Największą pasją jego życia jest malowanie

Na dorobek Czesława Połońskiego składają się nie tylko obrazy. Jest także ekspertem od restauracji malarstwa ściennego
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Czesław Połoński to postać obdarzona nieprzeciętnym talentem, inteligentna, charyzmatyczna. Należy do grona czołowych artystów plastyków Litwy. Na początek 2021 r. przypada jego jubileusz – 5 stycznia będzie obchodził 75. urodziny.

Czesław Połoński sławę zawdzięcza przede wszystkim ekspresjonistycznym, nastrojowym pejzażom oraz portretom. W jego twórczości dominują malarstwo olejne i akwarele, artysta jest też autorem wielu cykli rysunków.

Ekspert od restaurowania fresków 

Na dorobek twórczy Czesława Połońskiego składają się nie tylko setki obrazów. To także zgłębianie tajników restauracji malarstwa ściennego. W tej dziedzinie doszedł do perfekcji. Swoje mistrzostwo udoskonalał, restaurując freski Andrieja Rublowa w soborach w Suzdalu i Włodzimierzu. Uzyskał prawo odnawiania dzieł tej miary, co polichromie Michelangela Palloniego w kościele i klasztorze w Pożajściu, malarstwo ścienne w klasztorze karmelitów bosych przy kościele św. Teresy, w kościele św.św. Janów czy świątyni bernardyńskiej w Wilnie. Pomagał polskim konserwatorom w restaurowaniu fresków w budynku Ambasady RP, mieszczącej się w dawnym pałacu Paców.

– Ostatnio jedną z większych prac restauratorskich wykonałem w kościele św. Trójcy w Liszkiawie. Samodzielnie odrestaurowałem tam dwa freski „Chór aniołów” na sklepieniu oraz kompozycję o tej samej nazwie na trybunie organów. Pracowałem też nie tak dawno przy jednej z kompozycji fresku „Cud św. Antoniego” na sklepieniu wileńskiego kościoła Franciszkanów. Zamierzam kontynuować pracę w tym kościele, jest tam jeszcze dużo do zrobienia. Otrzymałem też zamówienie restauracji fresku w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Piwoszunach. Jednak z powodu pandemii nie mogę rozpocząć tam pracy – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu” artysta.

Mówi, że dobrze się stało, iż nie odczuwa lęku wysokości – prace restauratorsko-konserwatorskie wykonuje, stojąc na specjalnym rusztowaniach, najczęściej pod samym sklepieniem świątyni.

Aktywny restaurator pomników

Dzięki zaangażowaniu pana Czesława wiele pomników na wileńskich nekropoliach odzyskało dawną świetność. Od razu się zgłosił, gdy należało uzupełnić ubytki w rzeźbie w kwaterze słynnych wydawców wileńskich, Zawadzkich, na cmentarzu św.św. Piotra i Pawła na Antokolu. Podobnie było z pomnikiem Joachima Lelewela na Rossie, gdy wandale zniszczyli popiersie słynnego Polaka. Pan Czesław umocnił i odrestaurował rzeźbę.

– Renowacją pomników na cmentarzach wileńskim zająłem się na prośbę św. pani Haliny Jotkiałło. Poprosiła mnie o wzmocnienie popiersia Lelewela na wileńskiej Rossie. Odrestaurowałem na tym cmentarzu także wiele innych pomników, m.in.: Euzebiusza Słowackiego, ojca Juliusza, Jerzego Ordy, Władysława Syrokomli, Juliusza Kłosa, Heleny Piłsudskiej. Zajmowałem się też restauracją pomników na cmentarzu Bernardyńskim – wspomina.

Niezmiennie w ciągu wszystkich minionych lat maluje: pejzaże, portrety, martwe natury. Opowiada, że do malowania inspiruje go kontakt z naturą, z człowiekiem.

Czytaj więcej: „Stopniowa zmienność” Czesława Połońskiego

Z wnuczkami Laurą i Emilią
| Fot. archiwum Czesława Połońskiego

Artysta od najmłodszych lat

Pierwsze swoje obrazy Czesław Połoński namalował, jeszcze będąc dzieckiem. Tworzył je w scenerii malowniczych krajobrazów rodzimej wsi w pobliżu Bujwidz. Tam właśnie 5 stycznia 1946 r. przyszedł na świat.

Ukończył słynną „Jedenastkę” na Krupniczej – dziś wileńskie Gimnazjum im. Adama Mickiewicza. Uczył się w dziecięcej szkole rysunkowej, obecnie noszącej imię słynnego litewskiego malarza Justinasa Vienožinskisa. Po ukończeniu szkoły został powołany do służby wojskowej. Po powrocie z wojska były studia na wydziale sztuk pięknych Uniwersytetu Pedagogicznego w Szawlach. Następnie praca w polskiej szkole nr 29, obecnie Gimnazjum im. Szymona Konarskiego.

Dziś Czesław Połoński należy go grona czołowych artystów plastyków Litwy. Jest członkiem Związku Plastyków Litwy, stowarzyszenia akwarelistów i restauratorów malarstwa ściennego oraz klubu plastyków „Plekšne” (Flądra). Brał udział w wielu wystawach grupowych oraz indywidualnych na Litwie i za granicą. Wielbiciele jego talentu mieli wiele wspaniałych okazji do obejrzenia dzieł artysty na licznych wernisażach.

