Naruszenia podczas liczenia głosów w I turze wyborów sejmowych

W niedzielę na Litwie odbędzie się II tura wyborów parlamentarnych, ale jeszcze nie opadają emocje z powodu naruszeń, do których doszło w I turze.

– Po raz kolejny uczestniczyłam w wyborach na Litwie. W jednych udawało mi się wygrać, w innych niewielu głosów brakło. Na stronie Głównej Komisji Wyborczej (GKW) zawsze sprawdzałam liczby dotyczące zebranych głosów i zdobytą pozycję, bo, jak wielu, kandyduję z zamiarem wygrania wyborów. Dotychczas, muszę przyznać, ślepo wierzyłam w to, że GKW i podległe jej komisje uczciwie wykonują swoją pracę. Moja wiara w uczciwość wyborów rozwiała się w niedzielę powyborczą, kiedy to byłam obserwatorem podczas przeliczania głosów z jednomandatowego okręgu wyborczego Ponary-Grzegorzewo, w którym startowałam podczas wyborów sejmowych – komentuje dla „Kuriera Wileńskiego” Renata Cytacka, kandydatka AWPL-ZChR.

Jak mówi, interesujący rozwój wypadków nastąpił po zakończeniu głosowania. Pierwsze wyniki zaczęły się pojawiać między godziną 22. a 23. i zgodnie z nimi kandydatka była raz na drugim (co oznaczało konieczność podejścia do drugiej tury wyborów), raz na trzecim miejscu. O północy, kiedy dotarły wyniki z 6 lokali wyborczych, zajmowała już drugie miejsce, a wraz z wynikami z kolejnych lokali jej przewaga tylko się powiększała aż do około godziny drugiej, kiedy to opublikowano wyniki z dwunastego lokalu. Jak mówi, jej przewaga wzrosła do 190 głosów nad miejscem trzecim.

Girl in a jacket
Renata Cytacka

– O godzinie czwartej nad ranem brakowało wyników tylko z jednego lokalu. Przed ósmą sprawdziłam wyniki i … w dalszym ciągu nie było danych z tego ostatniego lokalu wyborczego. Pomyślałam tylko, jak można liczyć 1500 głosów w ciągu długich 12 godzin. Po godzinie ósmej w końcu przyszły wyniki i się okazało, że ze 190 głosów przewagi – do drugiego miejsca zabrakło mi 50 głosów. Pomyślałam sobie, trudno, czasem się wygrywa, a czasem trzeba też umieć przegrać. Jednak wiele osób zaproponowało mi, aby skorzystać z prawa i przeliczyć głosy – zaznaczyła.

Pierwsze przeliczenie głosów odbyło się bez obecności Renaty Cytackiej. Przeliczenie głosów wykazało, że ma mniej głosów niż było tuż po wyborach.

– Poprosiłam o ponowne przeliczenie. Po czterodniowych przepychankach z GKW i kolejnych skargach w końcu udało mi się doprowadzić do przeliczenia głosów. W trakcie przeliczania głosów wyszło na jaw wiele uchybień, żeby nie powiedzieć – fałszerstw. Znaleziono wśród głosów ważnych głosy nieważne i na odwrót. Wśród głosów jednego z kandydatów były domieszane głosy innego – tłumaczy Renata Cytacka.
– Byłam z siebie zadowolona, znalazłam oszustwo wyborcze, bo jak inaczej nazwać większą liczbę głosów w urnie niż głosujących w tym lokalu? (…) co więcej, GKW dopasowała liczbę głosujących do ilości kart wyborczych! W swoim protokole GKW zwiększyła liczbę osób głosujących z 1589 do 1742 i po problemie. Podnieśli frekwencję z 48 proc. do 52 proc. i kłopotu nie ma. Od razu to oprotestowałam. Naruszeń jest znacznie więcej. Teraz już nikt nie może powiedzieć, jak naprawdę było – zaznaczyła.

Szefowa Głównej Komisji Wyborczej Laura Matjošaitytė w rozmowie z „Kurierem Wileńskim“ powiedziała, że w kwestii wyborów w jednomandatowym okręgu Ponary-Grzegorzewo, Główna Komisja Wyborcza otrzymała niejedną skargę oraz prośbę przeliczenia głosów w tym okręgu.

 Po przeliczeniu głosów przez komisję okręgową powstało pytanie, jak te głosy były liczone. W niedzielę podczas posiedzenia Głównej Komisji Wyborczej ustalono, że protokoły wyborcze zostały złożone bez podpisów, a także w innych dokumentach były nieścisłości. Postanowiono nie zatwierdzać wyników wyborów i głosy przeliczyć. Odbyło się przeliczanie głosów w okręgu Ponary-Grzegorzewo, gdzie odnotowano, i, co ważne, udokumentowano wiele naruszeń. Najwięcej naruszeń odnotowano w Wace Trockiej, należącej do okręgu Ponary-Grzegorzewo – ustalono tam ok. 10 proc. nieścisłości, na niektórych protokołach brakowało podpisu, jednak nie miało to wpływu na wynik wyborów. Przewodniczący tego okręgu został zwolniony. Od poniedziałku pracę rozpoczął nowy przewodniczący i mamy nadzieję, że w II turze wyborów nie dojdzie do takiego zamieszania – powiedziała Laura Matjošaitytė.

Główna Komisja Wyborcza w poniedziałek zwróciła się do Głównego Komisariatu Policji Okręgu Wileńskiego i Prokuratury Okręgowej w Wilnie o ocenę ewentualnych nielegalnych wpisów na kartach do głosowania w okręgu Ponary-Grzegorzewo. Kodeks Karny przewiduje za to maksymalną karę pozbawienia wolności do czterech lat, a jeśli wybory zostaną uznane za nieważne z powodu naruszenia, do pięciu lat.

-Mamy coraz mniej zgłoszeń o rzekomym przekupstwie wyborców, podwożenia wyborców na wybory. Chociaż mniej, ale nadal otrzymujemy takie zgłoszenia. Po otrzymaniu takiej informacji od razu przekazujemy ją policji. Mamy zgłoszenia o tym, że w domach opieki czasami wyborcom mówi się, za kogo mają głosować. A więc w tych wyborach nie zarejestrowano żadnych wyjątkowych zgłoszeń. Możemy mówić, że sytuacja zmienia się na dobre, ale wciąż są negatywne przypadki, których nie powinno być. Nie ma podstawy aby anulować wyniki wyborów – powiedziała szefowa Głównej Komisji Wyborczej Laura Matjošaitytė.


Fot. Marian Paluszkiewicz