Zachowawczy optymizm Litwy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości

Prezydent Antanas Smetona ze żoną Sofiją Chodakauskaite-Smetoniene i premierem Augustinasem Voldemarasem (częściowo zasłonięty przez kwiaty), Kowno, 1928 r.
| Fot. NAC

11 listopada jest ważnym dniem nie tylko dla Polski, lecz także dla Litwy. Tego dnia w 1918 r. Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiego władzę nad wojskiem. W tym samym czasie został powołany pierwszy rząd Litwy, na czele którego stanął Augustinas Voldemaras.

20 października 1918 r. nowy kanclerz Niemiec Max von Baden zezwolił Litwinom na przyjęcie tymczasowej konstytucji oraz nawiązanie relacji z sąsiadami. Tymczasowa konstytucja została przyjęta przez Tarybę 5 listopada. Tymczasowym prezydentem został Antanas Smetona, który powołał pierwszy niezależny rząd państwa litewskiego.
Można założyć, że wtedy właśnie rozpoczęły się oficjalne stosunki między sąsiednimi krajami. Warto dodać, że kontakty między politykami polskimi i litewskimi oraz poszczególnymi instytucjami quasi-państwowymi były już wcześniej. 30 czerwca 1918 r. w Berlinie spotkali się przedstawiciele Polaków i Litwinów. Wówczas została podpisana pierwsza umowa o wzajemnych relacjach. Co prawda nie regulowała przyszłych granic. „W kwestii granic będzie stosowana zasada wspólnej granicy, która zostanie określona wspólną umową, uwzględniając zasady etnograficzne, historyczne i ekonomiczne” – stanowił jeden z punktów umowy.

Girl in a jacket

Wilno w granicach Litwy

Na samym początku nic nie zapowiadało przyszłego konfliktu o Wilno, który rzutował na relacje między dwoma państwami praktycznie przez cały XX w. – Reakcja była zachowawczo pozytywna. Władze Litwy chętnie podjęły kontakty z Polakami i przyjęły przedstawicieli władz Polski u siebie. Dlaczego? Żywiono nadzieję, że Polska uzna Litwę w granicach etnicznych wraz z Wilnem i pomoże bronić się przed wspólnym wrogiem. A tym była Armia Czerwona – mówi „Kurierowi Wileńskiemu” Česlovas Laurinavičius, historyk z Instytutu Historii Litwy.

Po zakończeniu I wojny światowej i upadku dwóch imperiów, niemieckiego i austro-węgierskiego, cała rzesza narodów zaczęła korzystać z prawa do samostanowienia, które sformułowano po raz pierwszy w deklaracji prezydenta USA Woodrowa Wilsona. Uwzględniając powojenny chaos, każde z nowo powstałych państw próbowało objąć jak największe terytoria, posługując się na przemian argumentami historycznymi, etnicznymi i cywilizacyjnymi. Litewska elita polityczna wzorowała się na planach niemieckich z lat 1917–1919, kiedy władze w Berlinie próbowały stworzyć linię państw buforowych w Europie Środkowo-Wschodniej.

– Niemcy wówczas mówili o granicach Polski i granicach tzw. Litauen. I terytorium Litauen było prawie dwa razy większe niż terytorium przyszłej Polski. Do Litauen, na przykład, miała należeć cała gubernia grodzieńska. Litewscy politycy, tacy jak Antanas Smetona czy Antanas Merkys, nie liczyli na to, że cały ten obszar uda się utrzymać. Zakładano jednak, że Wilno uda się zachować. Już pierwsze rozmowy pokazały, że Polska nie chce iść na żadne ustępstwa. Polska żądała stacjonowania swoich wojsk na terytorium Litwy bez żadnych ustępstw i gwarancji dla strony litewskiej – podkreśla Laurinavičius.

Dla Polski warunki litewskie były nie do przyjęcia. Józef Piłsudski dążył do realizacji koncepcji federacyjnej z Litwą, co z kolei wywoływało sprzeciw po stronie litewskiej. Oba nowe podmioty miały na przełomie lat 1918–1919 ograniczone pole manewru, ponieważ na tych terytoriach nadal stacjonowały wojska niemieckie, które zgodnie z wytycznymi ententy miały je chronić przed bolszewikami. Dlatego wyzwolenie Wilna z rąk sowieckich na Wielkanoc 1919 r. przez wojska polskie Litwa przyjęła niejednoznacznie.
– Oczywiście, elity miały różne poglądy. Głównodowodzący wojska litewskiego Silvestras Žukauskas przez dłuższy okres pozostawał zwolennikiem unii polsko-litewskiej. Nie widział nic złego w tym, że w 1919 r. Polacy zajęli Wilno. Jednak politycy rozumieli, że normalnych stosunków z Polską nie uda się ułożyć. Był taki litewski dyplomata, Jurgis Saulys, który po zajęciu Wilna wyjechał do Warszawy układać się z Piłsudskim. Na spotkanie musiał czekać miesiąc, więc zrozumiał, że z Warszawą nie uda się porozumieć – dodaje Laurinavičius.

