Kubiak: Potencjał oddziału ZPL jest ogromny

Nie mam wątpliwości, że Polacy w Wilnie mają jeszcze wiele możliwości i pomysłów, które warto realizować – mówi Marek Kubiak
|Fot. Marian Paluszkiewicz

Marek Kubiak opowiada o działalności oddziału w czasie dobiegającej końca jego kadencji na stanowisku prezesa Wileńskiego Oddziału Miejskiego Związku Polaków na Litwie.


W listopadzie 2017 r. podczas XV konferencji sprawozdawczo-wyborczej Wileńskiego Oddziału Miejskiego został Pan wybrany prezesem oddziału, zastępując pełniącą tę rolę przez 18 lat Alicję Piotrowicz. Z jakimi oczekiwaniami rozpoczynał Pan pracę?

Było to dla mnie oczywiście wielkie wyzwanie, bo po raz pierwszy miałem kierować tak wielką organizacją. Oczywiście – najważniejsze były dla mnie oczekiwania moich wyborców, którzy poparli mnie najpierw w listopadzie, a potwierdzili to zaufanie w maju 2018 r. Cały nasz zespół jako najważniejsze zadanie uważał większą aktywizację oddziału, włączenie do pracy szerszych kręgów osób. Stworzyliśmy konkretny plan i powoli, małymi krokami, podążamy tą drogą także teraz. Wiele już się udało osiągnąć. Bardzo mnie cieszy, że aż o 13 wzrosła liczba nowych kół oddziału, udało nam się zaangażować szersze kręgi młodych ludzi, zwiększając liczbę członków o prawie 300 osób. Nasz program stawiał sobie również takie cele, jak budowanie pozytywnego wizerunku Polaka na Litwie, wzmacnianie polsko-litewskiej współpracy, czy najważniejszy z naszych celów – rozwijanie polskiej tożsamości narodowej na Litwie. To oczywiście zadanie na lata, ale rozpoczęliśmy drogę w tym kierunku.  Zrealizowaliśmy przeszło 50 projektów i nie mam wątpliwości, że każdy z nich był cegiełką, składającą się na coraz pełniejszą realizację naszych dążeń.

Mówiąc o nowych członkach oddziału miejskiego, a także o dawnych, ale w ostatnich latach bardziej aktywnie działających, nie sposób nie zauważyć, że są to często osoby w wieku ok. 40 lat, które nie tylko mają bardzo wiele obowiązków zawodowych, ale także rodzinnych. Jak znajdujecie czas na działalność społeczną?

Czasem sam się temu dziwię. To rzeczywiście ogromne wyzwanie, bo wszyscy jesteśmy aktywni zawodowo, mamy szereg zobowiązań w życiu osobistym, a jednak się udaje. Może to pewnego rodzaju entuzjazm, wynikający z tego, że robimy to, na czym nam zależy? W oddziale miejskim nie brakuje osób, które potrafią inspirować i zachęcać do inicjatyw. Paradoksalnie – wiele z naszych projektów wpływa na to, że możemy poczuć się młodsi i zyskujemy energię.

Czytaj więcej: ZPL o ostrzeżeniu od inspekcji: „przeprowadzimy, nie będziemy naruszać prawa”

W czasie pandemii wyremontowano siedzibę oddziału miejskiego przy ul. Pylimo w Wilnie
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Mówi pan o przeszło 50 projektach… Które z nich uważa Pan za najważniejsze?

