Pandemia zachęciła do inwestowania

Pandemia przyczyniła się do tego, że zasoby finansowe gromadzone na kontach bankowych przez mieszkańców Litwy wzrosły do rekordowej sumy
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Niespodziewanie pandemia przyczyniła się do tego, że zasoby finansowe gromadzone na kontach bankowych przez mieszkańców Litwy wzrosły do rekordowej sumy. Ludzie zaczynają inwestować oszczędności w papiery wartościowe i złoto. Co prawda, zmalały w tym roku wpływy środków pieniężnych z zagranicy, od emigrantów. Te dwa czynniki świadczą o tym, że sytuacja ekonomiczna w kraju pozostaje na dosyć stabilnym poziomie.

Bank Litwy poinformował, że w tym roku na kontach w bankach komercyjnych oraz innych instytucjach finansowych mieszkańcy Litwy zgromadzili rekordową sumę 16,6 mld euro.

Czytaj więcej: Jovita Jankelaitytė: Pandemia zostawia ślad na scenie

Pozytywne tendencje

Główny ekonomista banku Luminor Žygimantas Mauricas sądzi, że wzrost oszczędności na kontach bankowych świadczy o stabilności ekonomicznej.
– Sądzę, że wpływ miały dwa czynniki. Po pierwsze, ludzie w czasie pandemii zaczęli bardziej odkładać pieniądze na tzw. czarny dzień. Z drugiej strony, nie jest prawdą, że mieszkańcy mniej zarabiają. W niektórych dziedzinach wynagrodzenia wzrosły. Chodzi mi przede wszystkim o sektor publiczny, emerytów. To oznacza, że na rynku jest więcej pieniędzy, a to pozwala utrzymać konsumpcję na odpowiednim poziomie – dzieli się refleksjami z „Kurierem Wileńskim”.

W ciągu ostatnich pięciu lat oficjalnie emigranci „wysłali” na Litwę ponad 1 mld euro. W tym roku sytuacja się zmieniła. W pierwszym półroczu 2020 r., w porównaniu z tym samym okresem minionego roku, „zastrzyk finansowy” ze strony emigracji zmalał o 35 proc.

Žygimantas Mauricas, sądzi, że wzrost oszczędności
na kontach bankowych świadczy o stabilności ekonomicznej.
|Fot. FB/Zygimantas Mauricas


– Moim zdaniem, liczba przelewów zmalała, ponieważ spora część osób pracujących poza granicami Litwy, w czasie pandemii została na Litwie. Mam sporo znajomych, którzy pracują w Wielkiej Brytanii lub Skandynawii i kiedy ich postawiono przed faktem, że pracują zdalnie, to wówczas sporo ich zostało w kraju. To oznacza, że nie muszą robić przelewów, po prostu wydają pieniądze w kraju. O zaktywizowaniu się emigrantów świadczy fakt, że 40 proc. umów kupna-sprzedaży w tym roku zostało zawartych przez osoby zatrudnione za granicą. To również pozytywnie wpływa na konsumpcję na Litwie – zaznacza Žygimantas Mauricas.

Pod koniec listopada Bank Litwy poinformował, że po krótkim okresie stagnacji na wiosnę rynek nieruchomości ponownie się zaktywizował. Przykładowo, w Wilnie w październiku liczba zawartych umów kupna-sprzedaży na mieszkania w nowym budownictwie zwiększyła się o 50 proc. w porównaniu ze średnią z ubiegłych dwóch lat. Ekonomiści Banku Litwy sądzą, że wpływ na to ma fakt, że zarobki rosną szybciej niż ceny mieszkań.

Szacuje się, że teraz na zakup średnio statystycznego mieszkania w kraju trzeba wydać średnie wynagrodzenie za okres trzech lat, natomiast przed pięcioma laty tego typu mieszkanie kosztowało tyle, co wynagrodzenia za okres czterech lat. Gorzej wygląda sytuacja na rynku nieruchomości o charakterze komercyjnym. Jeśli tendencje zapoczątkowane w trakcie epidemii koronawirusa, jak praca zdalna lub kupowanie przez internet, utrzymają się, to ceny tego typu inwestycji polecą w dół. Dużym zagrożeniem, w okresie długoterminowym, dla rynku nieruchomości jest starzenie się społeczeństwa. Z obliczeń Komisji Europejskiej wynika, że w ciągu 10 najbliższych lat liczba osób w wieku od 18 do 35 lat zmniejszy się o 1/5, a to jest ta grupa społeczna, która najbardziej inwestuje w nieruchomości.

Czytaj więcej: Pandemia szkodzi też naszym zębom

Złoto i papiery

Zdaniem ekspertów, nie warto po prostu trzymać pieniędzy na koncie. Mimo wszystko ceny idą w górę, a to oznacza, że oszczędności tracą na wartości. Z danych banków Luminor i Swedbank wynika, że ludzie zaczęli bardziej aktywnie inwestować w tym roku w papiery wartościowe i fundusze emerytalne. Jak podkreśliła w rozmowie z telewizją TV3 szefowa działu rozwoju funduszy oszczędnościowych, Alma Kasparavičienė, w społeczeństwie nadal panuje pewien mit, że inwestycje można zacząć tylko wtedy, gdy ma się na koncie odpowiednią sumę pieniędzy. „Zaczynać inwestować można od mniejszych sum. Ważne jest samo zdecydowanie się i robienie tego regularnie” – zaznaczyła ekspertka. Dodała, że inwestycje zawsze niosą pewne ryzyko, dlatego trzeba mieć odpowiednią tolerancję na możliwe straty oraz przed samym działaniem skorzystać z rady eksperta finansowego.

W tym roku liczba osób inwestujących w złoto wzrosła kilkakrotnie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wśród klientów Swedbanku liczba osób inwestujących w papiery oszczędnościowe w czasie pandemii wzrosła trzykrotnie. Przedstawicielka banku Greta Šiaučiulytė w rozmowie z TV3, poinformowała, że zanim zacznie się w cokolwiek inwestować, trzeba mieć pewne podstawowe informacje. „Inwestycje są generalnie kompleksową działką, dlatego warto zwrócić uwagę na pewne szczegóły oraz na ogólną sytuację. Być może człowiek już wcześniej interesował się pewną dziedziną lub spółką, w którą chciałby zainwestować, dlatego warto sięgać po informacje ogólne o danej działce” – poradziła specjalistka.

Ciekawym faktem jest to, że ludzie inwestują również chętnie w metale szlachetne. Szef Narodowego Banku Złota, Žilvinas Marcinkėnas, poinformował, że inwestycje w metale rosną od pięciu lat. Jednak w tym roku liczba inwestujących w ten sektor znacznie się zwiększyła. Mieszkańcy Litwy skupują zarówno sztabki złota, jak i srebrne monety. Obecnie ceny złota są na poziomie 1,5 tys. euro za uncję, a srebro kosztuje 20 euro za uncję.