Telewizja to ludzie, nie infrastruktura

Na przełomie września i października TVP Wilno może już być dostępne w pakietach podstawowych kablówek

Najważniejszy jest czynnik ludzki. Zespół, który zbiera się tu powoli, ma wielką energię, chce tworzyć telewizję i mimo że brakuje mu doświadczenia, bardzo szybko się uczy. Rodzą się tu tak ciekawe inicjatywy, a ja biorę sobie za cel, by pomóc w ich realizacji – mówi Mirosław Ciunowicz, zastępca dyrektora TVP Polonia ds. TVP Wilno.

Odwiedza Pan Wilno jako osoba, która współtworzy ważny projekt, jakim jest polska telewizja na Litwie. Bardzo często mówimy o tym, że Wileńszczyzna traci, kiedy młodzi, ambitni ludzie wybierają studia w Polsce, ale Pana przykład pokazuje, że nie zawsze tak się dzieje.

Rzeczywiście, wysyłając zdolną młodzież do Polski na studia, Wileńszczyzna traci, ale nie tak bardzo, jak by się wydawało. Są kraje, jak Białoruś, Ukraina czy Kazachstan, do których młodzi ludzie nie chcą wracać, ale Litwa do nich nie należy. Sporo ludzi wraca, chyba że ktoś założy rodzinę, tak jak ja. Nie oznacza to jednak zerwania relacji z miejscem, z którego się pochodzi. Jeszcze w czasie studiów razem z innymi studentami z Litwy założyliśmy Fundację „Wileńszczyzna” i robiliśmy różne projekty, by zachować kontakt ze swoimi rówieśnikami tutaj, na Litwie. Organizowaliśmy Dni Młodzieży w Szumsku, obozy, spływy kajakowe. W końcu udało nam się uzyskać nawet sponsora, który zapewniał stypendia dla studentów z Litwy. Teraz mieszkam w Warszawie, ale bardzo często jestem w Wilnie. To bardzo głębokie więzi i nie mógłbym ich odciąć.

Jak doszło do tego, że z Kowalczuk, skąd Pan pochodzi, trafił Pan do TVP Polonia?

Do Telewizji Polskiej trafiłem w 2006 r. Po studiach na Politechnice Warszawskiej zacząłem pracować w pionie technicznym. Kiedy pojawiły się plany dotyczące powstania TVP Wilno, było czymś oczywistym, że mogę wesprzeć ten projekt.

Dzięki czemu ten projekt mógł zostać zrealizowany?

Powstanie TVP Wilno wymagało kilku podejść. Pierwsze pan minister Michał Dworczyk zrobił jeszcze za czasów, gdy prezesem TVP był Romuald Orzeł. Wtedy powstały pierwsze plany programowo-techniczne, których niestety nie udało się zrealizować. Zmieniła się sytuacja polityczna w Polsce i projekt został zamrożony. Powrót do niego stał się możliwy po ponownym dojściu do władzy rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Czy wobec tego TVP Wilno jest projektem politycznym? Co daje on Polsce?

Można powiedzieć, że to projekt z politycznego namaszczenia. Dlaczego tak jest? Ponieważ nie jest to projekt biznesowy. Po prostu nie niesie on korzyści finansowych, nie zarabia się na nim, nie może on się samofinansować. Inicjatywa polityczna była więc potrzebna, by wesprzeć pewną inicjatywę społeczną o charakterze misyjnym.

17 września br. na polsko-litewskie konsultacje międzyrządowe przyjechał do Wilna premier Mateusz Morawiecki. Znalazł jednak czas na spotkanie z zespołem TVP Wilno

Dlaczego pierwsze zagraniczne studio TVP powstało właśnie na Litwie?

