Więcej

    Dramatyczna sytuacja w solecznickim szpitalu

    Czytaj również...

    Zbigniew Siemienowicz sytuację w szpitalu określa jako fatalną 
    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Padają kolejne rekordy wykrytych przypadków COVID-19. Szpitale są przepełnione w całym kraju. Soleczniki nie są żadnym wyjątkiem, gdyby zastosować się do wszystkich zasad Kodeksu Pracy, to szpital w Solecznikach powinien zostać zamknięty.

    Od miesiąca w Solecznikach działa mobilny punkt testów na koronawirusa. Pod koniec ubiegłego tygodnia sytuacja z COVID-19 w rejonie solecznickim wyglądała następująco: chorych – 454, wyzdrowiało – 151, w izolacji – 314, zmarło na koronawirusa – 5. Ogółem w rejonie wykonano ponad 10 tys. testów.

    Niezgodnie z kodeksem

    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Dyrektor szpitala w Solecznikach Zbigniew Siemienowicz sytuację w szpitalu określa jednym słowem: Fatalna! – Bardzo choruje personel medyczny. Choruje 20 proc. lekarzy i 40 proc. pielęgniarek. Być może nie wszyscy na COVID-19, ale przypadków koronawirusowych jest sporo. Gdyby szpitale pracowały zgodnie z Kodeksem Pracy, to musiałyby wszystkie zostać zamknięte – poinformował „Kurier Wileński” dyrektor szpitala, u którego jakiś czas temu również wykryto koronawirusa. Choroba przebiegała w lekkiej formie. Siemienowicz podkreślił, że na tym polega cała przewrotność choroby, bo niektórzy, obserwując pacjentów chorujących bezobjawowo lub w lekkiej formie, zaczynają lekceważyć zagrożenie. Jeden z lekarzy szpitala miał bardzo ciężki przebieg choroby, zdiagnozowano u niego obustronne zapalenie płuc.

    Szpital w Solecznikach jest przeznaczony dla 130 osób. Placówka zatrudnia 25 lekarzy oraz ponad 100 pielęgniarek. – Musieliśmy zorganizować szpital dla gorączkujących, gdzie trafiają wszyscy z gorączką z podejrzeniem COVID-19. Musi tam być jedna laborantka radiologiczna i jedna w szpitalu. Musimy zapewnić służbę całodobowo. Więc jeśli jedna pracuje i tam, i tam, po zakończenie jednej zmiany nie może iść do domu. Praktycznie dwie pielęgniarki całodobowo obsługują cały szpital – zaznaczył Siemienowicz. Dodał, że dzięki pomocy finansowej samorządu szpital na razie nie jest na minusie. Pomogła też akcja Andriusa Tapinasa dla lekarzy, ponieważ solecznicka instytucja otrzymała sporą ilość maseczek oraz specjalistycznego ubrania.

    Czytaj więcej: Soleczniki: miasteczko się rozwija, ale… traci mieszkańców

    Pamiętać o bezpieczeństwie

    Dyrektor szpitala poinformował, że dużym problemem jest zapewnienie łóżek dla covidowych pacjentów, ponieważ muszą oni być odizolowani od innych chorych. Pacjent z gorączką ma być izolowany od samego początku, ponieważ próbka pobrana z układu oddechowego jest transportowana do laboratorium w Wilnie. – Tam też nie dają natychmiast odpowiedzi, ponieważ są przeciążeni pracą – wyjaśnił lekarz.

    Siemienowicz podkreślił w rozmowie z naszym dziennikiem, jak bardzo ważne jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa.

     20 proc. lekarzy solecznickiego szpitala choruje
    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Statystyka Google

    Wzrost zachorowalności na Litwie jest ściśle powiązany z tym, że w trakcie drugiej fali mieszkańcy nadal chętnie odwiedzają obiekty, gdzie jednocześnie przebywa spora liczba osób. Z danych Google wynika, że pod koniec listopada chętniej odwiedzali sklepy niż na początku miesiąca. Co prawda, zmniejszyła się liczba osób chodzących do swych miejsc pracy. Zdaniem ekonomistów takie zachowanie mieszkańców ma dodatnie i ujemne strony. „Pozytywna wiadomość jest taka, że z danych Google i sondaży Departamentu Statystyki wynika, że druga fala i ponowna kwarantanna znacznie mniej wystraszyła mieszkańców. Ludzie przyzwyczaili się do życia podczas epidemii i są bardziej odporni psychicznie na wzrost zachorowań” – powiedział w rozmowie z agencją informacyjną ELTA ekonomista Aleksandras Izgorodinas.

