy” – podkreślił były prezydent.

Szlak Wolności odbył się w 31. rocznicę Szlaku Bałtyckiego Fot. Marian Paluszkiewicz

Polacy na szlaku

Nieopodal Rukojń, z inicjatywy Polskiego Klubu Dyskusyjnego, zebrało się kilkudziesięciu przedstawicieli różnych polskich organizacji. „Przed 30 laty wywalczyliśmy niepodległość dla naszego kraju. Ta walka rozpoczęła się jednak dużo wcześniej, a jednym z jej symboli stał się Szlak Bałtycki, który odbył się dokładnie przed 31 laty, 23 sierpnia 1989 r. Dziś losy wolności w naszym regionie ważą się na Białorusi, dlatego Polski Klub Dyskusyjny popiera ideę Szlaku Wolności na Białorusi, który 23 sierpnia o godz. 19.00 połączy Wilno z litewsko-białoruską granicą” – napisał klub w specjalnym oświadczeniu.

Wśród zebranych pod Rukojniami byli członkowie stołecznego oddziału Związku Polaków na Litwie, który w ubiegłym tygodniu zorganizował pikietę pod ambasadą Białorusi.
– Jesteśmy Polakami mieszkającymi na Litwie. Jesteśmy solidarni ze wszelką ideą demokracji, wolności i pokoju. Solidaryzujemy się nie tylko z mieszkańcami państw bałtyckich, ale również solidaryzujemy się z Białorusinami, którzy w tej chwili przeżywają ciężkie czasy, walcząc o swoją godność i demokrację – komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Marek Kubiak, prezes stołecznego oddziału ZPL.

Kierownik działu komercyjnego Domu Kultury Polskiej w Wilnie, Władysław Wojnicz, sądzi, że każdy przejaw aktywności społecznej jest teraz czymś bardzo ważnym.
– W moim pojęciu sam fakt, że ludzie chcą okazać swoją postawę obywatelską, jest czymś bardzo ważnym. Dla nas Polaków, Litwinów, Białorusinów dążenia do demokracji i bycia wolnymi są we krwi. Mam tu na myśli wszystkie powstania i zrywy patriotyczne, które były w przeciągu kilkuset lat i zostawiły w nas ślad. Nasza obecność jest związana z tym, że chcemy wesprzeć moralnie naszych braci i rodaków na Białorusi, którzy chcą poczuć to świeże powietrze wolności i demokracji – podkreśla w rozmowie z naszym dziennikiem działacz polskiej mniejszości na Litwie.

Dyrektor Gimnazjum im. Jana Pawła II, Adam Błaszkiewicz, na akcję przybył z córką i wnukami. „Gdybym nie był z wnukami, to byłbym tutaj sam. Gdy byliśmy w drodze, to dzieci były ciekawe, dlaczego właśnie tutaj jedziemy i jaki jest sens tej wyprawy. To jest nasz dług, ponieważ przed 30 laty mieliśmy to samo, co teraz jest na Białorusi. Od dawna na polskich sztandarach było hasło: za wolność naszą i waszą” – opowiedział dla Kuriera o swej motywacji Błaszkiewicz.

Litewscy Polacy byli obecni na całym odcinku szlaku, od placu Katedralnego do Miednik. „Chociaż sam zadecydowałem kiedyś, że nasza grupa będzie trzymała się z dala od polityki, lecz zgodzicie się pewnie, że dzisiejsze wydarzenie ma także wymiar ponad polityczny i jak najbardziej dotyczy wilnian. Wspieramy naród Białorusi w walce o swobodę woli!” – napisał na Facebooku jeden z założycieli internetowej grupy Wilno, Daniel Samulewicz.

50 tys. osób połączyło się w żywym łańcuchu, solidaryzując się z protestującymi na Białorusi Fot. Marian Paluszkiewicz

Historia łańcucha

Łańcuch Bałtycki lub Szlak Bałtycki to był masowy protest mieszkańców Litwy, Łotwy i Estonii zorganizowany 23 sierpnia 1989 r. Wówczas ok. dwa miliony osób utworzyło żywy łańcuch o długości ponad 600 km. Łańcuch połączył trzy stolice krajów bałtyckich. Akcja była wyrazem protestu przeciwko ówczesnej sytuacji politycznej tych krajów wchodzących w skład Związku Radzieckiego. Dzień protestu wypadał w 50. rocznicę podpisania tajnego protokołu do paktu Ribbentrop-Mołotow o podziale stref wpływu w Europie, co spowodowało, że kraje bałtyckie zostały okupowane przez ZSRS przez kolejne 50 lat. Dwa lata po akcji w 1989 r. wszystkie kraje bałtyckie zostały uznane przez społeczność międzynarodową za kraje niepodległe.

Łańcuch Bałtycki w 2009 r. został wpisany na listę UNESCO Pamięć Świata.