Na Litwie społeczność Polska jest niewątpliwie najlepiej zorganizowana, od gmin i samorządów po kulturę i edukację. Jako Polacy jesteśmy tu zorganizowani niemal w każdym obszarze, w jakim się poruszamy. Właśnie dlatego otworzyły się tu możliwości, by realizować tak potężną inicjatywę, jak jest telewizja. Oczywiście, wśród Polonii są też niewielkie inicjatywy telewizyjne, w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii, jednak nigdzie na świecie Polonia nie jest zorganizowana w takim stopniu, jak Polacy na Litwie. Właśnie dlatego ten pionierski projekt tu powstaje. Jeśli się powiedzie, myślę, że na jego bazie będzie możliwe tworzenie innych projektów medialnych.

Czy jako młody człowiek dorastający na Wileńszczyźnie odczuwał Pan potrzebę obecności polskiej telewizji na tych terenach? Czy wpłynęło to na chęć zaangażowania się we współtworzenie tego projektu?

Chodziło raczej o pewne wyzwanie, a ja zawsze lubiłem wyzwania. Ta inicjatywa powstała dzięki wielu ludziom, a ja zostałem wyłoniony jako osoba, która ma to wszystko łączyć. Energia twórcza, która umożliwia działalnie TVP Wilno, znajduje się na pewno na Wileńszczyźnie. Wcześniej podejmowano takie próby, jednak jeszcze kilka lat temu telewizja była bardzo drogim medium. Technologia znacząco się rozwinęła i wielu młodych ludzi podejmuje własne próby bawienia się obrazem, dźwiękiem. Teraz tworzenie telewizji jest znacznie prostsze. Zespół, który tworzy TVP Wilno, to ludzie, którzy wykazują własne inicjatywy medialne. To był po prostu bardzo dobry moment, by tę energię młodych ludzi wykorzystać. Natomiast ten dorobek wcześniejszy, budowany przy dużych telewizjach, jak choćby program „Wilnoteka” pozostał. To, co kiedyś zostało założone, nie jest jednak tym, co młodzi ludzie chcą tworzyć teraz. To zupełnie inne kategorie. Dla młodego pokolenia telewizja to dobra zabawa, która pokazuje, kim są, że rozmawiają w trzech językach, chodzą na imprezy polskie i litewskie. Co więcej, potrafią pokazać to na obrazku i ludzie chcą to oglądać.

Czy to zaangażowanie młodych ludzi w TVP Wilno może pomóc w budowaniu więzi młodego pokolenia z polskością, a nawet odnowić wizerunek Polaków z Wileńszczyzny w Polsce?

To bardzo dobre pytanie. Często przez Polaków w Polsce jesteśmy postrzegani z perspektywy oficjalnych uroczystości – jako ludzie w strojach ludowych, ewentualnie w mundurach harcerskich, którzy składają kwiaty na Rossie. A przecież ta polskość na Litwie jest obecna również na co dzień, w trolejbusie, w szkole, na uczelni, w pracy czy na chrzcinach, weselach. To znacznie ciekawsza kultura, niż się może wydawać. Bardzo bym chciał właśnie to pokazać. Chcę pokazywać naszą telewizję także na głównych antenach i powoli nam się to udaje. Nasz program młodzieżowy „Co się dzieje” będzie retransmitowany w TVP Kultura i TVP Historia. Widać, że jest to inne, świeże spojrzenie.

TVP Wilno jest obecnie dostępne tylko w ramach telewizji naziemnej. Czy jest szansa, że pojawi się w ofertach kablówek?

Tak, podejmujemy takie starania. W chwili obecnej jest ukończona, ale jeszcze nie jest wdrożona umowa ze Stowarzyszeniem Telewizji Kablowej Litwy. Prace techniczne zakończyły się sukcesem i myślę, że na przełomie września i października TVP Wilno może już być dostępne w pakietach podstawowych kablówek. Jeśli chodzi o dystrybucję naziemną, obejmuje ona w tej chwili Wilno i okolicę. Nie jest to idealne rozwiązanie i również chcemy to poprawić. Od maja 2021 r. wystartujemy w konkursie Krajowej Rady Nadawców Litewskich, by otrzymać częstotliwość ogólnokrajową. Są pewne nadzieje, że może się to udać, ale to nie są łatwe sprawy.


Fot. Marian Paluszkiewicz


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 39(112) 26/09-02/10/2020