Koronawirus paraliżuje pracę sejmu

Z powodu pandemii sejm udaje się na tygodniową kwarantannę
| Fot. Marius Morkevičius/ELTA

Nowo wybrany Sejm RL ze względu na sytuację epidemiologiczną na tydzień robi przerwę w obradach. Wtorkowe posiedzenie będzie ostatnim przed kwarantanną. COVID-19 już zakłóca pracę sejmu i może opóźnić powołanie rządu.

W poniedziałek starosta frakcji Ruchu Liberałów, który wraz z konserwatystami i Partią Wolności tworzy nową koalicję rządzącą, Eugenijus Gentvilas, oświadczył, że cała frakcja udaje się na samoizolację. Narodowe Centrum Zdrowia poinformowało członków frakcji, że mieli kontakt z osobami zakażonymi. Posłowie chcieli wykonać testy „poza kolejką”, aby w przypadku negatywnego wyniku uczestniczyć we wtorkowym posiedzeniu. Nie otrzymali jednak zezwolenia. „Stałe testowanie pomogłoby w określeniu rzeczywistego zagrożenia. Niestety, nie zezwolono nam na dodatkowe testy w siedzibie sejmu. W weekend w mobilnych punktach testy zrobiłem ja oraz kolega Ričardas Juška. Jego test ponownie był negatywny, natomiast w moim przypadku, nadal czekam na odpowiedź” – skomentował sytuację polityk.

Minister zdrowia, Aurelijus Veryga, oświadczył, że dodatkowe testy dla posłów nie eliminują do końca zagrożenia. W pierwszej kolejności politycy muszą przestrzegać zasad i rekomendacji. „Okres dwóch tygodni ma pewną epistemologiczną logikę. To jest okres inkubacyjny, który warto zachować. Oczywiście, rozumiemy, że są sprawy ważne i skomplikowane: budżet, zatwierdzenie premiera i temu podobne rzeczy. Dlatego dobrze, że sejm zdecydował się na tygodniowe wstrzymanie wszelkich prac. To jest krok w dobrym kierunku” – oświadczył polityk, dodając, że nad dalszymi działaniami warto zastanowić się po tygodniu, po uwzględnieniu liczby chorych wśród członków parlamentu.

Sejmowe ognisko

W minionym tygodniu koronawirusa wykryto u przewodniczącej Sejmu RL, Viktorii Čmilytė-Nielsen, i jeszcze kilku posłów. Odchodzący minister zdrowia, Aurelijus Veryga, zaapelował, aby obrady wstrzymano na kilka tygodni, aby zlikwidować ognisko w parlamencie. W poniedziałek zarząd sejmu przychylił się do propozycji przewodniczącej, aby parlament zawiesił prace do 3 grudnia. „Podejmując decyzję, że po wtorkowym posiedzeniu (czyli dzisiaj – przyp. red.) rozpocznie się przerwa. (…) W trakcie przerwy rekomendujemy testowanie zarówno starostom frakcji oraz zwykłym posłom. To jest bardzo ważne. Takie rozwiązania zostaną wcielone w życie. Ważne jest, aby posłowie, którzy uczestniczą w posiedzeniu, mieli negatywny wynik testu” – oświadczyła w poniedziałek przewodnicząca litewskiego parlamentu. Jednak zgodnie z litewskim prawem nikt nie może ograniczyć posłowi dostępu do sejmu, dlatego zdaniem  Čmilytė-Nielsen pozostaje tylko apelować do sumienia polityków. „Z tego, co obserwujemy, to członkowie sejmu testują się i informują o swych wynikach. Możemy tylko rekomendować i przypominać– dodała.
Wiceprzewodniczący sejmu, konserwatysta Jurgis Razma, nie wykluczył, że w ramach konieczności przerwa zostanie skrócona i posiedzenie między 25 listopada a 3 grudnia odbędzie się. Polityk odrzucił propozycję, aby posłowie należący do grupy ryzyka nie uczestniczyli w posiedzeniach, co nie byłoby kwalifikowane jako bezpodstawna nieobecność. Jego zdaniem taka propozycja posiada wszelkie znamiona dyskryminacji ze względu na wiek. „Przebieg choroby nie zależy od wieku” – zaznaczył.

Posiedzenia online

Čmilytė-Nielsen oświadczyła, że po przerwie sejm powróci do kwestii zdalnych obrad, ponieważ bez odpowiednich poprawek COVID-19 może sparaliżować pracę parlamentu. Nie da się jednak szybko załatwić tej kwestii w krótkim odstępie czasowym, ponieważ to wymaga rozwiązań technicznych oraz legislacyjnych. „Praca z ustawami częściowo rozpoczęta. We wtorek zamierzamy omówić zmiany w statucie sejmowym. Bardzo ważne, aby sejm zaaprobował to rozwiązanie. Wiemy, że część opozycji chce mieć ocenę ekspercką i w zasadzie zastopować proces. Pytanie brzmi, czy uda się przekonać kolegów, aby sprawa ruszyła do przodu. Bez zmian w statucie prawnie nie można rozwiązać tej kwestii” – podkreśliła polityk.

Poprawka w statucie sejmowym powinna zostać omówiona już w ubiegłym tygodniu. Na wniosek posła Chłopów, Tomasa Tomilinasa, kwestia została przeniesiona na wtorek. Propozycję Tomilinasa poparło 43 posłów, 37 głosowało przeciw, 20 parlamentarzystów wstrzymało się od głosu.

Niewykluczone, że stary rząd będzie działał dłużej, niż początkowo zakładano
| Fot. Marius Morkevičius/ELTA

Spóźniony rząd

Proces powołania rządu wygląda następująco. Premiera mianuje prezydent za aprobatą sejmu. Po sejmowym zatwierdzeniu premier wraz z prezydentem kształtuje skład rządu oraz program rządowy. Nie później niż w ciągu 15 dni premier powinien zaprezentować skład rządu i program sejmowi. W przypadku odrzucenia rządu i programu przez sejm premier w ciągu kolejnych dwóch tygodni powinien przedstawić kolejny skład.

Początkowo nowa koalicja chciała przeprowadzić pierwsze głosowanie w sprawie Ingridy Šimonytė we wtorek 24 listopada. Jednak na skutek rosnącej liczby zachorowań wśród posłów głosowanie może być przełożone. „Matematyka jest następująca. Teraz formalnie rządząca większość posiada 73 posłów. Część z nich już choruje na COVID-19. Część nie wie, czy w ciągu weekendu nie znajdzie się w samoizolacji. To jest naturalne, że większość jest mocno przerzedzona. Gdyby głosowanie odbyło się, to czymś oczywistym jest, że będą potrzebowali dodatkowych głosów spoza formalnej większości. Czyli to byłyby głosy grupy mieszanej, Partii Pracy, socjaldemokratów oraz Chłopów” – skomentowała pod koniec ubiegłego tygodnia dla agencji informacyjnej ELTA politolog Rima Urbonaitė.

Jej zdaniem Chłopi na pewno nie poprą kandydatury Šimonytė, natomiast stanowisko pozostałych frakcji opozycyjnych również nie jest do końca jasne. Niewykluczone więc, że rząd Skvernelisa będzie pracował dłużej, niż tego chciałaby nowa koalicja.