Więcej

    Wadliwa ustawa? Echa po odrzuceniu projektu dot. nazwisk

    Czytaj również...

    W trakcie czwartkowego wieczornego posiedzenia Sejmu Republiki Litewskiej został odrzucony projekt ustawy dot. pisowni nazwisk w dokumentach państwowych. Duże emocje wywołał nie tylko fakt odrzucenia ustawy przez zgromadzenie, ale też samo brzmienie ustawy i polityczny kontekst projektu.

    Zdjęcie ilustracyjne, projekt ustawy sejmowej
    Złożenie ustawy w bardzo szybkim tempie przez socjaldemokratów, którzy we wcześniejszych latach nie wyrażali zainteresowania sprawą, ściągnęło na nich falę zarzutów
    | Fot. ELTA, Dainius Labutis, fotomontaż Ignacy Skrobia-Jaworski

    Czytaj więcej: Ustawa o pisowni nazwisk przedstawiona w Sejmie Republiki Litewskiej

    Ustawa dla ustawy

    W trakcie sesji wieczornej sejmu w krytycznym duchu o ustawie wypowiedziały się dwie posłanki polskiej narodowości — Rita Tamašunieniė z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie — Związku Chrześcijańskich Rodzin oraz Ewelina Dobrowolska z ramienia Partii Wolności.

    Rita Tomašunienė Fot. Marian Paluszkiewicz
    Rita Tamašunienė
    | Fot. Marian Paluszkiewicz

    Dotychczasowa minister spraw wewnętrznych Rita Tamašunienė wyraziła wątpliwości co do skuteczności ustawy w czasie pierwszego czytania.

    Oczywiście popieramy, ale przedstawił pan projekt jako ustawę o trzech literach („x”, „w” i „q” — przyp. red.). Mówiąc o mniejszości polskiej, w nazwiskach nie jest stosowana ani «x», ani «q». W ustawie wskazane jest, że nazwisko jest zapisywane łacińskimi znakami na życzenie członka mniejszości według odpowiednich zasad języka owej mniejszości. Jeśli nie można będzie stosować znaków diakrytycznych, to niestety z tej ustawy skorzysta niewielki ułamek obywateli” — podkreśliła posłanka Tamašunienė na wieczornej sesji Sejmu Republiki Litewskiej.

    Mimo krytycznych uwag, po czytaniu obie posłanki zagłosowały za przyjęciem projektu.

    Czytaj więcej: Tamašunienė do Landsbergisa: MSW pomaga ofiarom białoruskiego reżimu

    Nie mogło być inaczej

    Ewelina Dobrowolska
    | Fot. Laisvės partija

    Z kolei Ewelina Dobrowolska uważa, że ustawa nie mogła istnieć w takiej formie, jakiej została zaproponowana. Komunikowała to jeszcze w czasie pierwszego czytania, przed głosowaniem, chociaż głosowała za przyjęciem ustawy. Po głosowaniu opinii nie zmieniła.

    „Głosowałam za przyjęciem, ale bądźmy szczerzy, w takiej formie ta ustawa nie miała prawa istnieć. Niejasna definicja członka mniejszości narodowej to wyklucza, a nie ma żadnej na Litwie ustawy która by definiowała, kto takim członkiem jest” — powiedziała dla „Kuriera Wileńskiego” Ewelina Dobrowolska po głosowaniu nad ustawą.

    „Socjaldemokraci wystąpili oczywiście z dobrą wolą, ale nie konsultowali się z żadną siłą polityczną i nie uwzględnili żadnych wcześniejszych opinii. Wolałabym, żeby tak ważna kwestia została rozwiązana w sposób porządny” — zaznaczyła rozmówczyni.

    Odniosła się również do polityków z przyszłego koalicyjnego rządu, którzy zagłosowali przeciwko.

    „Niektóre osoby zagłosowały przeciwko własnie dlatego, że ta ustawa nie była dopracowana. Sprawa pisowni nazwisk z pewnością zostanie rozwiązana, ponieważ jest wciągnięta jako punkt do umowy koalicyjnej” — zaznaczyła Dobrowolska z Partii Wolności, która należy do koalicji rządzącej.

    Ewelina Dobrowolska udzieliła też szerszego komentarza na swoim profilu na Facebook’u.

    „Uwzględniając to, że nie opadają emocje po tym, co wydarzyło się dziś w sejmie z projektem ustawy o imionach i nazwiskach, podam krótkie podsumowanie” — rozpoczęła wpis prawniczka Dobrowolska.

    „Frakcja Wolności (frakcja sejmowa Partii Wolności — przyp. red.) głosowała za (nie było wstrzymujących się od głosu bądź głosujących przeciwko).” — kontynuuje posłanka.

    Czy projekt był przygotowany odpowiednio? Przyznajmy, że nie. Wspomina się mniejszości narodowe, chociaż w żadnym akcie prawnym takiego pojęcia nie mamy, więc niezdefiniowawszy koła podmiotów, stosowanie ustawy jest niemożliwe (swoją drogą, Szanownego P. Paluckasa muszę poinformować, że w przeciwieństwie do tego, co przeczytał na sali sejmu odpowiadając na pytanie, w ratyfikowanych umowach międzynarodowych również nie ma (definicji — przyp. red.)).” — zaznaczyła Ewelina Dobrowolska.

