Litwa nie musi być oczywista

Program „Litwa nieoczywista” można oglądać w TVP Wilno w każdy piątek o godz. 19.25, a powtórki także na YouTubie.

Nowy program TVP Wilno pokazuje Litwę, której nie znają często nawet sami mieszkańcy tego kraju. Prowadzące, Ewa Wołkanowska-Kołodziej i Anna Pilarczyk-Palaitis, nie tylko pokazują ciekawe miejsca, lecz także doświadczają ich niesamowitości na własnej skórze.

W czasie kwarantanny rozmawialiśmy z dyrekcją Domu Kultury Polskiej z przedstawicielami TVP o możliwości współpracy i nowych pomysłach. Padła propozycja zrobienia jakiegoś filmu. Nie od razu był to gotowy projekt. Zaproponowałam Ewie Wołkanowskiej-Kołodziej zrobienie czegoś o kuchni, ale odmówiła. Dopiero później, w szerszym gronie, razem z Anią Pilarczyk-Palaitis, a później z reżyserką Julianą Tomash zdecydowałyśmy się na projekt „Litwa nieoczywista”. Od kilku miesięcy realizujemy go w ośmioosobowej ekipie i jest to dla nas naprawdę wyjątkowe doświadczenie – mówi Bożena Mieżonis, kierowniczka produkcji.

Ewa Wołkonowska-Kołodziej I Anna Pilarczyk-Palaitis nad jeziorem Balsys
(rezerwat Zielone Jeziora).

Nie zamierzają pokazywać skansenu

– Zawsze mnie nosiło. Od dobrych trzech lat całą rodziną jeździmy w czasie wakacji po Litwie. Dwa lata temu stwierdziliśmy, że spędzimy na Litwie całe miesięczne wakacje i wystarczyło nam tego czasu tylko na objechanie północy kraju. Okazało się, że za każdym razem, gdy wjeżdżaliśmy do jakiejś wioski czy małego miasteczka, było tak wiele interesujących rzeczy, ciekawych ludzi, że potrzebny byłby chyba rok, by ten kraj ogarnąć – zapewnia Ewa Wołkanowska-Kołodziej, także felietonistka wydania magazynowego „Kuriera Wileńskiego”.

Podróżując w ten sposób, można zobaczyć miejsca, których nie pokaże nam żadne biuro podróży. Ewa podkreśla, że lubi mieszkać u ludzi, poznawać osoby, które mieszkają w maleńkich miejscowościach. Może się wtedy wiele dowiedzieć nie tylko o tych miejscach, które odwiedza, lecz także o ludziach i po prostu o życiu.

Anna Pilarczyk-Palaitis pochodzi z Polski, a mieszka na Litwie od 15 lat. Patrzy na wszystko nieco inaczej niż osoby urodzone w tym kraju, bo przecież dla niej Litwa nigdy oczywista nie była. – To chyba charakterystyczne, że zawsze, gdy gdzieś wyjeżdżamy, jesteśmy głodni wrażeń, wszystko wydaje nam się nowe, fantastyczne, a miejsca, które znamy od urodzenia, nie budzą takich emocji. To dotyczy nie tylko krajobrazów, lecz także jedzenia czy spotkań z ludźmi – opowiada „Kurierowi Wileńskiemu”.  

Po przyjeździe trafiła od razu w bardzo litewskie środowisko. Przez pierwsze dwa lata nie znała litewskich Polaków. – Było to dla mnie trudne, bo nie zadomowiłam się tak szybko, ale z drugiej strony – nauczyłam się litewskiego. Pozwoliło mi to też odkryć Litwę etnograficzną, nieco mitologiczną, wokół której budowana jest aura legendy. Może to być fascynujące zwłaszcza dla osoby z Polski, w której elementów pierwotnej kultury nie zachowało się tak wiele. Tu są obecne w obrzędach, świętowaniu, także w języku – opowiada o swoich doświadczeniach.

Pierwszym miejscem, jakie poznała, był rezerwat w Čepkeliai – największe bagno na Litwie. – Wędrowaliśmy z plecakami po tych bagnach, oglądaliśmy żurawie, kąpaliśmy się w strumykach. Fascynujące były dla mnie maleńkie wioseczki, które mijaliśmy po drodze, z domami z bali i charakterystycznymi kutymi krzyżami z motywem słońca czy łodzi – wspomina.

Program nie jest jednak sentymentalną podróżą w przeszłość. Nie opowiada o Litwie, która minęła, ale o tej, które istnieje obecnie.

Na planie odcinka o łaźniach w rejonie trockim

Kraj bardziej egzotyczny niż Tunezja

– Chcemy pokazywać Litwę nowoczesną, nie chcemy pokazywać skansenu czy etnografii, czegoś, co nie istnieje w codzienności. Szukamy rzeczy, które są pozornie oczywiste, ale jeśli przyjrzymy im się bliżej, zadajemy nieco inne pytania niż zwykle, to stają zupełnie nieoczywiste. Szukamy klucza, który pozwoli, by ten program był ciekawy zarówno dla widzów z Polski, jak i dla mieszkańców Litwy – podkreśla Pilarczyk.

Bożena Mieżonis, od lat związana z Klubem Włóczęgów Wileńskich, w pracy nad programem wykorzystuje swoje podróżnicze doświadczenia. – Zależy mi na tym, by pokazać sam proces podróżowania, by oglądanie tego programu było nie tylko możliwością poznania tych miejsc na odległość, lecz także zachętą do wyruszenia w drogę – przekonuje.

Jak dotąd realizatorzy programu poruszają się w obrębie ok. 150 km od Wilna. Wymusza to słońce, które bardzo wcześnie zachodzi i ogranicza możliwość pracy. Już niedługo się to zmieni – wraz z długimi dniami dłuższe staną się też wyprawy ekipy pracującej nad programem.