Podczas otwarcia wystawy w stołecznym Centrum Nauczania „Žinių gausa” z synem Bartoszem
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Wkład w życie artystyczne Litwy

Nazwisko Czesława Połońskiego figuruje w nowym wydaniu encyklopedycznym „Kas yra kas Lietuvoje” (Kto jest kim na Litwie). Mistrz pędzla znalazł się w gronie osób, które wniosły znaczący wkład w różne dziedziny życia na Litwie.

W 2019 r. ukazało się litewsko-angielskie wydanie albumowe – Česlovas Polonskis, „Ieškojimai” – opowiadające o życiu i twórczości artysty.

„Charakterystyczną cechą jego obrazów jest odzwierciedlenie rzeczywistości miasta i wsi. Mogą to być ulice, kościoły, wiejskie chatki, pasące się na łące konie, ule ustawione w sadzie owocowym, łodzie, spokojnie kołyszące się po tafli jeziora czy purpurowy zachód słońca” – pisze na łamach wydania Nijolė Nevčesauskienė, badaczka sztuki.

Potomkowie idą podobną drogą

Artysta stworzył też wiele portretów, których bohaterami są jego bliscy. Wychował dwóch synów Rafała i Bartosza, z których jest dumny. Niezwykle przywiązany jest do swoich wnuczek – Laury, Emilii i Tekli.

– Dziadek jest dla mnie ważny, bo pokazuje mi, że zawsze może mi się coś udać! A najbardziej lubię, jak tworzy witraże. Widać wtedy, że słońce może być nie tylko żółte, lecz także każdego innego koloru – twierdzi Emilia, córka Rafała.

Jej siostra Laura też niezwykle oryginalnie wypowiada się o swym dziadku. – Bim-bam!, bije zegar u dziadka w mieszkaniu, wiruje śnieg w szklanej kuli, skrzypi prababciny kołowrotek, mówią do mnie książki z zamierzchłej epoki: każda wizyta u dziadka to jak spotkanie z przeszłością w dzisiejszym świecie: rozumiem skąd pochodzę i jaśniej widzę, dokąd zmierzam – wyznaje.

Rafał Połoński, z zawodu informatyk, na stałe mieszka z rodziną we Frankfurcie nad Menem. Pracuje w laboratorium jednego z największych portów lotniczych w Europie. Zajmuje się rozwojem nowoczesnych systemów optymalizacji lotów.

Bartosz Połoński jest programistą, reżyserem i scenarzystą filmów interaktywnych. Stworzył wiele wideoinstalacji związanych z najnowszymi technologiami, prezentował też wideoprojekcje w przestrzeni publicznej.

– Tata wywarł na mnie wielki wpływ. Gdy byłem mały, tego nie rozumiałem, ale teraz dojrzałym okiem widzę, że ojciec nauczył mnie patrzeć w serce, dążyć niekonwencjonalną drogą, tworzyć zawsze coś nowego. Dlatego też wybrałem studia artystyczne, łączące sztukę i nowe technologie cyfrowe. Ten wybór zawodowy stworzył mi niesamowite możliwości: podróże po całym świecie i niewyczerpane kontakty ze wspaniałymi twórcami – mówi Bartosz.

„Charakterystyczną cechą jego obrazów jest odzwierciedlenie rzeczywistości miasta i wsi” – pisano o malarstwie Czesława Połońskiego
| | Fot. Marian Paluszkiewicz

Nic nie jest czarno-białe

Od wielu lat pan Czesław Połoński opiekuje się starą wiejską siedzibą Połońskich w pobliżu Bujwidz. Uprawia tam pszczelarstwo. Ma 20 uli, które przejął po swoim ojcu, dwa razy do roku wybiera miód.

– Nasza świadomość, sposób pojmowania świata, jego kształtowanie mają swoje źródło w dzieciństwie, we własnym domu. Mój świat, dzięki tacie, miał i wciąż ma zawsze taki piękny dodatkowy element, pachnący farbami olejnymi, trochę zamglony i nie do końca realistyczny. Dzięki temu wiem, że to, co widzę, nigdy nie jest wyraźnie czarno-białe, wręcz przeciwnie, ma ukryte znaczenia – raz tutaj, gdzieś za tym muśnięciem pędzla, raz tam za drzewem. Jeśli nawet czegoś nie rozumiem i próbuję użyć terpentyny, aby sprawę rozjaśnić, to przecież wciąż pamiętam, że w tej niewyraźności, w tych półcieniach tkwi jakaś ważna tajemnica. Bardzo ją sobie w życiu cenię – mówi artysta.

Malarstwo akwarelowe Czesława Połońskiego jest obecnie wystawione w stołecznym Centrum Nauczania „Žinių gausa”. Wystawa potrwa do 1 lutego, jednak z powodu pandemii jej zwiedzanie jest znacznie utrudnione.

Pozostaje wierzyć, że wraz upływem starego roku wszystko zmieni się na lepsze, a jubileuszowy 2021 rok przyniesie panu Czesławowi wiele kolorowych chwil, sukcesów oraz możliwości realizacji planów i zamierzeń.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 1(1) 02-08/01/2021