Litwa nie jest już zaściankiem Europy

Przed 31 laty Litwa odzyskała niepodległość. Niepodległość zapoczątkowała nie tylko zmiany polityczne, lecz także gospodarcze. Litwa musiała się przekształcić z kraju z gospodarką planową w państwo wolnorynkowe
| Fot. piqsels.com

Przed 31 laty Litwa odzyskała niepodległość. Niepodległość zapoczątkowała nie tylko zmiany polityczne, lecz także gospodarcze. Litwa musiała się przekształcić z kraju z gospodarką planową w państwo wolnorynkowe.

Główny ekonomista banku „Luminor”, Žygimantas Mauricas, twierdzi, że największymi osiągnięciami Litwy w dziedzinie gospodarczej są członkostwo w Unii Europejskiej i przynależność do strefy euro.

– To napędziło naszą gospodarkę. Stworzyło bardzo dobry klimat dla inwestycji zagranicznych. Widzimy, że inwestycje dotyczą bardzo różnych dziedzin ekonomicznych – podkreśla ekonomista w rozmowie z „Kurierem Wileńskim”.

Mauricas rozumie tych, którzy są niezadowoleni z rezygnacji z rodzimej waluty. – Ceny pewnych produktów wzrosły, jednak korzyści okazały się długoterminowe. To widać nawet na przykładzie pandemii. Sądzę, że gdybyśmy byli poza strefą euro, to możliwości kredytowe naszego kraju byłyby znacznie gorsze – wyjaśnia ekonomista.

Czytaj więcej: Eurostat: Litwa w czołówce pod względem odsetka kobiet w nauce i inżynierii

Komuniści kontra przemysł ciężki

Formułowano teorie, że po II wojnie światowej władze ZSRS zadecydowały, aby Litwa pozostała pozostać krajem o charakterze rolniczym i odgrywała rolę „karmicielki Leningradu”. Taka opinia nie do końca jest prawdziwa.

– To nie do końca tak, że przemysł nie rozwijał się na Litwie. Właśnie w czasach sowieckich rozpoczęła się przyspieszona industrializacja. Jednak pod koniec lat 60. miejscowi komuniści zatrzymali ten proces. Generalnie wszystkie duże zakłady i przemysł ciężki podporządkowano Moskwie. Rozliczenia były prowadzone bezpośrednio z ministerstwem ZSRS. Władze republiki litewskiej nie były tym zainteresowane. Wyobraźmy sobie sytuację, że w którejś republice związkowej powstaje duży zakład podporządkowany Moskwie, zatrudnia się np. 1000 osób. Zakładem zarządza się na szczeblu związkowym, ale cała infrastruktura, jak mieszkania i przedszkola, muszą zapewnić władze republiki. To właśnie dlatego w latach 60. litewskim komunistom udało się przekonać centralę, aby ten proces był zatrzymany – tłumaczy w rozmowie z „Kurierem Wileńskim” historyczka Vitalija Stravinskienė.

W odróżnieniu od Łotwy i Estonii na Litwie funkcjonował inny system rozwoju gospodarczego republiki. O ile tam przemysł skupiano w jednym lub dwóch miastach, o tyle na Litwie starano się rozwijać wszystkie regiony, nie ograniczając się nawet do pięciu największych miast: Wilna, Kowna, Kłajpedy, Szawli oraz Poniewieży. Litwa była znana z przemysłu lekkiego. – Litwa jeszcze z okresu międzywojennego słynęła jako kraj agrarny. Antanas Sniečkus, długoletni pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Litwy, był z tego dumny i chciał to zachować, dlatego rozwijano sektor rolniczy – podkreśla Stravinskienė.

Powiązania gospodarcze w ZSRS

Po 11 marca 1990 r. władza niezależnej Litwy musiała zacząć rozwiązywać nie tylko problemy polityczne, lecz także ekonomiczne. Pierwszym ciosem okazała się blokada ekonomiczna, która rozpoczęła się 18 kwietnia 1990 r. Wówczas władze ZSRS przestały dostarczać na Litwę surowce oraz paliwo, co potężnie uderzyło w litewską gospodarkę. Blokada potrwała do 1 lipca, kiedy rozpoczęły się nowe negocjacje między Wilnem a Moskwą. Moskiewskie sankcje negatywnie wpłynęły na gospodarkę Litwy, ale ucierpiał nie tylko nasz kraj, ale cały ZSRS. Gospodarka związkowa była między sobą powiązana, więc jeśli litewskie zakłady nie mogły czegoś wyprodukować, to automatycznie oznaczało, że ta produkcja nie trafiała na teren ZSRS.

Czytaj więcej: Litewscy eksperci obalają mit, że „Litwa niczego nie produkuje”

Zamknięte zakłady

Później, kiedy Litwa została uznana de facto i de iure przez społeczność międzynarodową, to wówczas władze musiały przeorientować gospodarkę na zachodnie rynki. W pierwszej połowie lat 90. zostały zamknięte takie zakłady, jak „Sigma” lub „Ekranas”, ponieważ ich produkcja nie cieszyła się wzięciem na Zachodzie. Najcięższe były lata 1991–1995, to był czas, kiedy z każdym rokiem kurczył się PKB. Największy spadek odnotowano w 1992 r. Ówczesny PKB stanowił tylko 57 proc. PKB z 1990 r. Przełom nastąpił w 1995 r., kiedy odnotowano wzrost na poziomie 3,3 proc. Jednak jeszcze w 1998 r. PKB był mniejszy od tego z roku 1990 o 32 proc.

Nadzieja na członkostwo w Unii Europejskiej zmieniła sytuację. Na początku XXI w. Litwa stała się nawet najbardziej dynamicznie rozwijającym się krajem w Europie. – Tak naprawdę pierwsze dziesięciolecie było bardzo trudne i praktycznie nie przybliżyło życia mieszkańców kraju do standardów zachodnich. Do 1994 r. spadek PKB był ogromny. Później to się zmieniło, kiedy powiązaliśmy kurs lita z dolarem. Jednak przed nami był rosyjski kryzys z 1998 r. Poza tym trzeba pamiętać o korupcji i zorganizowanej przestępczości, które miały ogromny wpływ na życie państwa. Sytuacja na Litwie mocno odbiegała od sytuacji takich krajów, jak Węgry, Polska lub Czechy, gdzie ten start transformacyjny był bardziej dynamiczny. Tam udało się zwrócić uwagę inwestorów zagranicznych dużo wcześniej. Nam to udało się tylko praktycznie dopiero po wstąpieniu do UE. Do tego czasu byliśmy takim zaściankiem Europy – tłumaczy Žygimantas Mauricas.

Zdaniem ekonomisty członkostwo we wspólnocie europejskiej pozytywnie wpłynęło na naszą sytuację gospodarczą. – Zobaczmy na naszych sąsiadów, np. na Mołdawię, gdzie sytuacja jest bardzo trudna, czy nawet na Ukrainę, gdzie ten chaos trwał dużo dłużej niż u nas. Tam dopiero teraz sytuacja zaczyna się polepszać – kwituje Mauricas.


Artykuł opublikowany w wydaniu magazynowym “Kuriera Wileńskiego” nr 10(28) 06-13/03/2021