Walka o Suwalszczyznę

Otwarty konflikt polsko-litewski rozpoczął się kilka miesięcy później. Rozpoczął go spór o Suwalszczyznę. Pod koniec marca niemieckie władze okupacyjne oficjalnie przekazały władzę nad Suwalszczyzną Litwie. „Spór o Suwalszczyznę trafił także pod obrady paryskiej konferencji pokojowej. I Litwa, i Polska usiłowały przekonać przedstawicieli ententy o słuszności swoich postulatów, zbierając podpisy oraz wysyłając delegacje mające zaświadczyć o litewskości lub polskości mieszkańców. Ostatecznie, 18 lipca 1919 r., w Paryżu zadecydowano, że Niemcy mają jak najszybciej opuścić resztę okupowanych ziem, a tymczasowym rozgraniczeniem między Polską a Litwą będzie tzw. Linia Focha, która na odcinku suwalskim pozostawiała po polskiej stronie powiaty suwalski i augustowski oraz Sejny, a także cztery z ówczesnych 14 gmin powiatu sejneńskiego” – pisze w pracy „O litewskich epizodach w biografii Tadeusza Katelbacha” polski historyk Krzysztof Buchowski.

Takie rozwiązanie nie zadowoliło żadnej ze stron. W nocy z 22 na 23 sierpnia 1919 r. Polska Organizacja Wojskowa rozpoczęła powstanie zbrojne. Po zaciętych kilkudniowych walkach i przy pomocy regularnego wojska polskiego Litwini zostali wyparci za Linię Focha. Walki o Sejny i Suwalszczyznę faktycznie i ostatecznie pogrzebały pokojowe rozwiązania. Można założyć, że tzw. bunt Żeligowskiego, powołanie Litwy Środkowej oraz późniejsza inkorporacja Wileńszczyzny do Polski były tylko konsekwencją wydarzeń sprzed roku.

Česlovas Laurinavičius nie widzi praktycznych możliwości, aby można było w tamtym okresie pokojowo rozwiązać spór polsko-litewski.
– Sądzę, że relacje polsko-litewskie mogłyby ułożyć się inaczej tylko w jednym przypadku: gdyby udało się zrealizować plan brytyjski, który zakładał powstanie strefy buforowej między Europą a bolszewicką Rosją. Do strefy miały należeć Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa i Polska. Ten plan generalnie pasował i Sowietom, i Brytyjczykom. Plan legł w gruzach, kiedy Piłsudski rozbił bolszewików pod Warszawą. Wówczas pierwsze skrzypce w polityce europejskiej zaczął grać Paryż, a nie Londyn. Francja wspierała Polskę, Litwy w ogóle nie uznawała. Chciała powrotu carskiej Rosji i ani myślała o układach z Leninem. Zdaniem Francji Polska musiała stać się przeciwwagą dla Sowietów i Niemiec w regionie. Jednak, jak pokazał rok 1939, Polska okazała się zbyt słaba do odegrania takiej roli – zaznacza historyk.

Polskie ultimatum

11 marca 1938 r. na granicy polsko-litewskiej doszło do wymiany ognia, w wyniku którego śmierć poniósł kapral Stanisław Serafin z Korpusu Ochrony Pogranicza. 17 marca rząd polski wystosował za pośrednictwem litewskiego posła w Tallinie ultimatum do rządu litewskiego z żądaniem natychmiastowego nawiązania normalnych stosunków dyplomatycznych bez żadnych warunków wstępnych. 19 marca rząd Litwy przyjął żądania. Zważywszy na okoliczności, czyli wywarcie presji oraz zbliżającą się II wojnę światową, w zasadzie nie poprawiło to wzajemnych relacji. Do prawdziwego porozumienia doszło dopiero w latach 90. XX w.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 45(130) 07-13/11/2020