    Idea tak, forma nie

    Krytyka na projekt socjaldemokratów spadła jeszcze przed głosowaniem. Krytyczne podejście dominowało we wniosku Departamentu Prawa, który przygotował specjalistyczną opinię. Zwraca się uwagę m.in. na nieprecyzyjne definicje, niejasne zasady pisania/przepisywania nazwisk.

    Co ciekawe, Departament Prawa zaznaczył, że ustawa dotyczy bardziej ochrony języka litewskiego, niż ochrony imienia i nazwiska jako wartości.

    „Podważalny jest sam cel ustawy jako zapewnienie ochrony imienia i nazwiska. W naszej opinii, prawnie mylące i nieuzasadnione jest założenie w jednym zapisie o umocnieniu zasady ochrony imienia i nazwiska jako podstawowych oznaczników tożsamości osobowej — a w innych zapisach o umocnieniu zasad przewidujących sposób przepisywania tych oznaczników tożsamości w litewskich znakach dodając gramatyczne cechy” — zauważają radcy prawni Departamentu Prawa.

    „Uwzględniając to, sądzimy, że ustawa postrzegana jest bardziej jako zapewniająca ochronę języka litewskiego jako wartości konstytucyjnej, a nie jako zapewniająca prawną ochronę imienia i nazwiska” — pisze w specjalistycznej opinii departament.

    Kryzys wizerunkowy

    Przeciwko projektowi ustawy zagłosowała nowo wybrana premier Ingrida Šimonytė, przewodnicząca koalicji, jak i część innych polityków koalicyjnych. Wywołało to wątpliwości co do prawdziwości intencji koalicji rządzącej.

    Temat wywołał dyskusję pod artykułem „Ustawa o pisowni nazwisk odrzucona — co dalej?” na Facebook’u. Czytelnicy zarzucili nowo wybranej premier nieszczere zachowanie.

    Jak to co dalej? Czekamy na jeszcze kilka wywiadów z Šimonitė, gdzie ta bije się w piersi, że jej babcia mówiła po polsku” — pisze Czytelnik, użytkownik Facebooka Jan w komentarzu.

    Okoliczności zostały zauważone też przez środowisko akademickie.

    „Głosowanie skończyło się, a duży smród pozostał. Gabrielius Landsbergis musiał, jako lider frakcji i przewodniczący partii, bardzo jasno i niedwuznacznie wypowiedzieć się na ten temat” — pisze w innym miejscu, również na Facebooku, politolog doktor Andrzej Pukszto.

    Choć można przypuszczać, że politycy koalicyjni głosujący przeciwko ustawie, szczególnie ci deklarujący wcześniej zrozumienie potrzeby, zagłosowali tak ze względu na format ustawy, a nie jej cel, tak nie wyjaśnili tego w sposób dosadny. Dziś, 11 grudnia, rząd został oficjalnie zaprzysiężony w Sejmie Republiki Litewskiej. Być może politycy koalicyjni potraktują to jako okazję do złożenia przed obywatelami odpowiednich wyjaśnień.

    Kwestia pisowni nazwisk jest wpisana w umowie koalicyjnej jako jeden z głównych punktów. Za tym osobiście optowała Ewelina Dobrowolska, jej polityczni towarzysze z Partii Wolności, a w pozytywnym duchu wypowiadała się także Ingrida Šimonytė.

    Inf. własne

    Więcej od autora

    Wizyta delegacji KPRM i MSZ Polski w redakcji „Kuriera”

    Goście zapoznali się z pracą redakcji, jej wynikami, jak i wyzwaniami, którym „Kurier” musi stawić czoła. Szczególne zainteresowanie przedstawicieli państwa polskiego wzbudził temat współpracy lokalnych środowisk medialnych oraz drzemiący w niej potencjał. Docenione zostały starania „Kuriera” w utrzymywaniu stałego...

    Akty do Ustawy o pisowni nazwisk. AWPL-ZChR nie zagłosował za koniecznymi poprawkami

    Jedna poprawka dotyczy wpisu o narodowości w rejestrze — bo na jego podstawie można żądać oryginalnego zapisu imienia i nazwiska. Druga poprawka precyzuje porządek prawny pisowni nazwisk w dokumentach. W przypadku obu poprawek posłowie polskiej narodowości głosowali... Różnie. Albo wcale.

    Tomaszewski mówi o okupacji, Jedziński chce sojuszu Polski z Rosją. To nie prima aprilis — to Twoi przedstawiciele

    Chciałbym z okazji Prima Aprilis móc dziś napisać coś zmyślonego i niedorzecznego — na przykład, że niektórzy reprezentanci Polaków na Litwie chcą sojuszu z Rosją, albo że prezes największej organizacji polskiej na Litwie mówi o okupacji — ale tę...

    Za ołowiem idzie kłamstwo. Pięć sposobów na to, jak nie stać się narzędziem propagandy

    Inwazję Rosji na Ukrainę poprzedziła akcja dezinformacyjna. Jak informuje Instytut Badań Internetu i Mediów Społecznościowych, 24 lutego o godz. 9:00 około 300 kont uczestniczyło w masowym ataku informacyjnym. Praktyka działania jest prosta: przygotowaną wcześniej opracowaną treść propagandową wkleja się w komentarzach pod każdym postem dotyczącym działań na Ukrainie.