Jeśli chodzi o moje osobiste przeżycia – najbardziej wspominam inaugurację Roku Moniuszki w Wilnie w grudniu 2018 r., podczas której w Pałacu Wielkich Książąt Litewskich została wystawiona „Halka” w wersji wileńskiej z 1848 r. Zostaliśmy zaproszeni do współorganizowania tego niezwykle podniosłego wydarzenia (patronat nad koncertem sprawował Litewski Komitet ds. UNESCO) wspólnie z Instytutem Polskim w Wilnie, Capellą Cracoviensis, Muzeum Narodowym – Pałacem Wielkich Książąt Litewskich, Litewską Filharmonią Narodową. Koncert organizowany był przy wsparciu Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP oraz Instytutu Adama Mickiewicza i Ambasady RP w Wilnie. Do dziś pamiętam wielkie emocje związane z tym niezwykłym wydarzeniem. Bardzo ważne było również 30-lecie wileńskiego oddziału ZPL, które wiązało się nie tylko ze wspólną modlitwą i wspaniałym koncertem, ale również osobistymi spotkaniami z osobami bardzo zasłużonymi dla związku. Z bardzo pozytywnymi emocjami wiąże się dla mnie również koncert zespołu Old Breakout w DKP, który zorganizowaliśmy również w ramach naszego 30-lecia. Niespodziewanie dla mnie okazał się on bardzo atrakcyjny także dla Litwinów. Z płytami zespołu Breakout na koncert przyszli muzycy znanej, litewskiej grupy Poliarizuoti stiklai. Mówili, że w czasach sowieckich to właśnie muzyka Breakout była dla nich natchnieniem i inspiracją. Zupełnie inne, ale również bardzo ważne były projekty charytatywne. Udało nam się zorganizować akcję Polska pamięta o Tobie, w ramach której wiele osób otrzymało bardzo konkretną pomoc, także sprzęt AGD. Miałem okazję w bardzo wielu przypadkach pośredniczyć w udzielaniu tej pomocy i widziałem, jak bardzo wielkie nie tylko materialne, ale również symboliczne znaczenie miała ta akcja.

Bardzo ważne są dla mnie nie tylko projekty, ale sam fakt współpracy z bardzo szerokim kręgiem instytucji w Polsce i na Litwie. Myślę, że nie jest przesadą stwierdzenie, że wykorzystaliśmy wszystkie możliwości współpracy, jakie się pojawiły. Oprócz instytucji, które już wymieniłem, współpracowaliśmy również ze Stowarzyszeniem Wspólnota Polska, pośrednio z Senatem RP czy Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Na Litwie również mieliśmy okazję współpracować z Departamentem Mniejszości Narodowych, można więc powiedzieć, że łączymy różne środowiska.

Mamy o wiele lepsze warunki do spotkań – mówi Kubiak
| Fot. Marian Paluszkiewicz

Pana kadencja to także rok wielkich polskich rocznic…

Tak. Jako oddział miejski, razem z Ambasadą RP, byliśmy współorganizatorem koncertu ,,Chopin Genius Loci” w wykonaniu formacji Włodzimierz Nahorny Sextet w ramach obchodów 100-lecia niepodległości Polski. Bardzo ważna była też dla nas 100. rocznica Bitwy Warszawskiej i Bitwy Niemeńskiej, która ma ogromne znacznie dla naszego regionu, bo pokazuje, że polski żołnierz jest gotowy pokonać również bardzo silnego przeciwnika, broniąc swojej ojczyzny i wolności.

Czytaj więcej: Kubiak: Zadeklarujmy swoją wierność i przywiązanie do polskości

Ostatni czas był zapewne trudniejszy ze względu na pandemię?

Tak, ale staraliśmy się go również wykorzystać maksymalnie. Zorganizowaliśmy szereg projektów online, w ubiegłym roku uczciliśmy Dzień Polonii i Polaków za Granicą 2 maja rajdem samochodowym. Walenty Wojniłło zaproponował taki pomysł i uważam, że świetnie się sprawdził. W tym roku planujemy organizację na październik. 2 maja chcemy skoncentrować się na zupełnie wyjątkowym wydarzeniu – wbudowaniu kamienia węgielnego pod nowe skrzydło Domu Polskiego w Wilnie, które dokonane będzie w obecności przedstawicieli polskich władz. To dla nas dowód ogromnej troski Polski o rodaków na Litwie. Bardzo wymiernym owocem prac z czasów pandemii jest również remont w naszej siedzibie przy ul. Pylimo w Wilnie. Po długim czasie koniecznej izolacji będziemy mieli bardzo komfortowe miejsce do dalszej pracy i spotkań, więc zapraszamy kolejnych chętnych do włączenia się w nasze działania.

Czy uważa Pan, że rozwinęliście w pełni potencjał Wileńskiego Oddziału Miejskiego ZPL?

Na pewno nie. Ten potencjał jest znacznie większy i chciałbym, by oddział nadal się rozwijał. Choć liczba członków oddziału się zwiększa, nie mam wątpliwości, że Polacy w Wilnie mają jeszcze wiele możliwości i pomysłów. Chciałbym, by przez kolejne lata oddział rozwijał się równie dynamicznie. Mamy do tego obecnie wspaniałe warunki, więc warto, byśmy wykorzystali ten czas dla nas, ale także dla budowania polskiej kultury, z której będą mogły korzystać nasze dzieci. Mamy wiele do zrobienia nie tylko dla siebie, ale też dla kolejnych pokoleń.