Ponad 40 tys. protestujących w Moskwie po zatrzymaniu Nawalnego. „Powrót do stalinizmu”

Antyrządowy protest w Moskwie skupił ponad 40 tysięcy protestujących. Według niektórych źródeł tłum był jeszcze większy. Doszło do starć z siłami porządkowymi. Policja aresztowała ponad 1,5 tysięcy uczestników. Wśród zatrzymanych jest też żona Aleksieja Nawalnego, Julija Nawalna.

Bity przez rosyjską policję człowiek leży na ziemi
Po zatrzymaniu Nawalnego, tłumy wyszły na ulice Moskwy. Doszło do starć z policją
| Fot. EPA-ELTA, fotomontaż Ignacy Skrobia-Jaworski

Sytuację w Moskwie skomentował m. in. minister spraw zagranicznych Gabrielius Landsbergis, który na swoim profilu na Twitterze zwrócił się do Putina z sugestią, że jego kontrola wymyka się.

„Zatrzymanie i aresztowanie pokojowych protestujących, włączając Julię Nawalną, jest dalszym znakiem słabnięcia reżimu. Kontrola się wymyka, Panie Putin. Wypuść swoich ludzi” — napisał po angielsku Gabrielius Landsbergis.

Chwilę później minister opublikował też wspólne oświadczenie ministrów spraw zagranicznych krajów bałtyckich.

„Silnie potępiamy zatrzymanie pokojowych protestujących w Rosji. Muszą być wypuszczeni natychmiast. Wszystkie kraje Unii Europejskiej muszą być stanowczy w nakładaniu sankcji na rosyjskich oficjeli odpowiedzialnych za aresztowania” — opublikował oświadczenie na swoim profilu minister Landsbergis.

Sytuację w Moskwie skomentował też prezydent Gitanas Nausėda, który zauważył podobieństwa z erą stalinizmu.

„Litwa silnie potępia brutalne areszty pokojowych protestujących wspierających Nawalnego w Rosji. Odmowa prawa do opozycji politycznej to powrót do ery stalinizmu. Nielegalnie zatrzymani protestujących włączając żonę Nawalnego muszą być wypuszczeni natychmiast” — napisał na swoim profilu na Twitterze prezydent Nausėda.

Protesty w Moskwie zaczęły się po areszcie działacza opozycyjnego, Aleksieja Nawalnego. Nawalny, gdy przebywał w areszcie, opublikował wcześniej przygotowany materiał śledczy o majątkach Putina. W ocenie obserwatorów, są to największe protesty od 2019 roku, gdy zwolennicy opozycji wyszli na ulicę żądając wolnych wyborów samorządowych.

Czytaj więcej: Nawalny aresztowany w Moskwie. Państwa bałtyckie i UE krytykują Rosję

Tłum stoi w Moskwie z antyrządowymi hasłami
Protesty w Moskwie są największe od 2019 roku
| Fot. EPA-ELTA

Wcześniej Nawalny opublikował nagranie na YouTube, na którym dociera do jednego ze swoich zamachowców, pracownika Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji. Materiał ma potwierdzać wcześniejsze doniesienia Nawalnego, że za próbą otrucia nowiczokiem stoi Putin.

Czytaj więcej: „Efesbeszniki” Putina rozgryzieni? Nawalny wyspowiadał zamachowca

W putinowskiej Rosji protesty stają się coraz częstsze. Niedawno świat obiegły zdjęcia z protestów w Chabarowsku na wschodzie kraju. Po skłóceniu się gubernatora z Moskwą, został odwołany i zatrzymany w swoim domu oraz osadzony w areszcie w Moskwie. Jak twierdzi prezydent Putin, „przez brak zaufania”. W Chabarowsku tłumy wyszły w obronie swojego gubernatora, pojawiały się antyputinowskie hasła, co nie występowało wcześniej w protestach w sprawach lokalnych.

Opr. własne


Na podst.: BNS, Twitter, własne