Bożena Mieżonis czeka na to niecierpliwie, bo chciałaby pokazać widzom Mierzeję Kurońską. Ale już teraz nie brakuje ciekawych miejsc, także w pobliżu stolicy, zwłaszcza że prowadzący program uczą się patrzeć na nowo na miejsca, które wydają się dobrze znane.

– Niekoniecznie trzeba wyruszać daleko, można pokopać głębiej tuż obok. O to chodzi przecież w podróżowaniu. Ludziom podróże kojarzą się z tym, że trzeba gdzieś pojechać, zrobić zdjęcie, słowem – zaliczyć. Takie podróże proponują wszystkie biura turystyczne. Organizują wakacje np. w hotelu w Egipcie, który zupełnie nie różni się od tego w Tunezji. Turysta niby zalicza kolejny kraj, ale tak naprawdę nic o nim nie wie. Czasem, gdy słyszę opowieści osób, które wróciły z dwutygodniowego pobytu w Indonezji czy na Filipinach, czuję się bardziej spełniona jako podróżniczka, opowiadając o graffiti, które oglądałam w Koszedarach – tłumaczy Ewa.

Na planie zdjęciowym w „Open gallery”. Prowadzące Ania i Ewa.

Litwa jest wow!

– Ludziom z Polski wydaje się, że Litwa to jest Wilno, Troki, może jeszcze Kowno czy Góra Krzyży w Szawlach. Dlatego obie z Anią czujemy się nieustannie jak odkrywczynie. Pokazujemy ludziom coś, o czym nie mieli pojęcia, zresztą my same często odkrywamy to dla siebie – dodaje Ewa.

Każdy program jest pełen „ochów” i „achów”, okrzyków: „Tu jeszcze nie byłam, muszę przyjechać z rodziną, pokazać znajomym!”. Niemal o każdym miejscu można mówić jak o odkryciu. – Kwarantanna, w czasie której musieliśmy zrezygnować z dalekich podróży, pokazała, jak mało znamy ten świat nam najbliższy. Czasem marzymy o wyprawach nad ciepłe morza, a tutaj jest równie fascynująco – zauważa Ania.

Odwiedzając niewielką wieś Metele, położoną niedaleko granicy z Polską (jak mówią w programie – jest to koniec litewskiego świata), dokąd nikt nie zajeżdża bez powodu, znalazły wieżę widokową w kształcie stoku trzciny. To miejsce, gdzie można nie tylko podziwiać okolicę, lecz także medytować i pisać książki o sensie życia.

Fascynujące okazały się też okolice Wilna, np. Góra Garuńska, o której istnieniu, a tym bardziej o możliwości obserwowania z niej panoramy miasta, wie niewielu wilnian. Prowadzące program doświadczyły tego, że leżenie w hamaku w muzeum pszczół może być bardziej relaksujące niż wizyta w spa. Jak wiele osób w tym roku wykorzystały mrozy i wskoczyły do przerębla.

Chodzi nie tylko o nowe miejsca, lecz także o nowe doświadczenia czy nowe informacje o sobie. Ewa odkryła choćby to, że w łaźni może być przyjemnie – jej wcześniejsze doświadczenia nie były najlepsze i kończyły się ucieczką po minucie. – Przy tym wszystkim spotykamy wspaniałych ludzi, takich trochę szaleńców, którzy ten świat tłumaczą – zauważa współprowadząca program.

Od lewej cała ekipa „LITWY NIEOCZYWISTEJ”: Artur Armacki, Anna Pilarczyk-Palaitis, Vilius Aleliūna, Ewa Wołkanowska-Kołodziej, Seweryna Kardis, Tatvydas Rasiulis, Juliana Tomash, Alina Stankiewicz.

Ludzie, którzy inspirują

W każdym odcinku Ewa i Ania rozmawiają z przewodnikami, ekspertami w jakiejś dziedzinie. Bardzo często są to Litwini, osoby, które nie bywają gośćmi polskich mediów na Litwie, a mają wiele do powiedzenia.

– To ludzie, którzy nie tylko mają wiedzę, ale mogą też zainspirować do wyzwań w życiu prywatnym. Praca nad odcinkami o morsowaniu czy o zdrowym trybie życia była dla mnie na pewno bardzo inspirująca. Bardzo ważne było dla mnie spotkanie z Viliusem Aleliūnasem, który opracował trasę 100 km wokół Wilna. To ogromny projekt, ale u jego podstaw była fascynacja jednej osoby, człowieka, który w ramach prezentu urodzinowego, zrobionego samemu sobie, postanowił przebiec trasę 100 km wokół Wilna i podzielił się tym doświadczeniem z innymi – mówi Bożena Mieżonis.

Nie zabrakło nawet życiowych odkryć. – Największym odkryciem dla mnie jest praca z taką ekipą. Jako reporterka zawsze pracowałam sama, od początku do końca. Teraz pracujemy w ośmioosobowej ekipie i moim życiowym odkryciem jest to, że do szczęścia, także w pracy, potrzebni są ludzie. To coś, czego nie da się zrobić w pojedynkę, tu każdy z nas coś wnosi – zauważa Ewa.

Program „Litwa nieoczywista” można oglądać w TVP Wilno w każdy piątek o godz. 19.25. Do tej pory wyemitowano siedem odcinków, które można obejrzeć także w internecie, na youtube’owym kanale TVP Wilno. Autorki programu obiecują, że pomysłów na kolejne odcinki im nie zabraknie, a widzowie będą zapraszani do oglądania nieoczywistej Litwy jeszcze przez długi czas.


| Fot. Materiały prasowe


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 5(13) 30/01-05/02/2021