    Próbki testowe z Solecznik są transportowane do Wilna
    | Fot. Vidmantas Balkūnas, VUL Santaros klinikos

    Sytuacja w listopadzie

    Ogółem w listopadzie na Litwie wykryto 44 818 przypadków koronawirusa, czyli czterokrotnie więcej niż we wrześniu. Najwięcej ognisk COVID-19 jest w rodzinach, miejscach pracy oraz szpitalach. Największym wyzwaniem dla lekarzy jest sytuacja, kiedy nie da się wykryć źródła zakażenia. Liczba takich przypadków ciągle rośnie. W lipcu było ich 18 proc., w sierpniu – 19 proc., we wrześniu – 20 proc., w październiku – 25 proc. W ubiegłym miesiącu ta liczba podskoczyła do 38 proc.

    Teraz lekarze szacują, że każde pomieszczenie, gdzie przebywa i kontaktuje się ze sobą duża liczba osób, może stanowić potencjalne ognisko koronawirusa. „Zebrane przez specjalistów informacje pokazują, że nie można wyodrębnić żadnej działalności albo gałęzi gospodarki, gdzie możliwość zakażenia jest niska. Jednak badania epidemiologiczne jasno wskazują priorytety, na które warto zwrócić uwagę. To są przede wszystkim miejsca pracy, placówki oświatowe oraz rodziny. Oczywiście wirus najbardziej rozpowszechnia się w zamkniętych pomieszczeniach. Musimy zrozumieć, że dopóki nie ma szczepionki, to mamy jedną drogę. Musimy dbać o bezpieczeństwo sami, aby ochronić swoich najbliższych” – poinformowała Rolanda Lingienė, dyrektorka wileńskiego departamentu Narodowego Centrum Zdrowia działającego przy Ministerstwie Zdrowia.


    Reklama (dobiera algorytm zewnętrzny na podst. ustawień czytelnika)

    Afisze

    Więcej od autora

    Papież, który przyczynił się do powstania państwa litewskiego

    Biskup Bolonii Giacomo della Chiesa został wybrany na papieża 3 września 1914 r., kiedy w Europie już trwała wojna. Jeszcze w tym samym roku papież otworzył watykańskie biuro opieki nad jeńcami oraz ośrodek informacyjny o jeńcach i zaginionych. Od...

    Wystawa i dyskusja o Powstaniu Styczniowym: To był zryw nie tylko Polaków

    „Wpisujemy się w obchody 160-lecia, które miały miejsce w Wilnie na cmentarzu na Rossie i w Kijowie w Twierdzy Kijowskiej, w takich miejscach żałoby i kaźni jak w Cytadeli Warszawskiej. Obchody te odbywamy pod pięknym symbolem — herbem trójdzielnym....

    Przejrzeć na oczy

    Nie mogę powiedzieć, że wynik zbytnio mnie zdziwił, raczej zasmucił. Od kilkudziesięciu lat na różnych poziomach słyszę wypowiedzi, że „z sąsiadami trzeba żyć w przyjaźni”, i „o tym, jaki porządek jest na Białorusi”. Wyniki zasmuciły, ponieważ reżim Łukaszenki od...

    Czy Polska chce dokonać rozbioru Ukrainy? Totalny absurd, ale nienowy

    Tomasz Lachowski z Uniwersytetu Łódzkiego uważa, że te rosyjskie wrzutki nie mają jednak żadnego wpływu na nastroje społeczne w Ukrainie. 11 stycznia we Lwowie odbył się szczyt prezydencki Trójkąta Lubelskiego z udziałem Wołodomyra Zełenskiego, Andrzeja Dudy oraz Gitanasa Nausėdy, na...